Rezerwowy Pafka

Tag: łks (Page 1 of 43)

ŁKS musi przestać być I-ligową wańką – wstańką, bo to wymarzonego awansu do ekstraklasy nie przyniesie!

Fot. Artur Kraszewski

Zdaniem trenera Kazimierza Moskala, które trzeba zauważać i cenić, bo to fachowiec pierwsza klasa: – W ŁKS Piasecki był takim zawodnikiem, który dawał dużo. Myślę, że Wysokiński trzymał równy poziom, Craciun też.

Z tych trzech muszkieterów dwóch pewnie zostanie przy al. Unii. Mateusz Wysokiński stał się ważnym piłkarzem zespołu, to fakt. Czy jednak zasłużył na100-procentową podwyżkę? W klubie uznano, że nie i pewnie dojdzie do rozstania.
Cóż, trzeba trzymać wyznaczonych zasad. A właściciel klubu Dariusz Melon uznał, że tworzenie kominów płacowych w I lidze, bez pozytywnych sportowych skutków (awans! awans!), jest absurdalne. Trudno się z tą opinią nie zgodzić. Oby tylko przestrzeganie zasad nie zaprowadziło ŁKS na ligowe manowce.

Na razie nie będzie sześciu – siedmiu, mniej lub bardziej, liczących się graczy. Na razie w ich miejsce przyszło dwóch – bramkarz i obrońca. To mało, żeby nie złamać szkieletu drużyny. Potrzebni są kolejni nowi piłkarze. Dobrze wie o tym dyrektor sportowy – Radosław Mozyrko i dlatego mówi: – Rozmawiamy ze środkowym obrońcą. Pracujemy na zatrudnieniem wahadłowych – prawego i lewego, utalentowanego bramkarza. Szukamy zawodników na pozycje nr 6, 8 i 10 w różnych rolach i kategoriach wiekowych. Przewiduję, że do rozpoczęcia obozu przygotowawczego uda nam się zrobić 50 proc. tych ruchów.

Ambitne zamierzenia. Jeżeli gros uda się zrealizować, to ŁKS nie powinien zmizernieć kadrowo tak, żeby przestał liczyć się w walce o ekstraklasę. Trener Grzegorz Szoka przekonał się jednak w decydującym momencie baraży, że ŁKS nie zawsze, mimo posiadanego potencjału, potrafi stanąć na wysokości zadania. Jedno jest pewne: bycie taką I-ligową wańką – wstańką na pewno ekstraklasy nie przyniesie!

O zgrozo! ŁKS wpadnie w czarną, sportową dziurę. Przez dwa miesiące nie będzie miał gdzie trenować i grać. Tak właśnie urządziły go władze Łodzi

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

To powinno nieco uspokoić kibiców ŁKS. Jak zapewnia Dariusz Melon budżet I-ligowej drużyny będzie podobny do tego z minionego sezonu czyli około 33 miliony złotych. Gorzej, że finansowanie klubu spoczywa praktycznie tylko na jego barkach.

Znacznie, znacznie gorzej, że lekko licząc przez dwa miesiące ŁKS wpadnie w czarną dziurę… Nie będzie miał, gdzie trenować i grać. Zgroza!!!

Obiekt przy al. Unii przejmie FIFA, zamieniając go na stadion… mundialowy – finałów mistrzostw świata FIFA U-20 piłkarek nożnych 2026. Czy ktoś z rządzących miastem, ubijając złoty, finansowy interes z FIFA, wziął pod uwagę ŁKS i jego potrzeby? Klub musi mieć warunki do trenowania i grania! Inaczej ostatni z UMŁ niech zgasi I-ligowe światło. Jest przy Piotrkowskiej 104 taki odważny? Nie sądzę! Jaki plan działania wobec ŁKS mają władze Łodzi?! Potrzebna jest pilna, wręcz natychmiastowa odpowiedź!

Fot. ŁKS Łódź

Trudno nie podzielać zdania właściciela ŁKS – Dariusza Melona: – Powiedziano nam, że musimy się stąd wynieść w tym i w tym okresie. I róbcie, co chcecie. To znaczy nikogo nie obchodzi gdzie będziemy grali, gdzie trenowali. My w tej chwili organizujemy bazę treningową w Konstantynowie dla pierwszej drużyny, szatnie w Sport Arenie, akademia będzie grała może w Pabianicach, a może na Kolejarzu.

