Rezerwowy Pafka

Tag: piłka nożna (Page 3 of 57)

ŁKS ma wielką szansę na bycie poważnym graczem w walce o ekstraklasę. Oby tylko jej nie zmarnował głupią wpadką!

Fot. Artur Kraszewski

ŁKS miał wolny od ligowego grania weekend z powodu naprawy zamienionej w kartoflisko murawy (mecz odbędzie się 7 maja o godz. 18). Co najważniejsze, zostaje w grze o strefę barażową! Ma w zapasie jeden mecz i przed sobą starcie z outsiderem.

tylkoslask.pl podaje: GKS Tychy świętuje 55. urodziny klubu, przygotowując wyjątkowe obchody jubileuszu. Kulminacją uroczystości będzie najbliższy mecz domowy z ŁKS Łódź, podczas którego stadion zamieni się w miejsce wielkiego święta pełnego górniczych akcentów i historycznych nawiązań.

Oby tylko łodzianie nie zatopili się w świątecznym nastroju. Chciałbym i pewnie nie tylko ja, żeby znów pokazali, że w meczach wyjazdowych trzeba ich się bać podwójnie. Spotkanie w Tychach 18 kwietnia o godz. 19.30. A GKS pokazał pazurki w Siedlcach, wygrał 1:0 i na pewno nie wolno go lekceważyć.

Miał być gwiazdą drużyny i ligi – Basten Toma, ale na razie z meczu na mecz coraz lepiej gra Andreu Arasa, a jego bramkowa akcja w meczu z Wieczystą (2:0), to był prawdziwy majstersztyk. Wydaje się, że trener Grzegorz Szoka poukładał ełkaesiackie klocki w należytym porządku. Teraz miał czas na doskonalenie tego, co wypracował.

Oby tylko zespół nie wypadł z meczowego rytmu. Na pewno ma go Fabian Piasecki, który ostatnio strzela gola, tak w pierwszej jak i drugiej drużynie. Chciałoby się i to bardzo, żeby po powrocie po kontuzji utalentowany Antoni Młynarczyk odpalił, jak Andreu Arasa,i stał się jokerem w łódzkiej talii.

Jest wyrównana, ligowa kadra, jest w kim wybierać. Oby tylko w tak istotnej końcówce zmagań obyło się bez wpadek i rozczarowań, a może doczekamy się w przyszłym sezonie łódzkich derbów w ekstraklasie!

Można tylko żałować, że Widzew wcześniej nie postawił na Aleksandara Vukovicia. Na pewno miałyby mniej ligowych kłopotów!

Fot. widzew.com

Mądry Widzewiak po szkodzie. Zamiast robić szkoleniowe fanaberie, trzeba było od razu postawić na fachowca. Nie wiem, czy Widzew spadnie czy nie. Ekstraklasa to chyba najbardziej wyrównana i nieprzewidywalna liga świata. Wszystko zdarzyć się może, ale do czterech razy sztuka…

Już dziś można powiedzieć, że zatrudnienie Aleksandara Vukovicia w roli pierwszego szkoleniowca było przejawem Widzewskiego rozsądku. Poprzednicy? Pierwszy wszędzie szukał spisków, drugi wolał wesele przełożonego od trenowania, a trzeci opowiadał banialuki – dyrdymały, popełniając katastrofalne błędy w ustawieniu zespołu, dokonywanych zmianach…

A Vuković? Pragmatyk do bólu, który zbieranie punktów uważa w tej chwili za najważniejsze i na razie to mu się udaje. Na styl, proszę bardzo, można i trzeba narzekać, ale…Trener nie poniósł porażki w żadnym z pięciu spotkań, w których prowadził Widzew. Dwa pojedynki wygrał, trzy zremisował. Dobry bilans. Ech, gdyby tak od początku rozgrywek.

