Rezerwowy Pafka

Autor: admin (Page 1 of 187)

Po kolejnej rewolucji Widzew wiosną będzie inny kadrowo. To pewne. Pytanie tylko: czy lepszy?!

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Miała być w Widzewie stabilizacja. Tymczasem kadrowa, transferowa rewolucja nie ma końca.  Dariusz Adamczuk, pełnomocnik zarządu ds. sportu w Widzewie, w wywiadzie dla TVP Sport: – Zrobiliśmy już cztery ruchy. Blisko jest piątego, być może i szóstego transferu. Nie planowaliśmy ściągnąć napastnika, bo wierzymy w naszych chłopaków.

Wszystko fajnie, ale jak grać w ekstraklasie dwoma napastnikami, a to się udawało pod koniec jesieni nad wyraz, gdy ma się w kadrze… dwóch napastników. Oby żaden nie wypadł z gry podczas wiosennej rundy!

Wracając do transferów. Teraz na coraz silniejszym radarze jest pomocnik Emil Kornvig, który występuje w Brann od 2024 roku, kiedy to pozyskano go z włoskiej Cittadelli. Od tamtej pory rozegrał 84 spotkania, w których strzelił 17 goli i dorzucił do tego sześć asyst.

Do czego to wszystko doprowadzi, sam chciałbym wiedzieć. Na razie wykazują się działacze (Dariusz Adamczuk, Piotr Burlikowski). Są nowi, ambitni, oby nie nadaktywni. Widać, jak bardzo chcą pokazać swoją transferową twórczą moc.

Wydaje mi się, że najważniejsze było sprowadzenie bramkarza na poziomie, który będzie robił różnicę w grze. W trudnych momentach wygrywał łodzianom mecze. Ile znaczy pewny golkiper przekonuje się co tydzień, oglądając zmagania włoskiej Serie A.

Oby jesień bez znaczenia, czyli praktycznie bez grania, nie wpłynęła negatywnie na formę Bartłomieja Drągowskiego, który chce znów być ważną postacią reprezentacji Polski. Tak się stanie, jeśli najpierw będzie ostoją łódzkiej drużyny!

Na pewno wiosną Widzew będzie kadrowo inny niż jesienią. Ale nie o to chodzi, tylko o to, żeby zaczął grać na poziomie i wygrywał, ku uciesze kibiców, którzy jak zwykle wykupią do ostatniego klubowe karnety. Przypomnijmy gorzką rzeczywistość: Widzew jest tuż nad strefą spadkową. W 18 meczach zdobył 20 punktów.

Tego się można było spodziewać. Ogon kręci psem czyli VAR rządzi dzisiejszym futbolem!

Jaka jest dzisiejsza piłka nożna? Przesiąknięta, powiedzmy tak… technologią. Coraz większe znaczenie odgrywają w niej nie efektowne akcje i piękne gole, a VAR. Bez niego wszystko może zostać usunięte w cień, ba w niepamięć.

Nadsędzia VAR decyduje o wszystkim. Piłkarze, trenerzy, a głównie kibice, szaleją z radości po strzelonej bramce, ale, ale… Za wcześniej! Jeszcze trzeba spojrzeć w ekran – wyrysować linię, zinterpretować właściwie nie do końca jasne przepisy (piłka odbita od nogi i ręki piłkarza to przewinienie czy nie?!), naradzać się – długo, coraz dłużej. I wreszcie wezwać arbitra meczu przed ekran monitora, odsuwając od siebie problem. To on musi podjąć ostateczną decyzję i wszelka krytyka spada na jego głowę.

Czas się dłuży, wszyscy się niecierpliwią, a decyzji, jak nie było, tak nie ma. A gdy już jest, wywołuje często… mieszane uczucia, a czasami rozpala emocje. Bo w wielu, zbyt wielu wypadkach, trudno się z nią zgodzić, co mogę tylko potwierdzić. W telewizji śledzę namiętnie nieomal każdy piłkarski mecz!