Klub praktycznie przez dwa miesiące nie będzie mógł korzystać ze swoich obiektów. Porażające i przerażające. UMŁ wpakował ŁKS w ten ambaras, teraz niech natychmiast pokazuje drogę wyjścia z podbramkowej sytuacji!

Takie są realia w polskiej, piłkarskiej I lidze. Chcesz o coś grać, to płać!

Fot. Artur Kraszewski

To, że coraz większe pieniądze są w piłkarskiej ekstraklasie, nikogo już nie dziwi. Wydaje się miliony euro na sprowadzenie tzw. gwiazd, a potem taki milionik euro wsadza się każdej z nich do kieszeni. Wielu tzw. profesjonalnych futbolistów przy okazji pajacuje uważając, że czy się stoi czy się leży dobra kaska się należy. Mamy zatem tabuny piłkarzy (widać to drastycznie w Widzewie) słabo grających, a mocno przepłacanych.

Obowiązujący do niedawna restrykcyjny przepis o młodzieżowcu sprawił, że dziś pensje 18-letnich, utalentowanych graczy sięgają nawet 50 tysięcy złotych miesięcznie – ujawnił w podcaście „W cieniu sportu” – Łukasz Gikiewicz. Po prostu sportowa Bonanza!

Fot. ŁKS Łódź

A jak jest w I lidze? Właściciel ŁKS – Dariusz Melon, który sprawy transferowe w klubie wziął w swoje ręce, słusznie uważa, że wielu swoim graczom płacił jak za zboże, a ci nie spełnili oczekiwań. Nie wywalczyli awansu do ekstraklasy. Dlatego ci sowicie opłacani, a dalecy od reklamowanych przez sprytnych menedżerów umiejętności, po prostu muszą odejść.

Z drugiej strony właściciel Wieczystej pokazał, że cel uświęca środki. Płacił swoim niektórym piłkarzom w I lidze, zdaniem Łukasza Gikiewicza, nawet po 150 tysięcy złotych miesięcznie i osiągnął dwa cele: po pierwsze jego zespół awansował do ekstraklasy, po drugie utarł nosa bossom dwóch utytułowanych Krakowskich klubów – Cracovii i Wisły.

Dziś w futbolu, także Polskim, bez poważnej kasy rzadko udaje się osiągnę zamierzone sportowe cele, ale zawsze można próbować…

Hat trick ŁKS. Trzecie zwycięstwo z rzędu łodzian. Rosną szanse na baraże!

ŁKS ustrzelił hat tricka. Wygrał trzeci mecz z rzędu – czternasty w sezonie, ósmy na własnym boisku. Szanse na baraże coraz większe! Łodzianie mają na koncie 50 zdobytych punktów i piąte miejsce w tabeli. Rywale doznali piątej porażki z rzędu.

Łodzianie zaatakowali od początku meczu i to szybko przyniosło efekty. Po dośrodkowaniu Terleckiego tzw. na nos, dwunastego gola w rozgrywkach już w 9 minucie zdobył głową Piasecki.

Goście się nie zrazili. Organizowali akcje zaczepne bez kompleksów, próbując odrobić straty. Łodzian momentami gubiła nadmierna pewność siebie, co w efekcie kosztowało ich stratę gola. Ale jakiego! Wyjątkowej urody. Olewiński trafił w okienko. Uderzenie nie do obrony. Cóż, boiskowa niefrasobliwość drogo kosztuje. Zespołowi, który ma ekstraklasowe ambicje, takie zachowanie nie przystoi.

Ten gol na długie minuty odebrał gospodarzom boiskowy rezon. Oddali rywalom inicjatywę. Goście atakowali coraz groźniej, nawet po wielopodaniowych akcjach. ŁKS wreszcie się obudził. Nie chciał być dłużny. Szukał szczęścia także po stałych fragmentach gry i był blisko, bardzo blisko. Kupczak w dogodnej sytuacji główkował tuż obok słupka.

W drugiej połowie ŁKS atakował, ale długo bez skutku. Strzały łodzian trafiały na ścianę czyli mur obronny rywali. Wreszcie akcja ofensywnych graczy łodzian: Arasy, Lewandowskiego i Piaseckiego zakończyła się pewnym uderzeniem w róg bramki tego ostatniego i jego trzynastym, ligowym golem.

ŁKS chciał pójść za ciosem, ale po strzale Lewandowskiego i rykoszecie piłka odbiła się od poprzeczki. Co się odwlecze… Za chwilę po sprytnie rozegranym rzucie rożnym Hinokio przy odrobinie szczęścia posłał piłkę do siatki.

