To jedno z najgorętszych futbolowych, transferowych nazwisk w polskiej piłce. Być albo nie być. Jeśli Polonia awansuje do ekstraklasy to jej najlepszy snajper- 25-letni, mający 193 cm wzrostu, Łukasz Zjawiński – zostanie w Warszawie. Jeśli tego nie zrobi piłkarz zmieni klubowe barwy. Dlaczego? Bo chce się rozwijać i iść wyżej.
Jest o kogo się bić. Zjawiński jest drugi na liście najskuteczniejszych piłkarzy I ligi. W 26meczach zdobył 15bramek. Aż trudno w to uwierzyć, że przed laty Widzew pożegnał Zjawińskiego bez cienia żalu, jako gracza bez znaczenia. W 19 meczach ekstraklasy piłkarz zanotował wtedy… zero goli. Zdobył bramkę w Pucharze Polski w szalonym meczu Pucharu Polski z KKS Kalisz (5:5 i porażka w rzutach karnych). Widać, jaki zrobił sportowy postęp i ile dziś znaczy w polskim futbolu. A raptem minęły trzy lata.
Nikt nie zasypuje gruszek w popiele. Już ustawiła się po napastnika, tym cenniejszego, że bramkostrzelnego, kolejka chętnych. Oczywiście, padają finansowe i mieszkaniowe oferty, ale nie tylko… Jak twierdzi Łukasz Olkowicz w podcaście Ofensywni, zdesperowane kluby, żeby przebić rywali, oferują… rzuty karne. Przyjdzieszdo nas, to masz zagwarantowane, że będziesz je wykonywał!
To będzie wyjątkowy mecz. ŁKS zagra w sobotę 4 kwietnia w Sosnowcu z Wieczystą (godz. 19.30, mulitliga w TVP3). Łodzianie zmierzą się z legendą, drużyną prowadzoną przez trenera, którego przy al. Unii darzy się wyjątkowy szacunkiem. Z kim? Kazimierzem Moskalem! Trener, prowadząc krakowski klub, w 8 meczach zanotował cztery zwycięstwa, dwa remisy i dwie porażki.
Przypomnijmy za 1liga.org: Szkoleniowcem łodzian 59-letni dziś Kazimierz Moskal był dwukrotnie i za każdym razem osiągał sukces – choć jego drużyna nie była faworytem, to udało mu się awansować do ekstraklasy. W krajowej elicie drużyna nie spisywała się na miarę oczekiwań i był zwalniany w trakcie rozgrywek. Bilans pracy w łódzkim klubie to 111 spotkań: 49 wygranych, 24 remisy i 38 porażek (średnia punktów 1,54).
W rozmowie z tvpsport.pl mówił tak: ta przeplatanka, która jest w herbie ŁKS , tak mnie prowadzi przez życie. Kto wie. Może do trzech razy sztuka?
Niestety, nie zagramy na mundialu. Przegraliśmy ze Szwedami, choć wcale tak być nie musiało. Z drugiej strony, czego mieliśmy tam szukać z tak beznadziejną grą defensywną i popełnianymi juniorskimi błędami!
Jak to w meczu o wszystko były emocje, była walka, bramki strzelone przez nas po ładnych akcjach i tracone przez nas wyjątkowo frajersko. Gdy tak traci się gole trudno marzyć o mundialu, trudno też by było na nim skutecznie grać.
Ekspert sędziowski Rafał Roskowski dla sport.tvp.pl: Zamiast 1:0 dla Szwecji powinien być rzut karny dla Polski! Sędzia Vincić nie odgwizdał ewidentnego nierozważnego faulu na Lewandowskim, ponieważ chwilę wcześniej niesłusznie przerwał grę. Cóż, nie było jedenastki, losy spotkania potoczyły się inaczej…
Był to pojedynek dwóch równorzędnych drużyn. Decydowały zatem detale. Co by było gdyby rywale nie wybili piłki z linii bramkowej? A jednak wybili, a potem bezlitośnie obnażyli naszą grę defensywą. W polskim zespole mieliśmy łódzki akcent czyli obrońcę Widzewa – Wiśniewskiego.
