Rezerwowy Pafka

Autor: admin (Page 5 of 194)

Łódź jest wyjątkowa. W żadnym innym mieście nie ma takich męczenników futbolu

Nie jest łatwe bycie piłkarskim kibicem w Łodzi. Przychodzą takie złe dni, że człowiek ma wszystkiego dość. Chciałoby się to rzucić w cholerę i zostać namiętnym kibicem, nic temu sportowi nie ujmując, łyżwiarstwa figurowego. Tak się jednak nie da. Gdy już się zostaje fanem futbolu, to na zawsze!

Nie odwrócę się, po ostatnich kompromitujących porażkach,od ŁKS i Widzewa, podobnie jak inni kibice. Cały czas trzymam kciuki za jednych i za drugich. Ciągle mam nadzieję, choć nadzieja to podobno matka głupich, że w przyszłym sezonie nie dojdzie do łódzkich piłkarskich derbów w I lidze. No, jeżeli derby, to tylko w ekstraklasie!

Obie drużyny budowano z wielką, jak widać nieuzasadnioną, wiarą, że będzie dużo, dużo lepiej niż ostatnio czyli… Skończy się walka Widzewa w dolnych rejonach ekstraklasy, a ŁKS zdobędzie się na wzlot i przestanie być drużyną I-ligowego środka.

A wyszło tak, jak dokładnie każdy widzi. Doczekaliśmy się w Łodzi, jak w żadnym innym piłkarskim mieście, męczenników futbolu. Nasi futboliści, choć pozbawieni finansowych trosk, dzięki wysokim gażom, męczą się okrutnie wykonywanym zawodem i na dodatek, tak to wygląda, że nie czerpią z niego wielkiej satysfakcji.

Zrobią swoje – potrenują, zagrają w weekend, przyjmą na klatę zasłużoną krytykę po beznadziejnych występach i do następnego weekendu. Kibice – ci wyjątkowi naiwniacy – znów uwierzą, że będzie lepiej, nastąpi nagły wzlot i chwilowa radość, przykryje wszystkie niedostatki.

Tak jednak zawsze nie będzie. Już za chwilę za chwileczkę powinien nastąpić i myślę, że nastąpi, czas brutalnych, ale sprawiedliwych rozliczeń!

Niestety. Ełkaesicy pokazali czarno na białym, że nie można na nich polegać. I jak tu wierzyć, że spełnią ekstraklasowe marzenia kibiców!

Fot. Artur Kraszewski

Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz. Stara futbolowa prawda i tym razem sprawdziła się znakomicie. Mija trochę ligowego czasu, masz wymuszoną przerwę na regenerację oraz wypoczynek i kompletnie z tego nie korzystasz. Przeciwnie, następuje regres. I to taki, że zęby bolą. Taka ligowa klątwa dosięgła ŁKS, który przegrał z outsiderem – GKS Tychy 2:3, choć prowadził 2:1!

A co, gdy z bohatera, stajesz się co najwyżej irytującym przeciętniakiem? Tak stało się niestety w tym pojedynku z Arasą. Był samolubny w grze, chaotyczny, gubiący piłkę, kompletnie nieskuteczny. Co się nagle porobiło z liderem zespołu? A wydawało się, że pewnie i w dobrym stylu poprowadzi drużynę do strefy barażowej.

W przegranym meczu z outsiderem, to rywale występowali momentami w roli profesorów, a Łodzianie w roli nieopierzonych juniorów. Tak było, gdy gubili piłkę po koszmarnych błędach, których konsekwencją były stracone gole. Kto na przykład wpadł na pomysł, żeby wyprowadzać piłkę od bramki, gdy na twoim przedpolu atakuje cię pięciu przeciwników!? Kto kompletnie nie kontroluje, co w danej chwili dzieje się z piłką?!

Ciężko było patrzeć, gdy pozbawieni pomysłu na grę i bezradni Ełkaesiacy, oddawali inicjatywę rywalom. Oj, ciężko było patrzeć na to, co wyprawiają doświadczeni i mające ekstraklasowe ambicje Łódzcy piłkarze. To sportowa droga w ślepy, ligowy zaułek. Niestety!

