
Trener Kazimierz Moskal Fot. ŁKS Łódź
Polski futbol ma swoje… mody. Teraz obowiązuje taki trend, że w branży trenerskiej zagraniczne jest lepsze niż polskie. Uległ jej Widzew. Z trzech zatrudnionych jesienią szkoleniowców, dwóch to trenerscy stranieri. Efekt? Wystarczy spojrzeć na tabelę ekstraklasy. Łodzianie zajmują 15miejsce. Zdobyli tyle samo punktów, co znajdujący się tuż za nimi w strefie spadkowej GKS. A katowiczanie mają jeden mecz rozegrany mniej!
Tymczasem firmy polskich futbolowych, trenerskich wyg trzymają się mocno. Zagłębie Lubin prowadzone przez 53-letniego Leszka Ojrzyńskiego ograło Widzew. Jako jedyne nie przegrało pojedynku na własnym boisku i zajmuje w tym momencie piąte miejsce w tabeli z dorobkiem 28 punktów.
Dziewiąta jest Korona Kielce (18 spotkań, 24 punkty), która w pewnej fazie rozgrywek była rewelacją sezonu. A prowadzi ją gość ściągnięty w trybie pilnym z zagranicy? Nie. Trenerem Korony jest 64-letni Jacek Zieliński, który ograł łodzian, jak chciał i to na boisku przy al. Piłsudskiego, zadając, mającym wielkie ambicje rywalom, trzy bramkowe ciosy.
W I lidze działa 55-letni Tomasz Tułacz, który od… 10 lat (to nie przekłamanie) prowadzi Puszczę Niepołomicei robi wszystko, żeby mocno osłabiony team uratować przed degradacją. Warto przypomnieć, że Puszcza przy al. Unii postawiła do pionu ŁKS, wbijając mu trzy bramki!
A jest jeszcze 58-letni Kazimierz Moskal. Wydawało się, że nikt i nic nie postawi na nogi teamu gwiazd – Wieczystą Kraków, a jemu się udaje. Dowodem zwycięstwo 2:0 w ostatnim I-ligowym meczu jesieni z Pogonią w Siedlcach i miejsce w strefie barażowej.
To kilka znamiennych, trenerskich przykładów i najlepszy dowód na to, że to co polskie jest po prostu dobre, a nasi szkoleniowcy w polskich ligach trzymają się mocno!

Dodaj komentarz