Rezerwowy Pafka

Tag: widzew vuković

Widzew przekonał się na własnej skórze, że podobnie, jak w minionym sezonie, tak i teraz, o ligowe punkty łatwo nie będzie!

Fot. Marcin Bryja. widzew.com

W drugim sezonie nowego Widzewa miało być łatwiej, wręcz z górki. Powiedzmy jednak szczerze, że na razie nic na to nie wskazuje. Wygląda na to, że znów każdy może wygrać z każdym. Trudno wskazać w konkretnych meczach zdecydowanego faworyta. O punkty, czy nawet punkt trzeba walczyć w pocie czoła.

Przekonał się o tym Widzew. Znów osiągnął remis, tym razem 0:0 w Płocku i znów zawodnikiem numer 1 drużyny był bramkarz Bartłomiej Drągowski. Ratował skórę zespołowi nie raz i nie dwa, w tym wygrywając prestiżowy pojedynek z Saidem Hamuliciem. Powinien wziąć to pod uwagę selekcjoner Jan Urban, bo ma w ekstraklasie topowego zawodnika.

Powiedzmy też, że przed koszmarem doliczonego czasu gry, gdy Łodzianie seryjne tracili bramki i punkty, tym razem uratowała ich poprzeczka. Czasami po prostu trzeba mieć futbolowe szczęście.

Wyjazdowa statystyka Łodzian jest… wstydliwa. Widzew nie wygrał żadnego z ostatnich siedmiu spotkań. Trzy razy zremisował,a teraz przed Łodzianami kolejny mecz na obcym boisku. Pytanie tylko czy do niego dojdzie. Widzew w 3. kolejce spotkań 9 sierpnia o godz. 20.15 ma zagrać z Jagiellonią, ale… Zaangażowana w Europejskie puchary drużyna z Białegostoku pewnie może chcieć przełożyć ligowe starcie. Oby tylko nie poinformowała w o tym w ostatniej chwili.

Widzewowi przydałaby się dłuższa chwila na… potrenowanie. Wtedy jest szansa, że do formy z minionego sezonu wróci Steve Kapuadi, bo na razie przydarzają mu się słabe momenty w grze obronnej. Z drugiej strony defensywa z nim w składzie znów może się cieszyć, że zanotowała przebieg bez straty gola.

Trener Aleksandar Vuković miałby czas na spokojne wprowadzenie do zespołu nowych graczy. A i tak kluczowa w walce o pierwsze zwycięstwo może się okazać skuteczność napastników, bo na razie nie jest z tym dobrze. W każdym razie 15 sierpnia o godz. 20.15 Widzew podejmie przy al. Piłsudskiego Koronę Kielce.

PS. Pierwsze spotkanie III rundy eliminacji Ligi Europy Jagiellonia Białystok – Rangers FC (Szkocja) będzie transmitowane. Mecz odbędzie się 6 sierpnia o godz. 18 w Białymstoku. Transmisja w Polsacie Sport 1, a ponadto online w serwisie Polsat Box Go. Przedmeczowe studio o godz. 17.

Widzew stworzył futbolowe widowisko, ale celu nie osiągnął. Musiał się zadowolić ligowym remisem

Fot. Wojciech Czarnociński, widzew.com

Widzew miał grać widowiskowo, ofensywnie, skutecznie i tak momentami zagrał w meczu z Motorem (2:2), ale… Były też fragmenty spotkanie, nie taki znów epizodyczne, gdy wychodził na tym, jak Zabłocki na mydle.

Co z tego, że słychać pochwały: energetyczny mecz, dużo się działo, emocje, widowisko, skoro nie tak ta premiera miała się skończyć. A mogło być jeszcze gorzej, gdyby nie skutecznie interweniujący, nawet z pozoru w beznadziejnych sytuacjach, Drągowski.