Postawił na defensywę, a ta na ogół nie zawodzi. A co z przodu? Miał cierpliwość do Mariusza Fornalczyka, a ten odpłacił mu się kapitalną asystą, dającą gola i bezcenne zwycięstwo. Zostawił na boisku Sebastiana Bergiera, nie podmieniając go na najbardziej, obok Osmana Bukariego, przereklamowanego gracza łodzian – Andiego Zeqiriego (choć ten niepotrzebnie pojawił się na boisku). Bergier zdobył złotego gola, pierwszego w tym roku na wagę trzech bezcennych punktów.

Napastnik wlał w serca narzekających, krytycznych, ale zawsze wiernych kibiców, nadzieję. Oby przyniosła ona spełnienie założonego celu czyli utrzymanie się w ekstraklasie!

Jest bezcenne zwycięstwo. Widzew ma prawo nadal wierzyć w utrzymanie w ekstraklasie!

Widzew męczył się okrutnie, ale ostatecznie odniósł bezcenne zwycięstwo, które przedłuża nadzieje Łodzian na utrzymanie się w ekstraklasie. Widzew wygrał dziewiąty mecz w sezonie, szósty na własnym boisku. Gospodarzom pomógł trochę fakt, że przez ponad 20 minut grali z przewagą jednego zawodnika.

Widzew, jak ostatnio nie Widzew. Nieprzestraszony, zaczął mecz z animuszem, prąc do przodu, w czym brylował Fornalczyk. Wszędzie go było pełno – biegał, walczył, podawał, strzelał… Bez efektu. Trzy rogi – karny, jak się grało na podwórku. Po 7 minutach byłaby jedenastka dla Łodzian. Pomarzyć dobra rzecz.

Z tego Widzewskiego atakowania powinno było coś wyniknąć, a niestety nie wyniknęło. Para w gwizdek. Można się było zastanawiać, gdzie jest Alvarez, który ustrzelił pięknego hat tricka w jesiennym pojedynku, wygranym 4:2. Pierwsza połowa skończyła się na jednym celnym uderzeniu i to piłkarza gości – Isika w 33 minucie! Łódzka para w gwizdek. Bez dokładnych dograń piłki i co najważniejsze celnych strzałów. Pojawiły się gwizdy na trybunach. Czarno na białym było widać brak jakości.

Niemoc, wielka niemoc Łodzian skutkowała w drugiej uproszczeniem taktyki. Laga od Drągowskiego na aferę, a nuż coś z tego wyniknie. Do czasu, bo też bez efektów. Niestety, kolejne pomysły czy może antypomysły gospodarzy na atak, zamieniały się w wielkie nic. Skoro sami nie potrafili postanowił im pomóc Kasperkiewicz, który po faulu na Shehu w 68 minucie ujrzał drugą żółtą czyli czerwoną kartkę i Widzew grał z przewagą jednego zawodnika.

I wreszcie, wreszcie doczekaliśmy się w 71 minucie celnego strzału Łodzian. Piłkę po główce Kapuadiego obronił Chovan. Potem był równie skuteczny po uderzeniu Baeny. I tak trwał show golkipera gości, który bronił strzał za strzałem… Raz miał szczęście, bo po uderzeniu Bergiera ratowała go poprzeczka.

Przy następnej próbie napastnik Widzewa okazał się skuteczny. Po efektownej indywidualnej akcji Fornalczyka i jego dokładnej centrze niepilnowany Bergier posłał piłkę głową do siatki. 12 gol napastnika, druga asysta skrzydłowego. Uff, odetchnęliśmy z ulgą. Te sukces daje nadzieję na lepszą ligową przyszłość!

Mecz oglądało 17 841  kibiców. 18 kwietnia o godz. 14.45 Widzew zagra na wyjeździe z Radomiakiem.

