
Lepiej późno niż później… Taki Widzew (z pierwszych 45 minut meczu) kibice chcieliby oglądać przez cały sezon: odważny, łasy na gole i do bólu skuteczny. W każdym razie taka gra dała zwycięstwo, co pozwoliło drużynie trenera Vukovicia znaleźć się nad strefą spadkową. Dodajmy: po raz pierwszy od 14 lutego, gdy wygrała w Płocku!
Lechia od razu chciała pokazać swoją moc i chęć walki bez kompleksów. Zaczęło się nerwowo i groźnie pod łódzką bramką, ale gospodarze wyjaśnili trudną sytuację, w kolejnej akcji Kłudka strzelił obok słupka, a w kolejnej interweniujący bez pardonu Isaac ujrzał żółtą kartkę. Dużo, bardzo dużo negatywnych emocji, jak na 4 minut gry. Co się źle zaczyna…
Odpowiedź Łodzian była zabójcza! Po mierzonym co do centymetra dośrodkowaniu Fornalczyka gola głową pod poprzeczkę strzelił Bergier, który zgubił pilnującego go rywala. Łodzianie chcieli powiększyć przewagę. Skutecznie. Po akcji Fornalczyka z Kornviqiem, Bergier z obrońcą na plecach sprytnie obrócił się w polu bramkowym i z ostrego kąta posłał piłkę w długi róg. To 13 i 14 gol snajpera Widzewa w rozgrywkach!
Łodzianie się nie zatrzymywali. Po sprytnym, mierzonym dośrodkowaniu z rzutu rożnego Alvareza, strzał Kornviqa spowodował wielkie zamieszanie i chaos w polu karnym gości. To skrzętnie wykorzystał Kapuadi i niepilnowany z trzech metrów posłał piłkę do siatki. Boiskowa odwaga Łodzian, której ostatnio tak brakowało, po raz trzeci została nagrodzona.
W drugiej połowie już tak pięknie nie było. Lechia szybko przestała przeżywać stratę trzech goli. Atakowała. I dopięła swego. Zdobyła bramkę. Autorem gola, po świetnie wystawionej piłce, uderzeniem tuż zza linii pola karnego, był Żelizko. Dziwne, że nikt nie starał się zablokować tego uderzenia.
Potem byłby mały horror, gdyby w dogodnej sytuacji trafił Bobcek, ale nie trafił. A od 89 min Łodzianie grali w dziesiątkę, bo drugą żółtą czyli czerwoną kartkę ujrzał Shehu (dla którego był to mecz numer 100 w barwach Widzewa). No, nie było fajnie. Na szczęście Drągowski znakomicie obronił strzał Neugebauera. I w końcu można było odetchnąć z ulgą, ciesząc się z jedenastego, ligowego zwycięstwa Widzewa, ósmego na własnym boisku.
Spotkanie oglądało 17866 kibiców. Warto to zauważyć: drużyna Widzewa wybiegła na rozgrzewkę w koszulkach z napisem: Lukas jesteśmy z Tobą! Gest wsparcia dla kontuzjowanego Leragera.
Dwa ostatnie ligowe mecze Widzewa też o wszystko: 15 maja, godz. 20.30 z Koroną w Kielcach i 23 maja o godz. 17.30 z Piastem Gliwice w Łodzi.
Widzew – Lechia Gdańsk 3:1 (3:0)
1:0 – Bergier (10, głową), 2:0 – Bergier (28), 3:0 – Kapuadi (37), 3:1 – Żelizko (67)
Widzew: Drągowski -Isaac (46, Krajewski), Wiśniewski, Kapuadi, Kozlovsky -Baena (78, Andreou), Kornvig, Shehu -Alvarez(83, Pawłowski), Bergier (87, Zeqiri), Fornalczyk (83, Selahi)
