Czasami dobrze jest od tego uciec. Oglądanie pojedynku z zachowaniem ciągłości, bez denerwujących VAR-owych przerw, ma swoje wielkie plusy. Namacalnym tego dowodem był pełen emocji i kilku wątpliwości mecz 3. rundy angielskiego FA Cup. Piłkarze, wyciągniętego z piłkarskiego niebytu przez gwiazdy Hollywood, Wrexham pokonali Nottingham po serii rzutów karnych i wyeliminowali z rozgrywek zespół z Premier League. To było zapadające w pamięć widowisko!

Czy zatem uprawniony jest radykalny wniosek: dajmy sobie spokój z VAR? Wszystko poszło już za daleko. Powrót do korzeni jest niemożliwy. Trzeba koniecznie urealniać do boiskowej rzeczywistości, obowiązujące przepisy, żeby i VAR miał jak najmniej wątpliwości.

Piłkarz z ponad setką meczów w Serie A został widzewiakiem. Kto? Bartłomiej Drągowski! To robi wrażenie

Fot. Wojciech Czarnociński, widzew.com

Nowym widzewiakiem został bramkarz – 29 letni (191 cm wzrostu) Bartłomiej Drągowski – potwierdził dyrektor sportowy Widzewa – Dariusz Adamczuk. Sprawa trochę trwała, bo trzeba było przeprowadzić testy medyczne, a potem zweryfikować ich wyniki. Wszystko dobrze się skończyło i Drągowski podpisał kontrakt z Widzewem do czerwca 2029 roku. Dołączy do zespołu na zgrupowaniu w Belek.

– Nie udało mi się zdobyć mistrzostwa Polski z Jagiellonią, a bardzo chciałbym mieć w dorobku taki tytuł. Zrobię wszystko, żeby jak najszybciej podnieść puchar w Widzewie – powiedział.

Warto zauważyć, że bramkarz zaliczył ponad 100 występów we włoskiej Serie A (dokładnie 129!).Przypomnijmy: W 2016 r. za 2,5 mln euro przeniósł się z Jagiellonii Białystok do włoskiej Fiorentiny. Teraz łodzianie zapłacili za niego podobno około miliona euro Panathinaikosowi, gdzie ostatnio grał.

Szybko, jak najszybciej dołączy do drużyny w Belek. Debiut może zaliczyć już w najbliższy piątek, kiedy to Widzew zmierzy się w sparingu z węgierskim Paksi FC.

Łącznie Bartłomiej Drągowski ma na koncie 240 występów na najwyższym poziomie – 129 w Serie A, 64 w PKO Bank Polski Ekstraklasie i 47 w greckiej Super League. Jest regularnie powoływany do reprezentacji Polski, w której zagrał cztery razy – w tym w ostatnim spotkaniu z Maltą w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata 2026. Golkiper był w kadrze również na poprzedni mundial, jednak wypadł z niej z powodu kontuzji.

Zbigniew Boniek tak skomentował ten transfer: Znakomity ruch. Dobry bramkarz to podstawa w budowaniu drużyny.

– Jeżeli mamy narzekać na gościa, który przychodzi z takim doświadczeniem do polskiej Ekstraklasy, no to trzeba się złapać za głowę. Gdyby przychodził zagraniczny piłkarz z takim CV, jakie ma Drągowski, to byśmy piali z zachwytu i wszystkie portale pisałyby: „O Boże, jaki zawodnik przychodzi” – powiedział Tomasz Kupisz na kanale Meczyki.

Fot. Wojciech Czarnociński, widzew.com

Więcej transferowego optymizmu: – Mówił mi jeden z trenerów Widzewa, że widać jakość po nowych piłkarzach od pierwszego treningu. I po Bukarim, i po Leragerze. O Chengu też usłyszeliśmy dużo pozytywnych opinii od Dariusza Adamczuka i Piotra Burlikowskiego. Są podekscytowani tym ruchem – powiedział Kuba Polkowski w „Programie Piłkarskim”.