Szwedzi trafią w tegorocznych mistrzostwach świata do grupy F, gdzie ich rywalami będą drużyny: Holandia, Japonia i Tunezja.
Skończył się fart trenera Urbana. Selekcjoner przegrał pierwszy mecz – ten najważniejszy Pod jego wodzą biało-czerwoni ograli kolejno Finlandię (3:1), Nową Zelandię (1:0), Litwę (2:0), Maltę (3:2) oraz Albanię (2:1), a także dwukrotnie po 1:1 zremisowali z Holandią. A teraz niestety przegrali ze Szwecją 2:3. Czy PZPN podpisze z trenerem nową umowę?! Wszystko wskazuje na to, że tak. Prezes PZPN – Kulesza stwierdził, że Urban będzie nadal selekcjonerem.
Niezawodny kustosz pamięci ŁKS – Jacek Bogusiak przypomniał, że 31 marca swoje urodziny obchodzi wyjątkowo barwy napastnik ŁKS – Tomasz Cebula (rocznik 1966 – obaj na zdjęciu). W latach 90. rozegrał 208 spotkań ligowych w łódzkich barwach, strzelił w nich 28 bramek. Z łódzkim klubem zdobył mistrzostwo. Polski. Z młodzieżową reprezentacją Polski wywalczył trzecie miejsce w mistrzostwach Europy U-18. Zagrał 12 razy w pierwszej reprezentacji, w tym w spotkaniu z Argentyną. Jednym z jego rywali w tym starciu był dziś jeden z najlepszych trenerów na świecie – Diego Simeone.
Jacek mówi: – Mam do niego sporo żalu za to, co wygadywał czasami do dziennikarzy, a mówił dużo i mocno kontrowersyjnie, ale niech mu tam. Ile radości dał mi swoją grą, ełkaesiackimi golami i sukcesami tego nikt ani jemu ani mnie nie odbierze.
Tomasz Cebula w 1993 roku został najlepszym łódzkim piłkarzem, zdobywcą Złotych Butów Expressu Ilustrowanego. Urodził się w Brzezinach. 12 razy reprezentował barwy Polski. Zakończył karierę w… wietnamskim Quang Nam.
W rozmowie ze sport.tvp.pl na pytanie jak wspomina pucharowy mecz ŁKS z Manchesterem United powiedział: – To była inna galaktyka! Gdy wybiegliśmy na Old Trafford, to większość z nas miała galaretę w nogach. Patrzyliśmy na nich jak na nadludzi. Stam na przykład wyglądał jak Robocop, miał chyba trzy razy większe uda od moich! Na chwilę zawitaliśmy do wielkiego świata, byliśmy na legendarnym stadionie wypełnionym po brzegi kibicami. Dla takich chwil warto grać w piłkę.
– Poczucie niespełnienia jest ogromne, nie ma o czym rozmawiać. Biorąc pod uwagę skalę talentu, jaki miałem, nie była to udana kariera. Policzyłem kiedyś kraje, które dane mi było odwiedzić i wyszło bodaj… pięćdziesiąt! Jednak dokonania w ligach zagranicznych wyglądają kiepsko, by nie powiedzieć słabo. Występów w kadrze narodowej też powinienem mieć dużo więcej – z pięćdziesiąt.
Niezmordowany Jarosław Piechota i jego coraz mocniejsza ekipa walczą dalej. Tym razem w najbardziej prestiżowej imprezie w Polsce. WWarszawie odbyła się kolejna już 14 edycja zawodów w bieganiu po schodach Bieg Na Szczyt Rondo 1.Jest to impfreza posiadająca akredytację Towerrunning World Association o randze ME, na którą zjeżdżają towerrunnerzy z całego świata. Dodatkową zachętą do udziału jest fakt, że dochód wspiera SOS Wioski Dziecięce.