Wydawało się, że będzie już z górki. Tymczasem spóźnił się z interwencją Kupczak i goście zarobili, wykorzystany, rzut karny. Końcówka była pełna niepewności. Uff, ŁKS odniósł zwycięstwo, ale łatwo nie było…

11 maja o godz. 18.30 mecz Śląsk Wrocław – ŁKS.

ŁKS Łódź – Pogoń Grodzisk Mazowiecki 3:2 (1:1)

1:0 – Piasecki (9, głową), 1:1 – Olewiński (27), 2:1 – Piasecki (65), 3:1 – Hinokio (73). 3:2 – Noiszewski (90+2, karny)

ŁKS: Bomba- Kupczak, Craciun, Fałowski(79, Wiech), Loffelsend-Wysokiński, Terlecki(46, Lewandowski), Hinokio(73, Młynarczyk),Norlin- Arasa(73, Patterson),Piasecki(71, Ernst)

W grze ŁKS luz i blues. Coraz realniejsze są marzenia o walce o ekstraklasę!

Fot. Artur Kraszewski

ŁKS mógł zaimponować w wygranym 4:0 meczu z Pogonią Siedlce. Praktycznie przez cały pojedynek miał inicjatywę, dyktował warunki gry. Nic dziwnego, że odniósł wysokie, pewne zwycięstwo. W grze Łodzian czuć i widać było luz, blues, pewność swoich możliwości i umiejętności. A akcje po których gole strzelali: Fabian Piasecki i Andreu Arasa – palce lizać. Spryt Mateusza Wysokińskiego przy wykonywaniu rzutu wolnego (posłał piłkę pod nogami tworzących mur piłkarzy) też został sowicie nagrodzony.

Mogło się podobać też to, że Łodzianie pilnowali gry. Nie pozwolili rywalom na wyprowadzanie groźnych kontr. Uważnie kontrolowali strefy boiska, w których Siedlczanie próbowali atakować. Nic dziwnego, że zachowali czyste konto. Forma rośnie, na decydujące mecze o baraże o ekstraklasę. Trzymamy kciuki, żeby się udało!

Zaległe spotkanie 28. kolejki Betclic I ligi ŁKS Łódź – Pogoń Grodzisk Mazowiecki zostanie rozegrane 7 maja o godz. 18 w Łodzi. 11 maja o godz. 18.30 mecz Śląsk Wrocław – ŁKS.

Pogoń, choć prowadziła, nie miała wiele do powiedzenia w meczu z Wieczystą, przegrywając u siebie 1:4. W defensywie, jak widać po wyniku, miała moc kłopotów. Czy zespół z Grodziska Mazowieckiego jest już syty osiągniętym celem – utrzymaniem się w I lidze?

Wrocławianie grali w Łęcznej z Górnikiem i choć się tego meczu obawiali, to go pewnie wygrali 4:0, prezentując podobny luz, jak Łodzianie. W ataku potrafili być bardzo mocni i wykorzystywać sytuacje. Na skutek zawartej umowy (bariera finansowa!) w tym spotkaniu raczej nie wystąpi odgrywający coraz większą rolę we wrocławskiej drużynie, były lider ŁKS – Michał Mokrzycki.

W sumie łodzianom do rozegrania pozostały mecze: z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, Śląskiem Wrocław, Puszczą Niepołomice oraz Górnikiem Łęczna. Nie jest to łatwy kalendarz!

Efektowne, drugie z rzędu, zwycięstwo na swoim boisku daje drużynie ŁKS miejsce w ligowej czołówce!

ŁKS w efektownym stylu, grając ofensywnie i z pomysłem, pokonał Pogoń. Odniósł drugie z rzędu zwycięstwo na swoim boisku. 13 nomen omen ligowy sukces daje łodzianom miejsce w czołówce I ligi i pozwala coraz realniej myśleć o barażach o ekstraklasę.

Trener Szoka w miejsce kontuzjowanego Pingota postawił na Fałowskiego. Tak, wystawił tych samych ludzi, co w zwycięskim meczu ze Stalą Rzeszów (2:1). I jak się okazało, miał rację!

Zaczęło się inaczej. ŁKS nie musiał odrabiać strat. Po centrze Terleckiego do główki szykował się Norlin, ale uprzedził go Jakubik i posłał piłkę głową do własnej bramki. Szczęście i zaraz nieszczęście. Uraz nogi, którego doznał Bobek przy wcześniejszej akcji, wymusił zmianę. W bramce zastąpił go Bomba.

