Rezerwowy Pafka

Tag: paweł sołtys

Wciągająca opowieść o Warszawie, której już nie ma, to mocny kandydat do tegorocznych literackich nagród

Czytasz, czytasz, czytasz. Rzeczy lepsze i gorsze. I nagle wpada ci w ręce książka, która nadaje temu wszystkiemu sens. Jeśli ją straciłeś, daje znów wiarę w literaturę. Pokazuje, że czytanie jest wielką przyjemnością, można je smakować, jak wyborny obiad w wykwintnej restauracji.

Początek roku, rynek książki się dopiero rozkręca. W zapowiedziach jest nowy utwór Olgi Tokarczuk, a ja już mam pierwszego wielkiego faworyta do tegorocznych zaszczytów i nagród. To Paweł Sołtys i jego znakomity Monolok.

Pisarz, znany też jako świetny muzyk – Pablopavo, warszawiak z krwi i kości – po pierwsze umie znakomicie, wciągająco opowiadać. Po drugie do snucia opowieści używa języka, który dodaje jej wartości. Sprawia, że opowiadane przez fryzjera z Grochowa historie, wciągają cię coraz mocniej i poruszają do głębi.

Nie pozwalają oderwań się od lektury, bo po prostu chcesz wiedzieć co będzie za chwilę, jak potoczy się kolejna tak zajmująca życiowa, warszawska, grochowska historia.

A gdy już skończysz szybko, za szybko, no to co robisz? Otwierasz po raz drugi na pierwszej stronie i z czytelniczą rozkoszą ruszasz po raz kolejny w podróż po Warszawie, której może już na mapie nie ma, ale ciągle jest w poruszających opowieściach.

Paweł Sołtys, Monolok, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec

Fascynujące i wciągające warszawskie wędrowanie Pawła Sołtysa. Jak by się chciało samemu spróbować, w swoim mieście

Nie będę krył, zazdroszczę narratorowi tej nastrojowej książki niespiesznego wędrowania w upalne dni przez swoje miasto (Warszawę) i uważnego patrzenia wokół siebie i w głąb siebie. Odnajdywania rodzinnych wspomnień, ale i spojrzeń oraz zachowań ludzi nieoczywistych, których trzeba odkryć w zagonionym warszawskim tłumie.

Także miejsc, których niewielu już w stolicy szuka, jak choćby śladów ulicy Wielkiej. Są też ptaki, którym autor przygląda się z uwagą i czułością, której brakuje tym, których pochłania codzienny puls dnia.

Jest też w tym miejskim wędrowaniu pewien anachronizm, który pociąga i budzi nostalgie, jak ucieczka w świat ręcznych zapisków czy mającego swoją duszę i wyobrażoną historię starego zegarka.

W rozmowie z www.dwutygodnik.com Paweł Sołtys (znany jako Pablopavo, autor kilkunastu płyt) mówi w imieniu narratora swojej książki: Wszystko przyspieszyło, no i co? Ale ja już mam to w dupie. Dlaczego mam wiecznie nadążać za czymś, co nie daje ukojenia?

Paweł Sołtys, Sierpień, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2024

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