Widzew – Termalica Nieciecza 1:0 (0:0)

1:0 – Bergier (89, głową)

Widzew: Drągowski – Isaac(82, Zeqiri), Wiśniewski, Kapuadi, Kozlovsky -Kornvig, Selahi(63, Baena), Shehu – Alvarez, Bergier, Fornalczyk(90+3, Żyro)

Wyjazdy były zmorą ŁKS, teraz na obcych boiskach Łodzianie są zmorą dla innych. Rajd Andreu Arasa może być wizytówką I -ligowych rozgrywek

Zdjęcia: Artur Kraszewski

Jak była wyjazdowa zmora, tak nadal jest, ale teraz dla… rywali. ŁKS wiosną jest mistrzem wyjazdowych spotkań – cztery zwycięstwa. Do wygranych z dwiema Poloniami i Stalą Mielec dołożył teraz pokonanie Wieczystej (2:0).

Przy pierwszym golu Andreu Arasa zrobił jedną z najlepszych, jak nie najlepszą, bramkową akcję w tym sezonie w ligowych zmaganiach. Jego kilkudziesięciometrowy rajd (minięcie kilku rywali) był imponujący, podobnie jak otwierające drogę do bramki wymierzone podanie. Martwi kontuzja autora pierwszego gola w starciu z Wieczystą – Jasper aLoffelsenda.

Warto odnotować powrót do pierwszej drużyny 21-letniego Antoniego Młynarczyka, który po raz ostatni zagrał w I lidze 30 listopada w meczu ze Zniczem. Teraz pojawił się na boisku w 54 minucie. Przypomnę, że podczas zimowego zgrupowania był jednym z najlepszych piłkarzy zespołu.

Fabian Piasecki się przełamał. Zdobył pierwszego, ligowego gola od 23 listopada. Ma ich na koncie osiem. Coraz bardziej potrzebny drużynie Koi Hinokio przemierza boiskowe kilometry, W spotkaniu z Ruchem przebiegł, dodajmy z pożytkiem, 12,8 km, a teraz w starciu z Wieczystą o… dwieście metrów mniej.

Najbliższy mecz z Pogonią Grodzisk Mazowiecki został przełożony ze względu na renowację łódzkiego boiska. 18 kwietnia o godz. 19.30 Łodzianie zagrają na wyjeździe z GKS Tychy. Jesienią górą był ŁKS, który wygrał przy al. Unii 3:1.

Widzew. Są w drużynie tak słabi gracze, że nie zasługują na to, żeby dać im kolejną szansę!

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Można mieć wątpliwości, czy sędzia meczu Raków – Widzew (1:1) miał rację, krzywdząc Widzew, ja mam i to ogromne, mimo wyjaśnień (nieprzekonywujących!!!) sędziowskich fachowców. Nie zmienia to faktu, że po kolejnym ligowym pojedynku Widzewa pozostał żal, wielki żal i złość na sportowe frajerstwo łódzkich zawodników. Dali sobie wyrwać z gardła zwycięstwa, choć grali w przewadze, choć prowadzili w doliczonym czasie gry.

Aleksandar Vuković po meczu: -Widzę bardzo dużo pozytywów przed końcówką sezonu, która będzie o wszystkim decydować. Mówiłem, że chcemy grać lepiej w piłkę i szukamy rozwiązań, które nam to umożliwią. Poprzez zmianę strukturalną chcieliśmy pomóc drużynie, żeby piłkarzom łatwiej było rozgrywać piłkę. Myślę, że pod tym kątem była to trafna decyzja. Jestem zadowolony z tego, jak zespół zafunkcjonował.

Na pewno są ludzie, którzy w kolejnym meczu pokazali, że można na nich polegać. To: Bartłomiej Drągowski, Przemysław Wiśniewski, Lindon Selahi, Fran Alvarez i z pewnymi zastrzeżeniami: Marcel Krajewski i Mariusz Fornalczyk.

Są tacy, którzy zawiedli, ba, zawodzą nie pierwszy raz i pod wielkim znakiem zapytania pozostaje to, czy warto im, w podbramkowej sytuacji, gdy walczy się o uratowanie się przed degradacją, dawać kolejną szansę.

Są niestety tacy, którym zaufać po raz kolejny będzie bardzo trudno. Juljan Shehu jest cieniem i to głębokim, piłkarza, który rozdawał karty w drużynie. Po co i dlaczego łodzianie wydali wielką kasę na Emila Kornviga, gościa snującego się po boisku, w założeniu mającego być (he!he!he!) liderem zespołu.