W kolejnej akcji łodzian Loffelsend, strzelając z półwoleja na bramkę, trafił w rękę Misia. Rzut karny. Niestety, Craciun posłał piłkę wysoko nad poprzeczkę! Powinien być komfort. Tak się niestety nie stało. Ale ŁKS się nie zraził, atakował dalej. I cel osiągnął.

Po znakomitej akcji przeprowadzonej przez Wysokińskiego (prostopadłe podanie) i Hinokio (odwrócenie się w polu karnym i centra), Piasecki zdobył głową swoją jedenastą bramkę w rozgrywkach. Szkoda, że Arasa nie trafił w kolejnej, dogodnej sytuacji, bo prowadzenie mogło być bardziej efektowne. Co się odwlecze…

Sprytny strzał Wysokińskiego z rzutu wolnego… pod murem rywali dał trzeciego gola na początku drugiej połowy. Za chwilę po znakomitym prostopadłym podaniu Hinokio, Arasa pewnie wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem. Przewaga ŁKS ani przez moment nie podlegała dyskusji! Łodzianie odnieśli efektowne zwycięstwo.

Zaległe spotkanie 28. kolejki Betclic I ligi ŁKS Łódź – Pogoń Grodzisk Mazowiecki zostanie rozegrane 7 maja o godz. 18 w Łodzi. 11 maja o godz. 18.30 mecz Śląsk Wrocław – ŁKS.

ŁKS – Pogoń Siedlce 4:0 (2:0)

1:0 – Jakubik (6, samobójcza), 2:0 – Piasecki (44, głową), 3:0 – Wysokiński (48, wolny), 4:0 – Arasa (52)

ŁKS: Bobek(11, Bomba)- Rudol, Craciun, Fałowski, Loffelsend (57, Krykun) -Wysokiński, Terlecki(57, Wojciechowski), Hinokio, Norlin – Arasa (57, Toma),Piasecki (67, Lewandowski)

Ełkaesiacy po pokonaniu domowej, ligowej zmory nie po raz pierwszy i oby nie ostatni pokazali, że są Rycerzami Wiosny w Walce do Samego Końca

Fot. Artur Kraszewski

Nareszcie koniec domowej zmory. ŁKS wygrał ligowy mecz u siebie, pierwszy w 2026 roku. Pokonał Stal Rzeszów 2:1. Nie było łatwo i przyjemnie, bo zaczęło się jak zwykle ostatnio. Łodzianie stracili zbyt szybko i zbyt łatwo bramkę, więc co? Musieli odrabiać straty. Udało się! Nie po raz pierwszy i oby nie ostatni, jeżeli znów przytrafi się taka sytuacja.

Najważniejsze słowa trenera Grzegorza Szoki po zwycięskim spotkaniu: – Ten zespół wierzy do końca. Ten zespół chce, pracuje i walczy. Wie, że potrafi odmienić losy spotkania. W Tychach się nie udało, więc teraz, chociaż nie był to wielki mecz, bardzo ważne było to, że na bramkę rywala odpowiedzieliśmy dwoma trafieniami.

Fot. ŁKS Łódź

ŁKS odniósł dwunaste ligowe zwycięstwo, szóste na własnym boisku i pokazał, że w tym sezonie jest Rycerzem Wiosny w Walce do Samego Końca. Nie po raz pierwszy i pewnie nie ostatni okazało się, ile znaczą na boisku ambicja, wola walki i wiara w sukces.

Łodzianie nie grali perfekcyjnie. O to, to nie, ale przewrócili kolejny mecz do góry nogami, wychodząc na swoje. Można mieć pretensje za pogubienie się przy stracie gola, za małą kreatywność drugiej linii, brak dokładnego ostatniego podania, ale suma wszystkich strachów nie okazała się decydująca. Ełkaesiacy pokazali, że wierzą w sukces i potrafili tę wiarę przekuć w zwycięstwo.

Każde odwrócone, zwycięskie spotkanie ma swojego nieoczywistego bohatera Tym razem został nim pomocnik Gustaf Norlin. Jak Szwed potrafił zmieścić piłkę w bramce, strzelając z ostrego kąta i trafiając precyzyjnie między słupkiem i bramkarzem, pozostanie jego tajemnicą. Ten gol to taka wisienka na torcie. Norlin cały czas, napędzany wiarą w sukces, przesuwał grę do przodu. Nie dał drużynie przysnąć, zniechęcić się, momentami ciągnął ją za uszy. Nie jedyny, ale jakże skuteczny!

