Uff. Odetchnęliśmy z ulgą, bo strachu było co niemiara. Najpierw złota główka Roberta Lewandowskiego, a potem kapitalny strzał z dystansu Piotra Zielińskiego dały nam bramki, zwycięstwo i awans do finału baraży o mundial. A musieliśmy odrabiać starty, bo rywale prowadzili 1:0…

Największą niespodzianką w wyjściowej jedenastce Polaków była obecność 20-letniego ofensywnego gracza Sturmu Graz – Filipa Rózgi, który do tej pory zaliczył jedynie reprezentacyjne epizody przeciwko Holandii i Malcie. Skoro jednak zabrakło wykartkowanego Nikoli Zalewskiego, ktoś musiał zająć jego miejsce. Niestety skrzydłowy zaliczył występ bez błysku, wygranego indywidualnego pojedynku. Dostroił się do gry starszych kolegów. W wyjściowej jedenastce rywali pojawił się jako jedyny widzewiak na boisku – Juljan Shehu.

Polacy zaczęli mecz z animuszem, ale rywale potrafili odpłacić pięknym za nadobne. Nikt nie miał zamiaru oddać za darmo marzeń o mundialu. Im dalej w las, tym jednak gorzej. Zaczęliśmy notować proste straty. Dobre odbiory Sebastiana Szymańskiego to za mało, żeby liczyć na gola. Brakowało pomysłu na mądre, zaskakujące, szybkie rozegranie piłki. Więcej było nerwów, niepewności niż precyzji.

I na dodatek przytrafił się katastrofalny błąd Janowi Bednarkowi, który przyjmował piłkę, jak junior. Odskoczyła mu ona od nogi i stało się nieszczęście. Wykorzystał sytuację szybki, sprytny rywal, który ograł Kamila Grabarę i pewnie strzelił po długim rogu. W pierwszej połowie Polska jak… Widzew w ostatnim ligowym meczu. Bez składnej akcji, bez celnego strzału. Nie tak miało być!

Jak trwoga to trzeba sięgnąć po debiutanta – Oskara Pietuszewskiego. Niezwykłe jest to, co podają Sportowe Fakty: Urodzony 20 maja 2008 roku Oskar  żyje krócej niż… w reprezentacji gra Kamil Grosicki. Grosik zadebiutował w kadrze 108 dni przed przyjściem skrzydłowego FC Porto na świat. A kiedy pierwszy mecz w reprezentacji rozgrywał Robert Lewandowski, Pietuszewski miał niecałe cztery miesiące. Skrzydłowy Porto wniósł do naszej gry sporo energii, wigoru i optymizmu.

Mieliśmy pokazać moc, tymczasem mieliśmy furę szczęścia, bo przy kontrze nasza defensywa pogubiła się niczym pijane dzieci we mgle i tylko niecelny strzał w 200-procentowej sytuacji ratował nas przed katastrofą. My popełniliśmy juniorski błąd, rywale też. Po rzucie rożnym nie sięgnął piłki bramkarz, nie pokrył kapitana obrońca i Robert Lewandowski doprowadził uderzeniem piłki głową metr od linii bramkowej do wyrównania. To był pierwszy celny strzał Polaków w tym spotkaniu!

Niby graliśmy, ale znów przy kontrze była czarna rozpacz i musiał nas ratować Kamil Grabara. Gdy się nie strzela, to się traci. Przekonali się o tym Albańczycy. Kapitalnym. mierzonym strzałem z dystansu popisał się Piotr Zieliński i piłka wylądowała w rogu bramki rywali.

Wygraliśmy, momentami stosując w końcówce prostą taktykę, zwaną obroną Częstochowy! We wtorek 31 marca Polacy zmierzą się na wyjeździe ze Szwecją, która pokonała Ukrainę 3:1. Tylko zwycięzca uzyska awans na mundial. Poprzez baraże Biało-Czerwoni awansowali na mistrzostwa świata 2022 oraz mistrzostwa Europy 2024. Teraz spróbują po raz trzeci z rzędu dostać się na wielką imprezę.

Baraż o awans na piłkarskie mistrzostwa świata.

Polska – Albania 2:1 (0:1)

0:1 – Hoxha (42), 1:1 – Lewandowski (63, głową), 2:1 – Zieliński (73)

Polska: Grabara – Kędziora(63, Świderski), Bednarek, Kiwior – Cash, Zieliński (81, Moder), Szymański, Skóraś – Rózga (46, Pietuszewski), Kamiński (90+2, Pyrka)- Lewandowski (90+2, Slisz)