Rezerwowy Pafka

Tag: stadion narodowy

Debiut selekcjonera Jana Urbana na Stadionie Narodowym. Pięknie by było, gdy Polacy pokonali Holendrów. Czy to jest możliwe?!

Nie ma czego zazdrościć. Masa kłopotów zwaliła się na głowę selekcjonera piłkarskiej reprezentacji – Jana Urbana. Posypała mu się, coraz pewniej spisująca się defensywa i trzeba ją budować na nowo, nie wiadomo z jakim skutkiem. Na dodatek kapitan Robert Lewandowski w celach patriotyczno – propagandowych poleciał sobie do USA, zamiast dołączyć na zgrupowanie kadry. Taka sytuacja na pewno dobrej atmosfery nie buduje, ale Jan Urban to doświadczony i mądry człowiek, trener i były zawodnik, który swoimi umiejętnościami i osiągnięciami mógłby zadziwić nie jednego kadrowicza.

Tymczasem przed polską drużyną kolejne wielkie wyzwanie: walka o punkty w eliminacjach mistrzostw świata, najpierw z Holandią, a potem z Maltą. Dla selekcjonera ten pierwszy mecz mieć będzie wyjątkowy wymiar, bo po raz pierwszy poprowadzi w nim kadrę na PGE Narodowym! Ech, jakby się chciało, żeby to był udany pojedynek dla nas wszystkich.

Bilans selekcjonera: zaczęło się od wywalczonego remisu na wyjeździe z Holandią, po którym przyszły trzy zwycięstwa z rzędu – z Finlandią, Nową Zelandią i Litwą.

Eliminacje MŚ 2026mecze Polaków:

1. kolejka, piątek, 21 marca:  Polska – Litwa 1:0
2. kolejka: poniedziałek, 24 marca: Polska – Malta 2:0
3. kolejka: sobota, 7 czerwca: Polska pauzowała
4. kolejka: wtorek, 10 czerwca:  Finlandia – Polska 2:1
5. kolejka: czwartek, 4 września: Holandia – Polska 1: 1
6. kolejka: niedziela, 7 września: Polska – Finlandia 3:1
7. kolejka: czwartek, 9 października: Polska pauzowała
8. kolejka: niedziela, 12 października: Litwa – Polska 0:2
9. kolejka: piątek, 14 listopada: Polska – Holandia (20:45)
10. kolejka, poniedziałek, 17 listopada Malta – Polska (20:45)
Ewentualny półfinał baraży 26 marca 2026, ew. finał baraży: 31 marca 2026

Mecz na Stadionie Narodowym czyli kibicowska droga przez mękę

Po marnym meczu Polska przegrał w futbolowej Lidze Narodów z Belgią. Na spotkanie na Stadion Narodowy wybrał się mój przyjaciel Sławek. Garść jego refleksji nie jest niestety optymistyczna.

Dobrze, że Sławek wybrał się do stolicy ze sporym czasowym zapasem, bo pokonanie ostatnich 700 metrów na parking z jednym jedynym wjazdem zajęło mu ponad godzinę. Uff, w końcu zaparkował i poszedł na stadion.

Byli kibice z Belgii, ale w służbach pomocniczych próżno było znaleźć ludzi mówiących po angielsku, którzy pomogliby gościom w bezpiecznym i szybkim dostaniu się na obiekt. Nikt też nie sprawdzał dokładnie tożsamości wchodzących na stadion fanów. Można było wejść na bilet wystawiony powiedzmy na ciocię Zosię, którą futbol obchodzi tyle, co nic.

Z dopingiem było różnie, za to z piwem… Niektórzy przesadzili w ilości wypitego trunku. Nic dziwnego, że mieli kłopoty z oglądaniem i z komunikacją. Oglądać zresztą nie było za bardzo co, bo nasi nie dostarczyli kibicom satysfakcji. Pokazali czarno na białym, że bardzo, oj bardzo dużo, dzieli ich od czołowych drużyn Starego Kontynentu. Ba, pamiętając czasy Adama Nawałki można powiedzieć, że ta odległość niebezpiecznie się powiększa.

A po meczu… Wyjazd z parkingu, za który przecież trzeba było zapłacić, to kolejna droga przez mękę i kolejne minuty, dziesiątki minut straconych w oczekiwaniu na to, żeby wreszcie wydostać się na zewnątrz i ruszyć w drogę do Łodzi.

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