Rezerwowy Pafka

Tag: widzew termalica

Jest bezcenne zwycięstwo. Widzew ma prawo nadal wierzyć w utrzymanie w ekstraklasie!

Widzew męczył się okrutnie, ale ostatecznie odniósł bezcenne zwycięstwo, które przedłuża nadzieje Łodzian na utrzymanie się w ekstraklasie. Widzew wygrał dziewiąty mecz w sezonie, szósty na własnym boisku. Gospodarzom pomógł trochę fakt, że przez ponad 20 minut grali z przewagą jednego zawodnika.

Widzew, jak ostatnio nie Widzew. Nieprzestraszony, zaczął mecz z animuszem, prąc do przodu, w czym brylował Fornalczyk. Wszędzie go było pełno – biegał, walczył, podawał, strzelał… Bez efektu. Trzy rogi – karny, jak się grało na podwórku. Po 7 minutach byłaby jedenastka dla Łodzian. Pomarzyć dobra rzecz.

Z tego Widzewskiego atakowania powinno było coś wyniknąć, a niestety nie wyniknęło. Para w gwizdek. Można się było zastanawiać, gdzie jest Alvarez, który ustrzelił pięknego hat tricka w jesiennym pojedynku, wygranym 4:2. Pierwsza połowa skończyła się na jednym celnym uderzeniu i to piłkarza gości – Isika w 33 minucie! Łódzka para w gwizdek. Bez dokładnych dograń piłki i co najważniejsze celnych strzałów. Pojawiły się gwizdy na trybunach. Czarno na białym było widać brak jakości.

Niemoc, wielka niemoc Łodzian skutkowała w drugiej uproszczeniem taktyki. Laga od Drągowskiego na aferę, a nuż coś z tego wyniknie. Do czasu, bo też bez efektów. Niestety, kolejne pomysły czy może antypomysły gospodarzy na atak, zamieniały się w wielkie nic. Skoro sami nie potrafili postanowił im pomóc Kasperkiewicz, który po faulu na Shehu w 68 minucie ujrzał drugą żółtą czyli czerwoną kartkę i Widzew grał z przewagą jednego zawodnika.

I wreszcie, wreszcie doczekaliśmy się w 71 minucie celnego strzału Łodzian. Piłkę po główce Kapuadiego obronił Chovan. Potem był równie skuteczny po uderzeniu Baeny. I tak trwał show golkipera gości, który bronił strzał za strzałem… Raz miał szczęście, bo po uderzeniu Bergiera ratowała go poprzeczka.

Przy następnej próbie napastnik Widzewa okazał się skuteczny. Po efektownej indywidualnej akcji Fornalczyka i jego dokładnej centrze niepilnowany Bergier posłał piłkę głową do siatki. 12 gol napastnika, druga asysta skrzydłowego. Uff, odetchnęliśmy z ulgą. Te sukces daje nadzieję na lepszą ligową przyszłość!

Mecz oglądało 17 841  kibiców. 18 kwietnia o godz. 14.45 Widzew zagra na wyjeździe z Radomiakiem.

Widzew – Termalica Nieciecza 1:0 (0:0)

1:0 – Bergier (89, głową)

Widzew: Drągowski – Isaac(82, Zeqiri), Wiśniewski, Kapuadi, Kozlovsky -Kornvig, Selahi(63, Baena), Shehu – Alvarez, Bergier, Fornalczyk(90+3, Żyro)

Widzew. Są w drużynie tak słabi gracze, że nie zasługują na to, żeby dać im kolejną szansę!

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Można mieć wątpliwości, czy sędzia meczu Raków – Widzew (1:1) miał rację, krzywdząc Widzew, ja mam i to ogromne, mimo wyjaśnień (nieprzekonywujących!!!) sędziowskich fachowców. Nie zmienia to faktu, że po kolejnym ligowym pojedynku Widzewa pozostał żal, wielki żal i złość na sportowe frajerstwo łódzkich zawodników. Dali sobie wyrwać z gardła zwycięstwa, choć grali w przewadze, choć prowadzili w doliczonym czasie gry.