Odważny sposób grania, ofensywne, dynamiczne trójkąty po obu stronach boiska – to wszystko niestety zaburzyło proporcje. Przy szybkich atakach rywali, momentami w defensywie Łodzianie gubili się, jak futbolowe dzieci. Dobrze by było, żeby szybko wrócił do ligowej gry – Kapuadi, bo w końcówce minionego sezonu tworzył z Wiśniewskim duet nie do przejścia.

Powiedzmy o największym pozytywie czyli wreszcie nie notującym pustych przebiegów Fornalczyku. Współpraca z Chengiem i Kornvigiem stwarzała mu pole do grania i możliwości wyboru. Efekt? Przyniosła gola skrzydłowego i asystę w postaci wywalczenia rzutu karnego. Jest jeszcze oczywiście do odnotowania akcja w najlepszym mundialowym stylu Baeny z Alvarezem, która w efekcie przyniosła wyrównanie. Takich widowiskowych ataków muszą się obawiać wszyscy ligowcy.

2 kolejka (31 lipca, piątek), godz. 18: Wisła Płock – Widzew. O sukces nie będzie łatwo. Wisła pokazała solidny, skuteczny futbol i pokonała w Częstochowie Raków 2:1, a jednego z goli zdobył obrońca Flis, na którego trzeba będzie bardzo uważać. Gdy grał w I lidze strzelał jak na zawołanie (10 bramek dla Pogoni Siedlce).

Trener Wisły – Adam Majewski: – Widzew to bardzo dobry zespół, ale jesteśmy nastawieni optymistycznie. Oczywiście doceniamy klasę rywala. Myślę, że to będzie naprawdę bardzo trudny mecz, chyba nawet trudniejszy niż ten z Rakowem.

Przed premierą. Wierzę, że będzie lepiej. Dlatego, że tak Widzew, jak i ŁKS, mają trenerów budzących zaufanie!

Jest we mnie takie naiwne przekonanie, że tym razem będzie lepiej i rozgrywki będą należeć do nas – Łodzian. Widzew zamelduje się w ścisłej czołówce, a nie w ogonie ekstraklasy i powalczy o europejskie puchary. ŁKS wreszcie, wreszcie skutecznie powalczy o ekstraklasę i doczekamy się (ja, wyjątkowo niecierpliwie) Łódzkich derbów.

Na czym opieram swój futbolowy optymizm? Ano na tym, że tak Widzew, jak i ŁKS mogą liczyć na swoich trenerów. Oni znają się na swoim fachu. Wiedzą co robią.

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Bez dwóch zdań to Aleksandar Vuković swoim do bólu pragmatycznym, ale skutecznym działaniem, zebrał gwiazdorskie Widzewskie towarzystwo (naiwnie wierzące, że samo się wygra) do kupy. Stworzył z niego zespół i uratował ekstraklasę. To, że po drodze były osiągane w beznadziejnym stylu, cenne remisy, nie ma znaczenia. Liczy się końcowy efekt. A on jest pozytywny.

Szkoleniowiec skonsolidował i scementował defensywę, która grając na zero z tyłu, stała się podwaliną sukcesu. Urazy czołowych graczy osłabiały drużynę, ale nie odebrały jej wiary, którą miał trener. Na dodatek szkoleniowiec wiedział na kogo postawić (Mariusz Fornalczyk), a na kogo nie (Osman Bukari). Ten pierwszy odpłacił mu się fenomenalną akcją i golem na wagę utrzymania ekstraklasy. I jak tu nie wierzyć, że na tym fundamencie, taki trener, jak Aleksandar Vuković, jest w stanie zbudować coś dobrego.

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

W ŁKS Grzegorz Szoka pokazał piłkarzom czarno na białym, że wyjazdowe mecze nie muszą być zmorą drużyny. Trzeba dobrze poukładać team, natchnąć wiarą, że ewentualne straty można odrobić, walcząc do końca i zespół zaczął wygrywać. Zmierzył się z kolejnym wyzwaniem, którym były pozbawione zwycięstw pojedynki na własnym boisku. To nie budowało atmosfery w zespole, zniechęcało kibiców. I tej bolączce potrafił zaradzić.