Przypomnijmy: za 5,5 mln euro z Austin został sprowadzony Osman Bukari, za 900 tys. z Sandefjord przyszedł Christopher Cheng, a na zasadzie wolnego transferu z FC Kopenhagi przybył Lukas Lerager. Teraz jest też Bartłomiej Drągowski.

Ma jeszcze dołączyć do łódzkiego zespołu Emil Kornvig, 25-letni duński środkowy pomocnik Brann Berge, ale… Norwedzy poinformowali, że piłkarz którym się interesują łodzianie będzie niedostępny do sprzedaży przed dwoma meczami Ligi Europy, jakie ich czekają. Widzew nie chce czekać. Podobno kusi Norwegów kasą. Oferuje za piłkarza ponad 4 mln euro. – Piąty transfer jest w drodze, być może będzie szósty. Nie planujemy transferu napastnika w tej chwili – mówił Dariusz Adamczuk w TVP Sport.

Terminy najbliższych ligowych meczów Widzewa:19. kolejka PKO BP Ekstraklasy: Widzew Łódź – Jagiellonia Białystok, sobota, 31 stycznia, godz. 17:30 (transmisja TVP Sport), 20. kolejka PKO BP Ekstraklasy: GKS Katowice – Widzew Łódź, niedziela, 8 lutego, godz. 17:30, 21. kolejka PKO BP Ekstraklasy: Wisła Płock – Widzew Łódź, sobota, 14 lutego, godz. 20:15

Jest siła, która trzyma Widzew – to kibice! Do tej pory sprzedano ponad15 tysięcy karnetów! Nie mam cienia wątpliwości, że do ostatniego miejsca fani zapełnią stadion podczas meczu z Jagą.

On ma to, co liczy się we współczesnym futbolu – szybkość i fizyczność. Jest zatem w stanie pomóc wiosną Widzewowi w skutecznej walce

Fot. widzew.com

W dzisiejszym futbolu, gdy przez wiele minut mądrze i odpowiedzialnie broniąca się drużyna, skutecznie zamyka rywalom możliwości skutecznego ataku, coraz większą rolę odgrywają szybkość i fizyczność.

To są atuty. Po otrzymaniu dokładnej piłki potrafisz przegonić rywala. A gdy ten naciera, w bezpośrednim zwarciu potrafisz go przepchnąć, uzyskać przewagę w walce jeden na jeden, zdobyć kawałek wolnej boiskowej przestrzeni i poszukać najlepszego rozwiązania – dokładnej centry, strzału.

Oczywiście musisz przy tym wszystkim posiadać przyzwoite wyszkolenie techniczne, na takim poziomie, na którym nie będziesz się bał zwieść w pole kryjącego cię przeciwnika. Wtedy stajesz się ważnym ogniwem zespołu, a z czasem jej niezbędnym elementem.

Zastanawiam się, kto w Widzewie jest najbliżej tak nakreślonego wzorca i wychodzi mi, że Mariusz Fornalczyk. Potrafi być szybki, niezwykle waleczny i wygrać pojedynek jeden na jeden. Czasami gubi go jednak boiskowy chaos. Zbyt szybka reakcja, niecierpliwość w grze i po prostu zwykły brak szczęścia.

Jeśli futbolowa jesień pozwoliła mu nabrać doświadczenia, zrobić krok do przodu, to powinien być ważnym piłkarzem Widzewa w rundzie wiosennej. Wtedy będzie mógł imponować liczbami, a przy okazji pomóc Widzewowi w wykaraskaniu się ze strefy zagrożonej ligowym spadkiem i stoczyć skuteczną walkę o marzenie, którym jest Puchar Polski!

PS. Dziś w Widzew TV, o godz. 15 pierwszy sparing Widzewa podczas zgrupowania w Turcji z Universitatea Cluj.

Wielki, wielki żal, że tak oddani i zasłużeni dla sportu i Łodzi ludzie, jak Andrzej Olejnik, mówią pas. To on sprawił, że koszykówka na wózkach stała się ważną dyscypliną w naszym mieście!

