Rezerwowy Pafka

Tag: widzew zeqiri

To bezcenne, pucharowe zwycięstwo w Szczecinie może uratować sezon Widzewowi!

Nieudana ligowa jesień, nie musi oznaczać straconego sezonu. Widzew wygrał pucharowy mecz w Szczecinie i w tej rozgrywce poszuka wiosną swojej europejskiej szansy. Łodzianie wygrali drugi mecz z rzędu i na koniec zmagań zyskali formę, pewność siebie i mądrość w grze. Trochę szkoda, że tak późno.

Mecz mógł się zacząć pięknie. Zabrakło niewiele – precyzji, a może łutu szczęścia. Shehu, strzelając po długim rogu, trafił w słupek. Za chwilę jednak w rewanżu niefrasobliwością popisali się obrońcy łodzian i minimalnie pomylił się Molnar.

Do trzech razy sztuka. Dwa razy pudłował Zeqiri, ale za trzecim razem niepilnowany z pięciu metrów nie mógł spudłować i nie spudłował. Dodajmy: po znakomitej akcji Pawłowskiego z Baeną. Miał szansę na skuteczną odpowiedź Molnar, ale znakomitą interwencją popisał się Kikolski. Do przerwy były głównie defensywne… szachy i trzeba to obiektywnie powiedzieć, że lepiej tę partię rozgrywali łodzianie.

W drugiej połowie dobra akcja łódzkich napastników zakończyła się fatalnym pudłem Bergiera. Kolejny atak w liczebnej przewadze w polu karnym Pogoni też skończył się… niczym. A potem nastąpił fatalny błąd Czyża. Przy szybkiej kontrze Portowców faulował rywala Visus. Trwały długo dywagacje VAR czy obrońca nie powinien ujrzeć nie żółtą, a czerwoną kartkę. Ostatecznie skończyło się na łódzkim strachu.

Widzew się za głęboko cofnął i stracił gola. Znów jednak skończyło się na strachu, bo autor bramki był na spalonym. Czas mijał, a Widzew cofał się coraz bardziej pod własną bramkę. Były momenty grozy, ale… Po kapitalnych kontrach doskonałe sytuacje zmarnowali Bergier, Shehu i Alvarez. A powinno być po meczu! W końcu jednak sprawiedliwości stało się zadość. Widzew wygrał i awansował, bo na to zasłużył.

6 grudnia o gody. 17.30 ostatni ligowy mecz jesieni. Widzew zagra w Lubinie z Zagłębiem.

1/8 finału STS Puchar Polski

Pogoń Szczecin – Widzew 0:1 (0:1)

0:1 – Zeqiri (35, głową)

Widzew: Kikolski – Andreou, Visus, Żyro, Kozlovsky – Baena (90+3, Krajewski), Czyż (84, Hanousek), Shehu, Pawłowski (90+3, Alvarez) – Zeqiri (84, Fornalczyk), Bergier ( 90+12, Klukowski)

Widzew. Bilans napastnika, który miał być gwiazdą, to równe… zero. To przed Polakiem otwierają się ligowe i reprezentacyjne perspektywy!

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Miał być piłkarzem, który zdominuje rozgrywki i napastnikiem, który po raz pierwszy od ponad ćwierćwiecza strzeli więcej niż 15 bramek. Gdzie, ci wszyscy widzewscy tzw. fachowcy mieli oczy? Jasne, mogli pozwolić sobie na transferową fantazję, a raczej szaleństwo, wszak wydawali nie swoje pieniądze, ale żeby tak mocno zaufać jakimś piłkarskim menedżerom, potrafiącym, jak nikt nawijać makaron na uszy, naoglądać się pięknych, zmontowanych(!) filmików, aż trudno w to uwierzyć. A potem wydać miliony, oby nie okazało się, że wyrzucone w błoto.

Sprowadzono zawodnika po pierwsze: nieprzygotowanego do gry, po drugie: bez wielkiej chęci do szybkiej poprawy i udowadniania swoich przewag na boisku, po trzecie: wartego… zero – zero bramek, zero asyst. O kim mowa? Oczywiście o Andim Zeqirim, bodaj największym do tej pory transferowych rozczarowaniu Widzewa. Gdybym był właścicielem, to szybko bym rozliczał tych transferowych bajkopisarzy, którzy go wymyślili!

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Jasne, jedni tracą swoją szansę, inni ją wykorzystują. Nie ma dziś cienia wątpliwości, że w ataku Widzewa pierwszym wyborem jest Sebastian Bergier, który dwoi się i troi, coraz więcej i więcej pracuje dla drużyny, choć chciałoby się, żeby miał na swoim koncie więcej goli. Do tej pory ma ich sześć. Oby powiększył swój dorobek po kolejny ligowym starciu: W 15 kolejce Widzew zagra w Gdańsku z Lechią 8 listopada, o godz. 14.45.

Obecność trenera kadry Jana Urbana na trybunach widzewskiego stadionu podczas starcia z Legią nie była przypadkowa. Napastnik łodzian przyciągnął jego uwagę. – Dzisiaj można powiedzieć, że jest najlepszym polskim napastnikiem –uważa selekcjoner.

– Dla mnie to duży zaszczyt, że jestem wymieniany w gronie zawodników z możliwością do powołania. Muszę udowadniać w każdym meczu, że na to zasługuje. Staram się jednak nie myśleć o tym, co przyniesie przyszłość. Powołanie może przyjść, ale na nic się nie nastawiam – skromnie podsumowuje widzewiak.

Ech, chciałoby się, żeby Widzew na Wybrzeżu miał też takiego jokera w talii, jakim dla Legii okazał się Ermal Krasniqi, który uratował wojskowym remis w Łodzi. Pożyjemy, zobaczymy…

PS. Dziwnie się plecie na tym futbolowym świecie. Występy, a może raczej ich brak w łódzkim klubie, sprawiły, że Andi Zeqiri otrzymał powołanie do reprezentacji Szwajcarii. Może tam zaskoczy i pokaże tak reklamowaną snajperską klasę?

© 2025 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