Właściciel Widzewa, pan Dobrzycki, w biznesie umie robić interesy za miliony euro, co pokazał ostatnio, ale w futbolu idzie mu, jak po grudzie, żeby nie powiedzieć fatalnie. Sam mówi, że piłka nożna potrzebuje czasu, a może jednak kolejnych zmian w strukturze klubu (trener, dyrektor sportowy!). Widzew przegrał w ekstraklasie po raz szósty, po raz drugi na własnym boisku (niewyobrażalne), w ostatniej składnej akcji doliczonego czasu gry.

Pierwszym celnym strzałem dla Widzewa w 9 min. popisał się Fornalczyk. Mocnym, bo Trelowski miał kłopoty z interwencją. Kolejna akcja przyniosła gola… Cóż z tego, skoro anulowanego przez VAR i decyzję arbitra Kuźmy. Na minimalnym spalonym był człowiek, który rozprowadził akcję – Fornalczyk. Poszkodowany strzelec bramki – Akere. W kolejnej akcji – kontrze nie popisał się ponoć napastnik wyborowy – Zeqiri. Nie pilnował linii spalonego i na dodatek w dobrej sytuacji spudłował.

Raków nie zamierzał być bierny. Przeważał, atakował. W najlepszej bodaj sytuacji po ping- pongu przed i w polu karnym na szczęście dla gospodarzy Barath uderzył obok słupka. Przy licznych atakach Rakowa, taka oto obserwacja:  przy strzałach Ilić często tylko odbija piłkę, za to przy dośrodkowaniach potrafi pewnie ją złapać.

Druga połowa zaczęła się od bramki dla Widzewa, zdobytej po składnej akcji. Co jednak z tego, skoro ze spalonego! Znów trzeba było obejść się smakiem. Potem jednak inicjatywę przejęli goście. Atakowali groźnie, coraz groźniej, ale nieskutecznie. Zmiany, zmiany w składzie to miała być odpowiedź trenera Czubaka na tę sytuację.

Widzew szukał swojej szansy w szybkiej, składnej kontrze. Z jednej z nich mogło coś dobrego wyniknąć, ale strzał Fornalczyka został zablokowany i skończyło się tylko na rzucie rożnym.

Emocji (składnych akcji, celnych strzałów) w Łodzi, jak na zapowiadany ligowy hit, było mało, za mało, żeby czuć satysfakcję.

Na dodatek nadszedł koszmar w doliczonym czasie gry! Były widzewiak Ameyw zagrał dokładnie do Diaby-Fadiga, a ten głową posłał piłkę w róg bramki. Czarna, widzewska rozpacz.

Mecz oglądało 16 984 kibiców. 4 października o godz.14.45 Widzew zagra na wyjeździe z Termaliką Nieciecza.

Widzew – Raków Częstochowa 0:1 (0:0)

0:1 – Diaby-Fadiga (90+4, głową)

Widzew: Ilić – Krajewski, Andreou, Visus, Therkildsen (78, Kozlovsky)- Alvarez, Selahi (59, Teklić), Shehu (46, Czyż) – Akere (59, Baena), Zeqiri (59, Bergier), Fornalczyk