Fot. ŁTRSN

Po prostu żal, wielki żal. Andrzej Olejnik jest ikoną łódzkiego i polskiego sportu. Najpierw błyszczał na parkietach. Jak skrzydłowy w 1978 roku zdobył brązowy medal mistrzostw Polski w barwach ŁKS. Po zakończeniu kariery, stworzył w naszym mieście koszykówkę na wózkach. Sprawa wielka, zasługa ogromna, nie do przecenienia. Teraz mówi niestety pas… Oddajmy mu głos.

Andrzej Olejnik: – Po 28 latach działalności na niwie koszykówki na wózkach przychodzi moment, że z uwagi na wiek i skomplikowaną sytuacje rodzinną, trzeba powiedzieć sobie dość. A zaczęło się tak niewinnie podczas pobytu we Francji w miejscowości Moux, gdzie zobaczyłem koszykówkę na wózkach w najwyższym europejskim wydaniu. Zaraziłem się tą najbardziej widowiskową dziedziną sportu paraolimpijskiego. Postanowiłem powołać do życia drużynę koszykówki na wózkach w rodzinnym mieście Łodzi. Wzbudzało to zdziwienie, że weteran męskiej koszykówki postanowił zmobilizować niepełnosprawną młodzież do uprawiania tej nieznanej w Łodzi dyscypliny sportu.

Jak zwykle trzeba mieć trochę szczęścia, gdyż reprezentację Austrii jak i reprezentacje Salzburga na wózkach prowadził guru trenerski polskiej koszykówki Witold Zagórski. I to on pomagał mi we wszystkich. Uczniem byłem pilnym, wiedząc że zawsze mam godne, znakomite wsparcie. Zespół nabierał rumieńców zaczął grać w pucharach IWBF co prowadziło do poznania wszystkich krajów europejskich. To mobilizowało młodzież, jak i kibiców. Zespół się rozrastał i powozi się rozpędzał, zdobywając Mistrzostwo Polski i Puchar Polski. Organizowałem 28 turniejów o Puchar Prezydenta Miasta Łodzi, które otwierali ministrowie: Dębski, Nowicki, Drzewiecki, Mucha. Byliśmy na fali, doceniani i dający wymowny przykład niepełnosprawnej, ile można osiągnąć poprzez sport.

Andrzej Olejnik został Prezesem Związku Koszykówki na Wózkach. Napędzał wózki z coraz większym impetem. Paraolimpiada Londyn – trzech zawodników z Łodzi. Mistrzostwa Świata i Europy były reprezentowane przez łódzkich zawodników – wychowanków. Jak podkreślano, przez ręce trenerów Pawła i Andrzeja Olejnika w ciągu tego okresu przewinęło się 66 zawodników. Syn pomagał ojcu i robił to doskonale, gdyż jeżdżąc wspaniale na wózku świecił przykładem, jak polepszać technikę jazdy. Do sportu niepełnosprawnych w koszykówce zawitał profesjonalizm. Wielu reprezentantów Łodzi i reprezentacji zaczęło próbować swoich sił w zawodowych klubach zachodnich Hiszpanii, Włoch, Niemiec, Francji.

Andrzej Olejnik: – My tu w Łodzi, w Polsce nie mogliśmy sprostać wymaganiom finansowym zawodników. Dalej szkoliliśmy młodzież, która robiła postępy, ale na polskiej arenie ligowej pojawiły się zalążki gry za pieniądze. To spowodowało przechodzenie naszych zawodników do bardziej zamożnych klubów. Zawsze mierzyłem wysoko, ale przyszedł czas na zajęcie się rodziną. Synowie Pawła grają systematycznie w koszykówkę. Wymaga to wsparcia rodziców. Jako 76 -latek w bardzo trudnej sytuacji rodzinnej, postanowiłem wraz z synem przekazać sekcję młodym zaangażowanym w pracy z niepełnosprawnymi działaczom Startu. Oczywiście, życząc im, aby sekcja koszykówki na wózkach istniała i nawiązywała do wspaniałej tradycji poprzedników.