Aleksandar Vuković po meczu: -Widzę bardzo dużo pozytywów przed końcówką sezonu, która będzie o wszystkim decydować. Mówiłem, że chcemy grać lepiej w piłkę i szukamy rozwiązań, które nam to umożliwią. Poprzez zmianę strukturalną chcieliśmy pomóc drużynie, żeby piłkarzom łatwiej było rozgrywać piłkę. Myślę, że pod tym kątem była to trafna decyzja. Jestem zadowolony z tego, jak zespół zafunkcjonował.

Na pewno są ludzie, którzy w kolejnym meczu pokazali, że można na nich polegać. To: Bartłomiej Drągowski, Przemysław Wiśniewski, Lindon Selahi, Fran Alvarez i z pewnymi zastrzeżeniami: Marcel Krajewski i Mariusz Fornalczyk.

Są tacy, którzy zawiedli, ba, zawodzą nie pierwszy raz i pod wielkim znakiem zapytania pozostaje to, czy warto im, w podbramkowej sytuacji, gdy walczy się o uratowanie się przed degradacją, dawać kolejną szansę.

Są niestety tacy, którym zaufać po raz kolejny będzie bardzo trudno. Juljan Shehu jest cieniem i to głębokim, piłkarza, który rozdawał karty w drużynie. Po co i dlaczego łodzianie wydali wielką kasę na Emila Kornviga, gościa snującego się po boisku, w założeniu mającego być (he!he!he!) liderem zespołu.

A Andi Zeqiri, też kupiony za miliony, piłkarskie i strzeleckie umiejętności prezentował chyba tylko w inteligentnie spreparowanych przez sprytnego menedżera reklamowych filmikach. Bo na boisku momentami wygląda na wyjątkowego łamagę.

11 kwietnia o godz. 14.45 Widzew podejmie Termalikę Niecieczai nie ma wyjścia musi w tym meczu zdobyć trzy punkty. Pytanie, czy wróci do drużyny bardzo potrzeby Lukas Lerager, który wypadł ze składu na skutek kontuzji. Mobilizacja jest wielkim obowiązkiem, bo rywal pokazał pazurki, pokonując Piasta 3:2 i teżmarzy o tym, żeby zostać w ekstraklasie!

Zwycięski Widzew. Po strzeleckim show pomocnika Frana niewidoczna żadna rana

Fot. widzew.com

Widzew ma się z czego cieszyć. Przełamał niemoc, wygrał wreszcie na obcym boisku, zdobył na wyjeździe cztery gole i do tego zadziwił piłkarską Polskę bramkowym show pomocnika Frana Alvareza, który ustrzelił hat tricka.

W tej beczce smakowitego futbolowego miodu jest łyżka dziegciu. Nie wszystko było tak piękne, jak wygląda. Obok znakomitych momentów zdarzały się fatalne.

No, i pojawił się widzewski syndrom… greckiego wesela czyli coś stało się bez jakiegokolwiek sensu. Jak trwoga to łamiemy przyjęte zasady. Trener Patryk Czubak sadza na ławce rezerwowych swojego najlepszego piłkarza Julija Shehu, podobno z powodu drobnego urazu, by jak trwoga to do Boga.

Gdy zawaliły się taktyczne plany po 14 już minutach,(urazu doznał Marek Hanousek), to żadne ustalenia nie miały znaczenia. Shehu pojawił się na boisku. Zagrał, jak zwykle, na dobrym poziomie ale zaskoczony nagłą zmianą swojej sytuacji zaczął mecz od… wpadki. Miał swój udział przy otwierającym mecz golu rywali.

