Rezerwowy Pafka

Tag: łks chrobry (Page 1 of 2)

Rozczarowanie. Porażka łodzian. O, ironio. To byli ełkaesiacy pomogli odprawić ŁKS z kwitem!

Niestety, na drużynie ŁKS nie można polegać, jak na Zawiszy. Po dobrym meczu w Bytomiu, wróciła do swoich jesiennych korzeni, dając się do przerwy dwa razy skutecznie nabrać na szybką kontrę, prezentując też momentami kompletny chaos w defensywie. Efekt? Dołująca porażka, mimo walki i zdobyciu gola. Cóż, trzeba się było obejść smakiem.

Pierwsza porażka trenera Szoki w barwach ŁKS. Dodatkowego smaczku temu faktowi dodaje to, że szkoleniowiec ma za sobą dwa lata spędzone w… Głogowie. Łodzianom na nosie zagrali byli piłkarze ŁKS. To po ich akcjach Chrobry strzelił dwiepierwsze bramki!

Rezerwowi zapewnili ŁKS sukces w Bytomiu, ale trener Szoka postawił na tę samą jedenastkę, która zaczęła premierowy mecz wiosnyi… Mieliśmy powtórkę z rozrywki. Łodzianie szybko stracili jednego, a potem drugiego gola.

Była to pierwsza akcja rywali. W objęciu prowadzenia dużą zasługę mieli byli piłkarze… ŁKS- Janczukowicz i Kelechukwu. Po dobrym dośrodkowaniu tego ostatniego piłkiw pole bramkowe bez problemów w siatce umieścił ją Laskowski.

Gospodarze próbowali odrobić straty. Strzał Tomy z 12 metrów świetnie obronił kolejny były ełkaesiak – Arndt. Więcej aktywności niż w konstruowaniu gospodarze mieli jednak w powstrzymywaniu szybkiego, dobrego technicznie Telechukwu, który dawał sobie radę nawet z trzema atakującymi go rywalami.

Chrobry nie zamierzał się tylko bronić. Bobek dobrze interweniował po strzale Nowakowskiego. Głowacki w ostatniej chwili uprzedził Janczukowicza. Próby ataku gospodarzy kończyły się nieudanymi rozegraniami piłki. W tej sytuacji gospodarze liczyli na… VAR. Na próżno. Arbitrzy nie dopatrzyli się zagrania ręką w polu karnym po akcji Loffelsenda.

Tymczasem po kolejnej dobrej, szybkiej kontrze przeprowadzonej przez nie do upilnowania dla łodzian byłych… łodzian: Janczukowicza i Kelechukwu, pogubiony stoper ŁKS doprowadził do nieszczęścia. Piłkę do własnej bramki skierował Craciun.

Zmiany w składzie, mogły przynieść akcję, jak z Bytomia. Tym razem dośrodkowywał po długim słupku Krykun, ale nie trafił Norlin. Co się odwlecze…Po centrze z rzutu rożnego odważnym strzałem z dystansu kontaktowego gola zdobył Terlecki.

Gdy wszyscy liczyli na drugiego gola łodzian, ełkaesiacy dali się w swoim polu karnym ograć, jak dzieci, stracili trzecią bramkę i wszelkie złudzenia na odrobienie strat. Doznali ósmej porażki w sezonie, drugiej na własnym boisku…

23 lutego o godz. 18 ŁKS zagra w Mielcu ze Stalą.

ŁKS – Chrobry Głogów 1:3 (0:2)

0:1 – Laskowski (5), 0:2 – Craciun (39, samobójczy), 1:2 – Terlecki (74), 1:3 – Nowakowski (83)

ŁKS: Bobek – Fałowski, Craciun, Kupczak, Loffelsend(46, Krykun), Wysokiński, Terlecki, Hinokio(58, Arasa), Głowacki(46, Norlin), Toma(84, Wojciechowski), Piasecki(70, Lewandowski)

Piłkarska karuzela kręci się dalej. Niech ta walentynkowa, futbolowa sobota będzie dla nas – Łodzian!

Jak prawdziwy, a przy tym nieco naiwny, kibic, chciałbym wierzyć, że tym razem będzie dobrze i ta sobota będzie należała do nas – łódzkich fanów. W walentynkowy, futbolowy dzień o godz. 19.30 ŁKS podejmie w I lidze Chrobrego Głogów, a o godz. 20.15 Widzew zagra w ekstraklasie z Wisłą w Płocku. Czy skończymy te zmagania z tarczą czy na tarczy?

