Rezerwowy Pafka

Tag: piłka nożna (Page 5 of 57)

ŁKS. Teraz trzeba futbolowe przewagi udowodnić na własnym boisku, a wtedy walka o ekstraklasę nie będzie iluzoryczną mrzonką!

Fot. Artur Kraszewski

To była zmora zmór, a tymczasem pod wodzą trenera Grzegorza Szoki ŁKS wygrał w Warszawie już czwarty z pięciu wyjazdowych meczów. Znów jest w grze przynajmniej o baraże. I szkoleniowiec mówi właśnie o takim celu. Byleby tylko nie ugrząźć w ligowym niebycie, bo to byłby kolejny sportowy krok wstecz i latem wszystko trzeba by było zaczynać od nowa.

Łodzianie awansowali na dziewiąte miejsce i do drugiego Chrobrego Głogów tracą już tylko pięć punktów. Do strefy barażowej zaś mają dwa punkty straty. Jest zatem o co grać!

W starciu z Polonią ŁKS był lepszym zespołem i to najważniejsza pomeczowa refleksja. Mądrzej poukładanym, świadomym co i jak ma robić, konsekwentnym w grze do przodu, uważnym w defensywie. Jasne można mieć pretensje o skuteczność (goli powinno być więcej) i dziękować Aleksandrowi Bobkowi, który znakomitą interwencją w końcówce meczu uratował trzy punkty, ale trudno nie chwalić drużyny za ten pojedynek.

Dwie decyzje szkoleniowca zasłużyły sobie na mój szacunek. Pierwsza to postawienie na Andreu Arasę i zamiast klasycznego napastnika, budowanie gry do przodu opartej na dwóch dobrze wyszkolonych technicznie, wszędobylskich graczach, robiących pozytywne zamieszanie w szeregach rywali. Jednym był Arasa, a drugim, dopóki się nie zmęczył – Bastien Toma. Warszawianie nie znaleźli sposobu na ich grę. Musieli się pilnować w defensywie, kosztem angażowania większych sił w ataku.

Niechciany w Bytomiu piłkarz pod wodzą Grzegorza Szoki stał się ważnym ogniwem łódzkiej drużyny. Trener dostrzegł jego możliwości i spożytkował umiejętności w grze defensywnej. Kacper Terlecki, bo o nim mowa, pracował za dwóch, odbierał piłki rywalom w każdej przestrzeni boiska. W tej łódzkiej układance był niezbędny dla stabilizacji gry. Bez transferowych szaleństw, po stracie Michała Mokrzyckiego, szkoleniowiec zbudował solidny kręgosłup drużyny, dający nadzieję, że ŁKS będzie się liczył w walce o awans do ekstraklasy.

Teraz trzeba udowodnić swoje futbolowe przewagi na własnym boisku. 15 marca o godz. 17 ŁKS podejmie Odrę Opole, a 21 marca o godz. 14.30 – Ruch Chorzów. Łodzianie z dziesięciu wygranych spotkań, pięć zaliczyli na własnym stadionie. Jeśli znów potrafią wyjść na swoje, to ich marzenia i ambicje staną się możliwe do spełnienia!

Oby to nie był największy transferowy niewypał w XXI wieku. Widzew bardzo potrzebuje wartościowych graczy, którzy uratują mu ekstraklasowy byt!

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Jedną ważną personalną decyzję podjął trener Widzewa – Aleksandar Vuković i to taką, co się obroniła, bo łodzianie wygrali ważny mecz. Szkoleniowiec postawił na ludzi, do których, z tych czy innych względów, miał zaufanie i oni go nie zawiedli. Na zieloną trawkę, a raczej do obdarowywania kwiatami pań z okazji ich dnia, odesłał najdroższego piłkarza ekstraklasy (koszty: 5 mln euro, a może więcej) Osmana Bukariego.