A Andi Zeqiri, też kupiony za miliony, piłkarskie i strzeleckie umiejętności prezentował chyba tylko w inteligentnie spreparowanych przez sprytnego menedżera reklamowych filmikach. Bo na boisku momentami wygląda na wyjątkowego łamagę.

11 kwietnia o godz. 14.45 Widzew podejmie Termalikę Niecieczai nie ma wyjścia musi w tym meczu zdobyć trzy punkty. Pytanie, czy wróci do drużyny bardzo potrzeby Lukas Lerager, który wypadł ze składu na skutek kontuzji. Mobilizacja jest wielkim obowiązkiem, bo rywal pokazał pazurki, pokonując Piasta 3:2 i teżmarzy o tym, żeby zostać w ekstraklasie!

Sukces w meczu z Wieczystą sprawia, że ŁKS zaczyna liczyć się w walce o ekstraklasę!

ŁKS wygrał szósty wyjazdowy mecz (11 w sezonie), ma 41 punktów, wyprzedził Wieczystą i liczy się w grze o awans do ekstraklasy! Podopieczni trenera Szoki, niczym profesor, wypunktowali Krakowian, zdobywając gole po dwóch znakomitych akcjach.

Łodzianie wiosną spisują się dobrze, przegrali tylko raz. Od sześciu kolejek są niepokonani. Ostatnio podzielili się punktami z Ruchem Chorzów (2:2 u siebie, musieli odrabiać straty), a teraz pewnie pokonali Wieczystą!

ŁKS mógł zacząć świetnie, ale w 200-procentowej sytuacji strzał Hinokio w ostatniej chwili został zablokowany. W kolejnej akcji po rzucie wolnym kapitan Rudol posłał piłkę głową pod poprzeczkę. Nie do obrony. Co z tego, skoro VAR dostrzegł, że strzelec był na minimalnym spalonym. Paradoksalnie po tej akcji ŁKS dał się zepchnąć do momentami głębokiej defensywy. Kapitalną interwencją musiał popisać się Bobek.

Nadeszła imponująca odpowiedź. Arasa w kontrze minął czterech rywali, zagrał znakomitą piłkę do Loffelsenda, a ten w sytuacji sam na sam, strzałem po długim rogu pokonał bramkarza rywali. Gospodarze nie zamierzali składać broni. Łodzian ratowała poprzeczka, a potem kapitalnymi interwencjami popisywał się Bobek.

W drugiej połowie atakowali gospodarze, a przyczajony ŁKS czekał na swoją szansę i się jej doczekał. Nosa miał trener Szoka, wprowadzając na boisku Piaseckiego. Ten pokazał moc, po znakomitym podaniu i strzale w długi róg, podwyższył prowadzenie, pieczętując zasłużony sukces łodzian.

Wieczysta – ŁKS 0:2 (0:1)

0:1 – Loffelsend(28), 0:2 – Piasecki (82)

ŁKS: Bobek – Rudol, Craciun, Pingot, Loffelsend (53, Młynarczyk) – Wysokiński (87, Kupczak), Terlecki, Hinokio (87, M. Wojciechowski), Norlin – Arasa (87, Fałowski), Lewandowski (76, Piasecki)

Czym dziś się kusi napastnika – kasą i mieszkaniem? Nie tylko. Pada jednoznaczna deklaracja: – U nas będziesz wykonywał wszystkie rzuty karne!

Fot. Marcin Bryja, widzew.com

To jedno z najgorętszych futbolowych, transferowych nazwisk w polskiej piłce. Być albo nie być. Jeśli Polonia awansuje do ekstraklasy to jej najlepszy snajper- 25-letni, mający 193 cm wzrostu, Łukasz Zjawiński – zostanie w Warszawie. Jeśli tego nie zrobi piłkarz zmieni klubowe barwy. Dlaczego? Bo chce się rozwijać i iść wyżej.