25 kwietnia o godz. 14.45 ŁKS podejmie Stal Rzeszów. Zaległe spotkanie 28. kolejki Betclic I ligi ŁKS Łódź – Pogoń Grodzisk Mazowiecki zostanie rozegrane 7 maja o godz. 18 w Łodzi.

I łyk optymizmu na koniec. Trener ŁKS – Grzegorz Szoka wierzy, że jego drużyna zagra w barażach o awans do ekstraklasy. Oby ta wiara przełożyła się na ligowe konkrety!

Dziewczyny chcą grać w rugby, czego dowodem postawa i sukces łódzkich Venol Atomówek!

Fot, Venol Atomówki

Dobrze, że są tacy ludzi, jak Zbigniew Grądys, nieocenieni w rozwijaniu rugby w Polsce, Łodzi i w klubie. Jak Zbyszek podaje: – Zawodniczki Venol Atomówek Łódź rywalizowały w dwóch turniejach, potwierdzając swoją wysoką formę na ogólnopolskiej scenie rugby.

Sobota należała do drużyny U16, która wzięła udział w III Turnieju Mistrzostw Polski Kobiet w Rugby 7 w Rudzie Śląskiej. Skład łodzianek wzmocniły zawodniczki RC Gorce Raba Niżna, z którymi Atomówki będą wspólnie walczyć o medalowe pozycje w tym sezonie.

Droga do podium wyglądała następująco: w meczu otwarcia Venolki pewnie pokonały gospodynie, Diablice Ruda Śląska, wynikiem 29:0
W drugim spotkaniu musiały uznać wyższość ekipy Energa Biało-Zielone Gdańsk 0:31. W kluczowym starciu o III miejsce łodzianki nie pozostawiły złudzeń, pokonując Amazonki Rugby Kłoczew 29:0, tym samym stając na najniższym stopniu podium.


– Jestem zadowolony z postawy zawodniczek. Po przerwie zimowej forma zawsze jest pewną niewiadomą, ale widać, że odrobiliśmy lekcje – podsumował trener Zbigniew Grądys. – Połączenie sił z zawodniczkami z Gorców okazało się strzałem w dziesiątkę – dziewczyny świetnie się zgrały już po kilku wspólnych treningach. Przed nami jeszcze trzy turnieje i wierzę, że utrzymamy wysoką pozycję w rozgrywkach.


Tytuł MVP w drużynie Venol Atomówek Łódź otrzymała Maria Stępień. Skład drużyny:Karina Sakharowa, Natalia Sałyga, Natalia Stasiak, Maria Stępień, Apolonia Stępień, Blanka Sut, Malwina Szymor, Marta Burtan, Justyna Łacna, Julia Filipiak.
Niedziela stała pod znakiem wielkich emocji dla najmłodszej sekcji Venol Atomówek Łódź. Zawodniczki z kategorii U12 (żaki) wzięły udział w swoim pierwszym oficjalnym Turnieju Dzieci i Młodzieży – Memoriale im. M. Wojtani, organizowanym przez KS Budowlani Łódź.

Nasza drużyna wyróżniała się na tle innych ekip już na starcie – jako jedyna była złożona wyłącznie z dziewcząt, co budziło uznanie i zaciekawienie, gdyż w tej kategorii wiekowej standardem są składy mieszane. Mimo, że większość zawodniczek rozpoczęła swoją przygodę z rugby zaledwie kilka miesięcy temu, na boisku zaprezentowały się z doskonałej strony. Dziewczęta rozegrały łącznie dziewięć spotkań. Z każdym kolejnym meczem zbierając cenne doświadczenie i doskonaląc techniczne elementy gry.

– Zastanawiałem się, czy to nie za wcześnie na start w turnieju, bo większość dziewczyn trenuje dopiero od dwóch miesięcy. Nie żałuję jednak tej decyzji – zawodniczki pokazały niesamowity charakter –  przyznaje trener Zbigniew Grądys. – Nie czuły respektu przed silniejszymi fizycznie chłopcami i dzielnie walczyły o każdą piłkę, udowadniając, że mają w sobie prawdziwego ducha Atomówek.

