Rezerwowy Pafka

Tag: łks (Page 4 of 43)

Piłkarska karuzela kręci się dalej. Niech ta walentynkowa, futbolowa sobota będzie dla nas – Łodzian!

Jak prawdziwy, a przy tym nieco naiwny, kibic, chciałbym wierzyć, że tym razem będzie dobrze i ta sobota będzie należała do nas – łódzkich fanów. W walentynkowy, futbolowy dzień o godz. 19.30 ŁKS podejmie w I lidze Chrobrego Głogów, a o godz. 20.15 Widzew zagra w ekstraklasie z Wisłą w Płocku. Czy skończymy te zmagania z tarczą czy na tarczy?

W przypadku Widzewa dość mam ciągłego pisania na nie i coraz mocniejszego i ostrzejszego narzekania, na całe otaczające nas sportowe zło. Zdaję sobie sprawę, że rozczarowanie jest wielkie, bo i mnie ono dotyka, ale… Chcę wierzyć że ci, którzy dokonali milionowych (w euro!) futbolowych zakupów jednak wiedzieli, co robią i nowa widzewska armada wreszcie pokaże jakość,wróci z wozem, a nie na wozie.

Sytuacja jest niebezpieczna, na granicy wywinięcia I-ligowego kozła, bo po prostu kolejne porażki zepchną drużynę w ciemną uliczkę, z której nie ma już wyjścia.

W tej chwili jeszcze wszystko jest do uratowania. Ligowa tabela jest tak spłaszczona, że za dwie, trzy udane kolejki drużyna, które jest w strefie spadkowej, zapomni o tym, że w niej była. Nie da się jednak ukryć, że Widzew stanie przed arcytrudnym zadaniem. Po Wiśle przyjdzie czas na mającą pucharowe ambicje Cracovię, a potem próbującą się też ratować przed degradacją – Pogoń…

I to wszystko , gdy nie idzie, atmosfera jest pod psem, a o mobilizację i wyzwolenie widzewskiego charakteru trudno. Łódzki klub wydaje się mieć jednak piłkarzy, którzy potrafią sobie radzić z taką sytuacją, z taką presją. Stąd moja nadzieja na lepsze futbolowe widoki.

ŁKS po niesamowitym meczu w Bytomiu (od 0:2 do 3:2) na pewno nabrał wiary, że nie wszystko jest jeszcze stracone i walka o strefę barażową, a nawet drugie miejsce, dające bezpośredni awans, jest realna. Wszak łodzian od drugiej Polonii Bytom, dzieli tylko pięć punktów! Wszystko może się stać. Trzeba tylko wygrywać i wygrywać, bowiem tylko seria zwycięstw przedłuży nadzieję, że nie skończy się na marnym środku tabeli.

Po pojedynku z Chrobrym, trzeba się będzie wybrać na spotkanie ze Stalą w Mielcu, a potem podjąć Miedź Legnica. Oba zespoły mają o co grać, więc łatwo skóry nie sprzedadzą, ale to dotyczy wszystkich drużyn tej ligi. ŁKS pokazał w Bytomiu, że ma atuty, żeby w tych rozgrywkach jeszcze zamieszać.

A zatem Łodzianie! Ruszajcie w walentynkową sobotędo zwycięskich futbolowych bojów, na które tak czekamy.

Na takich rezerwowych można polegać jak na Zawiszy, Dzięki nim ŁKS odmienił losy wyjazdowego meczu i wygrał!

Fot. Artur Kraszewski

Prawdziwe szkoleniowe wejście smoka. Trener Grzegorz Szoka, prowadząc ŁKS, jeszcze nie zaznał goryczy porażki. I tak trzymać. Trener jest na fali, skoro jego drużyna potrafiła wyjść obronną ręką z wyjazdowego 0:2. W trzynaście minut z nawiązką odrobić starty i wygrać 3:2 wyjazdowy mecz z wiceliderem Polonią.