Jest o kogo się bić. Zjawiński jest drugi na liście najskuteczniejszych piłkarzy I ligi. W 26meczach zdobył 15bramek. Aż trudno w to uwierzyć, że przed laty Widzew pożegnał Zjawińskiego bez cienia żalu, jako gracza bez znaczenia. W 19 meczach ekstraklasy piłkarz zanotował wtedy… zero goli. Zdobył bramkę w Pucharze Polski w szalonym meczu Pucharu Polski z KKS Kalisz (5:5 i porażka w rzutach karnych). Widać, jaki zrobił sportowy postęp i ile dziś znaczy w polskim futbolu. A raptem minęły trzy lata.

Nikt nie zasypuje gruszek w popiele. Już ustawiła się po napastnika, tym cenniejszego, że bramkostrzelnego, kolejka chętnych. Oczywiście, padają finansowe i mieszkaniowe oferty, ale nie tylko… Jak twierdzi Łukasz Olkowicz w podcaście Ofensywni, zdesperowane kluby, żeby przebić rywali, oferują… rzuty karne. Przyjdzieszdo nas, to masz zagwarantowane, że będziesz je wykonywał!

Takich dożyliśmy futbolowych czasów…

ŁKS kontra Kazimierz Moskal – trener, którego łodzianie darzą wyjątkowym szacunkiem!

Fot. ŁKS Łódź

To będzie wyjątkowy mecz. ŁKS zagra w sobotę 4 kwietnia w Sosnowcu z Wieczystą (godz. 19.30, mulitliga w TVP3). Łodzianie zmierzą się z legendą, drużyną prowadzoną przez trenera, którego przy al. Unii darzy się wyjątkowy szacunkiem. Z kim? Kazimierzem Moskalem! Trener, prowadząc krakowski klub, w 8 meczach zanotował cztery zwycięstwa, dwa remisy i dwie porażki.

Przypomnijmy za 1liga.org: Szkoleniowcem łodzian 59-letni dziś Kazimierz Moskal był dwukrotnie i za każdym razem osiągał sukces – choć jego drużyna nie była faworytem, to udało mu się awansować do ekstraklasy. W krajowej elicie drużyna nie spisywała się na miarę oczekiwań i był zwalniany w trakcie rozgrywek. Bilans pracy w łódzkim klubie to 111 spotkań: 49 wygranych, 24 remisy i 38 porażek (średnia punktów 1,54).

W rozmowie z tvpsport.pl mówił tak: ta przeplatanka, która jest w herbie ŁKS , tak mnie prowadzi przez życie. Kto wie. Może do trzech razy sztuka?

Po prostu wielki, polski żal. Gdy w defensywie popełnia się juniorskie błędy trzeba obejść się smakiem i niestety zapomnieć o mundialu!

Niestety, nie zagramy na mundialu. Przegraliśmy ze Szwedami, choć wcale tak być nie musiało. Z drugiej strony, czego mieliśmy tam szukać z tak beznadziejną grą defensywną i popełnianymi juniorskimi błędami!

Jak to w meczu o wszystko były emocje, była walka, bramki strzelone przez nas po ładnych akcjach i tracone przez nas wyjątkowo frajersko. Gdy tak traci się gole trudno marzyć o mundialu, trudno też by było na nim skutecznie grać.

Ekspert sędziowski Rafał Roskowski dla sport.tvp.pl: Zamiast 1:0 dla Szwecji powinien być rzut karny dla Polski! Sędzia Vincić nie odgwizdał ewidentnego nierozważnego faulu na Lewandowskim, ponieważ chwilę wcześniej niesłusznie przerwał grę. Cóż, nie było jedenastki, losy spotkania potoczyły się inaczej…

Był to pojedynek dwóch równorzędnych drużyn. Decydowały zatem detale. Co by było gdyby rywale nie wybili piłki z linii bramkowej? A jednak wybili, a potem bezlitośnie obnażyli naszą grę defensywą. W polskim zespole mieliśmy łódzki akcent czyli obrońcę Widzewa – Wiśniewskiego.

