Rezerwowy Pafka

Tag: łks toma

Co ciekawego w hitowym starciu z Wisłą przyniesie kreatywna współpraca pomocników: Bastiena Tomy z Koki Hinokio?

Fot. Artur Kraszewski

Remis ze Zniczem (piąty w sezonie, drugi na obcym boisku) nie jest wielkim sportowym osiągnięciem piłkarzy ŁKS, ale tak jakby coś pozytywnego zaczynało się wykluwać. Poza wszelką dyskusją pozostaje, że najlepszym łódzkim piłkarzem w Pruszkowie był pracujący za dwóch, będący zawsze tam, gdzie być powinien, Michał Mokrzycki.

Wolny, boiskowy elektor Bastien Toma szuka na boisku partnera do kreatywnego grania. Czy znajdzie go w osobie Koki Hinokio? Japończyk przeprowadził kilka efektownych akcji (w tym bramkową) i w grze ofensywnej jest dla drużyny wartością dodaną. Trudno zrozumieć, dlaczego tak długo był w ligowym niebycie.

Fot. ŁKS Łódź

Na pewno ciekawa by była dalsza współpraca tych pomocników z Fabianem Piaseckim, ale zawsze pracujący na boisku za dwóch napastnik doznał urazu i w ostatnim pojedynku w tym roku nie zagra. A 7 grudnia o godz. 14.30 hitowe starcie w Łodzi z Wisłą Kraków. W pierwszej rundzie na wyjeździe łodzianie przegrali aż 0:5.

Wisła bez problemów pokonała Stal Mielec 3:0 i to już w pierwszych 45 minutach. Zdobyła trzy bramki w 12 minut. Od początku spotkania zasypała rywali gradem strzałów (10, w tym pięć celnych w pierwszych 20 minutach!). Miała kreatywnych skrzydłowych (kapitalny strzał Frederico Duarte pod poprzeczkę)i oczywiście Angela Rodado (17 zdobytych bramek!). Grała szybko po obwodzie. Kurczowa obrona (do przerwy) mielczan, to nie był dobry pomysł. Musiało się to źle skończyć dla Stali i tak się stało. Oby ŁKS nie powtórzył tych błędów.

Krakowianie mają mniej czasu na przygotowanie się do starcia w Łodzi, gdyż w czwartek o godz. 20.45 grają mecz Pucharu Polski z Zawiszą w Bydgoszczy.

ŁKS. Gdy na boisku dzieje się źle, najważniejsi piłkarze drużyny (poza Fabianem Piaseckim) uciekają od odpowiedzialności. Nowy trener natchnie ich odwagą?!

Zdjęcia: Artur Kraszewski

Ciemności kryją futbolową, łódzką ziemię. Najlepiej byłoby spuścić zasłonę milczenia nad tym, co wyprawiają piłkarze ŁKS. Porażka 0:3 z Puszczą to wstyd, na cienkiej granicy futbolowej kompromitacji. Najgorsze jest to, że w trudnych sytuacjach nie ma drużyny. Wszyscy znikają w cieniu, chowają się za plecy kolegów. Wtedy potrzebny byłby lider, a tu taki Bastien Toma ginie gdzieś w tłumie i trudno odnaleźć go na boisku, nie mówiąc już o pozytywnym wpływie na to, co się na nim dzieje.

Od samego początku rozgrywek dziurawa, jak ser szwajcarski jest defensywna gra zespołu i żadne taktyczne zmiany tego nie… zmieniają. Ba, jestem nawet gotów powiedzieć, że je uwypuklają. bo najzwyczajniej w świecie łódzkim graczom brakuje umiejętności.

Jedynym człowiekiem z charakterem, który zostawia serce i zdrowie na boisku jest Fabian Piasecki i zamiast na nim budować pozytywne wartości drużyny, zwłaszcza w meczu, w który nie idzie, trener zdejmuje go z boisko. Po co, dlaczego? – sam chciałbym wiedzieć, skoro wpuszcza na plac ludzi zagubionych w futbolowej mgle, którzy pogłębiają tylko taktyczny chaos.

Wielki niepokój, a wręcz oburzenie, budzi nie tylko ostatnia kompromitująca porażka. Kompletny zjazd w dół notuje drużyna rezerwowa, a młodzi gracze, którzy mieli być wielką nadzieją klubu – już tu i teraz: Antoni Młynarczyk czy Jędrzej Zając spadli do poziomu sportowego przeciętniactwa, co nie wróży ich karierze, ani klubowi niczego dobrego. Kto jest temu winny, kto nie panuje nad tym, co dzieje się w klubie? Czas najwyższy znaleźć odpowiedzi, bo tak dalej być nie może!