Co szkoleniowiec zrobił, gdy zabrakło, stabilizującego grę drużyny, Michała Mokrzyckiego? Nie kryję, ku mojemu zaskoczeniu, a pewnie i nie tylko mojemu, postawił na niechcianego w Bytomiu Kacpra Terleckiego. Gdy poprzednio 21-letni piłkarz bronił łódzkich barw zaliczył w II-ligowym zespole 77 minut w czterech występach. A teraz pełne zaufanie – 90 minut grania. Nie wszystko mu wychodziło, ale… zatrzymał kilka ataków rywali, walczył aż miło, starał się, z dobrym skutkiem, być potrzebny. Kolejny piłkarz wyciągnięty przez Grzegorza Szokę z ligowych zaświatów, jak wcześniej stało się to z Koki Hinokio, który pokazał klasą i umiejętności, gdy strzelał w Bytomiu ważnego gola.

Teoretycznie mogło się wydawać, że znów będzie wyjazdowa wtopa, jak zwykle. Jednym z powodów, obok za prostych błędów w grze defensywnej, byłaby słaba postawa najlepszego piłkarza zespołu w rundzie jesiennej – Jaspera Loffelsenda.

Okazało się jednak, nie po raz pierwszy i nie ostatni, że nie ma ludzi niezastąpionych. Piłkarz, który wszedł na boisko w miejsce Jaspera, okazał się superrezerwowym. Serhij Krykun zaliczył asystę, zdobył zwycięskiego gola i zagrał bodaj swój najlepszy mecz w barwach ŁKS!

Dodajmy, w tym miejscu, że trener Grzegorz Szoka, mądrze przeczytał grę i to co się dzieje na boisku. W odpowiednim momencie wpuścił na plac zmienników, którzy nie tylko go nie zawiedli, ale wręcz odmienili losy spotkania! Mocna ławka, to może też być atut łodzian w kolejnych spotkaniach. 14 lutego ŁKS podejmie Chrobrego Głogów o godz. 19.30. Jesienią rywale wygrali 2:1.

ŁKS przegrywał 0:2 i co zrobił? W 13 minut odwrócił losy szalonego meczu i wygrał z wiceliderem – Polonią!

Ach, co to był za mecz. Ogromne emocje, składne akcje, proste błędy, sporo bramek i dla nas łodzian najważniejsze – trzecie wyjazdowe zwycięstwo ŁKS! A nie było łatwo. Mecz toczył się w strugach ulewnego deszczu. Łodzian dopingowała grupa około 100 kibiców. Zaskoczeniem było pojawienie się w wyjściowym składzie Terleckiego, którego nie chcieli w… Bytomiu i powrót Bobka do bramki. Piasecki był trudny do poznania, gdyż zmienił kolor włosów.

Zaczęło się fatalnie. Do trzech razy sztuka. Dwa razy skutecznie interweniował Bobek, ale przy trzeciej akcji… Po stałym fragmencie gry czyli rzucie rożnym dał się przeskoczyć Głowacki, a kolejny niepilnowany piłkarz – Krzyżak wykonał wyrok.

Gol obudził ŁKS. Atakował, stworzył sytuacje, ale strzały łodzian nie były groźne lub były niecelne. Za to gospodarze byli groźniejsi. Kapitalnymi interwencjami popisał się Bobek.

ŁKS miał jednak 200-procentową okazję. Po błędzie bramkarza praktycznie pustą bramkę miał przed sobą Toma. Powinien strzelić gola z zamkniętymi oczami, a tymczasem jego uderzenie w ostatniej chwili zablokował Krzyżak. Niemożliwe, ale prawdziwe!

ŁKS, a dokładnie Kupczak, zaczął drugą połowę od superklopsa. Podawał piłkę Bobkowi. Zrobił to tak nieudolnie, że piłkę przejął rywal i pewnie pokonał bramkarza. Czarna rozpacz.

Zmiany dokonane przez trenera Szokę wpłynęły pozytywnie na ŁKS i losy spotkania! Goście mieli szansę na kontaktową bramkę po godzinie gry, ale piłka po strzale Piaseckiego odbiła się jeszcze od nogi rywala. Ale, ale… po rzucie rożnym znakomitym uderzeniem głową popisał się Craciun.Zdobył kontaktowego gola.