Szwedzi trafią w tegorocznych mistrzostwach świata do grupy F, gdzie ich rywalami będą drużyny: Holandia, Japonia i Tunezja.

Skończył się fart trenera Urbana. Selekcjoner przegrał pierwszy mecz – ten najważniejszy Pod jego wodzą biało-czerwoni ograli kolejno Finlandię (3:1), Nową Zelandię (1:0), Litwę (2:0), Maltę (3:2) oraz Albanię (2:1), a także dwukrotnie po 1:1 zremisowali z Holandią. A teraz niestety przegrali ze Szwecją 2:3. Czy PZPN podpisze z trenerem nową umowę?! Wszystko wskazuje na to, że tak. Prezes PZPN – Kulesza stwierdził, że Urban będzie nadal selekcjonerem.

Baraż o awans na mistrzostwa świata

Szwecja – Polska 3:2 (2:1)

˛1:0 – Elanga (20), 1:1 – Zalewski (33), 2:1 – Lagerbielke (44), 2:2 – Świderski (55), 3:2 – Gyokeres (88)

Polska: Grabara – Wiśniewski (90, Grosicki), Bednarek, Kiwior, Cash (90+1, Grosicki), Szymański, Zieliński, Zalewski (90+2, Piątek) Kamiński, Świderski (62, Pietuszewski), Lewandowski

Urodziny napastnika, z którym ŁKS w składzie, zdobywał mistrzostwo Polski

Zdjęcia – archiwum Jacka Bogusiaka

Niezawodny kustosz pamięci ŁKS – Jacek Bogusiak przypomniał, że 31 marca swoje urodziny obchodzi wyjątkowo barwy napastnik ŁKS – Tomasz Cebula (rocznik 1966 – obaj na zdjęciu). W latach 90. rozegrał 208 spotkań ligowych w łódzkich barwach, strzelił w nich 28 bramek. Z łódzkim klubem zdobył mistrzostwo. Polski. Z młodzieżową reprezentacją Polski wywalczył trzecie miejsce w mistrzostwach Europy U-18. Zagrał 12 razy w pierwszej reprezentacji, w tym w spotkaniu z Argentyną. Jednym z jego rywali w tym starciu był dziś jeden z najlepszych trenerów na świecie – Diego Simeone.

Jacek mówi: – Mam do niego sporo żalu za to, co wygadywał czasami do dziennikarzy, a mówił dużo i mocno kontrowersyjnie, ale niech mu tam. Ile radości dał mi swoją grą, ełkaesiackimi golami i sukcesami tego nikt ani jemu ani mnie nie odbierze.

Tomasz Cebula w 1993 roku został najlepszym łódzkim piłkarzem, zdobywcą Złotych Butów Expressu Ilustrowanego. Urodził się w Brzezinach. 12 razy reprezentował barwy Polski. Zakończył karierę w… wietnamskim Quang Nam.

W rozmowie ze sport.tvp.pl na pytanie jak wspomina pucharowy mecz ŁKS z Manchesterem United powiedział: – To była inna galaktyka! Gdy wybiegliśmy na Old Trafford, to większość z nas miała galaretę w nogach. Patrzyliśmy na nich jak na nadludzi. Stam na przykład wyglądał jak Robocop, miał chyba trzy razy większe uda od moich! Na chwilę zawitaliśmy do wielkiego świata, byliśmy na legendarnym stadionie wypełnionym po brzegi kibicami. Dla takich chwil warto grać w piłkę.

– Poczucie niespełnienia jest ogromne, nie ma o czym rozmawiać. Biorąc pod uwagę skalę talentu, jaki miałem, nie była to udana kariera. Policzyłem kiedyś kraje, które dane mi było odwiedzić i wyszło bodaj… pięćdziesiąt! Jednak dokonania w ligach zagranicznych wyglądają kiepsko, by nie powiedzieć słabo. Występów w kadrze narodowej też powinienem mieć dużo więcej – z pięćdziesiąt.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