Fot. widzew.com

Remis z Arką jest rozczarowujący, ale w tym, wyglądającym momentami jak twór topornie poskręcany drutem, zespole Widzewa pojawił się kolejny cień optymizmu i element stabilizacji. Okazało się, że w trudnych boiskowych momentach można polegać na defensywie, dowodzonej przez Drągowskiego i Wiśniewskiego. Trudno się temu dziwić, jeżeli obu piłkarzom zależy na grze w reprezentacji, to w lidze muszą błyszczeć. Oby tak dalej.

Trener Vuković się nie patyczkuje. Kto mu nie pasuje, nie wygląda na odpowiednio zmotywowanego i przygotowanego, traci miejsce w meczowej kadrze. Najpierw ta zmora odstawienia dopadła Bukariego, a teraz Baenę. To mi się podoba.

Nie mogę jednak zrozumieć tej sytuacji. Gra do przodu łodzian momentami to był piach. Dlaczego zatem szkoleniowiec szybciej jej nie zdynamizował i przebojowego Fornalczyka wpuścił tylko na meczowe ogony? Widać było po tych paru minutach, że skrzydłowy dał zespołowi sporo energii.

Tych ofensywnych atutów musi być sporo, jeśli Widzew chce wygrać, pokonując odzyskującego formę Górnika Zabrze. Mecz 22 marca o godz. 17.30 w Łodzi i w TVP Sport (bezpośrednia relacja). Punkty dla łodzian są na wagę ligowego złota, bo nadal ich sytuacja jest trudna. Zostali w strefie spadkowej i tylko seria dobrych sportowo i wynikowo spotkań pozwoli się im z niej wygrzebać.