Zdjęcia Artur Kraszewski

Po długo oczekiwanym zwycięstwie w Niepołomicach, widać jak na dłoni, że w ŁKS u trenera Grzegorza Szoki, nie ma świętych krów, nie ma jednej jedenastki na całą rundę. Szkoleniowiec szuka, zmienia, wybiera optymalną jedenastkę na mecz, nie boi się odważnych roszad. I na razie na tym nie traci, a wręcz przeciwnie: nieoczywiści piłkarze dali mu zwycięstwo!

Lubię takich graczy. Luz blues, bez kompleksów, odpowiedzialnie, ale twórczo do przodu. Coś takiego zaprezentował przez wiele minut meczu w Niepołomicach 22-letni Igor Strzałek. To dzięki niemu więcej było piłki w piłce w grze Łodzian.

Igor ciągle ma futbolowy potencjał i jak widać umiejętności. A był moment, że uznałem go za kolejny zmarnowany polski talent. Chciałoby się wierzyć, że w ŁKS zyskał nowe futbolowe życie – z korzyścią dla siebie i dla drużyny.

Piłkarzem bez boiskowych kompleksów jest też 18-letni Lenard Szczygieł. I on potrafi zaskoczyć odważnym atakiem, nie zawsze udanym, ale z reguły godnym uznania. To piłkarz, na którego rywal musi mieć uważne baczenie, bo potrafi wykręcić taki boiskowy numer, że nie będzie co zbierać.

Asem w rękawie okazał się rezerwowy Szymon Karasiński. Strzelił jedną z najładniejszych, jak nie najładniejszą bramkę kolejki. Huknął lewą nogą po długim rogu pod poprzeczkę. Palce lizać. To kolejny dowód na to, że jeśli masz ułożoną lewą nogę i ona ci nie przeszkadza, to o skuteczne strzały i piękne bramki, po prostu łatwiej.

Piłkarz mówi wprost: – Dostałem szansę, to ją wykorzystałem. Niesamowite uczucie – zdobyć decydującego gola, jeszcze tak ładnego. Powiem, że zdarza mi się strzelać ładne bramki. Wydaje mi się, że dobrze wybrałem nowy klub!

19 września, o godz. 15.30 wyjazdowy, oczywiście mecz z dotychczasową rewelacją rozgrywek: Pogonią Grodzisk Mazowiecki.