Może się okazać, że nowy dyrektor sportowy – Dariusz Adamczuk przebije poprzedniego Tomasza Wichniarka. Tamten wpuścił Widzew na wyjątkową transferową minę, sprowadzając piłkarza o umiejętnościach dalekich od ekstraklasowych wymagań czyli Hilarego Gonga. Jak go wypatrzył, co go do tego skłoniło, pozostanie jego słodką tajemnicą. W każdym razie Gong został uznany za największy transferowy niewypał w polskiej piłce w XXI wieku!

Wygląda na to, że o to miano skutecznie może powalczyć wynaleziony przez Dariusza Adamczuka – Osman Bukari. Na papierze to wyglądało całkiem całkiem, ale papier wszystko przyjmie, podobnie, jak sprytnie zmontowane filmiki video z najlepszymi zagraniami piłkarza. W nich to nawet największy gamoń wychodzi na futbolowego orła. Na razie nic nie potwierdziło, że mamy do czynienia z klasowym zawodnikiem. Jeszcze poczekajmy, bo futbol widział nie jedną cudowną przemianę.

W najbliższym meczu, nie ma co kryć o ekstraklasowe życie czyli o sześć ligowych punktów, Widzew zagra z innym kandydatem do spadku – Arką w Gdyni (15 marca, o godz. 12.15). To nie będzie spacerek. Gdynianie ostatnio wygrali w Płocku z Wisłą 3:0.

Łodzianie może mają piłkarzy na zbudowanie dwóch ligowych kadr, ale wobec kartkowego wykluczenia Andiego Zeqiriego, ostał im się jeden jedyny napastnik – Sebastian Bergier, autor 11 bramek. Ostatnia z rzutu karnego w wygranym meczu z Wisłą w Płocku (2:0) – 14 lutego.

ŁKS pokazał moc. Pokonał w Warszawie Polonię. Jak najbardziej zasłużenie!

ŁKS może niespodziewanie, ale jak najbardziej zasłużenie, wygrał w Warszawie. To 10 zwycięstwo łodzian, piąte na wyjeździe. Trener Szoka posadził na ławce Piaseckiego, posyłając w bój od pierwszej minuty Arasę. Miał nosa. To był dobry pomysł na miarę gola i cennego zwycięstwa.

ŁKS zaczął odważnie i mógł prowadzić. Po kontrze i centrze Arasy z pięciu metrów, ale z ostrego kąta, strzelał Toma. Bramkarz Kuchta nie dał się zaskoczyć. Potem łodzianie mieli więcej z gry. Tempo było wysokie, akcje ciekawie się zaczynały, ale kończyły na niczym. Do czasu, do czasu… Po długim podaniu Craciuna, znakomitym zagraniu głową Loffelsenda, nieupilnowany Arasa huknął nie do obrony przy bliższym słupku pod poprzeczkę i ŁKS objął prowadzenie. Jak najbardziej zasłużenie. To pierwszy gol Hiszpana w sezonie.

W drugiej połowie obraz gry się nie zmieniał. ŁKS miał znakomitą sytuację na 2:0. Niestety, teraz po dokładnym podaniu Hinokio, w dogodnej sytuacji Arasa fatalnie przestrzelił. A potem po kontrze w kolejnej znakomitej sytuacji panu Bogu w okno piłkę posłał Japończyk. To powinny być akcje, które rozstrzygają losy meczu. Tak niestety się nie stało.

I jak to w futbolu bywa, takie sytuacje mogły się zemścić. Tylko kapitalnej interwencji Bobka po główce z pięciu metrów Vegi, łodzianie zawdzięczają to, że nie stracili bramki. Sytuacja była możliwa dzięki precyzyjnemu dośrodkowaniu wypożyczonego z Widzewa – Klukowskiego.

Potem znów szansę mieli łodzianie. Piasecki w dogodnej sytuacji zagrał niespodziewanie piłkę do Krykuna, który się przez chwilę zawahał i dlatego jego strzał został zablokowany. Pomocnik mógł to zrobić zdecydowanie lepiej. Okazja przeszła koło nosa. Ostatecznie jednak ŁKS wygrał. Sprawiedliwości stało się zadość.

