ŁKS fatalnie zakończył swoją długą, wyjazdową, ligową tułaczkę. Po słabym meczu, niewykorzystanym rzucie karnym, jak najbardziej zasłużenie przegrał z Pogonią Grodzisk mecz na ligowym szczycie. Sportowym niesmakiem skończyła się zatem Łódzka seria pięciu ligowych spotkań bez porażki. 

A zaczęło się obiecująco, od przygniatającej wręcz przewagi Łodzian, z której niestety nic nie wyniknęło. Potem goście czujnie i ostrożnie trzymali się na własnym przedpolu, szukając sytuacji do udanej kontry. Momentami, starali się stosować pressing, co mocno dziwiło rywali. Strzałów nie było, no może poza jednym Majewskiego, w stylu… rugby – wysoko i daleko.

Jedna dobra centra, jedna próba akcji ofensywnej Łodzian na 35 minut gry, to raczej zatrważająca statystyka. Wreszcie, wreszcie była jakaś akcja (Keiblinger), ale piłka wylądowała w rękach Kamińskiego.

Skoro nie goście, zaatakowała Pogoń i w doliczonym czasie, po fatalnym błędzie przy wyjściu z własnej połowy Łodzian (za wolno, w zbyt oczywisty sposób), zdobyła gola. Strzał z dystansu obronił Węglarz, dobitka została zablokowana, ale akcja trwała dalej. Pod bramką najsprytniejszy był 40-letni Majewski. Jedno jedyne, pierwsze celne uderzenie w całej słabiutkiej, słabiusieńkiej pierwszej połowie, dało gola. Szok.

Drugiej połowy nie można było zacząć, bo cały czas pracowały zraszacze i dopiero po kilku minutach dało się je wyłączyć. To do tego momentu była najciekawsza sytuacja w tym pojedynku.

W pierwszej akcji po przerwie i rzucie rożnym wykonywanym przez Strzałka, Farbiszewski w dogodnej sytuacji główkował wyjątkowo niecelnie. Sędzia Myszka się zbłaźnił, nie dyktując jedenastki, po ewidentnym faulu w polu karnym bramkarza na Podlińskim. Po analizie VAR arbiter zmienił jednak decyzję. Kamiński obronił źle wykonanego karnego przez kapitana – Craciuna (praktycznie strzelił w środek bramki). Farsa się niestety dopełniła.

Łodzianie mogli zostać błyskawicznie ukarani. Na szczęście w odpowiedzi Węglarz obronił strzał Majewskiego. Co się jednak odwlecze… Gospodarze nabrali bowiem wiatru w żagle. Po zagraniu ręką Hinokio w polu karnym, analizie VAR, arbiter podyktował jedenastkę dla gospodarzy. Ciepiela zmylił Węglarza i posłał piłkę w sam róg bramki. Z Łodzian uszło powietrze. Dobrze, że nie skończyło się na wyższej porażce.

Następne mecze ŁKS już w Łodzi, po przerwie na reprezentację. 11 października o godz. 14.30 z Ruchem Chorzów, 18 października też o 14.30 z Podbeskidziem Bielsko – Biała.

Pogoń Grodzisk Mazowiecki – ŁKS 2:0 (1:0)

1:0 – Majewski (45+1), 2:0 – Ciepiela (69, karny)

ŁKS: Węglarz – Keiblinger (46, Sokół), Fałowski, Craciun, Farbiszewski, Błachewicz (46, Karasińki), Kaput (70, Nowakowski),Hinokio (70, Wysokiński), Strzałek, Szczygieł (46, Arasa), Podliński