Szczególnym akcentem była obecność Izy Gumińskiej, która poprowadziła zespół w tym turnieju. To piękna klamra kompozycyjna – dokładnie 10 lat temu Iza sama debiutowała w tych samych zawodach jako młoda rugbystka, a dziś wprowadza w ten sport nowe pokolenie. Wierzymy, że jej podopieczne pójdą w jej ślady i w przyszłości również zasilą szeregi Reprezentacji Polski.
Skład drużyny: Klara Stępień, Milana Nathatska, Jagoda Fiks, Anna Dubenko, Kornelia Majewska, Zosia Nawój, Nadia Łęgosz, Klara Paliwoda.

Widzew. Mieli być królami ekstraklasy, a są… Lepiej nie mówić! I tylko żal, że łodzianie pozbyli się piłkarzy, którzy dziś mogliby dla nich coś znaczyć

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Trener Vuković nie pomieszał składem, zostawił tak jak jest i się przeliczył, rozczarowując kibiców porażką z Radomiakiem w samej końcówce 1:2, która może kosztować spadkiem z ekstraklasy. Do tej pory zawodziła gra ofensywna, teraz zawiodła też obronna. I widać było tego marne skutki.

Nie po raz pierwszy okazało się też, że trzech środkowych pomocników spisuje się po prostu źle, mając negatywny wpływ na taką, a nie inną czyli dychawiczną, grę ofensywną Widzewa. Kornvigna pozycji, na której został obsadzony, męczy się okrutnie. Selahi pokaże się raz, drugi, może i trzeci, a potem znika z radarów. Po Shehu – liderze drużyny, zostało odległe wspomnienie. Dziś to błąkający się bez sensu i celu po boisku piłkarz.

Rozumiem, że nie ma zmian, bo nie ma, mimo ogromnych transferów, kim tych trzech zastąpić. Wejście Leragera bez jakiegokolwiek znaczenia. Facet z takim CV (Liga Mistrzów!) miał być królem ekstraklasy, a jest… Niestety, nie on jeden.

I tylko żal, że Łodzianie bez żalu pozbyli się Kerka, który dziś spełnia kluczową rolę w drugiej linii Arki i potrafi dograć piłkę ze stałych fragmentów gry na milimetry.

Teraz do Łodzi przyjedzie Motor Lublin (mecz 26 kwietnia o godz. 14.45). Pokaże się na Widzewskim stadionie kolejny niechciany w Łodzi piłkarz – napastnik Czubak. Motor, po energetycznym i dramatycznym meczu przegrał z GKS w Katowicach 2:3, ale wstydzić się nie ma czego. Walczył do końca. A Czubak wpisał się na listę strzelców i ma już na swoim koncie 16 zdobytych bramek!

Prawda jest oczywista. Widzew, prezentujący w ostatnim spotkaniu ligową… plażę, jest pod ligową ścianą. Jeżeli przegra z Motorem to dziękujemy i do widzenia. Po prostu żegnamy się z ekstraklasą!

Wielkie rozczarowanie. ŁKS po fatalnych błędach i słabej grze stracił punkty w meczu (o zgrozo!) z outsiderem

Po sześciu meczach bez porażki, przyszła… porażka. Nie, to była wręcz ligowa klęska. Łodzianie, marzący o strefie barażowej i walce o awans, przegrali z outsiderem. Po prostu sportowy wstyd. W takich spotkaniach Ełkaesiacy pokazują, że nie można na nich polegać!

Na murawę w Tychach wybiegła taka sama jedenastka ŁKS, jaka zaczęła wygrany mecz z Wieczystą. Zaczęło się niestety, jak zwykle. Już od 12 minuty łodzianie musieli odrabiać straty. Zgubili piłkę, potem pogubili się w defensywie i wyciągali ją z siatki. Niestety.

Potem, widać było, że Łodzianie potrafią wychodzić spod pressingu. I co z tego? Brakowało podania otwierającego drogę do bramki rywali. Inna sprawa, że Tyszanie mądrze i odpowiedzialnie pilnowali swojego przedpola. A gdy już się pogubili, to Łodzianie, jak Hinokio, posyłali piłkę panu Bogu w okno lub uderzali za słabo, żeby sprawić trudność bramkarzowi rywali.

Nie udawały się kontry, za to ŁKS skorzystał z rzutu rożnego. Po tym stałym fragmencie gry, mocnym strzale Rudola i dobitce Piaseckiego, Łodzianie wyrównali. I znów oddali inicjatywę na boisku. Dobrze, że rywali nie mieli pomysłu, jak to wykorzystać lub strzelali niecelnie.