Może, gdyby w decydującej fazie batalii o ekstraklasę miał w składzie lidera defensywy Artura Craciuna, inaczej by się to wszystko potoczyło. W każdym razie odkrył na nowo możliwości Koki Hinokio. Sprawił, że coraz lepiej współpracował ofensywny duet Fabian Piasecki – Andreu Arasa. Teraz nastał czas przedbudowy, a ja jestem zdania, że Grzegorz Szoka, jest w stanie ten problem udźwignąć. Zbudował sobie podstawy do lepszego grania…

Nic się nie zmieniło. Widzew jest znów najgłośniejszą i największą ekstraklasową niewiadomą

Fot. widzew.com

Widzew widać już taki jest. Nie ma w nim spokoju. Pół roku temu był zamęt transferowy, który o mały włos nie skończyłby się degradacją. Tylko, mówiąc wprost, pragmatyczne do bólu i skuteczne działania Aleksandara Vukovicia, uratowały ekstraklasę.

Teraz mamy zamęt organizacyjny, o którym Zbigniew Boniek mówi dosadniej: chaos. Rządzi twardą ręką właściciel Robert Dobrzycki i zmiana goni zmianę. Na głowie postawiono struktury młodzieżowe, co skończyło się rezygnację robiącego dobrą robotę Piotra Urbana. Zapomniano o ambitnych planach wobec piłki nożnej kobiet. Z hukiem i trzaskiem pożegnano ludzi, którzy odpowiadali za politykę transferową. W nowej strukturze za wszystko odpowiada Łukasz Masłowski.

Pół roku temu pisałem, że jego sprowadzenie byłoby najlepszym strzałem transferowym Widzewa. Teraz przekonamy się szybko, czy miałem rację. Na razie spadło mu na głowę moc obowiązków. Oby tylko znalazł czas, aby uważnie przyjrzeć się dokonywanym transferom. Jeżeli wszystko pójdzie w stronę… Jagiellonii, to będzie dobrze. Jeśli nie, to strach się bać… A Vuković mówi wprost, że potrzebuje wzmocnień czyli nowych, kreatywnych piłkarzy w zespole.

Na razie doszło do spotkania na szczycie: Masłowski – Vuković i jego efektem ma być nowa polityka ligowa czyli granie na tak, do przodu, przynoszące bramki i punkty. Sęk w tym, że czegoś takiego nie da się zadekretować, bo futbol to bodaj najbardziej nieprzewidywalny ze wszystkich sportów. A dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.

Pożyjemy, zobaczymy, co nowa polityka ligowa przyniesie. Ważne, a może nawet najważniejsze, żeby piłkarze mieli siły nie na 55 minut grania, a na 90 z hakiem. Wtedy nie będą przegrywali meczów po frajersku w samej końcówce. I powoli, powolutku znów zacznie się wykuwać, a może wręcz kształtować, widzewski charakter obecnej drużyny. Trzeba powiedzieć wprost, że tak jak przed poprzednim sezonem Widzew jest wielką, być może największą,choć wyjątkowo głośną, ekstraklasową niewiadomą.

Ktoś w Widzewie musi pracować na to, żeby napastnicy nie byli bezrobotni. Trzeba liczyć na Emila Kornviga!

Fot. Wojciech Czarnociński, widzew.com

Oczywiście niepokojące i zastanawiające jest to, że na pierwszym treningu nie było jednej trzeciej ligowej kadry, w tym kilku ważnych i bardzo ważnych graczy ale… W Widzewie ponoć wiedzą, co robią. Oby! Należy mieć zaufanie do trenera Aleksandara Vukovicia. Taki sezon, jak ten koszmarny ostatni, nie może się powtórzyć!

Jak mówi stara futbolowa prawda, drużyną buduje się od defensywy. I Widzew już ją ma sprawdzonych w wiosennych bojach: bramkarza i obrońców. Rozrosło się grono napastników, zwiększyła konkurencja. Ba nawet Andi Zeqiri wziął się ostro do pracy. Asem atutem ma być reprezentant Polski – Karol Świderski, jeżeli oczywiście zdąży z formą na ligową premierę.