ŁKS ma na koncie 36 punktów – dwóch brakuje mu do strefy barażowej, pięciu do drugiego miejsca premiowanego bezpośrednim awansem!

Pozytywna informacja: powołania do reprezentacji Polski do lat 21 i 19 dostali ełkaesiacy: Krzysztof Fałowski i Lenard Szczygieł.

15 marca o godz. 17 ŁKS podejmie Odrę Opole.

Polonia Warszawa – ŁKS 0:1 (0:1)

0:1 – Arasa (45+1)

ŁKS: Bobek – Rudol, Craciun, Pingot, Loffelsend (70,Krykun), Wysokiński (57, Ernst), Terlecki, Hinokio, Norlin (90, Kupczak), Toma (70, Lewandowski), Arasa (70, Piasecki)

Cud nad Łódką. Widzew pokonał kandydata na mistrza Polski, choć zaczęło się od 0:1. Udany debiut nowego trenera

Od zwycięstwa zaczął swoją przygodę z Widzewem trener Aleksandar Vuković. Łodzianie pokonali kandydata na mistrza – Lecha Poznań, choć przegrywali 0:1. To ósme, ligowe zwycięstwo Widzewa, piąte na własnym boisku.

Pomieszał składem, zmienił ustawienie (na trzech obrońców) trener Vuković. Odgruzował Żyrę, postawił na Alvareza, musiał zdecydować się przy kontuzji Drągowskiego na innego bramkarza. Miejsca na ławce zabrakło dla Isaaca i Bukariego (piłkarza sprowadzonego za 5 mln euro!). Ghańczyk miał zajęcie. Okazał się pożyteczny. Przed meczem rozdawał paniom kwiaty z okazji Dnia Kobiet.

Łodzianie ruszyli z animuszem, bez kompleksów. Niestety, choć akcje miały potencjał, to kończyły się słabymi albo wręcz fatalnymi uderzeniami. Tradycji zatem stało się zadość. W żadnym z ostatnich 12 meczów Widzewa w pierwszym kwadransie żaden z łódzkich piłkarzy nie wpisywał się na listę strzelców.

Czujny Lech czekał na swoją szansę i z każdą minutą był groźniejszy. Umiejętnościami wykazał się Ilić, broniąc nogami piłkę po po groźnym uderzeniu Bengtssona, którego nie przypilnował Krajewski. Co się odwlecze…

W kolejnej groźnej akcji goście wyszli na prowadzenie. Po znakomitym prostopadłym podaniu Thordarson urwał się Kapuadiemu i strzałem pod poprzeczkę pokonał… pilnującego tego rogu bramki Ilicia. Jaka była reakcja mocno zdegustowanych kibiców? Najłagodniejsza to ta: Widzew grać!

Ten okrzyk podziałał mobilizująco bo po 6 minutach łodzianie doprowadzili do wyrównania. Bergier prostopadłym podaniem uruchomił Krajewskiego. Ten dostrzegł na środku pola karnego Alvareza, wyłożył mu piłkę, a niepilnowany Hiszpan nie zmarnował szansy. To jego szósty gol w sezonie.

Łodzianie odzyskali wiarę, nabrali animuszu, atakowali. I ta wiara w sukces przyniosła efekt w postaci drugiego gola. Do odbitej piłki dopadł Kornvig i huknął z 16 metrów, jak z armaty, pod poprzeczkę! Lech doprowadził do wyrównania, ale na szczęście na spalonym był Ishak.

W końcówce meczu Widzew się bronił, robił to skutecznie w czym zasługa dobrze interweniującego w doliczonym czasie Ilicia. Łodzianie mogli cieszyć się z cennego zwycięstwa.