Jarosław Piechota: – Miałem przyjemność już jedenasty raz pokonać 38 pięter 836 schodów i 142 metry w pionie tego budynku
Wystartowało w sumie 522 zawodników, mój czas to 06:38 i 109 miejsce open. Widać, że forma stabilna i z tego należy być zadowolonym.
Bardzo mocno mnie cieszy również fakt wystartowania aż 19 osób z mojej grupy Piechotą po schodach. (Orion Business Tower Łódź – treningi) i osiągnięcia przez nich absolutnie fantastycznych wyników Jestem z Was naprawdę bardzo, bardzo dumny .
Moje starty w liczbach rok 2012 wynik 5:06 rok 2014 wynik 5:11 rok 2015 wynik 5:20 rok 2017 wynik 5:54 rok 2018 wynik 5:24 rok 2019 wynik 5:51 rok 2022 wynik 6:14 rok 2023 wynik 6:25 rok 2024 wynik 6:36 rok 2025 wynik 6:36 rok 2026 wynik 6:38
Zdjęcia Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl
Nikomu się to nie podobało. Grymasił też Zbigniew Boniek, ale twarde fakty są takie. Każdy punkt jest na wagę złota, bo jak, bez owijania sprawy w bawełnę, mówi trener Vuković, bronimy się ze wszystkich sił przed spadkiem. I to jest nasz główny cel.
Widzew po remisie 0:0 z Górnikiem, z 29 zdobytymi punktami, nadal jest niestety w strefie drużyn zagrożonych degradacją. Tymczasem do końca rozgrywek coraz bliżej. Zostało osiem kolejek.
Negatywów w ostatnim pojedynku było co niemiara. Powiedzmy o tym najdotkliwszym. Statystyki, jak zwykle, zamazują obraz. Podają inne liczby, tymczasem tak naprawdę wyjątkowo ostrożni w pojedynku z Zabrzanami Łodzianie, zanotowali na swoim koncie przez 90 minut grania jeden jedyny, na dodatek niecelny, strzał. To nikomu z pewnością nie daje satysfakcji i nie jest sposobem na zachowanie ekstraklasy w Łodzi.
Gramy jednak dalej. Pomocnik (Sheu), napastnicy (Bergier, Zeqiri) i nie tylko oni muszą prezentować zdecydowanie wyższą formę. Widzew musi też przyspieszyć grę. Może jokerem w talii Vukovicia będzie w decydujących spotkaniach Fornalczyk, który spędził mecz z Górnikiem w roli obserwatora, grzejącego ławę? To powoduje odciski i nikomu nie służy. Piekutowski pokazał w kadrze, ile znaczy serducho do gry i jak wpływa się na postawę zespołu. Wyraźnie zdegustowany graniem ligowych ogonów jest kapitan Pawłowski, którego wejście na boisku, niczego na korzyść nie zmieniło. Może i jemu warto dać prawdziwą szansę?!
Teraz trochę optymizmu. Defensywa znów zagrała na zero z tyłu. Pewnie bronił Drągowski, a liderem formacji bez cienia wątpliwości był szybki, zdecydowany, dobrze czytający grę Wiśniewski. Na reprezentantach Polski można polegać. Podobnie jak na trenerze. Pod jego wodzą zespół przestał przegrywać. W trzech meczach zdobył pięć cennych punktów.
O kolejne nie będzie łatwo. Po reprezentacyjnej przerwie Widzew 4 kwietnia, o godz. 14.45 zagra w Częstochowie z mającym ambicję bycia w ligowej czołówce – Rakowem, który zgromadził 10 punktów więcej od Widzewa. Jesienią Łodzianie przegrali u siebie 0:1 po golu w trzeciej minucie doliczonego czasu gry!