Za to kontra łodzian była wyśmienita. Inteligentnym podaniem popisał się Toma, a Piasecki zwiódł rywala, a potem posłał piłkę pod poprzeczkę. To 10 bramka łódzkiego napastnika. Nie minęła minuta, tak to niestety smutna prawda, a Ryguła doprowadził do wyrównania. Inna sprawa, że w tej sytuacji kapitan Rudol zachował się niczym nieopierzony junior. Tak tracić bramek po prostu nie wolno!

A potem kolejne szkolne błędy Łodzian. Najpierw za szybko i źle wyprowadzili atak, a po stracie Bobek wpuścił piłkę po strzale z dystansu w krótki róg. Czarna rozpacz. Czy grzebiąca marzenia ŁKS? W każdym razie przymusowa ligowa przerwa wyszła Łodzianom bokiem.

25 kwietnia o godz. 14.45 ŁKS podejmie Stal Rzeszów. Zaległe spotkanie 28. kolejki Betclic I ligi ŁKS Łódź – Pogoń Grodzisk Mazowiecki zostanie rozegrane 7 maja o godz. 18 w Łodzi.

GKS Tychy – ŁKS 3:2 (1:0)

1:0 – Keiblinger (12, głową), 1:1 – Piasecki (58), 2:1 – Piasecki (74), 2:2 – Ryguła (75), 3:2 – Szpakowski (87)

ŁKS: Bobek – Rudol, Craciun, Pingot, Loffelsend – Wysokiński(59, Toma), Terlecki, Hinokio(59, Młynarczyk), Norlin(59, Krykun)– Arasa, Lewandowski (25, Piasecki)

Wielkie, ligowe rozczarowanie. Po porażce w Radomiu widmo spadku coraz mocniej zagląda Widzewowi w oczy!

Wydawało się, że po samobóju rywali, mamy to czyli bezcenne ligowe zwycięstwo. Nic z tego. W końcówce meczu łodzianie spisali się fatalnie ,dali sobie wbić dwa gole, przegrali i powiedzmy sobie to wprost: są krok od spadku z ekstraklasy!

Trener Vuković postawił na tę samą jedenastkę, która rozpoczęła zwycięski mecz z Termaliką (1:0). Skoro spotkanie z trybun obserwował właściciel Widzewa – Robert Dobrzycki, to goście musieli zacząć to starcie energetycznie i tak się właśnie stało.

Nic jednak z tego nie wynikało, bo strzały były niecelne, albo za słabe. No, może nie licząc uderzenia Bergera (po centrze Alvareza) i udanej interwencji Majchrowicza. Podobnie jak nic nie wynikało z prób organizowania akcji przez gospodarzy, którzy jednak z minuty na minutę mocniej parli do przodu i stawali się niebezpieczni pod polem karnym rywali.

Pudło za pudłem notował na swoim koncie Tapsoba. Gospodarze strzelili gola, ale Lopes zanim w sytuacji sam na sam trafił do siatki, dostał pikę, gdy był na pozycji spalonej.

Drugą połowę rozpoczął strzałem Grzesik, ale Drągowski nie dał się zaskoczyć. Szyba odpowiedź łodzian. W pole karne wpadł dynamiczny Fornalczyk, zagrał do Sheu. Co z tego, skoro ten spudłował. To jednak Radomiak prowadził grę, a goście wyglądali tak, jakby w przerwie przysnęli w szatni i jeszcze się nie obudzili.

Do czasu, do czasu. Widzew czyhał na swoją szansę i gdy ją dostał, to wykorzystał przy pomocy rywali! Strzelał Bergier, po podaniu Isaaca, a samobója na swoim koncie zapisał, próbujący niezbyt udolnie interweniować, Donis.

Widzew miał upilnować bezcenne trzy punkty, ale ich nie upilnował. Kolejny atak gospodarzy i po… wrzucie z autu padła bramka, która przyniosła wyrównanie i zarazem wielkie łódzkie rozczarowanie. W kolejnej groźnej akcji Drągowski zatrzymał piłkę na linii bramkowej. Niestety, w doliczonym czasie w zamieszaniu podbramkowym gospodarze strzelili zwycięskiego gola. To jest po prostu niewybaczalne!