Mecz oglądało 16 468 kibiców, w tym m.in: Łukasz Masłowski i Grzegorz Krychowiak.15 marca o godz. 12.15 Widzew zagra mecz o 6 ligowych punktów z Arką w Gdyni.

Widzew – Lech Poznań 2:1 (1:1)

0:1 – Thordarson (28), 1:1 – Alvarez (34), 2:1 – Kornvig (52)

Widzew: Ilić – Żyro, Wiśniewski, Kapuadi – Krajewski (81, Selahi), Lerager, Shehu, Cheng – Kornvig (73, Baena), Alvarez (62, Fornalczyk) – Bergier (62, Zeqiri)

ŁKS czeka trudny mecz w Warszawie, ale łodzianie przestali się bać obcych boisk. Czy to będzie pojedynek napastników?!

Fot. Artur Kraszewski

Trener Grzegorz Szoka sprawił, że wyjazdowe spotkania przestały być zmorą ŁKS. Taka prawda, teraz trudniej łodzianom poszukać punktów u siebie, a na obcym boisku potrafią się wykaraskać z najtrudniejszych opresji. Oby tak było i tym razem.

9 marca o godz. 18 ŁKS zagra w Warszawie z Polonią, która pokazał, że jest w formie pokonując na wyjeździe Wieczystą 2:1.Transmisja TVP Sport.

Czy będzie to równie dramatyczny pojedynek, jak ten jesienią w Łodzi? ŁKS przegrywał 0:2, wyciągnął w końcówce na 2:2 i mógł i powinien wygrać, ale Fabian Piasecki nie wykorzystał rzutu karnego.

Teraz pojedynek napastników powinien być jedną z wartości warszawskiego pojedynku. Piasecki ma na koncie 7 goli i pewnie chciałby skończyć z ostatnią bramkową posuchą. Napastnik Polonii – Łukasz Zjawiński – 13, w tym ostatnią zdobytą w starciu z Wieczystą. Snajper zadeklarował ponoć, że podpisze nowy kontrakt z Polonią, jeśli tak awansuje do ekstraklasy! Co tu kryć, jest na dobrej drodze.

ŁKS, żeby marzyć o korzystnym wyniku w stolicy, musi być czujny, skuteczny w defensywie i bardziej kreatywny w działaniach ofensywnych. Może przebudzi się Bastien Toma i pokaże wszem i wobec, że potrafibyć liderem zespołu z prawdziwego zdarzenia. W każdym razie, jeśli ŁKS chce się liczyć w grze o ekstraklasę, nie może przegrywać. Porażka w Warszawie pogrąży łodzian w otchłani ligowej przeciętności!

Czy Aleksandar Vuković będzie pierwszym trenerem Widzewa, który doceni potencjał i możliwości Mariusza Fornalczyka?!

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

46-letni Aleksandar Vuković został nowy, czwartym w tym sezonie, trenerem Widzewa. Wrócił do zawodu po przeszło półrocznej przerwie. Vuković biegle włada językiem polskim i doskonale zna realia krajowej ligi. Poprzedni szkoleniowiec łodzian Igor Jovicević rozstał się z klubem punktując na koszmarnym poziomie 1,13 pkt na mecz. Jednym z asystentów Vukovicia zostanie były trener ŁKS – Jakub Dziółka. Ciekawe czy na dywanik zostali główni architekci budowania składu, panowie Dariusz Adamczuk i Piotr Burlikowski. Wydali miliony euro, a drużyna szoruje po ligowym dnie. Wróćmy do nowego szkoleniowca…