Serce WOŚP bije w Łodzi! 34. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy już 25 stycznia. Atrakcji nie zabraknie

 34.Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy odbędzie się 25 stycznia 2026 roku, a centrum wydarzeń w Łodzi tradycyjnie stanie się Manufaktura – podaje UMŁ. Przez cały weekend miasto wypełnią koncerty, licytacje, pokazy i rodzinne atrakcje, a wszystko w jednym celu – pomocy najmłodszym pacjentom.

Celem 34. Finału WOŚP jest diagnostyka i leczenie chorób przewodu pokarmowego u dzieci. Tegorocznej zbiórce towarzyszy hasło „Zdrowe brzuszki naszych dzieci”, które podkreśla, jak ważna jest szybka diagnoza i nowoczesne leczenie najmłodszych.

Ważnym punktem łódzkiego Finału WOŚP są aukcje prezydenckie, które wystartują 9 stycznia. Wśród nich znalazły się unikatowe propozycje m.in. możliwość zawarcia ślubu na tarasie widokowym chłodni kominowej EC1, którego udzieli Prezydent Miasta Łodzi Hanna Zdanowska. Na licytujących czeka także wypad na kręgle z prezydent Łodzi, wspólne gotowanie w restauracji Pho by Lilly Tran, a także propozycje związane z Łódź

Summer Festival 2026 – zaproszenia do strefy VIP oraz ekskluzywne oprowadzanie po backstage’u festiwalu z wiceprezydentem Tomaszem Piotrowskim. Miłośnicy adrenaliny będą mogli wylicytować przelot nad Łodzią z Bartolini Air, a osoby dbające o formę – wspólny trening z wiceprezydentem Adamem Pustelnikiem i trenerem personalnym.

Centralnym punktem łódzkiego Finału WOŚP będzie Manufaktura, która zagra z Orkiestrą przez dwa dni – 24 i 25 stycznia. W Galerii Handlowej i na Rynku Manufaktury zaplanowano dziesiątki atrakcji dla całych rodzin.

Na odwiedzających czekają m.in. licytacje na scenie, pokazy taneczne i sportowe, wystawy, warsztaty, drukarki 3D, strefy dla dzieci, a także prezentacje służb ratowniczych, motocyklistów i pasjonatów motoryzacji. Nie zabraknie również działań prozdrowotnych – konsultacji lekarskich, edukacji w zakresie pierwszej pomocy oraz profilaktyki chorób.

W niedzielę Rynek Manufaktury zamieni się w wielką przestrzeń koncertową. Na scenie wystąpią m.in. Wojtek Szumański i Dziwna Wiosna, a wieczór tradycyjnie zakończy Światełko do Nieba.

WOŚP w Łodzi to nie tylko styczniowy Finał, ale także bogaty program wydarzeń towarzyszących – już 10 stycznia w klubie Wytwórnia odbędzie się koncert charytatywny z udziałem znanych artystów i zespołów, na który wstęp jest wolny, a zamiast biletu przewidziana jest cegiełka na rzecz Orkiestry

W programie znajdą się największe przeboje Franka Sinatry, najbardziej rozpoznawalne motywy musicalowe i filmowe oraz klasyczne standardy gospel, a wieczór poprowadzą Konrad Pasikowski i Kinga Baryga, natomiast na scenie wystąpią m.in. zespół FEEL, Monika Urlik, Marcin Jajkiewicz, Łukasz Karauda, Chór Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, Big Band Akademii Muzycznej oraz Grupa Teatralna „Cogito”.

W ramach wydarzeń towarzyszących 34. Finału WOŚP odbędzie się Dzień Otwarty Sekcji Konnej Straży Miejskiej przy ul. Wycieczkowej 86 w godzinach 11:00–17:00, podczas którego na uczestników czekają m.in. oprowadzanie po stajni, warsztaty kowalskie, pokazy sprzętu oraz spotkania z Ułanami i miłośnikami motoryzacji offroadowej, a w Manufakturze będzie można odwiedzić stoisko promocyjne izobaczyć patrol konny.