Pierwsza poraża Widzewa pod wodzą trenera Vukovicia. Mecz oglądało 12 163 kibiców, w tym fani Widzewa! 26 kwietnia też o godz. 14.45 Widzew podejmie Motor Lublin.

Radomiak – Widzew 2:1 (0:0)

0:1 – Donic (59, samobójcza), 1:1 – Alves (82), 2:1 – Luquinhas (90+4)

Widzew: Drągowski – Isaac ( 90+5, Żyro), Wiśniewski, Kapuadi, Kozlovsky -Kornvig, Selahi, Shehu (68, Lerager) – Alvarez, Fornalczyk (86, Bukari) – Bergier

KS Hokej Start Brzeziny gra u siebie z mocnym Swarkiem. Małgorzata Polewczak: – Wszystko zdarzyć się może!

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

W premierowym spotkaniu wiosny ligi hokeistek na trawie: KS Hokej Start Brzeziny – AZS II PolitechnikaPoznańska2:0. Bramki: Malwina Górecka.

– To był mecz do jednej bramki – mówi trenerka Małgorzata Polewczak. – Najważniejsze, że nie było meczowych męczarni. A na dodatek wszystkie moje zawodniczki mogły sobie pograć.

W tabeli AZS (jeden mecz rozegrany więcej) ma 15 punktów, Swarek – 14, a KS Hokej Start – 10. W niedzielę w Brzezinach o godz. 13 mecz ze Swarkiem Swarzędz, który dwa razy w premierze wiosny pokonał pierwszy zespół AZS po 3:0.

Małgorzata Polewczak: – Na pewno w tym pojedynku już tak łatwo nie będzie. Ba, uważam, że wszystko zdarzyć się może. Zapowiada się ciekawy mecz. Ja wierzę w moje podopieczne.

KS Hokej Start Brzeziny: Anna Gabra, Justyna Ferdzyn – Kamila Budziewska, Kinga Owczarek, Olha Poltavtseva, Emilia Sikora, Natasza Nowakowska, Eryka Shakh, Patrycja Kalczyńska, Natalia Kucharska, Zuzanna Dróżdż, Karolina Grochowalska, Zuzanna Kornecka, Marzena Koza, Weronika Grodzka, Malwina Górecka, Magdalena Pabiniak, Diana Varanovich.

Widzew, jeszcze tej wiosny, musi być bardziej kreatywny i skuteczny, żeby utrzymać się w ekstraklasie!

Fot. widzew.com

W Widzewskiej układance zaproponowanej przez Aleksandara Vukovicia gra defensywna już jest poskładana na tyle, że nie powoduje kompromitujących strat bezcennych bramek. Na jej liderów wyrośli bramkarz Bartłomiej Drągowski (pięć czystych kont!) i pewny, skuteczny i coraz szybszy w interwencjach Przemysław Wiśniewski.

Im dalej, tym niestety gorzej. Można drżeć o to, żeby kolejnej sportowej zapaści nie doznał Fran Alvarez, liczyć, że więcej asyst zapisze na swoim koncie Mariusz Fornalczyk, a odblokowany wreszcie Sebastian Bergier nie skończy ligowych zmagań na dwunastu trafieniach ale…

Co ze środkiem drugiej linii – mającej trzymać meczową dyscyplinę i kreować grę? Nie chce mi się pisać o nazwiskach, bo już nie raz podkreślałem, że w środku tej formacji Widzewscy piłkarze po prostu zawodzą, no może poza Lindonem Selahim, skutecznie zatrzymującym ataki przeciwnika. Tu trener Aleksandar Vuković ma ból głowy. Nie dość, że musi pracować nad formą piłkarzy tej formacji, ale też znaleźć ustawienie, które pozwoli Widzewowi być bardziej kreatywnym i skutecznym.

Oj, przydałoby się drugie z rzędu zwycięstwo. Tym razem na wyjeździe w meczu z Radomiakiem (18 kwietnia o godz. 14.45). Rywale mają tylko punkt więcej od Łodzian, ale… z ośmiu ligowych zwycięstw, siedem odnieśli na własnym boisku.