Vuković to po prostu mądry trener, który czerpie też ze swojej piłkarskiej przyszłości. Na pewno nie obawia się piłkarzy czy mocnych postaci. Budzi respekt zawodników czy współpracowników ze sztabu, ale sam również ma szacunek do ich pracy. Dłużej mieszka w Polsce niż w swojej Banja Luce, a to sprawia, że zna lokalny charakter. W swojej pracy zawsze chce pomóc klubowi, w którym pracuje  – twierdzi Jan Mucha, były współpracownik w portalu tvp.sport.pl – Przez ostatnie miesiące miał propozycję, odrzucał oferty, a teraz może mocno pomóc łodzianom. Na pewno nie ma przed sobą łatwej misji. W klubie są za to dobrzy zawodnicy. Widzew płaci wysokie kontrakty, miejsce w tabeli nie jest adekwatne do oczekiwań. Doświadczenie Vukovicia mocno pomoże. Widzew i Legia to wielkie marki w Polsce. Trudno sobie wyobrażać, by któraś z tych drużyn miała spaść z ligi. 

Fot. widzew.com

Widzew ma nowego trenera, a ja mam nadzieję, że to wreszcie będzie szkoleniowiec, który doceni potencjał i możliwości Mariusza Fornalczyka. Zbuduje jedenastkę tak, żeby z dynamiki i przebojowości skrzydłowego wielki pożytek miała drużyna.

Mariusz może być wielki atutem łodzian, gdy podejmą Lecha Poznań. Takim, jakim był w pucharowym spotkaniu Górnika z poznaniakami (1:0) Maksym Chłań, który napsuł im wiele krwi zanim się nie pogubił i w końcówce spotkania nie wyleciał z boiska. Fornalczyk jest rozsądniejszym zawodnikiem, a ambicji, serca do walki i umiejętności na pewno mu nie zabraknie!

Piękna seria Lecha – sześciu zwycięstw z rzędu – się skończyła. Czy to dobry znak dla Widzewa?

FotoSzyK

Kolejny mecz Widzewa, tym razem pucharowy i nadal to samo. Trener pomieszał ze składem, taktyką i Bóg wie z czym, niczym w kotle czarownic. Tymczasem łodzianie są nadal wielką, futbolową masą, która domaga się pilnego ukształtowania, a mija tydzień jeden, drugi, trzeci i nic. Porażka goni rozczarowanie i odwrotnie.

7 marca o godz. 20.15 łodzianie podejmą Lecha Poznań. Rywale stoczyli jeden z najlepszych pojedynków w ekstraklasie w tym sezonie. Po emocjonującym, energetycznym, dobrym meczu wygrali po golu w doliczonym czasie 4:3 z Rakowem Częstochowa. W Łodzi poznaniacy zagrają bez wykartkowanych Milicia i Kozubala.

Wygrali sześć meczów z rzędu we wszystkich rozgrywkach. I jak to w futbolu się zdarza, każda taka seria kiedyś przechodzi do historii…

W pucharowym meczu z Górnikiem Lech dał się zaskoczyć odwagą, szybkością i różnorodnością akcji rywali. Musiał swoje możliwości pokazać bramkarz Mrozek. Górnik zaatakował pięcioma piłkarzami i zdobył gola. A potem bronił się, grając w dziesiątkę. Lech przeważał, nie potrafił jednak wykorzystać nawet rzutu karnego. Przegrał pucharowy pojedynek 0:1. Wypadek przy pracy czy pierwszy objaw poważniejszego sportowego kryzysu?!

Jak na to nie patrzeć Lech to jednak ciągle zespół ukształtowany, pewny swoich możliwości, sposobu grania i celu, którym jest zdobycie tytułu mistrza Polski. Szybki i niebezpieczny. Jak z nim grać?

Skoncentrować się na defensywie i szukać szczęścia w kontrataku? Na pewno potrzeba walecznego, ambitnego zespołu, który nie będzie popełniał prostych, dyskwalifikujących błędów. Czy to stwierdzenie to tylko pobożne życzenie czy jednak realna możliwość? Na pewno łatwo o ligowe punkty nie będzie, a są one Widzewowi potrzebne niczym łyk świeżego powietrza.

Widzew. Gdy nie umie się strzelać jedenastek zostają stracone pucharowe złudzenia i ratowanie ze wszystkich sił ekstraklasy!

