Fot. ŁKS Łódź

Wydawało się przez moment, że na ŁKS można liczyć. Wierzyć, że nie zejdzie poniżej pewnego poziomu grania, że rola ligowego faworyta mu odpowiada i dobrze się z nią czuję.

Tymczasem okazało się, że żadnych gwarancji nie ma. Po bardzo dobrym meczu przyszedł słaby w Opolu z Odrą (0:0), w którym brakowało wszystkiego: jakości, przebojowości, odwagi, skuteczność… wystarczy tych wyliczeń.

Zagadką pozostaje dlaczego ŁKS zaczął mecz schowany za podwójną gardą i o mały włos nie stracił ze dwóch bramek. Ratował Łodzian brak skuteczności rywali. A potem, gdy na pewne fragmenty spotkania, przejmował inicjatywę, to grał wolno, schematycznie, bez pomysłu, bez kreacji.

I ta lawina zarzutów ma mieć związek z jednym jedynym piłkarzem? Zabrakło Andreu Arasy, który ostatnio grał rzeczywiście znakomicie i wszystko się posypało. Widać, jak na dłoni, ile może w futbolowej drużynie znaczyć jeden człowiek o nieprzeciętnych umiejętnościach.

Trener Grzegorz Szoka niezadowolony z postawy swoich podopiecznych (a kogo oni swoją grą zadowolili?!) twierdzi, że wyrwę po Arasie, da się ukryć. W jaki sposób? Ano najprostszy z możliwych. Pozostali najważniejsi Ełkaesiacy pokażą, że nie są futbolowym palcem robieni i poprowadzą zespół ku lepszej, skuteczniejszej grze. Oby!

Kolejne wyjazdowe spotkania Łodzian: 3 września, godz. 17.30: GKS Tychy – ŁKS Łódź (Puchar Polski TVP Sport, tvpsport.pl), 6 września, godz. 14.30: Arka Gdynia – ŁKS Łódź (TVP POLONIA lub TVP SPORT), 11 września, godz. 20.45: Puszcza Niepołomice – ŁKS Łódź, 19 września, godz. 15.30: Pogoń Grodzisk Mazowiecki – ŁKS Łódź.