To, co zrobił w kolejnej akcji, a nie minęło 60 sekund, Hinokio, to po prostu majstersztyk. Po podaniu Krykuna, uderzył inteligentnie piłkę w górny róg bramki. Nie do obrony. ŁKS szedł za ciosem. Po wysokim pressingu odzyskał piłkę. Centrował Norlin, a akcję celnym strzałem zamknął Krykun! W końcówce dobra interwencja Bobka ratowała gości. A na bohatera spotkania wyrósł… rezerwowy Krykun.

W Walentynki czyli 14 lutego ŁKS podejmie Chrobrego Głogów o godz. 19.30. Jesienią rywale wygrali 2:1.

Polonia Bytom – ŁKS 2:3 (1:0)

1:0 – Krzyżak (15), 2:0 – Kwiatkowski (50), 2:1 – Craciun (61, głową), 2:2 – Hinokio (62), 2:3 – Krykun (74)

ŁKS: Bobek – Fałowski, Craciun, Kupczak, Loffelsend(58, Krykun), Hinokio(88, Ernst), Wysokiński, Terlecki,Głowacki(58, Norlin), Toma(58, Arasa), Piasecki

ŁKS. Czy trener Grzegorz Szoka zbudował mentalność zwycięzców? Liga szybko da odpowiedź na to pytanie!

Najlepszy jesienią piłkarz ŁKS – Jasper Loffelsend Fot. Artur Kraszewski

Sąsiad za miedzy znów postawił na kadrową rewolucję i na razie wyszedł na niej, jak Zabłocki na mydle. W ŁKS z kolei postawili na transferowy spokój, podszyty wielkim niepokojem (wszak odszedł do Wrocławia za pół miliona złotych jeden z liderów – Michał Mokrzycki). Łodzianie sprowadzili dwóch młodych graczy (w planach trzeci!), w tym bodaj najbardziej doświadczonego obrońcę Maksymiliana Pingota z Górnika Zabrze. Wrócił jeszcze Kacper Terlecki plus zdolna młodzież z drużyny rezerw (ostatnio 16-letni pomocnik Sebastian Sopel). I to by było na tyle. Inna taktyka, inne działania… Poczekamy na efekt.

ŁKS wielkiej wymiany, wydawało się, że na lepsze, dokonał przed ligową jesienią. Niestety, szło jak po grudzie. Sytuację poprawiło ściągniecie Bastiena Tomy, a także zmiana taktyki z 4-2-3-1, na trójkę w obronie i granie wahadłowymi.

To jednak było za mało. Nowy trener Grzegorz Szoka po serii ligowych wpadek musiał zdyscyplinować drużynę. Sprawił, że przestała się ona kompromitować i zaczęła ciułać punkty. Na nowo odkrył, że choćby taki Koki Hinokio, może być i słusznie, bardzo przydatny drużynie. To był pierwszy krok. Trzeba zrobić następne, żeby drużyna grała o coś więcej niż beznadziejny i dołujący psychicznie i sportowo środek tabeli.

Trener ŁKS – Grzegorz Szoka Fot. ŁKS Łódź

Grzegorz Szoka: – Trzy ostatnie mecze ligowe, w których to ja prowadziłem zespół, to było uproszczenie naszej gry. Ważne było dla mnie wtedy, żeby nie przyjść do zespołu i nie zabrać ludziom nadziei na lepszą wiosnę. Dzisiaj jesteśmy dużo lepiej zorganizowaną drużyną. Liczę też na to, że piłkarze, którzy przyszli do klubu latem, już znają się lepiej i przełoży się to na lepszą grę w lidze.

Chcemy budować mentalność zwycięzców. W każdym sparingu graliśmy po to, żeby wygrać. To jest sport i musimy chcieć wygrywać. Czas pokaże, czy przełoży się to na mecze ligowe już od samego początku.

7 lutego o godz. 19.30 jedenasty w tabeli ŁKS zagra na boisku wicelidera – Polonii Bytom. Jesienią w Łodzi wygrał… 5:0. Teraz takiego wyniku nie będzie, ale… Ewentualny sukces łodzian dałby im mocną nadzieję na udaną wiosnę i skuteczną walkę o strefę barażową.

