
Fot. Martyna Kowalska, widzew.com
Przyszli nowi ludzie, cały pion sportowy, z Łukaszem Masłowskim na czele i nastąpił (i słusznie!) koniec transferowego szaleństwa – licytowania się, szokowania kwotami, hurtowego ściągania nowych piłkarzy. Ligowa kadra już jest. Szuka się słabszych ogniw. Sprowadza piłkarzy na pozycje, na których ligowe boje (kontuzje, kontuzje) mogą dostarczyć wakatów.
Trzeba korzystać z kapitału, który się do tej pory wypracowało. Wielkim atutem Widzewa może być gra dwoma, skutecznymi (oby!) napastnikami oraz solidność w grze defensywnej, nad poziomem której czuwają Bartłomiej Drągowski i Przemysław Wiśniewski. Znakiem zapytania może być druga linia, zwłaszcza gdy do Niemiec czy Hiszpanii odejdzie nowy kapitan Juljan Shehu. Dla stabilizacji gry dobrze by było, gdyby Albańczyk został w Łodzi.
Ciekaw bardzo jestem, czy Widzew pierwszy ligowy mecz 26 lipca o godz. 17.30 w Łodzi z Motorem Lublin (transmisja TVP Sport) rozpocznie jedenastką, która pokazywała się przez gros czasu w mecz z Puszczą Niepołomice, czy jednak wróci do składu mundialowicz Steve Kapuadi. A może znajdzie się w niej nowy – Mario Garcia?
Widzew: Bartłomiej Drągowski – Marcel Krajewski, Ricardo Visus, Przemysław Wiśniewski, Christopher Cheng – Emil Kornvig, Fran Alvarez, Juljan Shehu Mariusz Fornalczyk – Karol Świderski, Sebastian Bergier
Pierwszy krok ku lepszemu został zrobiony wcześniej… Kiedy? W ostatnim, arcyważnym meczu minionego sezonu z Piastem Gliwice, wygranym 2:1 po bramkach Baeny i Fornalczyka. Widzew długim okresami tego spotkania zagrał na miarę oczekiwań. Chciał bardzo wygrać i to zrobił po sportowej walce, które się nie bał i której nie unikał, do ostatniego gwizdka.
Tak ten pojedynek podsumował Mariusz Fornalczyk: – Zdaliśmy do następnej klasy, bo się utrzymaliśmy. Teraz liczymy, że Widzew skończy zmagania ze świadectwem z czerwonym paskiem.

Dodaj komentarz