Oto z kim jeszcze zagramy w walce o utrzymanie: z Rakowem Częstochowa (04.04), Bruk-Betem Termaliką Nieciecza (11.04), Radomiakiem Radom (18.04), Motorem Lublin (25.04), Legią Warszawa (02.05), Lechią Gdańsk (09.05), Koroną Kielce (16.05) i Piastem Gliwice (23.05).Powiedzmy wprost: żeby się utrzymać musimy zacząć wygrywać!
Przed nami najważniejsze do tej pory piłkarskie wydarzenie tego roku. Po pokonaniu Albanii 2:1, Polacy zagrają we wtorek o godz. 20.45 w Sztokholmie mecz ze Szwedami czyli pojedynek o wszystko – awans na mundial. Transmisja TVP Sport.
Jak podaje informacje i ciekawostki strona sport.tvp.pl: To drugi z rzędu finał barażowy o mundial Polski ze Szwecją. W marcu 2022 roku biało-czerwoni okazali się lepsi, wygrywając w Chorzowie 2:0. Zwycięzca meczu w Sztokholmie trafi w tegorocznych mistrzostwach świata do grupy F, gdzie jego rywalami będą Holandia, Japonia i Tunezja.Poprzez baraże Biało-Czerwoni awansowali na mistrzostwa świata 2022 oraz mistrzostwa Europy 2024. Teraz spróbują po raz trzeci z rzędu dostać się na wielką imprezę.
Selekcjoner reprezentacji – Jan Urban może się pochwalić znakomitym bilansem: 5-2-0. Pod jego wodzą biało-czerwoni ograli kolejno Finlandię (3:1), Nową Zelandię (1:0), Litwę (2:0), Maltę (3:2) oraz Albanię (2:1), a także dwukrotnie po 1:1 zremisowali z Holandią. Oby znakomita passa trwała dalej!
Mecz w Sztokholmie ma być pojedynkiem supernapastników: Viktor Gyokeres kontra Robert Lewandowski, któremu właśnie zaproponowano nowy roczny kontrakt w Barcelonie (mniejsze pobory zasadnicze, wyższe premie za sukcesy).
O rywalu Lewego mówi się: „nowy Ibrahimović” i nie musi to być wcale stwierdzenie na wyrost. W dotychczasowych 31 występach dla drużyny narodowej strzelił 18 goli i zanotował siedem asyst. Potrafił już znaleźć sposób m.in. bramkarzy Norwegii, Belgii, Portugalii czy Ukrainy. Anatolij Trubin aż trzy razy wyjmował piłkę z siatki właśnie po uderzeniach snajpera Arsenalu.
Kapitan reprezentacji Polski ma też czym zaimponować. W 164 spotkaniach zdobył 89 bramek. Dodał do tego 38 asyst. Wystąpił na czterech Euro i dwóch mistrzostwach świata!
Sędzią meczu będzie Slavko Vincić ze Słowenii. To jeden z najbardziej doświadczonych arbitrów na świecie, sędzia meczu Borussia Dortmund – Real Madryt (0:2) w finale Ligi Mistrzów w 2024 roku i lider tych rozgrywek pod względem liczby sędziowanych meczów w ostatnich dwóch sezonach.
Czekamy na to, co w tym spotkaniu pokaże energetyczny i przebojowy – Oskar Pietuszewski (jeśli oczywiście wystąpi). A może zdobędzie bramkę?Jeżeli tego dokona, będzie miał dokładnie 17 lat i 314 dni.
Wcześniej tego dnia, bo o godz. 14, mecz naszej młodzieżówki w eliminacjach mistrzostw Europy (transmisja w TVP Sport). Czy znów na listę strzelców wpisze się Daniel Mikołajewski, którego ze względu na pewne podobieństwo, charakter i sposób grania porównuje się ze… Zbigniewem Bońkiem?!