Na czym stoi ŁKS? Moc dręczących, niewygodnych pytań bez ani jednej odpowiedzi!

Fot. UMŁ

Dryń! Dryń! Dryń! Budzik się odezwał. Czas najwyższy budzić się z za głębokiego zimowego snu. Działacze ŁKS!Jak już przeciągnęliście się i przetarliście oczy, to czas najwyższy wydobyć się z bezpiecznej pościeli, wyrównać do pionu, zdobyć się na odwagę i jasno powiedzieć kibicom: na czym stoimy!

Najgorsza prawda jest lepsza od tego beznadziejnego, psującego wizerunek klubu, milczenia. Tak dalej się nie da i już.

Trzeba jasno odpowiedzieć, na kilka ważnych pytań, choćby takich: Dlaczego koniecznie była sprzedaż lidera – Michała Mokrzyckiego, zamiast przedłużenia z nim umowy (zarobiono ponoć na transferze pół miliona złotych)? Dlaczego na rynku transferowym ŁKS przegrywa każdą zapowiadaną batalię do zera, praktycznie nie podejmując walki?

Jak ma grać i o co walczyć drużyna w rundzie wiosennej? Czy najistotniejsze będzie przetrwanie, czyli utrzymanie I-ligowego bytu?Czy otwarcie na klubową młodzież to zwykła ściema, podyktowana brakiem kasy czy rzeczywisty kierunek działania, poparty konkretami?

Fot. ŁKS Łódź

Są oczywiste fakty: coraz bardziej dramatyczne i coraz mniej cenzuralne pytania kibiców oraz brak konkretów ze strony władz klubu. Tak to dłużej trwać nie może, bo po prostu kibice zasługują na minimum szacunku. A na razie, go po prostu brak. To jest nie do zaakceptowania!

ŁKS. Sprzedali swojego lidera. To wywołało burzę. Pojawia się pytanie: Co będzie dalej?

Fot. Artur Kraszewski

Niby wszystko jest na miejscu. Piłkarze ŁKS skończyli zgrupowanie w Side, grali zwycięskie sparingi, futbolowe życie toczy się swoim utartym torem, ale…

Cicho sza, cicho sza nie ma Mokrzyckiego, nie ma żadnego nowego.

Wszyscy mocni klubu z al. Unii jakby zapadli się pod ziemię. Nikt nosa nie wyściubi, nie weźmie sprawy na klatę, nie wytłumaczy kibicom co i jak. W Side głucha cisza, w Łodzi nie inaczej.

A dobrze by było wiedzieć na czym stoi łódzki klub. Sprzedajemy w ostatniej chwili jednego z kapitanów i liderów zespołu – Michała Mokrzyckiego, bo jest okazja na zarobek. Sprzedajemy, żeby… kupić.A może sprzedajemy, żeby dopiąć kulejący budżet?!

W sobotę ełkaesiacy wracają do Polski. Może po powrocie coś się zacznie dziać, oby pozytywnego. Pożyjemy, zobaczymy…

Przypomnijmy jeszcze, że wraz z końcem tego sezonu kończą się umowy: Aleksandra Bobka, Jaspera Loffelsenda, Łukasza Wiecha, Mateusza Książka, Piotra Głowackiego, Mateusza Kupczaka, Kokiego Hinokio, Bastiena Tomy, Mateusz Wysokińskiego, Mateusza Wzięcha, Huseina Balicia, Gustafa Norlina, Adriana Jurkiewicza, Andreu Arasy.

