
Fot. Artur Kraszewski
ŁKS wygrał trzeci ligowy mecz na własnym boisku. Ma imponujący bilans bramkowy 8-0. Na 9 goli strzelonych do tej pory przez łodzian sześć jest dziełem napastników: cztery zdobył Fabian Piasecki, dwie (wchodzący jako rezerwowy) Mateusz Lewandowski.
Skuteczność to ważna futbolowa sprawa, nie mniejsza to piłkarskie osobowości. Dobrze jest mieć zgraną drużynę, ale jeszcze lepiej mieć w niej kogoś, kto ciągnie do przodu, podtrzymuje tempo grania i zapał kolegów, a przede wszystkim ma ogromny wpływ na końcowy wynik spotkania. I w pojedynku ze Stalą Mielec, łodzianie mieli takiego piłkarza. Był nim właśnie Fabian Piasecki (186 cm wzrostu, 87 kg wagi) – silny jak tur, przebojowy, odważny i skuteczny piłkarz, który się futbolowym kulom nie kłaniał.
Stał się prawdziwym liderem drużyny, walczącym bez pardonu i strachu (nawet po rozbiciu głowy i graniu z opatrunkiem!) tak pod bramką rywali, jak i we własnym polu karnym. Na dodatek po przejęciu piłki popisał się kilkoma inteligentnymi dokładnymi podaniami do partnerów. Był wszędzie tam, gdzie była taka potrzeba. Bardzo dobry występ.
Skoro osobowością drużyny jest napastnik to może, może skończy się wreszcie wyjazdowa zmora ŁKS – dwa mecze, dwie porażki, bilans bramkowy 1-7. Oby! Oby!
Już we wtorek 19 sierpnia o godz. 16 ŁKS zagra w Legnicy z Miedzią. Oj, nie będzie łatwo. Drużyna, która ostatnio pokonała łodzian czyli Chrobry zremisowała z Miedzią 2:2, zdobywając wyrównującą bramkę w 89 minucie spotkania! A 23 sierpnia o godz. 19.30 łodzianie podejmą Polonię Warszawa, która zremisowała ostatnio z Ruchem Chorzów 0:0.
