Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

To jest niezwykle pouczające doświadczenie. Do Widzewa przychodzili piłkarze za miliony. I co? Zawodzili na całej linii. Przyszedł gracz za darmo i jesienią nie miał sobie równych.

Zaskakujące, ale prawdziwe. W drużynie ekstraklasy dolnych stanów średnich najlepszym piłkarzem rundy jesiennej, obok Juljana Shehu, był… napastnik. Widzew w tym ekstraklasowym momencie zajmuje 13 miejsce, punkt nad strefą spadkową. Wygrał sześć spotkań, strzelił 26 bramek. Autorem dziewięciu był Sebastian Bergier. To obok byłego widzewiaka – Karola Czubaka, najlepszy polski snajper rozgrywek.

A miało być tak źle. Tzw. fachowcy wieszczyli, że po przyjściu gwiazd, Bergier głównie będzie grzał ławę i łapał ligowe ogony. Stało się inaczej, co dowodzi talentu, pracowitości i ambicji piłkarza. Okazało się, że znakomicie odnajduje się w zespole. Potrafi wracać po piłkę, skutecznie o nią walczyć i ją mądrze rozgrywać. Umie też współpracować z drugim napastnikiem na boisku. Dostrzegł jego dobrą postawę i pochwalił selekcjoner reprezentacji Polski – Jan Urban.

Wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazują, że Bergier pobije rekord Artura Wichniarka z zeszłego wieku. Interia przypomina: ostatnim napastnikiem Widzewa, który zdobył w sezonie więcej niż 15 bramek był właśnie Artur Wichniarek. W sezonie 1998/99 strzelił 20 goli. Rok wcześniej Jacek Dembiński trafił 17 razy, a dwa lata wcześniej Marek Koniarek z 29 trafieniami został królem strzelców. W XXI wieku najwięcej bramek w ekstraklasie dla Widzewa strzelił Eduards Visnakovs. Było to jednak zaledwie 12 goli (2013/2014). Po powrocie do ekstraklasy Bartłomiej Pawłowski zdobył dziesięć bramek (2022/2023), Jordi Sanchez osiem (23/24), a Imad Rondić dziewięć (24/25).