Wielka kasa, którą trzeba było za niego zapłacić, sprawia, że bramkarz Veljko Ilić jest nie do ruszenia. Popełnia momentami zbyt proste błędy, nie ma zaufania kolegów, czasami kopie piłkę bez sensu. Tymczasem… Rafał Gikiewicz wcielił się w rolę eksperta futbolu niemieckiego, komentując w Eleven Sports mecz Bayernu.

Obrona nadal nie jest monolitem, skoro dała sobie wpakować dwie bramki. Nad zgraniem i ustawianiem się zawodników w defensywie trzeba pracować i pracować. Jest na to czas w reprezentacyjnej przerwie.

Pomówmy o personalnych plusach. To oczywiście Fran Alvarez show, ale i przełamanie Mariusza Fornalczyka (pierwsza asysta) czy coraz pewniejsze i lepsze występy Petera Therkildsena, który też zaliczył bramkową asystę.

Kolejny mecz ligowy 17 października. O godz. 20.30 Widzew podejmie Radomiaka, który pewnie pokonał Zagłębie Lubin 3:1. Trzeciego gola zdobył znajdujący się w bardzo dobrej formie, były piłkarz ŁKS – Jan Grzesik.

Słoneczko wreszcie zaświeciło dla Widzewa. Łodzianie odnieśli czwarte ligowe zwycięstwo, pierwsze na obcym boisku. Hat trick Alvareza!

Kamień spadł człowiekowi z serca. Po czterech wyjazdowych porażkach zaświeciło ligowe słoneczko dla Widzewa. Łodzianie pokonali w Niecieczy Termalikę. To ich czwarte ligowe zwycięstwo. Bohaterem meczu był autor hat tricka, Hiszpan Alvarez.

A zaczęło się wszystko tak, że dreszcz grozy przebiegł gościom po plecach. Nie ma się co oszukiwać. Po 4 minutach gospodarze powinni prowadzić. Mieli 200-procentową okazję. Z pięciu metrów główkował Jimenez. Mógł się pytać bramkarza, w który róg posłać piłkę. Tymczasem zrobił to tak, żeby skuteczną interwencją mógł popisać się Ilić.

Co się jednak odwlecze, to nie uciecze… Niepilnowany Guerrero zebrał drugą piłkę na linii pola karnego (co robili widzewiacy?!). Strzelił w róg bramki. Piłka po rykoszecie wylądowała w siatce.

Łodzianie ruszyli do ataku, żeby szybko odrobić straty. I to się udało. Centrował Fornalczyk, piłkę inteligentnie zgrał Therkildsen, a głową posłał ją do siatki Bergier. To czwarty gol napastnika w rozgrywkach. Widzew miał boiskową inicjatywę, ale strzały łodzian albo były blokowane, albo niecelne.

Te sytuacje nie zraziły, ani nie zniechęciły gości. Dążyli do celu i go osiągnęli. Znów pokazał się Therkildsen. Do jego crossowego podania doszedł Akere, który wyłożył piłkę Alvarezowi, a ten precyzyjnie uderzył po dalszym słupku.

Szybko poszło. Po niecałych trzech minutach było już 3:1 dla łodzian. Pierwszą asystę w tym sezonie zanotował Fornalczyk, a drugiego gola w spotkaniu Alvarez.

Goście nabrali wiatru w żagle. Poszli za ciosem, dobijając załamanych gospodarzy. Po znakomity strzale z rzutu wolnego trafił Alvarez. Trzy gole w trzynaście minut. Imponujące. Hiszpan ma już na koncie pięć zdobytych bramek.

Łodzianom i pomocnikowi było mało, ciągle mało, jakby wszyscy chcieli odpokutować za dotychczasowe ligowe grzechy. Zeqiri dograł piłkę wzdłuż bramki, a tam był kto? Oczywiście Alvarez. Strzelił kolejną bramkę, ale tym razem VAR dopatrzył się spalonego Szkoda, ale i tak trzy gole to jest coś, na dodatek pieczętujące sukces drużyny. I bramka strzelona dla gospodarzy przez Guerero nie mogła tego zmienić.