Czy zmiana trenera jest lekiem na całe zło? Grzegorz Szoka przygotuje terapię… szokową? A przynajmniej natchnie pierwszą drużynę odwagą, odblokuje zdolną młodzież?! Dla mnie zbyt łatwe wyjście, ukrywające błędy i niedociągnięcia działaczy, kryjących się dziś wstydliwie w cieniu kompromitujących się piłkarzy. Wszystko wskazuje na to, że ŁKS wymaga poważnych strukturalnych zmian, bo ile można. Jak długo jeszcze poważni ludzie będą ładować poważne pieniądze w futbolowe badziewie?!

Po reprezentacyjnej przerwie ŁKS 23 listopada o godz. 17 zagra z Górnikiem w Łęcznej.

ŁKS ma szczęście do kreatywnych pomocników. Po Pirulo i Danim Ramirezie nadejdzie czas Bastiena Tomy?

Fot. Artur Kraszewski

ŁKS raz jeszcze wykorzystał atut własnego stadionu, na którym zdobyli 14 ze swoich 15 punktów. Pokonał GKS Tychy 3:1, a w roli głównej wystąpił pomocnik Bastien Toma, autor przepięknego gola i bramkowej asysty.

Łodzianie mieli ostatnio szczęście do kreatywnych pomocników. Hiszpanie – Pirulo i Dani Ramirez podnosili grę zespołu na wyższy poziom. Oby teraz nastał czas Szwajcara, bo okazuje się z każdą upływającą chwilą pobytu w Łodzi, że umiejętności to on ma. Bastien z każdym meczem jest lepszy, więcej daje drużynie. Oby ten wzrost był widoczny w kolejnych pojedynkach.

Trener Szymon Grabowski, po ostatnich wpadkach. zmienił system gry zespołu, stawiając na trzech obrońców, wzmacniając siłę drugiej linii, podnosząc jej kreatywność i zarazem odpowiedzialność także za szwankującą ostatnio grę defensywną. Nie wszystko jeszcze było na tip top, ale postąp był widoczny. Łodzianie znów stracili głupio bramkę, dając ją sobie wbić po stałym fragmencie gry (rzucie rożnym i winie bramkarza), ale… Potrafili wstać z kolan, przejąć inicjatywę, wykreować kilka sytuacji i być skutecznym, bo wcześniej były z tym ogromne kłopoty.

Rację ma trener Szymon Grabowski, że zespół musi trzymać ten poziom i nie rezygnować z niego. Jeśli skończy się wyjazdowa zmora zmór łodzian – jeden remis, pięć porażek, to w tej wyrównanej lidze (poza dominującą Wisłą Kraków) wszystko jeszcze jest możliwe.

Teraz czas na trenowanie, zgranie zespołu w nowym ustawieniu i oczekiwanie na wyjazdowe przełamanie. Nie będzie jednak łatwo. 18 października o godz. 19.30 czeka ŁKS mecz w Rzeszowie z naszpikowaną grającymi bez kompleksów młodzieżowcami – Stalą trenera Marka Zuba. Rywale, pokazując momentami widowiskową, skuteczną piłkę, zgromadzili już 20 ligowych punktów.

Piękny wolej Tomy otworzył wynik zwycięskiego (nareszcie) meczu ŁKS. Ale łatwo nie było!

Pierwszy ligowcy sukces piłkarzy ŁKS od… 15 sierpnia. Łodzianie pokonali GKS Tychy i mają na koncie cztery zwycięstwa. Wszystkie odniesione na własnym boisku. Rywal łodzian – GKS – przegrał siódmy mecz z rzędu!

Inaczej ustawiony ŁKS (z trzema obrońcami) rozpoczął z impetem. Chciał błyskawicznie rehabilitować się za ostatnie wpadki. Po raz ostatni wygrał 15 sierpnia, a w międzyczasie w sześciu ligowych meczach, co brzmi wręcz nieprawdopodobnie, zdobyli tylko trzy punkty. Goście schowali się na własnym przedpolu, a pierwszą w miarą składną akcję przeprowadzili w okolicy szóstej minuty.