Ostatnie sny o potędze, czyli europejskim graniu prysły niczym bańka mydlana. Obok wielu braków, którymi drażni nowy Widzew, doszedł jeszcze jeden – beznadziejne wykonywanie rzutów karnych. To spowodowało, że łodzianie odpadli z Pucharu Polski,

W karnych lepsi byli gracze z Katowic. Wykorzystali wszystkie jedenastki, tymczasem z drugiej strony: uderzenie Alvareza obronił Strączek, a Fornalczyk nie trafił w bramkę. Inna sprawa, że można gdybać. Co by było, gdyby znakomitą sytuację wykorzystał Bergier, a pod koniec spotkania Alvarez podanie Fornalczyka…

Jest, jak jest i tego nikt już nie zmieni. Łodzianom pozostaje liga i walka o zachowanie miejsca w ekstraklasie. Trener trochę pomieszał składem. Czy drużynie wyszło to na dobre, pokażą najbliższe arcyważne ligowe pojedynki.

Pozostałe mecze ćwierćfinałowe: Zawisza Bydgoszcz – Chojniczanka (4 marca, 17.30), Lech Poznań – Górnik Zabrze (4 marca, 20.30), Avia Świdnik – Raków Częstochowa (5 marca, godz. 13.30). Wszystkie mecze w TVP Sport.

Losowanie 1/2 finału STS Pucharu Polski odbędzie się 6 marca o godz. 12.Mecze tej fazy zostaną rozegrane 8 kwietnia.

Jest o co grać. Zwycięzca Pucharu Polski otrzyma:- 5 milionów złotych od PZPN oraz minimum 7 milionów EURO od UEFA za udział w pucharowych zmaganiach. To oznacza, że zwycięzca Pucharu Polski z urzędu otrzyma minimum: 35 milionów złotych!

STS Puchar Polski, 1/4 finału

GKS Katowice – Widzew 1:1 (1:0), po dogrywce 1:1, karne 4-2, awans GKS

1:0 – Klemenz (28), 1:1 – Zeqiri (53)

Rzuty karne: 1-0 Arkadiusz Jędrych, 1-0 Fran Alvarez (obroniony), 2-0 Bartosz Nowak, 2-1 Emil Kornvig, 3-1 Damian Rasak, 3-2 Christopher Cheng, 4-2 Mariusz Fornalczyk (strzał niecelny).

Widzew Łódź: Drągowski – Andreou, Wiśniewski, Kapuadi – Krajewski (90+1, Isaac), Lerager (90+1,Selahi), Shehu, Kozlovsky (106, Cheng) – Kornvig – Zeqiri (84, Alvarez), Bergier (113, Fornalczyk)

ŁKS. Czy remis na kartoflisku zasługuje na pochwałę? Prawda jest oczywista: żeby o coś ważnego grać, trzeba wygrywać!

Maksymilian Pingot Fot. Artur Kraszewski

Przed rozgrywkami wszyscy się chwalili. Urząd miasta i wykonawca prześcigali się w ochach i achach. Zachwytom nie było końca. Jaka piękna, jakościowa trawka na boiskach, jak równa, niczym stół. Grać, grać i tylko grać.

Gdy przyszła trochę mroźniejsza zima to już ochów i achów ni ma. Jest kartoflisko, a nie boisko – z jednej i drugiej strony miasta. I choćby przyszło tysiąc atletów… to nie poradzi wiele, bo sprawa wymaga grubej kasy (ponad pół miliona złotych) i wymiany murawy. A ta nastąpi dopiero po zakończeniu rozgrywek. A zatem trzeba wszystko wziąć na klatę, płakać i grać. Oby, jak najlepiej.

Na kartoflisku ŁKS walczył, jak umiał. Miał 16 rzutów rożnych i… Zachował czyste konto – to cenne. Nie potrafił jednak strzelić bramki i mecz z Miedzią skończył się rozczarowującym remisem.