Godzina dobrej gry ŁKS to jednak za mało, żeby pokonać lidera. Honorowy remis z Wisłą

Godzina dobrej, odpowiedzialnej gry to za mało, żeby pokonać lidera. ŁKS honorowo zremisował z Wisłą, choć trochę żal, że nie udało się wywalczyć trzech punktów. ŁKS zremisował piąte spotkanie, trzecie u siebie. Łodzianie zdobyli jesienią 26 punktów. Niedosyt jest oczywisty…

Mecz zaczął się znakomicie dla łodzian. Po składnej, szybkiej akcji w polu karnym faulowany był Hinokio. Jedenastkę pewnie wykorzystał Craciun. Ełkaesiacy ustawili sobie grę. Bronili własnego przedpola, czekając na kontrę. I się doczekali. Po dokładnym dośrodkowaniu Loffelsenda, niepilnowany przez nikogo Lewandowski, mając pięć – siedem metrów do bramki, popisał się wyjątkową nieudolnością, główkując obok słupka.

Wisła była bezradna, aż do dziecinnego błędu Kupczaka, który stracił piłkę na własnym przedpolu. Na szczęście krakowianie nie zamienili rzutu wolnego na bramkę, choć nie byli od tego daleko.

Tak naprawdę Wisła wypracowała pierwszą groźną sytuację dopiero w 53 minucie, ale Jakubowski nie miał kłopotów z obroną po strzale Rodado. Czas mijał, a ŁKS cofał się, cofał głębiej na własne przedpole. Rosły groźne sytuacje Wisły i stało się to, czego można się było spodziewać. Goście doprowadzili do remisu.

ŁKS powinien szybko zdobyć drugiego gola. Znów jednak gospodarze zmarnowali stuprocentową sytuację. Potem trwała wymiana futbolowych ciosów. Każda ze stron mogła wypracować bramkową okazję. Ale tego nie zrobiła i skończyło się w sumie na sprawiedliwym remisie.

Spotkanie oglądało  8562 widzów.

Następny ligowy mecz ŁKS na początku lutego z Polonią w Bytomiu.

ŁKS – Wisła Kraków 1:1 (1:0)

1:0 – Craciun (4, karny), 1:1 – Łasicki (63, głową)

ŁKS:  Jakubowski -Rudol, Craciun, Kupczak, Loffelsend (75, Krykun),Wysokiński, Hinokio, Mokrzycki (85, Ernst), Toma(64, Szczepański),Głowacki,(75, Norlin),Lewandowski(64, Arasa)

Serce otwarte na młodych pacjentów ważniejsze od piłki nożnej!

Autor zdjęć: Wiktor Zajkiewicz/ ŁKS Łódź

Przedstawiciele ŁKS odwiedzili „Łódzkie Hospicjum dla Dzieci – Łupkowa”, które od Dariusza Melona, większościowego udziałowca klubu, otrzymało środki na zakup nowoczesnego przyłóżkowego rotoru do ćwiczeń aktywno-pasywnych. W wizycie uczestniczyli również zawodnik ŁKS Fabian Piasecki oraz psycholog pierwszej drużyny Anna Olkiewicz. To informacja ŁKS warta wyjątkowej uwagi.

Sprzęt, którego zakup sfinansował Dariusz Melon, większościowy udziałowiec ŁKS Łódź S.A., to urządzenie wykorzystywane w rehabilitacji pacjentów, którzy większość doby spędzają w pozycji leżącej. Urządzenie posłuży zarówno w oddziale stacjonarnym hospicjum, jak i w opiece domowe. Łatwo je transportować i dostosować do różnych typów łóżek. To ważne wsparcie dla zespołu fizjoterapeutów oraz znaczące urozmaicenie terapii prowadzonej z pacjentami.

– Łódzkie Hospicjum dla Dzieci – Łupkowa pełni bardzo ważną rolę społeczną jeśli chodzi o cały region. To bardzo potrzebna placówka zarówno dla młodych pacjentów, jak i ich rodziców. Na wieść o potrzebach nasza reakcja nie mogła być inna, musieliśmy pomóc. Czujemy się klubem całego regionu i bardzo ważne są dla nas formy pomocy społecznej – powiedział Dariusz Melon, większościowy udziałowiec ŁKS Łódź S.A. Goście wręczyli również drobne upominki podopiecznym hospicjum.

Wzruszające chwile dopełniły rozmowy z pracownikami i wolontariuszami hospicjum, którzy codziennie mierzą się z wyzwaniami opieki nad ciężko chorymi dziećmi. Jak podkreślają przedstawiciele „Łupkowej”, sprzęt tej klasy to nie tylko techniczne ułatwienie, ale także realna szansa na poprawę komfortu życia pacjentów.