A teraz dwutygodniowa przerwa na reprezentację. Kolejny mecz ligowy 17 października. O godz. 20.30 Widzew podejmie Radomiaka.

Bruk – Bet Termalica Nieciecza – Widzew 2:4 (1:1)

1:0 – Guerrero (20), 1:1 – Bergier (29, głową), 1:2 – Alvarez (54), 1:3 – Alvarez (57), 1:4 – Alvarez (67, wolny), 2:4 – Geerrero (82)

Widzew: Ilić – Krajewski, Andreou, Visus, Therkildsen – Alvarez, Hanousek (14, Shehu), Czyż (86, Selahi) – Akere (62, Baena), Bergier (62, Zeqiri), Fornalczyk (86, Ba)

Łatwo nie było, ale to Widzew gra dalej w Pucharze Polski. I to jest najważniejsze!

Pucharowy mecz zapowiadał się na… wyrównany. W ekstraklasie oba kluby zdobyły po 10 punktów (łodzianie – trzy zwycięstwa, rywale – dwa). I tak się stało. Mecz wyrównany był, ale na szczęście dla łodzian ostatnie słowo należało do nich.

Widzew prowadził po znakomitym, efektownym strzale Alvareza i miał sytuacje do przerwy na kolejne gole – niestety niewykorzystane. Gospodarze nie zamierzali być dłużni. Emocji zatem nie brakowało.

Po zmianie stron trwała wymiana ciosów. Konkretniejsi byli gospodarze. Gola zdobył ładnym strzałem Trubeha, ale dlaczego żaden łódzkim piłkarz nie umiał go powstrzymać, to już pozostaje tajemnicą szatni przy al. Piłsudskiego. Inną tajemnicą jest, dlaczego już w 64 min opuścił boisko najbardziej kreatywny widzewiak – Alvarez.

Niestety, gospodarze coraz łatwiej dochodzili do bramkowych sytuacji i oni byli bliżsi rozstrzygnięcia pojedynku na swoją korzyść. I stało się to, co musiało się stać. Po katastrofalnej grze łodzian w defensywie, gospodarze wyszli na prowadzenie. Nie utrzymali go do końcowego gwizdka. Co stało się za sprawą najważniejszego człowiek w widzewskiej talii czyli Sheu.

W doliczonym czasie gry łodzianie mieli furę szczęścia. Trzy razy w jednej akcji wybijali piłkę sprzed linii bramkowej, wyręczając niezbyt zorientowanego w sytuacji bramkarza Ilicia. A potem w 200-procentowej sytuacji spudłował Jimenez. A zatem innego rozwiązania futbolowej sytuacji być nie mogło, jak seria rzutów karnych!

Przed północą zapadło rozstrzygnięcie. Jedenastki dla Widzewa wykorzystali: Bergier, Teklić, Fornalczyk, Therkildsen i Shehu. Strzał tego zdecydował o awansie łodzian, bowiem bramkarz Widzewa obronił jedną jedenastkę! Shehu nie zawiódł, jak zwykł to robić w tym sezonie. Widzew gra dalej, wygrał pierwszy mecz w nowym sezonie na obcym boisku i awansował w Pucharze Polski. Oby to było nowe otwarcie.

28 września (niedziela) o godz. 12.15 podejmie w ligowym starciu Raków Częstochowa.

Pierwsza runda Pucharu Polski

Termalica Nieciecza – Widzew 2:2 (0:1), po dogrywce 2:2, w rzutach karnych 4:5, awans Widzewa

0:1 – Alvarez (19), 1:1 – Trubeha (55), 2:1 – Zapolnik (81), 2:2 – Shehu (90+1)

Widzew: Ilić – Therkildsen, Żyro, Visus (75, Andreu), Gallapeni )64, Krajewski) – Alvarez (64, Shehu), Selahi, Teklić – Baena (80, Akere), Zeqiri (64, Berger), Fornalczyk

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