W tym roku tradycyjna Wielka Szarża na Piotrkowskiej zmienia nieco formułę – zamiast niej odbędzie się MotoSzarża, prowadzona przez Stowarzyszenie Moto-Błoto Łódź, w ramach której zaplanowano przejazd samochodów terenowych, jednostek OSP oraz, jeśli dopisze pogoda,miłośników klasycznej motoryzacji

KS Hokej Start Brzeziny. Drugi eliminacyjny turniej o halowe medale, a tymczasem… Forma zespołu jest wielką niewiadomą

Zdjęcia: Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Drużyna KS Hokej Start Brzeziny wraca do walki o halowe medale. W pierwszym turnieju podopieczne Małgorzaty Polewczak po dramatycznym meczu przegrały ze Swarkiem Swarzędz 4:5, choć prowadziły już 4.2. – Ta porażka nie dołuje- powiedziała trenerka. W drugim spotkaniu brzezinianki pokonały drugi team AZS Politechniki Poznańskiej 1:0.

10 stycznia w drugim turnieju – w Poznaniu – KS Hokej Start zagra z pierwszym zespołem AZS Politechnika Poznańska i ze Swarkiem Swarzędz.

– Trudni, wymagający przeciwnicy – mówi Małgorzata Polewczak. – Na dodatek nasza dyspozycja jest niewiadomą. Dziewczyny trenowały kiedy mogły, zajęte pracą i obowiązkami domowymi, wszak były święta i nowy rok. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Na pewno ambicji i woli walki moim podopiecznym nie zabraknie, bo z tego są znane.

Trzeci turniej 31 stycznia w Brzezinach i pojedynki KS Hokej Start z oboma teamami AZS Politechnika Poznańska. Finałowe zmagania o medale 8 lutego 2026 roku w Swarzędzu.

Drużyna KS Hokej Start: Anna Gabara, Justyna Ferdzyn, Magdalena Pabiniak, Oliwia Kucharska, Natasza Nowakowska, Dziyana Varanovich, Gabriela Budziewska, Kinga Owczarek, Patrycja Kalczyńska, Natalia Kucharska, Karolina Grochowalska, Marzena Koza. Trenerka: Małgorzata Polewczak.

Trenerzy piłkarscy – wykonujący najbardziej chwilowy zawód świata – też potrafią dziś odpłacić pięknym za nadobne

To bez wątpienia jeden z najbardziej niepewnych i chwilowych zawodów świata. Jesteś, jak na beczce prochu, która wcześniej czy później wybuchnie, czyli jesteś kim? Piłkarskim trenerem!

Pamiętam, przed wielu laty, pisałem o tym, jak muszą się czuć ci, którzy przychodzą po wyrzuconym w trybie nagłym, natychmiastowo szkoleniowcu. Myślałem, że musi być im głupio i wstyd, że powinni mieć wyrzuty sumienia, moralnie powinni się czuć podle. Mowa o tzw, skrupułach, których, gdy świat, także futbolowy, przyspieszył i spieniężniał, nikt już nie ma.

Zmiany są tak nagłe, gwałtowne, szybkie, że nikt nad wyrzutami sumienia się nie zastanawia. Zostawiasz robotę zaczętą w najlepszym razie w połowie i znikasz. Po zdawkowych pożegnaniach jesteś wymazywany z klubowej pamięci. Przychodzi ktoś nowy, jak to się w środowisku mówi: nowa miotła czyli ktoś kto zaprowadzi swój futbolowy porządek, na swoich zasadach i przywróci marzenia, często nadal złudne, o sportowym sukcesie.

Przestają obowiązywać dotychczasowe taktyczne rozwiązania. To co wpajano, ba, wbijano do głowy, piłkarzom na odprawach przez ostatnie tygodnie, nie ma już żadnego znaczenia. Teraz jest nowy, podobno lepszy, pomysł, który trzeba sobie szybko przyswoić, bo gdy mecz goni mecz, na chwilę zadumy i refleksji miejsca i czasu już nie ma. Ci, którzy do tej pory grzali ławę, bez wielkich perspektyw na regularne granie, teraz odżywają, dostrzegają swoją szansę i czasem ją wykorzystują.