Niestety, szybko łodzianie pokazali szczyt futbolowej nieporadności. W sytuacji trzech na jednego nie potrafili zdobyć gola. Dobrze, że sędzia odgwizdał spalonego, bo byłby wstyd na całą Polskę. Potem trwało tak denerwujące i nic niedające łódzkie lelum polelum. Nawet przy próbie składnego ataku, coś szwankowało – podanie, strzał. Goście byli konkretniejsi. W 25 min Bobek znakomicie interweniował po strzale w róg Błachewicza.

Wydawało się. że to będzie ot, nudnawy mecz I-ligowych przeciętniaków, żeby nie powiedzieć słabeuszy. Nic z tego. Rozgrzał wszystkich Toma, który niepilnowany w polu karnym, kapitalnym strzałem z woleja w okolice okienka bramki tyszan otworzył wynik spotkania.

W natychmiastowej odpowiedzi gości nie po raz pierwszy zresztą ratował skórę znakomitą paradą Bobek. W doliczonym czasie pierwszej połowy po znakomitej centrze Tomy niepilnowany Piasecki z pięciu metrów głową posłał piłkę obok słupka. Niebywałe.

W drugiej połowie przez długie minuty ŁKS dominował na boisku. Niestety, efektów bramkowych z tego nie było. A wiadomo, czym są w futbolu wrażenia artystyczne. Niczym! W odpowiedzi, gdyby nie Bobek, byłby remis.

Tyszanie powoli, powoli po wejściu byłego reprezentanta Polski – Kądziora na boisko, odnajdywali swój rytm gry. I stało się. Po rzucie rożnym niepotrzebnie i niedobrze próbował interweniować Bobek i stało się. Goście doprowadzili do wyrównania.

Ale co zrobili dosłownie za chwilę goście? To po prostu czarna rozpacz. Po centrze Tomy wzdłuż linii, nie mający wokół żadnego przeciwnika, Keiblinger pewnym strzałem posłał piłkę do własnej bramki!

Łodzianie poszli za ciosem. Akcję rozprowadził Toma, strzelał Lewandowski, bramkarz odbił piłkę przed siebie. W tej sytuacji w najłatwiejszej z możliwych sytuacji niepilnowany Loffelsend strzelił do pustej bramki. Jeden z najłatwiejszych goli w karierze Niemca. Miano piłkarza meczu i mocnego kandydata do jedenastki kolejki, należy się pomocnikowi Tomie – autora gola i bramkowej asysty, prawdziwego lidera zespołu.

Jednym z 7048 kibiców obecnych na trybunach był Marcin Gortat. Gol Tomy na pewno mu się podobał. Po dwutygodniowej przerwie na reprezentację ŁKS pojedzie do Rzeszowa na mecz z rewelacyjną Stalą, która ostatnio pokonała Polonię w Warszawie 3:2, Grając wieloma młodzieżowcami ma już 20 zdobytych punktów! Spotkanie w Rzeszowie 18 października o godz. 19.30.

ŁKS – GKS Tychy 3:1 (1:0)

1:0 – Toma (41), 1:1 – Tecław (64), 2:1 – Keiblinger (67, samobójcza), 3:1 – Loffelsend (71)

ŁKS: Bobek – Rudol, Craciun, Fałowski, Norlin, Loffelsend Mokrzycki, Wysokiński (85, Kupczak), Ernst, Toma (85, Krykun), Piasecki (57, Lewandowski)

Czy nowy pomocnik pomoże drużynie ŁKS wejść na wyższy sportowy poziom? Musi, nie ma wyjścia, jeśli łodzianie mają walczyć o ekstraklasę!

Fot. Artur Kraszewski

W ŁKS szybko zareagowano na ostatnie nieudane, ligowe wydarzenia. Przegrany mecz w Chorzowie pokazał, że w zespole brakuje kreatywnej, odpowiedzialnej drugiej linii. Potrzebny jest ktoś, kto to wszystko zbierze do kupy. Nadzieje daje powrót po kontuzji Michała Mokrzyckiego, ale to jeszcze za mało.

Rzutem na taśmę łodzianie pozyskali kreatywnego, doświadczonego pomocnika ze Szwajcarii. Oby okres adaptacji Bastiena Tomy w Łodzi przebiegał błyskawicznie i od razu pomógł on zespołowi tworzyć lepsze granie.

26-letni Toma w najwyżej klasie rozgrywkowej w Szwajcarii, Belgii i Portugalii środkowy pomocnik rozegrał w sumie 190 meczów, zdobył 11 goli i zanotował 24 asysty (do tego zaliczył 14 spotkań w europejskich pucharach), więc dysponuje dużym doświadczeniem. 26-letni piłkarz w przeszłości występował też w młodzieżowych reprezentacjach Szwajcarii różnych kategorii wiekowej (w tym 18 spotkań i 2 gole w zespole do lat 21).

