Rezerwowy Pafka

Tag: sędziowie piłka nożna

Co wywołuje największy ból i zgrzytanie zębów w ekstraklasie? Postawa Widzewa? Nie, kompromitujące decyzje polskich arbitrów!

Sędzia Jarosław Przybył się nie popisał. Fot. Marcin Bryja, widzew.com

Ekstraklasę naszą widzę ogromną (czy na pewno?), a ludziom w niej żyje się coraz dostatniej (to pewne!). Są jednak takie jej obszary, które wywołują ból i zgrzytanie zębów. Czy to postawa przepłaconego ponad miarę, a nijakiego i wyjątkowo słabego sportowo Widzewa? Nie, wcale nie. To Polscy piłkarscy sędziowie fundują nam co tydzień wyjątkowy kabaret. Z którego nie wiadomo – śmiać się czy płakać?!

To, co się stało w ostatniej, 10 kolejce, no to po prostu był szczyt szczytów. Dziewięć ligowych spotkań, a sędziowskich gaf i ewidentnych błędów, jak dobrze policzyć to nie kilka czy kilkanaście, ale… kilkadziesiąt! W każdym meczu, w każdej jego fazie. Wtedy gdy ocenia się go na na początkowym wydechu i luzie, jak i wtedy, gdy pracuje się w doliczonym czasie na wyjątkowym zmęczeniu.

Znów arbiter skrzywdził Widzew. Tym razem to Jarosław Przybył z Kluczborka, który nie podyktował ewidentnej jedenastki po faulu na Juljanie Shehu w meczu z Piastem w Gliwicach (1:2). A to co wyprawiał Damian Sylwestrzak z Wrocławia w mecz Legii z Wisłą (2:0), woła o pomstą do nieba. W najgorszej swojej decyzji pozwolił na uznanie gola (Łukasza Zjawińskiego) po źle wrzuconej piłce z… autu. Kuriozum i śmiech na całą Europę…

W dobie VAR miało być czytelniej i sprawiedliwiej. Pic na wodę, fotomontaż. Jest gorzej niż źle. Pod okiem bezwzględnych kamer arbitrzy tracą cały rezon, zapominają czego się nauczyli, podejmują za szybkie i głupie decyzje, które wypaczają ostatecznie wyniki. Trudno o inną sytuację, gdy po ostatniej aferze z trenerem Adrianem Siemieńcem, każdy kto się jej uważnie przyglądał, już wie, że sędziowskie środowisko to wyjątkowy kocioł czarownic.

A tak się śmialiśmy. Jacy to nieudaczni arbitrzy prowadzą mecze Włoskiej Serie A czy Hiszpańskiej La Ligi. Jakie proste i kuriozalne błędy popełniają, ile wypaczają spotkań. Nie to, co u nas, gdzie poziom wysoki, a boiskowa sprawiedliwość wiele znaczy, wręcz to punkt honoru. Cóż, prawda jest brutalna: szybko zostaliśmy sprowadzeni na ziemię. Co z tym sędziowskim zakalcem zrobić? Sam chciałbym wiedzieć.

Sędziowie współpracujący z ligowymi drużynami. To jest możliwe we francuskim rugby, a dlaczego nie jest w polskiej piłce nożnej?!

Zanim zacznie się myśleć o technologii, może trzeba zacząć od… dyscypliny. Narasta fala przemocy wobec sędziów w polskiej piłce (szczególnie w niższych klasach). Prawnicy zajmujący się piłką nożną i jej problemami zgodnie twierdzą, że propozycja adwokata Marcina Śmiałka, żeby sędziów wyposażyć w kamery nasobne, jest rewelacyjna i rewolucyjna. – Takie kamery z pewnością byłyby dla sędziów niższych lig dużą i ważną pomocą – powiedział nasz superarbiter Szymon Marciniak dla TVP Sport.

To się opłaci i to bardzo. Przekonują, że lepiej zainwestować po kilkaset złotych na prewencyjną kamerę dla każdego sędziego niż wydawać grube tysiące złotych na każdy proces sądowy i obsługę prawną po następnych napaściach na sędziów.

A przecież najpierw powinno się zmienić obowiązujące przepisy i przyjąć takie, jakie obowiązują w rugby. Z arbitrem rozmawia tylko kapitan drużyny. Inny gracz może zabrać głos, jeśli sędzia mu go udzieli. W sytuacji, gdy zawodnik czy drużyna nie respektują tej zasady, zespół czekają kary, które mogą mieć wpływ na taki a nie inny przebieg gry.

Nie wiem i nie rozumiem, dlaczego futbolowe mądre głowy nie skorzystają z tego pomysłu, skoro wcześniej bez większych problemów skopiowały system VAR. Teraz pojawia się kolejny wart futbolowej uwagi

Jak podaje strona PZRugby:

Francuskie kluby z Top 14 Montpellier i Castres jako pierwsze weszły na nową ścieżkę. Ten pierwszy zaprosił jako trenera obrony byłego sędziego międzynarodowego Alexandre’a Ruiza, a ten drugi, nie wyróżniający się dyscypliną, rozpoczął współpracę z sędzią Pro D2 Cedriciem Clavetem.

– Posiadanie Ruiza w sztabie trenerskim dodało precyzji szczegółom. Zostaliśmy ukarani znacznie mniej niż w poprzednich sezonach. Naprawdę staliśmy się bardziej zdyscyplinowani. Stało się dla nas również jasne, jak dokładnie pracuje sędzia, co może być bardzo ważne w nerwowych i pełnych napięcia meczach – powiedział Benoit Payog, środkowy pomocnik Montpellier.

Toulon zatrudnił emerytowanego sędziego Romaina Poite jako specjalnego trenera odpowiedzialnego za dyscyplinę i dostosowanie zasad. Zamiast 15 rzutów karnych na mecz Tulon ma teraz tylko 8,5 rzutów karnych na mecz. I to jest naprawdę godny wynik.

Coraz więcej klubów z Top 14 i Pro D2 zatrudnia sędziów, a po zakończeniu kariery sędziowie mają możliwość ujawnienia swojego talentu w innym obszarze.

Na tej symbiozie korzystają nie tylko zespoły, ale także sama gra, która może i powinna stać się czystsza oraz bardziej dynamiczna ze względu na zmniejszenie liczby naruszeń.

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders Noren — Up ↑