I tak to się kręci na tym bożym, trenerskim świecie, a gdybyś chciał w tym widzieć logikę i sens, to ich po prostu nie ma. Jest kaprys właściciela, strach przed wzburzonymi (mówiąc łagodnie) kibicami i nadzieja, że za chwilę, oby tylko nie na chwilę, zaświeciło dla nas futbolowe słoneczko.

Ale, ale… Tak to jest, że teraz żyjemy w czasach, w których szkoleniowcy potrafią się odwinąć, odpłacić pięknym za nadobne. Coraz więcej trenerów nagle i niespodziewanie daje sobie spokój, choć wykonali i wykonują w klubie dobrą robotę i odchodzą po wykupieniu ich przez nowych pracodawców.

Dlaczego? Bo po prostu dostali lepszą ofertę czyli lepsze pieniądze na teraz i zapewnienie wysokiej odprawy na czas, gdy wylecą z klubu z hukiem na bruk. Jakiekolwiek zasady moralne, poczucie lojalności, solidarności przestały obowiązywać, straciły sens. Liczy się tylko to co doraźne – tu i teraz. A potem? Po nas choćby potop!

Nie jest dobrze. Moje ulubione dyscypliny sportu: piłka nożna i rugby zmierzają w stronę coraz większej… nudy!

Na to, co może przynieść nowy rok w moich ulubionych dyscyplinach sportu – piłce nożnej i rugby, czekamz niepokojem. Dokąd to wszystko zmierza? Czy w stroną coraz większego zadęcia i coraz większej…nudy?!

Nikt nie zaprzeczy, że w futbolu coraz mniej atrakcyjnych spotkań. Znakomicie przygotowani fizycznie piłkarze, tak potrafią pozamykać przestrzenie na boisku, że… nic się nie dzieje. Bezradni atakujący starają się rozgrywać piłkę po obwodzie, jakby grali w szczypiorniaka i szukać dziury w całym. A o nią trudno, gdy przez szczelną defensywę nawet mysz się nie prześlizgnie.

Nawet niezwykle kreatywni skrzydłowi, potrafiący czynić prawdziwe cuda z piłką, nie są w stanie wygrywać pojedynków jeden na jeden. Coraz sprawniejsi i szybsi obrońcy umieją coraz częściej ich skutecznie zablokować. Tylko szybka, składna kontra ratuje czasami sytuacje. Tylko jak długo można na nią czekać! Czasami trzeba zdać się na przypadek, kiedy skuteczny rykoszet kreowany jest na… genialny strzał i wynoszony pod niebiosa. Może liberalizacja przepisu o spalonym choć trochę naprawi sytuacje?!

A w rugby podzielam niepokój przedstawiony na łamach Rugby Polska za artykułem: https://www.rte.ie/…/1550674-beirne-the-style-of…/…

Słowa Tadhga Beirne’a po meczu Munster – Leinster wybrzmiały w świecie rugby wyjątkowo mocno. Powiedział: – Bądźmy szczerzy – styl gry się cofnął. Rugby stało się mniej atrakcyjne. Zamiast dynamicznej gry z piłką w rękach oglądamy coraz więcej podań do tyłu, kopnięć taktycznych i walki o pozycję na boisku.

Współczesne rugby coraz częściej przypomina szachy rozgrywane nogą, a nie sport oparty na odwadze, kreatywności i grze z piłką w rękach. Kopnięcie, presja, oczekiwanie na błąd przeciwnika – i od nowa. Skuteczne? Często tak. Atrakcyjne? Zdecydowanie nie zawsze.

Profesjonalizacja rugby zmieniła wszystko. Każdy metr boiska, każda decyzja i każda faza gry są dziś analizowane do granic absurdu. Trenerzy minimalizują ryzyko, zawodnicy realizują schematy, a spontaniczność – dawniej sól tego sportu – bywa traktowana jak zagrożenie. W tym kontekście nie dziwi, że gra przesuwa się w stronę defensywy i kontroli terytorium.