Aż chce się czytać, słuchać i pisać. My łodzianie jesteśmy sportową potęgą – w rugby league, za sprawą drużyny Srok. Nasi znowu dają o sobie znać. Dwunastu Łodzian dostało powołania na zgrupowanie reprezentacji Polski w rugby league przed meczem z Brazylią. To najmocniejszy akcent z miasta w historii kadry – podaje Przemysław Kwiecień – członek zarządu łódzkiego klubu.
Zgrupowanie odbędzie się w sobotę 28 maja w Wołominie i będzie pierwszym w tym roku przeglądem kadrowiczów. Trener Dean Reacher chce sprawdzić formę zawodników przed towarzyskim meczem Polska – Brazylia, który rozegrany zostanie 3 maja w Keighley. Mimo że mecz będzie gościł na neutralnym obiekcie, o frekwencję można być spokojnym. Stanowił on będzie bowiem preludium do ligowego starcia pomiędzy miejscowymi Cougars a Halifax Panthers.
Sroki to jeden z najbardziej utytułowanych klubów w Polsce, a teraz aż dwunastka jego graczy ma szansę pokazać się w biało-czerwonych barwach. Dla Łodzi to ogromny impuls – rugby league w mieście nabiera coraz większego rozpędu. Niestety, wśród powołanych zabrakło Mateusza Daszkowskiego, którego wyeliminowała kontuzja kolana. Bardzo liczymy na jego szybki powrót do zdrowia, ponieważ będzie bardzo potrzebny w rozgrywkach klubowych. Zaraz po zgrupowaniu Sroki wracają do klubowych obowiązków i będą szykować się do turnieju o Puchar Czech w Letohradzie
Sroki Łódź w sezonie 2026 oprócz rywalizacji w krajowych rozgrywkach Rugby League weźmie udział również w czeskiej lidze rugby league. To historyczny krok w rozwoju klubu oraz ważny etap na drodze do podniesienia poziomu sportowego zawodników, z których wielu stanowi trzon Reprezentacji Polski Rugby League.
Jak tłumaczy Prezes Zarządu KS Sroki Łódź, Krzysztof Tonn: – Liga czeska wydaje się być na odpowiednim poziomie dla naszych zawodników, by zapewnić im odpowiedni rozwój, bo z jednej strony jest wyzwaniem, ale z drugiej różnica pomiędzy naszym klubem a najlepszymi klubami w lidze czeskiej nie jest na tyle duża, by rozgrywane mecze nie miały sensu i kończyły się zdecydowaną dominacją Czechów na boisku. Potwierdza to mecz testowy, który wiosną zeszłego roku Sroki wygrały z drużyną, która później zdobyła tytuł mistrza Czech w rugby league.
Udział w czeskich rozgrywkach wiąże się jednak z dodatkowymi wyzwaniami organizacyjnymi i finansowymi. Klub musi sprostać kosztom podróży, licencji zawodniczych, organizacji meczów i zapewnić odpowiednie przygotowanie logistyczne do rywalizacji w dwóch ligach jednocześnie.
Prezes Tonn podkreśla: – Udało nam się zapewnić podstawowy budżet pozwalający wziąć udział w dodatkowych rozgrywkach, ale potrzeb jest sporo, by dobrze się przygotować do sezonu 2026. Dlatego liczymy na to, że uda nam się pozyskać fundusze od sponsorów.”
Ambicje KS Sroki Łódź sięgają wysoko – klub ma realną szansę, by jako pierwszy zespół w historii światowego sportu zdobyć mistrzostwo dwóch państw w jednym sezonie.
Zarząd klubu zaprasza do współpracy sponsorów, partnerów biznesowych oraz wszystkich, którzy chcieliby wesprzeć rozwój rugby league w Polsce oraz pomóc zawodnikom Srok w walce o podwójny tytuł.