Pierwszy domowy sukces obejrzało na stadionie 5717 kibiców. Na kolejne mecze powinno przyjść ich więcej. Nie będzie ligowego ple, ple, ple, tylko poważna gra o wysoką stawkę czyli walka o ekstraklasę. 2 maja o godz. 19.30 ŁKS podejmie Pogoń Siedlce. Zaległe spotkanie 28. kolejki Betclic I ligi ŁKS Łódź – Pogoń Grodzisk Mazowiecki zostanie rozegrane 7 maja o godz. 18 w Łodzi.

Udało się! ŁKS wreszcie wygrał na własnym boisku. I nadal jest w grze o wielkie, ekstraklasowe marzenia

Wreszcie się udało. ŁKS wygrał na własnym boisku. W czterech meczach poniósł jedną porażkę i trzykrotnie zremisował. I wreszcie się doczekał ważnego domowego zwycięstwa. Podobnie jak… trener Szoka. Stal doznała czwartej porażki z rzędu. ŁKS jest w grze, przynajmniej o baraże. Może nadal marzyć o ekstraklasie!

Łodzianie mogli zacząć pojedynek z wysokiego C, ale w dogodnych sytuacjach w światło bramki nie trafili Arasa i Piasecki. Nie sprawdziło się powiedzenie do trzech razy sztuka, bo po kolejnym uderzeniu Arasy piłkę obronił bramkarz gości.

Rywale nie zamierzali być dłużni. Organizowali szybkie ataki, nie bali się strzelać na bramkę Bobka. Mecz był żywy, otwarty. Wszystko mogło się zdarzyć. I się niestety, z łódzkiego punktu widzenia, zdarzyło… wiele złego. Bobek świetnie obronił strzał Juniora, ale przy dobitce głową niepilnowanego Kądziołki nic już nie mógł zrobić. Czarna, defensywna rozpacz. Stało się, jak zwykle ostatnio. Ełkaesiacy na skutek własnej, niefrasobliwości i juniorskich brakach w kryciu rywala, musieli odrabiać straty.

I szybko to zrobili. Po rzucie rożnym egzekwowanym przez Wysokińskiego, piłkę głową w w stronę bramki skierował Rudol. Musnął ją jeszcze Craciun i jemu zaliczono trafienie. Gol mógł gonić gola, ale minutę później przestrzelił z półwoleja Arasa.

W drugiej połowie ŁKS nadal bardzo chciał, ale brakowało mu precyzji, dokładnego ostatniego podania. A jednak warto próbować i być cierpliwym. Strzelał Arasa, bramkarz obronił, ale po wielkim zamieszaniu w polu karnym Norlin, sobie tylko znanym sposobem, znakomitym strzałem pod poprzeczkę dał prowadzenie gospodarzom.

W kolejnej akcji Łodzianie mieli mniej szczęścia. Po główce Piaseckiego piłka odbiła się od poprzeczki! Dwie akcje Arasy też nie przyniosły bramki, podobnie jak kolejna Piaseckiego (obroniony strzał). A szkoda, bo szanse były wyborne.

To się mogło srogo zemścić. Dwie sytuacje miał Kaczówka. Najpierw jego strzał obronił Bobek, potem Łodzianom pomógł słupek i… Bobek. Ostatecznie ŁKS utrzymał prowadzenie i wreszcie, wreszcie wygrał na własnym boisku!

2 maja o godz. 19.30 ŁKS podejmie Pogoń Siedlce. Zaległe spotkanie 28. kolejki Betclic I ligi ŁKS Łódź – Pogoń Grodzisk Mazowiecki zostanie rozegrane 7 maja o godz. 18 w Łodzi.

ŁKS – Stal Rzeszów 2:1 (1:1)

0:1 – Kądziołka (27, głową), 1:1 – Craciun (37, głową), 2:1 – Norlin (68)

ŁKS: Bobek- Rudol, Craciun, Pingot (87, Kupczak), Loffelsend (87, Krykun) -Wysokiński, Terlecki, Hinokio (87, Wojciechowski), Norlin – Arasa (90+1, Patterson), Piasecki (77, Lewandowski)

Łódź jest wyjątkowa. W żadnym innym mieście nie ma takich męczenników futbolu

Nie jest łatwe bycie piłkarskim kibicem w Łodzi. Przychodzą takie złe dni, że człowiek ma wszystkiego dość. Chciałoby się to rzucić w cholerę i zostać namiętnym kibicem, nic temu sportowi nie ujmując, łyżwiarstwa figurowego. Tak się jednak nie da. Gdy już się zostaje fanem futbolu, to na zawsze!