Ktoś musi reżyserować Widzewską grę i to tak, żeby przynosiła ona ligowe i pucharowe sukcesy. Skrzydła jakoś się obronią, a środek pomocy? Ja tak po cichu, po cichutku liczę na Emila Kornviga. Wiosną miał futbolowe przebłyski, pokazując potencjał i dając nadzieję. W 15 meczach Duński ofensywny pomocnik strzelił dwie bramki, ale najważniejsze, że kontrolował i dyscyplinował grę zespołu. Oby tylko spisywał się lepiej, a wtedy kto wie.

Widzew nie zamknął jeszcze okienka transferowego. Podobno szuka lewego obrońcy, defensywnego pomocnika i skrzydłowego. Co z tego wyniknie, czas pokaże. Trener Aleksandar Vuković mówi wprost: – Drużyna potrzebuje powiększenia.

Widzew ma grać o zdecydowanie więcej niż ligowe przetrwanie. To jest możliwe, ale drużyna nie może po godzinie umierać na boisku!

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Kibice, w tym Zbigniew Boniek, zacierają ręce. Jest w Widzewie duet napastników, co się zowie: Karol Świderski – Sebastian Bergier. Będą strzelać (i trafiać!) aż miło, dla sławy i chwały Łódzkiego klubu. Tak piękna historia jest możliwa? Jest! Ale droga do niej jeszcze daleka.

Na dodatek pytanie za sto punktów: kto tym asom pola karnego będzie podawał, ba wręcz wykładał piłki? Twórczy i odpowiedzialni środkowi pomocnicy potrzebni od zaraz. A może tacy są? Powiedzmy szczerze, wiosną lider formacji – Jiljan Shehu nie błyszczał. Więcej miał puszczonych meczów, niż tych, w których pracował na miano lidera. A i tak chętnych na jego usługi nie brakuje. Może się okazać, że nie zostanie w Widzewie.

To i tak wszystko pikuś, jeżeli mniej więcej po godzinie gry panowie piłkarze będą umierać na boisku. Nie, nie za Widzew, bo tacy charakterni prawdziwi wojownicy, a z prozaicznego powodu… braku sił. Wtedy największe nawet gwiazdy niczego nie zmienią. Jak było słabo, tak będzie!

Widać długo, za długo było w Widzewie więcej dobrej zabawy i myślenia: damy radę, wszak mamy możliwości, niż poważnego trenowania i grania. Dobrze, że Aleksandar Vuković dostrzegł szybko, że tak się nie da, wziął się za całe towarzystwo, zmobilizował, zmotywował, przekonał do pracy i ciel osiągnął – w podbramkowej sytuacji uratował ekstraklasę dla Widzewa.

Teraz ma czas i spokój, żeby popracować nad zgraniem i formą zespołu oraz jego stylem, bo wiosną czasami to był ból i zgrzytanie zębów. Antygra przynosiła czyste bramkowe konta i cenne remisy, ale przecież Widzew ma walczyć o zdecydowanie więcej niż ligowe przetrwanie! Ambicje, jak były, tak są ogromne. Oby wsparły je czyny, które pokażą, że piłkarska ekstraklasa Widzewem stoi!

Widzew, jeszcze tej wiosny, musi być bardziej kreatywny i skuteczny, żeby utrzymać się w ekstraklasie!

Fot. widzew.com

W Widzewskiej układance zaproponowanej przez Aleksandara Vukovicia gra defensywna już jest poskładana na tyle, że nie powoduje kompromitujących strat bezcennych bramek. Na jej liderów wyrośli bramkarz Bartłomiej Drągowski (pięć czystych kont!) i pewny, skuteczny i coraz szybszy w interwencjach Przemysław Wiśniewski.

