
Fot. AZS Łódź
Mamy w Łodzi prawdziwą sportową osobowość, człowieka, który chce przebiec legendarny dystans 400 metrów poniżej 44 sekund! I zdaniem wielu jest tego w stanie dokonać. W przyznaniu Złotych Kolców dla najlepszego polskiego lekkoatlety nie było cienia przypadku.
Student Wydziału Elektrotechniki, Elektroniki, Informatyki i Automatyki Politechniki Łódzkiej, zawodnik AZS Łódź, 22 – letni Maksymilian Szwed jest coraz lepszy, właśnie złamał kolejną czasową barierę.Uzyskałw Opoluczas poniżej 45 sekund-44,94 sek. Do rekordu Polski Tomasza Czubaka brakuje mu już tylko 0,32 sek.
Biegacz nastawiony jest na sport. Zanim na dobre zajął się lekkoatletyką, uprawiał aikido, grał w piłkę nożną. W wywiadzie dla weszlo.com mówi jednak: – Piłka nożna – to jest odpowiedzialność zbiorowa, a ja lubię być odpowiedzialnym tylko za siebie. Z tym lepiej się czuję, bo wiem, że jak coś zrobię nie tak, to mogę mieć pretensje tylko do siebie. Jest mi luźniej, gdy biegam sam.
Gry zespołowe na poważnie po prostu nie są dla mnie. Bo to nie jest wymierny sport, a ja lubię tę wymierność. I taki sport, gdzie nikt nie może mi przeszkodzić, przynajmniej w biegu indywidualnym. Wiesz, nie może dotknąć, zaszkodzić. Mam dzięki temu kontrolę. Z trenerem Krzysztofem Węglarskim dogadują się znakomicie, choć dzieli ich pół wieku. Obaj są perfekcjonistami, nastawionymi na sukces.
O życiu pozasportowym mówi:- Jeżeli chodzi o koncerty, to nie przepadam. Nigdy mnie nie ciągnęło i dalej nie ciągnie. Podobnie kluby. Może byłem w życiu trzy razy w klubie, w tym raz na połowinkach w technikum. (śmiech) Bardziej lubię siedzieć w znanym sobie gronie na jakiejś domówce. Albo wyjechać gdzieś na wakacje. Ale kluby, koncerty – nie moja bajka.
Krzysztof Węglarski w rozmowie z tvp.sport.pl: – Wydaje mi się, że jest obdarzony cechami wojownika, taki styl podchodzenia do życia amerykański, że nie ma rzeczy, której ja nie zrobię i tak będę najlepszy.
– Nie można na siłę grać skromnego człowieka, bo to obniża sportowe ego. Trzeba być pewnym siebie, bo jak człowiek myśli zrobię to, będę mistrzem świata, to działa na podświadomość – uważa Maksymilian Szwed.
Tegorocznym sportowym celem Łodzianina są lekkoatletyczne mistrzostwa Europy w Birmingham (10-16 sierpnia): – Tam będę myślał finał. Na razie podkreślił swoją dominację zdobywając dwa tytuły mistrza Polski: jeden w indywidualnym biegu na 400 m (45,79), a drugi w sztafecie 4×400 m wraz ze swoimi kolegami z AZS: Janem Adamczewskim, Wiktorem Wróblem i Kajetanem Duszyńskim, uzyskując czas 3.07,18.
PS: Nasi w mistrzostwach Europy: Kinga Królik (Azymut Pabianice) – 3000 metrów z przeszkodami. Maksymilian Szwed (AZS Łódź) – 400 m i sztafety. Wiktor Wróbel iKajetan Duszyński (AZS Łódź) – sztafety. Mateusz Rzeźniczak (MKS Aleksandrów Łódzki) – sztafety. Maher Ben Hlima (RKS Łódź) – półmaraton.

Dodaj komentarz