
Z takimi wynikami i w takim stylu Widzew zmierza w pierwszoligową otchłań. Być może był to najgorszy mecz sezonu w ekstraklasie! Dość powiedzieć, że Widzew kończył go z jednym, niecelnym strzałem. Można rwać sobie włosy z głowy.
Zaskoczeń nie było. Trener Vuković postawił na sprawdzonych ludzi. Mocno ostrożny, pilnujący się w defensywie Widzew pierwszą w miarę składną akcję przeprowadził w 16 minucie. Za to atak gości w 21 min był wart uwagi. W dobrej sytuacji skończył go strzałem Chłań. Za słabym, żeby zaskoczyć Drągowskiego. Ci bardziej optymistycznie patrzący kibice widzieli przez pół godziny meczu piłkarskie szachy. Ja powiem wprost: były nudy na pudy i tyle.
Do roboty wzięli się goście. Chłań, niczym futbolowe dziecko ograł Kozlovskiego, ale jego strzał pewnie obronił Drągowski. Łodzianom w grze ofensywnej nic, kompletnie nic nie wychodziło. Goście atakowali składniej i byli coraz groźniejsi, a Chłań momentami nie do zatrzymania dla gospodarzy. Do przerwy Łodzianie ani razu nie zagrozili rywalom, ani razu nie strzelali na ich bramkę. Smutne, ale prawdziwe.
Mijały minuty, Vuković dokonywał zmian i nic się nie zmieniało. Jak nie było strzału łodzian, tak nie było. Znów spisał się Drągowski, który znakomicie obronił uderzenie Olkowskiego. Gola i tak by nie było, bo rywal był napozycji spalonej.
Wreszcie, wreszcie, wreszcie, Mieliśmy wydarzenie w 79 minucie, gdy po raz pierwszy Łodzianie strzelali na bramkę rywali! Zrobił to Kornvig, ale uderzył obok słupka. Było słabo, słabiusieńko i w tej sytuacji remis należy uznać za sukces. W Widzewie w rolach głównych wystąpili reprezentanci Polski: Drągowski i Wiśniewski.
Mecz bez cienia satysfakcji oglądało 16923 kibiców.
W następnej kolejce Widzew 4 kwietnia, o godz. 14.45 zagra w Częstochowie z Rakowem.
Widzew – Górnik Zabrze 0:0
Widzew: Drągowski – Żyro, Wiśniewski, Kapuadi – Krajewski 64, Isaac), Lerager (46, Selahi), Shehu, Chengn(28, Kozlovsky) – Kornvig, Alvarez (84, Pawłowski) -Bergier (64, Zeqiri)












