Fot. ŁTRSN

Po prostu żal, wielki żal. Andrzej Olejnik jest ikoną łódzkiego i polskiego sportu. Najpierw błyszczał na parkietach. Jak skrzydłowy w 1978 roku zdobył brązowy medal mistrzostw Polski w barwach ŁKS. Po zakończeniu kariery, stworzył w naszym mieście koszykówkę na wózkach. Sprawa wielka, zasługa ogromna, nie do przecenienia. Teraz mówi niestety pas… Oddajmy mu głos.

Andrzej Olejnik: – Po 28 latach działalności na niwie koszykówki na wózkach przychodzi moment, że z uwagi na wiek i skomplikowaną sytuacje rodzinną, trzeba powiedzieć sobie dość. A zaczęło się tak niewinnie podczas pobytu we Francji w miejscowości Moux, gdzie zobaczyłem koszykówkę na wózkach w najwyższym europejskim wydaniu. Zaraziłem się tą najbardziej widowiskową dziedziną sportu paraolimpijskiego. Postanowiłem powołać do życia drużynę koszykówki na wózkach w rodzinnym mieście Łodzi. Wzbudzało to zdziwienie, że weteran męskiej koszykówki postanowił zmobilizować niepełnosprawną młodzież do uprawiania tej nieznanej w Łodzi dyscypliny sportu.

Jak zwykle trzeba mieć trochę szczęścia, gdyż reprezentację Austrii jak i reprezentacje Salzburga na wózkach prowadził guru trenerski polskiej koszykówki Witold Zagórski. I to on pomagał mi we wszystkich. Uczniem byłem pilnym, wiedząc że zawsze mam godne, znakomite wsparcie. Zespół nabierał rumieńców zaczął grać w pucharach IWBF co prowadziło do poznania wszystkich krajów europejskich. To mobilizowało młodzież, jak i kibiców. Zespół się rozrastał i powozi się rozpędzał, zdobywając Mistrzostwo Polski i Puchar Polski. Organizowałem 28 turniejów o Puchar Prezydenta Miasta Łodzi, które otwierali ministrowie: Dębski, Nowicki, Drzewiecki, Mucha. Byliśmy na fali, doceniani i dający wymowny przykład niepełnosprawnej, ile można osiągnąć poprzez sport.

Andrzej Olejnik został Prezesem Związku Koszykówki na Wózkach. Napędzał wózki z coraz większym impetem. Paraolimpiada Londyn – trzech zawodników z Łodzi. Mistrzostwa Świata i Europy były reprezentowane przez łódzkich zawodników – wychowanków. Jak podkreślano, przez ręce trenerów Pawła i Andrzeja Olejnika w ciągu tego okresu przewinęło się 66 zawodników. Syn pomagał ojcu i robił to doskonale, gdyż jeżdżąc wspaniale na wózku świecił przykładem, jak polepszać technikę jazdy. Do sportu niepełnosprawnych w koszykówce zawitał profesjonalizm. Wielu reprezentantów Łodzi i reprezentacji zaczęło próbować swoich sił w zawodowych klubach zachodnich Hiszpanii, Włoch, Niemiec, Francji.

Andrzej Olejnik: – My tu w Łodzi, w Polsce nie mogliśmy sprostać wymaganiom finansowym zawodników. Dalej szkoliliśmy młodzież, która robiła postępy, ale na polskiej arenie ligowej pojawiły się zalążki gry za pieniądze. To spowodowało przechodzenie naszych zawodników do bardziej zamożnych klubów. Zawsze mierzyłem wysoko, ale przyszedł czas na zajęcie się rodziną. Synowie Pawła grają systematycznie w koszykówkę. Wymaga to wsparcia rodziców. Jako 76 -latek w bardzo trudnej sytuacji rodzinnej, postanowiłem wraz z synem przekazać sekcję młodym zaangażowanym w pracy z niepełnosprawnymi działaczom Startu. Oczywiście, życząc im, aby sekcja koszykówki na wózkach istniała i nawiązywała do wspaniałej tradycji poprzedników.