Im dalej, tym niestety gorzej. Można drżeć o to, żeby kolejnej sportowej zapaści nie doznał Fran Alvarez, liczyć, że więcej asyst zapisze na swoim koncie Mariusz Fornalczyk, a odblokowany wreszcie Sebastian Bergier nie skończy ligowych zmagań na dwunastu trafieniach ale…

Co ze środkiem drugiej linii – mającej trzymać meczową dyscyplinę i kreować grę? Nie chce mi się pisać o nazwiskach, bo już nie raz podkreślałem, że w środku tej formacji Widzewscy piłkarze po prostu zawodzą, no może poza Lindonem Selahim, skutecznie zatrzymującym ataki przeciwnika. Tu trener Aleksandar Vuković ma ból głowy. Nie dość, że musi pracować nad formą piłkarzy tej formacji, ale też znaleźć ustawienie, które pozwoli Widzewowi być bardziej kreatywnym i skutecznym.

Oj, przydałoby się drugie z rzędu zwycięstwo. Tym razem na wyjeździe w meczu z Radomiakiem (18 kwietnia o godz. 14.45). Rywale mają tylko punkt więcej od Łodzian, ale… z ośmiu ligowych zwycięstw, siedem odnieśli na własnym boisku.

Można tylko żałować, że Widzew wcześniej nie postawił na Aleksandara Vukovicia. Na pewno miałyby mniej ligowych kłopotów!

Fot. widzew.com

Mądry Widzewiak po szkodzie. Zamiast robić szkoleniowe fanaberie, trzeba było od razu postawić na fachowca. Nie wiem, czy Widzew spadnie czy nie. Ekstraklasa to chyba najbardziej wyrównana i nieprzewidywalna liga świata. Wszystko zdarzyć się może, ale do czterech razy sztuka…

Już dziś można powiedzieć, że zatrudnienie Aleksandara Vukovicia w roli pierwszego szkoleniowca było przejawem Widzewskiego rozsądku. Poprzednicy? Pierwszy wszędzie szukał spisków, drugi wolał wesele przełożonego od trenowania, a trzeci opowiadał banialuki – dyrdymały, popełniając katastrofalne błędy w ustawieniu zespołu, dokonywanych zmianach…

A Vuković? Pragmatyk do bólu, który zbieranie punktów uważa w tej chwili za najważniejsze i na razie to mu się udaje. Na styl, proszę bardzo, można i trzeba narzekać, ale…Trener nie poniósł porażki w żadnym z pięciu spotkań, w których prowadził Widzew. Dwa pojedynki wygrał, trzy zremisował. Dobry bilans. Ech, gdyby tak od początku rozgrywek.

Postawił na defensywę, a ta na ogół nie zawodzi. A co z przodu? Miał cierpliwość do Mariusza Fornalczyka, a ten odpłacił mu się kapitalną asystą, dającą gola i bezcenne zwycięstwo. Zostawił na boisku Sebastiana Bergiera, nie podmieniając go na najbardziej, obok Osmana Bukariego, przereklamowanego gracza łodzian – Andiego Zeqiriego (choć ten niepotrzebnie pojawił się na boisku). Bergier zdobył złotego gola, pierwszego w tym roku na wagę trzech bezcennych punktów.

Napastnik wlał w serca narzekających, krytycznych, ale zawsze wiernych kibiców, nadzieję. Oby przyniosła ona spełnienie założonego celu czyli utrzymanie się w ekstraklasie!

Widzew. Gra w defensywie była w Gdyni atutem. Teraz w Łodzi trzeba zdecydowanie więcej pokazać w grze do przodu, bo punkty są na wagę ligowego złota!

Fot. widzew.com

Remis z Arką jest rozczarowujący, ale w tym, wyglądającym momentami jak twór topornie poskręcany drutem, zespole Widzewa pojawił się kolejny cień optymizmu i element stabilizacji. Okazało się, że w trudnych boiskowych momentach można polegać na defensywie, dowodzonej przez Drągowskiego i Wiśniewskiego. Trudno się temu dziwić, jeżeli obu piłkarzom zależy na grze w reprezentacji, to w lidze muszą błyszczeć. Oby tak dalej.