Nie odwrócę się, po ostatnich kompromitujących porażkach,od ŁKS i Widzewa, podobnie jak inni kibice. Cały czas trzymam kciuki za jednych i za drugich. Ciągle mam nadzieję, choć nadzieja to podobno matka głupich, że w przyszłym sezonie nie dojdzie do łódzkich piłkarskich derbów w I lidze. No, jeżeli derby, to tylko w ekstraklasie!

Obie drużyny budowano z wielką, jak widać nieuzasadnioną, wiarą, że będzie dużo, dużo lepiej niż ostatnio czyli… Skończy się walka Widzewa w dolnych rejonach ekstraklasy, a ŁKS zdobędzie się na wzlot i przestanie być drużyną I-ligowego środka.

A wyszło tak, jak dokładnie każdy widzi. Doczekaliśmy się w Łodzi, jak w żadnym innym piłkarskim mieście, męczenników futbolu. Nasi futboliści, choć pozbawieni finansowych trosk, dzięki wysokim gażom, męczą się okrutnie wykonywanym zawodem i na dodatek, tak to wygląda, że nie czerpią z niego wielkiej satysfakcji.

Zrobią swoje – potrenują, zagrają w weekend, przyjmą na klatę zasłużoną krytykę po beznadziejnych występach i do następnego weekendu. Kibice – ci wyjątkowi naiwniacy – znów uwierzą, że będzie lepiej, nastąpi nagły wzlot i chwilowa radość, przykryje wszystkie niedostatki.

Tak jednak zawsze nie będzie. Już za chwilę za chwileczkę powinien nastąpić i myślę, że nastąpi, czas brutalnych, ale sprawiedliwych rozliczeń!

Niestety. Ełkaesicy pokazali czarno na białym, że nie można na nich polegać. I jak tu wierzyć, że spełnią ekstraklasowe marzenia kibiców!

Fot. Artur Kraszewski

Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz. Stara futbolowa prawda i tym razem sprawdziła się znakomicie. Mija trochę ligowego czasu, masz wymuszoną przerwę na regenerację oraz wypoczynek i kompletnie z tego nie korzystasz. Przeciwnie, następuje regres. I to taki, że zęby bolą. Taka ligowa klątwa dosięgła ŁKS, który przegrał z outsiderem – GKS Tychy 2:3, choć prowadził 2:1!

A co, gdy z bohatera, stajesz się co najwyżej irytującym przeciętniakiem? Tak stało się niestety w tym pojedynku z Arasą. Był samolubny w grze, chaotyczny, gubiący piłkę, kompletnie nieskuteczny. Co się nagle porobiło z liderem zespołu? A wydawało się, że pewnie i w dobrym stylu poprowadzi drużynę do strefy barażowej.

W przegranym meczu z outsiderem, to rywale występowali momentami w roli profesorów, a Łodzianie w roli nieopierzonych juniorów. Tak było, gdy gubili piłkę po koszmarnych błędach, których konsekwencją były stracone gole. Kto na przykład wpadł na pomysł, żeby wyprowadzać piłkę od bramki, gdy na twoim przedpolu atakuje cię pięciu przeciwników!? Kto kompletnie nie kontroluje, co w danej chwili dzieje się z piłką?!

Ciężko było patrzeć, gdy pozbawieni pomysłu na grę i bezradni Ełkaesiacy, oddawali inicjatywę rywalom. Oj, ciężko było patrzeć na to, co wyprawiają doświadczeni i mające ekstraklasowe ambicje Łódzcy piłkarze. To sportowa droga w ślepy, ligowy zaułek. Niestety!

25 kwietnia o godz. 14.45 ŁKS podejmie Stal Rzeszów. Zaległe spotkanie 28. kolejki Betclic I ligi ŁKS Łódź – Pogoń Grodzisk Mazowiecki zostanie rozegrane 7 maja o godz. 18 w Łodzi.

I łyk optymizmu na koniec. Trener ŁKS – Grzegorz Szoka wierzy, że jego drużyna zagra w barażach o awans do ekstraklasy. Oby ta wiara przełożyła się na ligowe konkrety!

« Older posts

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