Wielkie rozczarowanie. Widzew zamienia atut, czyli własne boisko, w sportową zmorę. Łodzianie znów na nim nie wygrali, choć dwa razy wychodzili na prowadzenie. Zremisowali po raz trzeci. Są ze wstydliwym bilansem – w pięciu meczach przy al. Piłsudskiego – bez zwycięstwa!

Wieczysta zaczęła mecz od kluczowej zmiany. W defensywie w miejsce Wieteski, który doznał urazu na rozgrzewce, pojawił się Djermanović. Widzew mógł to szybko wykorzystać, ale tego nie zrobił. Po podaniu Fornalczyka strzelał z 12 metrów Alvarez. I co? Trafił w bramkarza!

Gospodarze atakowali. Kornvig uderzał głową, ale minimalnie obok słupka (po akcji Fornalczyk – Garcia). Widzew za swoją wielką chęć strzelenia bramki został nagrodzony! Łodzian wyręczył Milić – autor samobója. Po centrze Biuka, Krakowianin niefortunnie uprzedził Świderskiego i stało się. Ta sytuacja tylko dodała animuszu Widzewiakom. Wieczystą ratował znakomitymi interwencjami Kochalski.

Skoro się nie strzela, to się traci! Piazon pokazał Łodzianom czarno na białym, jak to się robi, żeby być skutecznym. Wiśniewski nie trafią w piłkę, Krajewski skiksował i piłkarz Wieczystej wykorzystał sytuację sam na sam, podcinką nad Drągowskim. Asystę przy tym golu zaliczył bramkarz gości. Widzew był w szoku i mógł przegrywać, ale Drągowski wygrał kolejny pojedynek sam na sam – tym razem z de la Rosą.

Widzew w drugiej połowie znów zamknął Wieczystą na jej przedpolu. Strzelał, a jakże, ale bez skutku. Goście czekali na swoją szansę. I pokazali, że potrafią przeprowadzić groźne akcje. W Łódzkim teamie dwoił się i troił Fornalczyk, ale bez bramkowych efektów. Inni strzelali, ale raczej Panu Bogu w okno, niż w światło bramki. Za to po kontrze z bliska trafił w światło bramki Vojtko, ale Drągowski pokazał klasą i gol nie padł.

Takie sytuacje, jak wiadomo, się mszczą. I tak właśnie się stało. Garcia huknął, nomen omen z około 13 metrów, jak z armaty, nie do obrony i Widzew wyszedł na prowadzenie. Potem mogli wszystko Łodzianie zaprzepaścić. Pozwolili doprowadzić do wyrównania, a od straty kolejnej bramki, ratował Widzewiaków – Drągowski.

Skończyło się zatem remisem, który mocno rozczarował oglądających spotkanie na żywo 16 693 kibiców. Nie obyło się bez przeciągłych gwizdów. Dodajmy jeszcze, że nie pomógł gościom trener Kopić, który po nerwowej reakcji w doliczonym czasie gry, zobaczył czerwoną kartkę.

Po przerwie na reprezentację 11 października o godz.14.45 mecz z Piastem w Gliwicach, 16 października o godz. 20.30 z Wisłą Kraków w Łodzi, a 23 października też o godz. 20.30, też w Łodzi pojedynek z Górnikiem Zabrze.

Widzew – Wieczysta Kraków 2:2 (1:1)

1:0 – Milić (18, samobójcza), 1:1 – Piazon (37), 2:1 – Garcia (65), 2:2 – Milić (80, głową)

Widzew: Drągowski – Krajewski, Wiśniewski, Kapuadi, Garcia – Papanikolaou (86, Selahi), Kornvig – Biuk (74, Klukowski), Alvarez (63, Silva), Fornalczyk (86, Żyro) – Świderski (63, Bergier)