Osoby i firmy zainteresowane współpracą prosimy o kontakt: srokilodz@gmail.com
Pokonaliśmy Albańczyków po bramkach najbardziej rutynowanych i zasłużonych dla reprezentacji graczy – Lewandowskiego i Zielińskiego, ale wcześniej trener Urban się… pomylił. Był zachowawczy i ostrożny, a tymczasem powinien od pierwszej minuty postawić na Pietuszewskiego, który dał drużynie impuls do lepszego, energetycznego i skutecznego grania.
Gole Polaków nie były przypadkiem. Padły po wypracowanych schematach. Najlepszy na boisku – Szymański miał z rzutu rożnego zagrać na dalszy słupek na kapitana Lewandowskiego i tak właśnie zrobił. Przy zwycięskim golu nasi piłkarze sumiennie i cierpliwie budowali wolną przestrzeń dla Zielińskiego, a ten znakomicie to wykorzystał.
Teraz selekcjoner będzie miał większe pole manewru, bo do gry wróci będący w dobrej formie Zalewski. Czy to jednak wystarczy na rozpędzonych Szwedów, którzy pewnie i chyba niespodziewanie pokonali Ukraińców 3:1? Hat tricka zaliczył Viktor Gyokeres.
Jan Urban (za 90minut.pl): – Serce nie podeszło do gardła, ale rzeczywiście były momenty, gdy byłem przejęty tym co widziałem na boisku. Dwukrotnie Albańczycy mogli podwyższyć na 2;0 i później na 2:1. Mówiłem, że to będzie bardziej otwarty mecz niż zamknięty. Były dobre momenty i były te złe, gdzie zbyt łatwo daliśmy się kontrować. Gramy w finale, tam będziemy musieli inaczej zagrać.
Piotr Zieliński: – Na pewno każdy wiedział, że ta jakość jest na naszą korzyść. W piłce trzeba też biegać i walczyć. Zostawić serce na boisku. Wiedzieliśmy, że łatwo nie będzie, ale spisaliśmy się bardzo dobrze. W finale ze Szwecją będzie ciężkie spotkanie, ale lecimy tam, aby wygrać.
Oskar Pietuszewski: – Trener powiedział mi żebym grał bez kompleksów.
Sebastian Szymański: – Stać nas na więcej.Mamy osoby, które potrafią wykonywać stałe fragmenty gry. To jest nasza siła, że to dobrze robimy i liczę, że w następnych spotkaniach dalej będziemy to robić. 8-10 to jest optymalna pozycja dla mnie. Najlepiej czuję się w środku pola. Lubię pracować w defensywnie.
Robert Lewandowski: – Oskar Pietuszewski jest to zawodnik nietuzinkowy, ale spokojnie. Nie nakładajmy na niego dodatkowej presji. On ma całą karierę przed sobą. Niech robi to co potrafi i nie rzucajmy na niego zbyt dużych oczekiwań. On ma dopiero 17 lat.
Teraz przed Polakami jeszcze większe wyzwanie. Finał baraży. Decydujące starcie z zespołem Trzech Koron w najbliższy wtorek (31 marca).
Uff. Odetchnęliśmy z ulgą, bo strachu było co niemiara. Najpierw złota główka Roberta Lewandowskiego, a potem kapitalny strzał z dystansu Piotra Zielińskiego dały nam bramki, zwycięstwo i awans do finału baraży o mundial. A musieliśmy odrabiać starty, bo rywale prowadzili 1:0…
Największą niespodzianką w wyjściowej jedenastce Polaków była obecność 20-letniego ofensywnego gracza Sturmu Graz – Filipa Rózgi, który do tej pory zaliczył jedynie reprezentacyjne epizody przeciwko Holandii i Malcie. Skoro jednak zabrakło wykartkowanego Nikoli Zalewskiego, ktoś musiał zająć jego miejsce. Niestety skrzydłowy zaliczył występ bez błysku, wygranego indywidualnego pojedynku. Dostroił się do gry starszych kolegów. W wyjściowej jedenastce rywali pojawił się jako jedyny widzewiak na boisku – Juljan Shehu.
