Rezerwowy Pafka

Tag: widzew liga

Piękna seria Lecha – sześciu zwycięstw z rzędu – się skończyła. Czy to dobry znak dla Widzewa?

FotoSzyK

Kolejny mecz Widzewa, tym razem pucharowy i nadal to samo. Trener pomieszał ze składem, taktyką i Bóg wie z czym, niczym w kotle czarownic. Tymczasem łodzianie są nadal wielką, futbolową masą, która domaga się pilnego ukształtowania, a mija tydzień jeden, drugi, trzeci i nic. Porażka goni rozczarowanie i odwrotnie.

7 marca o godz. 20.15 łodzianie podejmą Lecha Poznań. Rywale stoczyli jeden z najlepszych pojedynków w ekstraklasie w tym sezonie. Po emocjonującym, energetycznym, dobrym meczu wygrali po golu w doliczonym czasie 4:3 z Rakowem Częstochowa. W Łodzi poznaniacy zagrają bez wykartkowanych Milicia i Kozubala.

Wygrali sześć meczów z rzędu we wszystkich rozgrywkach. I jak to w futbolu się zdarza, każda taka seria kiedyś przechodzi do historii…

W pucharowym meczu z Górnikiem Lech dał się zaskoczyć odwagą, szybkością i różnorodnością akcji rywali. Musiał swoje możliwości pokazać bramkarz Mrozek. Górnik zaatakował pięcioma piłkarzami i zdobył gola. A potem bronił się, grając w dziesiątkę. Lech przeważał, nie potrafił jednak wykorzystać nawet rzutu karnego. Przegrał pucharowy pojedynek 0:1. Wypadek przy pracy czy pierwszy objaw poważniejszego sportowego kryzysu?!

Jak na to nie patrzeć Lech to jednak ciągle zespół ukształtowany, pewny swoich możliwości, sposobu grania i celu, którym jest zdobycie tytułu mistrza Polski. Szybki i niebezpieczny. Jak z nim grać?

Skoncentrować się na defensywie i szukać szczęścia w kontrataku? Na pewno potrzeba walecznego, ambitnego zespołu, który nie będzie popełniał prostych, dyskwalifikujących błędów. Czy to stwierdzenie to tylko pobożne życzenie czy jednak realna możliwość? Na pewno łatwo o ligowe punkty nie będzie, a są one Widzewowi potrzebne niczym łyk świeżego powietrza.

Zwycięski Widzew. Po strzeleckim show pomocnika Frana niewidoczna żadna rana

Fot. widzew.com

Widzew ma się z czego cieszyć. Przełamał niemoc, wygrał wreszcie na obcym boisku, zdobył na wyjeździe cztery gole i do tego zadziwił piłkarską Polskę bramkowym show pomocnika Frana Alvareza, który ustrzelił hat tricka.

W tej beczce smakowitego futbolowego miodu jest łyżka dziegciu. Nie wszystko było tak piękne, jak wygląda. Obok znakomitych momentów zdarzały się fatalne.

No, i pojawił się widzewski syndrom… greckiego wesela czyli coś stało się bez jakiegokolwiek sensu. Jak trwoga to łamiemy przyjęte zasady. Trener Patryk Czubak sadza na ławce rezerwowych swojego najlepszego piłkarza Julija Shehu, podobno z powodu drobnego urazu, by jak trwoga to do Boga.

Gdy zawaliły się taktyczne plany po 14 już minutach,(urazu doznał Marek Hanousek), to żadne ustalenia nie miały znaczenia. Shehu pojawił się na boisku. Zagrał, jak zwykle, na dobrym poziomie ale zaskoczony nagłą zmianą swojej sytuacji zaczął mecz od… wpadki. Miał swój udział przy otwierającym mecz golu rywali.

Wielka kasa, którą trzeba było za niego zapłacić, sprawia, że bramkarz Veljko Ilić jest nie do ruszenia. Popełnia momentami zbyt proste błędy, nie ma zaufania kolegów, czasami kopie piłkę bez sensu. Tymczasem… Rafał Gikiewicz wcielił się w rolę eksperta futbolu niemieckiego, komentując w Eleven Sports mecz Bayernu.

Obrona nadal nie jest monolitem, skoro dała sobie wpakować dwie bramki. Nad zgraniem i ustawianiem się zawodników w defensywie trzeba pracować i pracować. Jest na to czas w reprezentacyjnej przerwie.

Pomówmy o personalnych plusach. To oczywiście Fran Alvarez show, ale i przełamanie Mariusza Fornalczyka (pierwsza asysta) czy coraz pewniejsze i lepsze występy Petera Therkildsena, który też zaliczył bramkową asystę.

Kolejny mecz ligowy 17 października. O godz. 20.30 Widzew podejmie Radomiaka, który pewnie pokonał Zagłębie Lubin 3:1. Trzeciego gola zdobył znajdujący się w bardzo dobrej formie, były piłkarz ŁKS – Jan Grzesik.

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