– W imieniu podopiecznych; w imieniu dzieci, które oddychają przy pomocy respiratorów; w imieniu wszystkich, którzy będą korzystać z tego sprzętu i którym dzięki niemu podniesie się jakość życia, dziękuję za wielkie serce, które zaowocowało takim wielkim wsparciem. Pacjenci, którzy z powodu nieuleczalnych chorób są skazani na pobyt w łóżku, w ten sposób będą mieli ważną namiastkę ruchu, która przekłada się na ogólną poprawę funkcjonowania mózgu – powiedział Jarosław Maćkiewicz, wiceprezes Stowarzyszenia „Łódzkie Hospicjum dla Dzieci – Łupkowa”. – Pacjenci, którzy nie są w stanie samodzielnie wykonać ruchu ręką lub nogą będą mogli w sposób zautomatyzowany wykonać ruch wielostawowy – dodał Hubert Adamczyk, fizjoterapeuta pracujący w hospicjum.

Łódzkim Hospicjum dla Dzieci – Łupkowa” od lat niesie pomoc nieuleczalnie chorym dzieciom. Siedem dni w tygodniu, dwadzieścia cztery godziny na dobę. Zapewnia opiekę lekarską, pielęgniarską, rehabilitacyjną, socjalną, pedagogiczną, psychologiczną i duchową, a także specjalistyczny sprzęt oddechowy, taki jak respiratory, koncentratory tlenu czy koflatory.

Hospicjum było także pierwszą organizacją w Polsce, która podjęła się stałej domowej opieki nad dziećmi oddychającymi przy pomocy respiratorów. Jego nadrzędnym celem jest podnoszenie jakości życia nieuleczalnie chorych dzieci oraz osób cierpiących na przewlekłą niewydolność oddechową w przebiegu chorób nerwowo-mięśniowych, m.in. poprzez pozyskiwanie środków na zakup wysokospecjalistycznego sprzętu medycznego. Takich jak ten, który sfinansował Dariusz Melon.

Fot. ŁKS Łódź

To kolejna już inicjatywa społeczna z udziałem ŁKS. W ubiegłym roku Elżbieta i Dariusz Melonowie wsparli Instytut „Centrum Zdrowia Matki Polki” w Łodzi, przekazując środki na zakup sprzętu medycznego o wartości ponad 330 tys. zł. W grudniu ełkaesiacy wrócili tam z wizytą mikołajkową, by obdarować młodych pacjentów upominkami. Z kolei w kwietniu tego roku przedstawiciele Wielosekcyjnego ŁKS odwiedzili Ośrodek Pediatryczny im. dr. J. Korczaka, który z okazji 120-lecia otrzymał od Elżbiety i Dariusza Melonów czek na 120 tys. zł, a w październiku większościowy udziałowiec ŁKS przekazał Fundacji Kolorowy Świat 100 tysięcy złotych, które zostaną przeznaczone na remont sali gimnastycznej wykorzystywanej przez podopiecznych placówki.

Co ciekawego w hitowym starciu z Wisłą przyniesie kreatywna współpraca pomocników: Bastiena Tomy z Koki Hinokio?

Fot. Artur Kraszewski

Remis ze Zniczem (piąty w sezonie, drugi na obcym boisku) nie jest wielkim sportowym osiągnięciem piłkarzy ŁKS, ale tak jakby coś pozytywnego zaczynało się wykluwać. Poza wszelką dyskusją pozostaje, że najlepszym łódzkim piłkarzem w Pruszkowie był pracujący za dwóch, będący zawsze tam, gdzie być powinien, Michał Mokrzycki.

Wolny, boiskowy elektor Bastien Toma szuka na boisku partnera do kreatywnego grania. Czy znajdzie go w osobie Koki Hinokio? Japończyk przeprowadził kilka efektownych akcji (w tym bramkową) i w grze ofensywnej jest dla drużyny wartością dodaną. Trudno zrozumieć, dlaczego tak długo był w ligowym niebycie.