Trener Vuković się nie patyczkuje. Kto mu nie pasuje, nie wygląda na odpowiednio zmotywowanego i przygotowanego, traci miejsce w meczowej kadrze. Najpierw ta zmora odstawienia dopadła Bukariego, a teraz Baenę. To mi się podoba.

Nie mogę jednak zrozumieć tej sytuacji. Gra do przodu łodzian momentami to był piach. Dlaczego zatem szkoleniowiec szybciej jej nie zdynamizował i przebojowego Fornalczyka wpuścił tylko na meczowe ogony? Widać było po tych paru minutach, że skrzydłowy dał zespołowi sporo energii.

Tych ofensywnych atutów musi być sporo, jeśli Widzew chce wygrać, pokonując odzyskującego formę Górnika Zabrze. Mecz 22 marca o godz. 17.30 w Łodzi i w TVP Sport (bezpośrednia relacja). Punkty dla łodzian są na wagę ligowego złota, bo nadal ich sytuacja jest trudna. Zostali w strefie spadkowej i tylko seria dobrych sportowo i wynikowo spotkań pozwoli się im z niej wygrzebać.

Czy Aleksandar Vuković będzie pierwszym trenerem Widzewa, który doceni potencjał i możliwości Mariusza Fornalczyka?!

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

46-letni Aleksandar Vuković został nowy, czwartym w tym sezonie, trenerem Widzewa. Wrócił do zawodu po przeszło półrocznej przerwie. Vuković biegle włada językiem polskim i doskonale zna realia krajowej ligi. Poprzedni szkoleniowiec łodzian Igor Jovicević rozstał się z klubem punktując na koszmarnym poziomie 1,13 pkt na mecz. Jednym z asystentów Vukovicia zostanie były trener ŁKS – Jakub Dziółka. Ciekawe czy na dywanik zostali główni architekci budowania składu, panowie Dariusz Adamczuk i Piotr Burlikowski. Wydali miliony euro, a drużyna szoruje po ligowym dnie. Wróćmy do nowego szkoleniowca…

Vuković to po prostu mądry trener, który czerpie też ze swojej piłkarskiej przyszłości. Na pewno nie obawia się piłkarzy czy mocnych postaci. Budzi respekt zawodników czy współpracowników ze sztabu, ale sam również ma szacunek do ich pracy. Dłużej mieszka w Polsce niż w swojej Banja Luce, a to sprawia, że zna lokalny charakter. W swojej pracy zawsze chce pomóc klubowi, w którym pracuje  – twierdzi Jan Mucha, były współpracownik w portalu tvp.sport.pl – Przez ostatnie miesiące miał propozycję, odrzucał oferty, a teraz może mocno pomóc łodzianom. Na pewno nie ma przed sobą łatwej misji. W klubie są za to dobrzy zawodnicy. Widzew płaci wysokie kontrakty, miejsce w tabeli nie jest adekwatne do oczekiwań. Doświadczenie Vukovicia mocno pomoże. Widzew i Legia to wielkie marki w Polsce. Trudno sobie wyobrażać, by któraś z tych drużyn miała spaść z ligi. 

Fot. widzew.com

Widzew ma nowego trenera, a ja mam nadzieję, że to wreszcie będzie szkoleniowiec, który doceni potencjał i możliwości Mariusza Fornalczyka. Zbuduje jedenastkę tak, żeby z dynamiki i przebojowości skrzydłowego wielki pożytek miała drużyna.

Mariusz może być wielki atutem łodzian, gdy podejmą Lecha Poznań. Takim, jakim był w pucharowym spotkaniu Górnika z poznaniakami (1:0) Maksym Chłań, który napsuł im wiele krwi zanim się nie pogubił i w końcówce spotkania nie wyleciał z boiska. Fornalczyk jest rozsądniejszym zawodnikiem, a ambicji, serca do walki i umiejętności na pewno mu nie zabraknie!

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