Fabian Piasecki Fot. Artur Kraszewski

Takimi wynikami zostaje się co najwyżej ligowym średniakiem i skutecznie wygania kibiców ze stadionów. Powiedzmy szczerze było więcej dyscypliny, ale jeśli chodzi o formę zawodników, to szału nie ma. Nic nie może zdziałać w ataku Fabian Piasecki i dlatego trwa jego strzelecka posucha. Pomocnicy grają niestety gorzej niż jesienią. Właściwie pozytywnym zaskoczeniem jest tylko sprowadzony zimą, wypożyczony z Górnika Zabrze, zdyscyplinowany i spokojny – Maksymilian Pingot.

Remis z Miedzią niczego jeszcze nie rozstrzygnął. Łodzianie tracą do strefy barażowej cztery punkty. A zatem są cały czas w grze. Przed nimi jednak kolejne bardzo trudne wyjazdowe wyzwanie. 9 marca o godz. 18 ŁKS zagra w Warszawie z Polonią, która pokazała, że jest w formie pokonując na wyjeździe Wieczystą 2:1.Transmisja TVP Sport.

Czy piłkarzy Widzewa dopadła niezwykle zaraźliwa choroba – choroba… kontraktowa? Jeśli tak, to muszą się z niej szybko wyleczyć!

Fot. widzew.com

To wyjątkowo trudny czas. Opowiadał o tym znany francuski piłkarz: podpisujesz kontrakt z dobrym, bogatym klubem i w ciągu sekundy stajesz się… milionerem lub jeszcze bogatszym milionerem. Nagle wszystko przewraca ci się w głowie, zmieniają się priorytety.

Nie zastanawiasz się nad grą, tylko nad tym, jaki nowy samochód kupić, czy ten drogi zegarek będzie lepszy od tego droższego, czy zmienić fryzjera i przesiadywać u niego nie godzinę, a dwie, czy zamienić willę, w której mieszkasz na większą… Opisywany piłkarz doszedł do siebie, ale trochę czasu mu to zajęło.

Wygląda na to, że syndrom bogactwa zaraził też piłkarzy Widzewa. Wynegocjowali dla siebie, przy pomocy obrotnych menedżerów, wysokie kontrakty i teraz nie piłka im w głowie, tylko życie obok futbolu. Widać po pojedynczych zagraniach, że coś tam w sobie mają, że potrafią, że powinni, a za chwilę futbolowa nędza bez pieniędza… Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy – cytując Adama Mickiewicza.

Z takim nastawieniem wjeżdża się na autostradę prowadzącą od jednej futbolowej klęski do drugiej. W sumie łodzianie grają słabo, szurają po dnie ligowej tabeli. Wydaje się, że jeżeli diagnoza jest słuszna i dopadła ich choroba kontraktowa, to tak łatwo się z niej nie wyleczą. Obym się mylił.

Pierwszy sprawdzian już 3 marca o godz.20.45. Wtedy czeka łodzian mecz Pucharu Polski, 1/4 finału z GKS w Katowicach, transmisja TVP Sport. A potem nie będzie łatwiej: 7 marca, godz. 20.15, ekstraklasa: Widzew – Lech Poznań.

Pucharowe pieniądze: odpadnięcie na etapie ćwierćfinału daje zarobek w wysokości 190 tys. zł, zaś w półfinale – 380 tys. Finalista, w przypadku porażki, zarobi 1 mln zł, natomiast w przypadku zwycięstwa – aż 5 mln. Najważniejsza jest jednak przepustka do poważnego grania za grubą kasę w futbolowej Europie.

Pieniądze nie grają, tylko ludzie. Pucharowe pary ćwierćfinałowe tworzą: GKS – Widzew, Zawisza Bydgoszcz – Chojniczanka (4 marca, 17.30), Lech Poznań – Górnik Zabrze (4 marca, 20.30), Avia Świdnik – Raków Częstochowa (5 marca, godz. 13.30). Wszystkie mecze w TVP Sport.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