Fot. ŁKS Łódź

Na pewno ciekawa by była dalsza współpraca tych pomocników z Fabianem Piaseckim, ale zawsze pracujący na boisku za dwóch napastnik doznał urazu i w ostatnim pojedynku w tym roku nie zagra. A 7 grudnia o godz. 14.30 hitowe starcie w Łodzi z Wisłą Kraków. W pierwszej rundzie na wyjeździe łodzianie przegrali aż 0:5.

Wisła bez problemów pokonała Stal Mielec 3:0 i to już w pierwszych 45 minutach. Zdobyła trzy bramki w 12 minut. Od początku spotkania zasypała rywali gradem strzałów (10, w tym pięć celnych w pierwszych 20 minutach!). Miała kreatywnych skrzydłowych (kapitalny strzał Frederico Duarte pod poprzeczkę)i oczywiście Angela Rodado (17 zdobytych bramek!). Grała szybko po obwodzie. Kurczowa obrona (do przerwy) mielczan, to nie był dobry pomysł. Musiało się to źle skończyć dla Stali i tak się stało. Oby ŁKS nie powtórzył tych błędów.

Krakowianie mają mniej czasu na przygotowanie się do starcia w Łodzi, gdyż w czwartek o godz. 20.45 grają mecz Pucharu Polski z Zawiszą w Bydgoszczy.

Książkowa akcja dała tylko wyjazdowy punkt drużynie ŁKS

W ligowej premierze w Łodzi wygrał ŁKS 1:0 po golu Piaseckiego. A w premierze rundy rewanżowej padł remis. W sumie zasłużony. To piąty remis łodzian, drugi na obcym boisku.

Zwycięskiego składu się nie zmienia. Trener Szoka wystawił tę samą wyjściową jedenastkę, co w zwycięskim meczu z Górnikiem w Łęcznej. W zespole rywali zabrakło lidera, dobrego ducha drużyny – Majewskiego, który na ostatnim treningu doznał urazu kolana. ŁKS też został szybko osłabiony. Przez nikogo nieatakowany Piasecki padł na murawę. Uraz ścięgna Achillesa(?) wykluczył go z gry. Został zniesiony na noszach.

Jakby nieszczęść było mało. Dziecinne nieporozumienie pomiędzy kapitanem Głowackim, a Jakubowskim, wykorzystał Tabara, praktycznie posyłając piłkę do pustej bramki. Czarna łódzka, futbolowa rozpacz, gdy drużyna grała w dziesiątką.

Była szansa na składną akcję po szarży Hinokio, ale Lewandowski zamiast odegrać mu piłkę, kompletnie się pogubił. Następny atak ŁKS okazał się… książkowy. Akcję Hinokio z Głowackim wykończył strzałem głową z 4 metrów w przeciwległy róg bramki nieupilnowany Loffelsend i doszło do wyrównania.

Potem łodzianie mieli moc szczęścia, bo po dobrej centrze minimalnie pomylił się były ełkaesiak – Koprowski. Trudny, bardzo trudny do upilnowania dla łodzian był Tabara.

Na początku drugiej połowie ŁKS powinien prowadzić, ale Lewandowski nie trafił z metra do pustej bramki. Przeszkodziła mu kępka trawy?! Potem niby ŁKS miał przewagę, ale bramkową sytuację na szczęście niewykorzystaną mieli gospodarze. W sumie sprawiedliwy remis.

7 grudnia o godz. 14.30 hitowe starcie w Łodzi z Wisłą Kraków. W pierwszej rundzie na wyjeździe łodzianie przegrali aż 0:5.

Znicz Pruszków – ŁKS 1:1 (1:1)

1:0 – Tabara (10), 1:1 – Loffelsend (34, głową)

ŁKS: Jakubowski – Rudol, Craciun, Kupczak, Loffelsend, Wysokiński, Hinokio (73, Ernst), Mokrzycki (84, Szczepański), Toma (73, Młynarczyk), Głowacki (84, Norlin), Piasecki (11, Lewandowski)

« Older posts Newer posts »

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