ŁKS ma wielką szansę na bycie poważnym graczem w walce o ekstraklasę. Oby tylko jej nie zmarnował głupią wpadką!

Fot. Artur Kraszewski

ŁKS miał wolny od ligowego grania weekend z powodu naprawy zamienionej w kartoflisko murawy (mecz odbędzie się 7 maja o godz. 18). Co najważniejsze, zostaje w grze o strefę barażową! Ma w zapasie jeden mecz i przed sobą starcie z outsiderem.

tylkoslask.pl podaje: GKS Tychy świętuje 55. urodziny klubu, przygotowując wyjątkowe obchody jubileuszu. Kulminacją uroczystości będzie najbliższy mecz domowy z ŁKS Łódź, podczas którego stadion zamieni się w miejsce wielkiego święta pełnego górniczych akcentów i historycznych nawiązań.

Oby tylko łodzianie nie zatopili się w świątecznym nastroju. Chciałbym i pewnie nie tylko ja, żeby znów pokazali, że w meczach wyjazdowych trzeba ich się bać podwójnie. Spotkanie w Tychach 18 kwietnia o godz. 19.30. A GKS pokazał pazurki w Siedlcach, wygrał 1:0 i na pewno nie wolno go lekceważyć.

Miał być gwiazdą drużyny i ligi – Basten Toma, ale na razie z meczu na mecz coraz lepiej gra Andreu Arasa, a jego bramkowa akcja w meczu z Wieczystą (2:0), to był prawdziwy majstersztyk. Wydaje się, że trener Grzegorz Szoka poukładał ełkaesiackie klocki w należytym porządku. Teraz miał czas na doskonalenie tego, co wypracował.

Oby tylko zespół nie wypadł z meczowego rytmu. Na pewno ma go Fabian Piasecki, który ostatnio strzela gola, tak w pierwszej jak i drugiej drużynie. Chciałoby się i to bardzo, żeby po powrocie po kontuzji utalentowany Antoni Młynarczyk odpalił, jak Andreu Arasa,i stał się jokerem w łódzkiej talii.

Jest wyrównana, ligowa kadra, jest w kim wybierać. Oby tylko w tak istotnej końcówce zmagań obyło się bez wpadek i rozczarowań, a może doczekamy się w przyszłym sezonie łódzkich derbów w ekstraklasie!

Pierwsze śliwki robaczywki. Trzecie miejsce Cedrus Sroki Łódź w Pucharze Czech. Liczyli na więcej!

Fot. Sroki Łódź

Cedrus Sroki Łódź zagrały w turnieju Rugby League o Puchar Czech, który odbył się w Helvíkovicach koło Letohradu.
Członek zarządu – Przemysław Kwiecień podaje: Łodzianie zaczęli od zwycięstwa. W pierwszym meczu pokonali Krupka Dragons 18:12. Spotkanie było wyrównane, ale ostatecznie to Sroki przeważyły szalę zwycięstwa na swoją korzyść i zgarnęły komplet punktów.

Drugi mecz już tak dobrze nie poszedł. Sroki przegrały z Orli Havlíckvu Brod 10:20. W końcówce było widać, że łodzianom zaczęło brakować sił. Bbył to ich drugi mecz pod rząd. Na dodatek pech dopadł Macieja Posiadałę. Kontuzja wyeliminowała go z gry do końca turnieju.

W ostatnim spotkaniu gospodarze Barbarians Letohrad nie dali naszym rugbystom żadnych szans, wygrywając26:6. Był to naprawdę ciężki mecz dla drużyny z Łodzi, ponieważ w trakcie tego spotkania kilku zawodników Srok doznało kontuzji. Ostatecznie Cedrus Sroki zajęły trzecie miejsce. Drugie było w zasięgu ręki, więc zostaje lekki niedosyt.

Przyłożenia dla łodzian zdobywali: Mateusz Kowalewski (2), Jonathan Tutak (2)  Kamil Kleszcz (1) i Nikodem Jędryka (1) Wszystkie pięć podwyższeń to zasługa Mateusza Kowalewskiego.

Dla Srok to był ostatni sprawdzian przed startem ligi czeskiej, która rusza 9 maja. W pierwszym meczu łodzianie zagrają na wyjeździe ze Slavią Hradec Kralove.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