Polacy zaczęli mecz z animuszem, ale rywale potrafili odpłacić pięknym za nadobne. Nikt nie miał zamiaru oddać za darmo marzeń o mundialu. Im dalej w las, tym jednak gorzej. Zaczęliśmy notować proste straty. Dobre odbiory Sebastiana Szymańskiego to za mało, żeby liczyć na gola. Brakowało pomysłu na mądre, zaskakujące, szybkie rozegranie piłki. Więcej było nerwów, niepewności niż precyzji.
I na dodatek przytrafił się katastrofalny błąd Janowi Bednarkowi, który przyjmował piłkę, jak junior. Odskoczyła mu ona od nogi i stało się nieszczęście. Wykorzystał sytuację szybki, sprytny rywal, który ograł Kamila Grabarę i pewnie strzelił po długim rogu. W pierwszej połowie Polska jak… Widzew w ostatnim ligowym meczu. Bez składnej akcji, bez celnego strzału. Nie tak miało być!
Jak trwoga to trzeba sięgnąć po debiutanta – Oskara Pietuszewskiego. Niezwykłe jest to, co podają Sportowe Fakty: Urodzony 20 maja 2008 roku Oskar żyje krócej niż… w reprezentacji gra Kamil Grosicki. Grosik zadebiutował w kadrze 108 dni przed przyjściem skrzydłowego FC Porto na świat. A kiedy pierwszy mecz w reprezentacji rozgrywał Robert Lewandowski, Pietuszewski miał niecałe cztery miesiące. Skrzydłowy Porto wniósł do naszej gry sporo energii, wigoru i optymizmu.
Mieliśmy pokazać moc, tymczasem mieliśmy furę szczęścia, bo przy kontrze nasza defensywa pogubiła się niczym pijane dzieci we mgle i tylko niecelny strzał w 200-procentowej sytuacji ratował nas przed katastrofą. My popełniliśmy juniorski błąd, rywale też. Po rzucie rożnym nie sięgnął piłki bramkarz, nie pokrył kapitana obrońca i Robert Lewandowski doprowadził uderzeniem piłki głową metr od linii bramkowej do wyrównania. To był pierwszy celny strzał Polaków w tym spotkaniu!
Niby graliśmy, ale znów przy kontrze była czarna rozpacz i musiał nas ratować Kamil Grabara. Gdy się nie strzela, to się traci. Przekonali się o tym Albańczycy. Kapitalnym. mierzonym strzałem z dystansu popisał się Piotr Zieliński i piłka wylądowała w rogu bramki rywali.
Wygraliśmy, momentami stosując w końcówce prostą taktykę, zwaną obroną Częstochowy! We wtorek 31 marca Polacy zmierzą się na wyjeździe ze Szwecją, która pokonała Ukrainę 3:1. Tylko zwycięzca uzyska awans na mundial. Poprzez baraże Biało-Czerwoni awansowali na mistrzostwa świata 2022 oraz mistrzostwa Europy 2024. Teraz spróbują po raz trzeci z rzędu dostać się na wielką imprezę.
Przez ponad 30 lat pisałem, bardzo często o sporcie, wzbudzający spore emocje felietonik Ryżową Szczotką w Expressie Ilustrowanym. Uznałem, że warto do niego wrócić. Wiele się zmieniło, a jednak nadal są sprawy, które wymagają komentarza bez owijania w bawełnę.
Pisze z Łodzi sobie szkodzi - tak tytułował swoje felietony znakomity Zbyszek Wojciechowski. Inny świetny dziennikarz Antoś Piontek mówił, że w sporcie jak w żadnej innej dziedzinie życia widać czarno na białym w całej jaskrawości otaczającą nas rzeczywistość. Do tych dwóch prawd chcę nadal nawiązywać.