Miała być bardziej ofensywna i widowiskowa gra Widzewa. I była, ale… Coś za coś. W grze defensywnej momentami była katastrofa. Dobrze, że sytuacje sam na sam wygrywał Drągowski, dobrze, że pomógł gospodarzom słupek. To uratowało Łodzianom remis.

W Motorze pojawił się w jedenastce Bereszyński. Opaskę kapitana założył niechciany w Łodzi Czubak. W Widzewie spotkanie na ławie rozpoczął Świderski. W meczowej kadrze zabrakło Andreou i Zeqiriego. Tego ostatniego, bez szans na granie, w Łodzi trzyma chyba tylko zarabiana ogromna kasa (milion euro za sezon).

Mogło zacząć się źle? Nie, fatalnie. W 45 sekundzie uratował Łodzianom skórę Drągowski, który znakomicie obronił strzał z dwóch metrów niepilnowanego(!) Bourhane. Jak można było do tego dopuścić po stałym fragmencie gry (rzut wolny). Widać można i to zrobić po raz drugi, z drugiej strony boiska. Tym razem jednak bez szczęśliwego rozwiązania. Po rzucie wolnym samobój Bergiera dał prowadzenie gościom. Na dodatek nomen omen w 13 minucie.

Odpowiedź Łodzian przyszła bardzo, bardzo szybko. Widzew przeprowadził kapitalną akcję (Alvarez – Baena), którą efektowną główką zakończył Fornalczyk. Za chwilę gospodarze mogli prowadzić, ale Krajewski chciał być bardzo koleżeński. Dogrywał piłkę, niestety niedokładnie, zamiast strzelać na bramkę. Trzecia akcja Widzewa i po konsultacji VAR arbiter uznał, że po zagraniu Fornalczyka, Łęgowski odbił piłkę ręką w polu karnym. Zrehabilitował się Bergier, który pewnie, myląc bramkarza, wykorzystał jedenastkę!

Mogło być futbolowe szaleństwo, bo Lublinianie mieli szansę na wyrównanie. W znakomitej sytuacji Ndiaye jednak posłał piłkę wysoko nad poprzeczkę! Przez kilkanaście minut działo się więcej niż w nie jednym starciu przez całe spotkanie.

Po juniorskiej stracie piłki przez Łodzian na początku drugiej połowy Motor miał okazję. W sytuacji sam na sam Ndiaye przegrał pojedynek z Drągowskim, a potem piłkę sprzed linii wybił Wiśniewski. Co się odwlecze… Motor atakował, Shehu nie zatrzymał Ndiaye, a ten uderzając po słupku doprowadził do wyrównania. To były minuty defensywnej grozy Widzewa, które boleśnie się zemściły.

Łodzianie nie wyciągnęli żadnych wniosków i nadal oglądaliśmy klops za klopsem w grze defensywnej. Gospodarzy ratował Drągowski, który wygrał sytuację sam na sam z… Ronaldo. Po godzinie gry, za sprawą przebojowego Fornalczyka, Widzew przesunął grę na połowę Motoru i potrafił stworzyć bramkowe okazje. Szkoda, że niewykorzystane, także przez Świderskiego. A rywale? Odpowiedzieli strzałem nie do obrony. Ale w słupek!

Końcówka należała do gospodarzy, jednak bez efektów. Szkoda zwłaszcza akcji Fornalczyka, który oszukał jednego, ale przy strzale trafił w drugiego rywala. I mecz skończył się sprawiedliwym remisem.

Mecz oglądało 17 256 widzów.

2 kolejka (31 lipca, piątek), godz. 18: Wisła Płock – Widzew. 3 kolejka (9 sierpnia, niedziela), godz. 20.15: Jagiellonia Białystok – Widzew. 4 kolejka (14 sierpnia, piątek), godz. 18: Widzew – Korona Kielce.

Widzew – Motor Lublin 2:2 (2:1)

0:1 – Bergier (13, samobójcza), 1:1 – Fornalczyk (20, głową), 2:1 – Bergier (28, karny), 2:2 – Ndiaye (49)

Widzew: Drągowski – Krajewski, Wiśniewski, Visus, Cheng – Alvarez, Shehu, Kornvig (81, Selahi) – Baena (65, Świderski), Bergier, Fornalczyk (90+5, Żyro)