
Do trzech razy sztuka. ŁKS zagrał o pierwszą wygraną w wyjazdowym ligowym pojedynku. Do spotkania w Legnicy przegrał bowiem w Krakowie z Wisłą 0:5 i w Głogowie z Chrobrym 1:2. I co? I nic. Jak było źle, tak jest. Łodzianie przegrali w tym sezonie trzeci wyjazdowy mecz pod rząd. Tym razem z Miedzią w Legnicy (1:2), która wygrała pierwszy mecz w sezonie!
Pisać się nie chce, analizować się nie chce, nic się nie chce. Jest wielka futbolowa smuta i już. Z czym do gości, gdy obce boisko staje się dla drużyny zmorą, jak z najgorszych horrorów. Jakie tu mieć sportowe, piłkarskie aspiracje, gdy na wyjeździe przegrywasz mecz za meczem.
Nie zawiódł Piasecki, który wywalczył karnego i go wykorzystał, ale to co robili wcześniej jego koledzy woła o pomstę do niego. Pierwszego gola stracili po strzale… samobójczym, drugiego po kontrze, która nastąpiła po źle rozegranym…rzucie rożnym. W drugiej połowie gospodarze właściwie tylko się bronili, ale robili to skutecznie i zdobyli cenne trzy ligowe punkty.
Wniosek nasuwa się jeden. Prezes Melon, jeżeli jeszcze ma marzenia związane z ŁKS, musi wysupłać z kieszeni jeszcze trochę grosza i zatrudnić natychmiast psychologa, który potrafi zmienić nastawienie piłkarzy. Zrobić wszystko, żeby oni przestali trząść ze strachu nogami i głowami przed wyjazdowymi pojedynkami. Tu trzeba nie jednej sesji terapeutycznej, a przynajmniej kilku, żeby sytuacja uległa zmianie.
23 sierpnia o godz. 19.30 pojedynek byłych mistrzów Polski. W 7 kolejce I ligi łodzianie podejmą Polonię Warszawa.
Miedź Legnica – ŁKS 2:1 (2:0)
1:0 – Rudol (5, samobójcza), 2:0 – Cordoba (36), 2:1 – Piasecki (62, karny)
ŁKS: Bobek – Loffelsend (83, Kupczak), Rudol, Craciun, Książek (46, Jurkiewicz) – Wysokiński (77, Hinokio) – Norlin, Ernst, Szczepański (46, Lewandowski), Krykun (66, Balić) – Piasecki