Problem polega na tym, że rugby bez odwagi przestaje być sobą. To sport, który zawsze nagradzał inicjatywę, umiejętność złamania linii obrony i gotowość do podjęcia ryzyka. Jeśli wszystko sprowadza się do kopania i czekania, tracą nie tylko kibice, ale i sami zawodnicy – ograniczeni do roli wykonawców planu, a nie kreatorów gry.

Pytanie brzmi: czy nie poszliśmy o krok za daleko w stronę kalkulacji i asekuracji? Czy rugby nie ryzykuje utraty swojej tożsamości w imię skuteczności?

Czy w 2026 roku i w futbolu i w rugby może nastąpić pozytywny przełom?

Venol Atomówki zapraszają dziewczyny na trening. Rugby to pełen odwagi i pasji sport, w którym można się sprawdzić i spełnić swoje ambicje!

Zdjęcia Venol Atomówki

Dziewczyny uprawiające sport traktuje z wyjątkową sympatią. Gdy widzę kolejne,odważne, pełne pasji, gotowe pokazać swoją moc w rugby, to cieszę się podwójnie, bo…To wyjątkowo wymagający, a do tego bliski memu sercu sport. Niestrudzony, mający moc sukcesów trener i działacz Zbigniew Grąyds zachęca: wicemistrzynie Polski szukają następczyń! Venol Atomówki Łódź ruszają z wyjątkowym naborem.

Drużyna Venol Atomówki Łódź, której zawodniczki w kategorii U16 od trzech lat dumnie dzierżą tytuł wicemistrzyń Polski, ogłasza nabór do grup młodzieżowych. Klub zaprasza dziewczęta urodzone w latach 2010–2014, które chcą dołączyć do jednej z najlepszych żeńskich sekcji rugby w kraju.
Stabilna forma łódzkich rugbystek nie jest przypadkiem. Drużyna U16, zdobywając srebrne medale mistrzostw Polski przez trzy kolejne sezony, udowodniła, że system szkolenia w klubie stoi na najwyższym poziomie.
Drużyna może się pochwalić także dwiema zawodniczkami w Reprezentacji Polski Kobiet U16 oraz trzema w Reprezentacji Polski Kobiet U18.

Rewolucja w Rugby Tag: Czas na turniej tylko dla dziewcząt!Venol Atomówki Łódź stawiają na popularyzację dyscypliny wśród uczennic łódzkich podstawówek. Chcemy wprowadzić nowość w kalendarzu sportowym: Turniej Rugby Tag dedykowany wyłącznie drużynom żeńskim. Turniej miałby odbyć się pod koniec lutego lub początku marca.

– Do tej pory w Rugby Tag graliśmy głównie w zespołach mieszanych. Chcemy pokazać potencjał dziewczyńskiej rywalizacji, tworząc turniej, w którym to one będą głównymi bohaterkami – mówi Zbigniew Grądys trener. –  Dodatkowo, oferujemy szkołom podstawowym bezpłatne lekcje pokazowe. To idealna okazja, aby pod okiem fachowców sprawdzić, jak bezpieczne i emocjonujące może być rugby w formie bezkontaktowej. Każda szkoła, która nas zaprosi może liczyć na upomiek.

Informacje o treningach
Treningi odbywają się w profesjonalnej atmosferze, skupiając się na sprawności ogólnej, szybkości i budowaniu relacji rówieśniczych. Treningi są bezpłatne.

Miejsce: ul. Ciołkowskiego 11a, Łódź
Terminy: Poniedziałki i Piątki, godz. 18:30 – 20:00
Grupa docelowa: Dziewczęta z roczników 2010–2014

Zapisy i współpraca
Dyrektorzy i nauczyciele szkół zainteresowani lekcjami pokazowymi oraz rodzice chcący zapisać córki na zajęcia proszeni są o bezpośredni kontakt z trenerem:

Zbigniew Grądys Tel: 502 719 485

« Older posts

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