Fot. Wojciech Pakulski

Liczymy na kreatywną skuteczną grę zespołu, bo dobra postawa bramkarza Aleksandra Bobka i obrońcy Jaspera Loffelsanda w ostatnim spotkaniu, to za mało, żeby myśleć o ligowych triumfach.

21 września o godz. 20.15 ŁKS podejmie Wieczystą Kraków. Rywale w Łodzi zagrają bez najlepszego piłkarza w wygranym meczu ze Stalą Mielec – Kamila Pestki. Powód? Nadmiar żółtych kartek. Wystąpią za to byli ełkaesiacy: Kamil Dankowski i Stefan Feiertag, który strzelił pięknego gola w ostatnio wygranym meczu ze Stalą (2:0). Stefan ma już na koncie dwie zdobyte bramki, o trzy mniej od lidera łodzian i kapitana w ostatnim pojedynku – Fabiana Piaseckiego.

Wieczysta jest wiceliderem I ligi, choć rozegrała jedne mecz mniej. Zgromadziła 17 punktów, pięć spotkań wygrała, w tym dwa na wyjeździe.

ŁKS potrzebuje ligowych zwycięstw, jak tlenu, żeby być w czołówce i liczyć się w walce o awans do ekstraklasy. Ma 11 zdobytych punktów, trzy mecze wygrał, dwa zremisował i aż cztery przegrał (wszystkie na wyjeździe!).

Na gwałt potrzebuje nowego, sportowego otwarcia. Czy takim będzie mecz z Wieczystą? Oby!

Jest nowy, doświadczony środkowy pomocnik ze Szwajcarii. Czy mądrze pokieruje poczynaniami drużyny ŁKS?!

Zdjęcia Wojciech Pakulski

ŁKS przegrał kolejny wyjazdowy mecz, tym razem z Ruchem 1:2, także dlatego że beznadziejnie spisywał się środek jego drugiej linii. I jest szyba odpowiedź łodzian na tę bolączkę.

Drużynę ŁKS wzmocni Bastien Toma. Klub związał się z doświadczonym środkowym pomocnikiem ze Szwajcarii roczną umową z opcją przedłużenia o kolejny sezon.

Bastien Toma urodził się w Sionie i w tym mieście rozpoczął przygodę ze sportem, przechodząc kolejne szczeble piłki młodzieżowej, a także debiutując w seniorskim futbolu. W 2020 roku zawodnik przeszedł do belgijskiego KRC Genk, a poza tym w trakcie swojej kariery występował w szwajcarskim FC St. Gallen (tu spędził ostatnie dwa lata) i portugalskim Pacos Ferreira.

W najwyżej klasie rozgrywkowej w Szwajcarii, Belgii i Portugalii środkowy pomocnik rozegrał w sumie 190 meczów, zdobył 11 goli i zanotował 24 asysty (do tego zaliczył 14 spotkań w europejskich pucharach), więc dysponuje dużym doświadczeniem. 26-letni piłkarz w przeszłości występował też w młodzieżowych reprezentacjach Szwajcarii różnych kategorii wiekowej (w tym 18 spotkań i 2 gole w zespole do lat 21).

Teraz Bastien Toma wzmocni pierwszoligową drużynę ŁKS-u. Umowa łódzkiego klubu z zawodnikiem obowiązuje do końca czerwca 2026 roku z opcją przedłużenia o kolejny sezon.

– Cieszymy się, że Bastien dołącza do naszego zespołu. To zawodnik o dużym doświadczeniu, który grał na wysokim poziomie w kilku ligach europejskich. Wierzę, że jego umiejętności i profesjonalizm w obecnej rundzie przełożą się na jakość w naszej drużynie. Liczymy, że Bastien pomoże nam w budowaniu intensywnego i odważnego stylu gry, który jest fundamentem naszej strategii – powiedział Radosław Mozyrko, dyrektor sportowy ŁKS.

21 września o godz. 20.15 ŁKS podejmie Wieczystą Kraków. Rywale zagrają bez wykartkowanego jednego ze swoich najlepszych piłkarzy – Kamila Pestki. Wieczysta pokonała Stal Mielec 2:0, a jednego z goli (bardzo ładnym uderzeniem) strzelił były… ełkaesiak Stefan Feiertag

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