W przypadku Widzewa dość mam ciągłego pisania na nie i coraz mocniejszego i ostrzejszego narzekania, na całe otaczające nas sportowe zło. Zdaję sobie sprawę, że rozczarowanie jest wielkie, bo i mnie ono dotyka, ale… Chcę wierzyć że ci, którzy dokonali milionowych (w euro!) futbolowych zakupów jednak wiedzieli, co robią i nowa widzewska armada wreszcie pokaże jakość,wróci z wozem, a nie na wozie.

Sytuacja jest niebezpieczna, na granicy wywinięcia I-ligowego kozła, bo po prostu kolejne porażki zepchną drużynę w ciemną uliczkę, z której nie ma już wyjścia.

W tej chwili jeszcze wszystko jest do uratowania. Ligowa tabela jest tak spłaszczona, że za dwie, trzy udane kolejki drużyna, które jest w strefie spadkowej, zapomni o tym, że w niej była. Nie da się jednak ukryć, że Widzew stanie przed arcytrudnym zadaniem. Po Wiśle przyjdzie czas na mającą pucharowe ambicje Cracovię, a potem próbującą się też ratować przed degradacją – Pogoń…

I to wszystko , gdy nie idzie, atmosfera jest pod psem, a o mobilizację i wyzwolenie widzewskiego charakteru trudno. Łódzki klub wydaje się mieć jednak piłkarzy, którzy potrafią sobie radzić z taką sytuacją, z taką presją. Stąd moja nadzieja na lepsze futbolowe widoki.

ŁKS po niesamowitym meczu w Bytomiu (od 0:2 do 3:2) na pewno nabrał wiary, że nie wszystko jest jeszcze stracone i walka o strefę barażową, a nawet drugie miejsce, dające bezpośredni awans, jest realna. Wszak łodzian od drugiej Polonii Bytom, dzieli tylko pięć punktów! Wszystko może się stać. Trzeba tylko wygrywać i wygrywać, bowiem tylko seria zwycięstw przedłuży nadzieję, że nie skończy się na marnym środku tabeli.

Po pojedynku z Chrobrym, trzeba się będzie wybrać na spotkanie ze Stalą w Mielcu, a potem podjąć Miedź Legnica. Oba zespoły mają o co grać, więc łatwo skóry nie sprzedadzą, ale to dotyczy wszystkich drużyn tej ligi. ŁKS pokazał w Bytomiu, że ma atuty, żeby w tych rozgrywkach jeszcze zamieszać.

A zatem Łodzianie! Ruszajcie w walentynkową sobotędo zwycięskich futbolowych bojów, na które tak czekamy.

Hokejowy wynik w Łodzi. Pięć strzelonych bramek zapewniło pucharowy awans ŁKS!

Pucharowy mecz był grą o awans i zarazem rewanżem za sierpniową porażkę łodzian w lidze 1:2. Emocji nie brakowało. ŁKS nie potrafił utrzymać dwubramkowego prowadzenia. Doszło do dogrywki, a tam decydujące ciosy zadali łodzianie. W sumie padło aż osiem bramek. No, po prostu hokejowy wynik!

Trener Grabowski dał szansę pokazania się rezerwowym. W zespole rywali też zmiany. W bramce gości zabrakło Arndta, w wyjściowej jedenastce pojawił się Janczukowicz.

Mecz dobrze rozpoczęli gospodarze. Po centrze z rzutu wolnego akcję zamykał Krykun, który technicznym strzałem w długi róg pokonał Lenarcika. Na początku spotkania skrzydłowy łodzian był trudny do upilnowania dla rywali.

Głogowianie już po ośmiu minutach doprowadzili do wyrównania, choć praktycznie do tej pory w grze ofensywnej nie istnieli. Laskowski wykorzystał błąd gospodarzy i strzelił przy bliższym słupku. Bomba nie zdołał skutecznie interweniować.

Tym razem ŁKS potrzebował… czterech minut, żeby znów wyjść na prowadzenie. Po centrze Norlina, Lewandowski umieścił głową piłkę w siatce. To była składna akcja gospodarzy, zakończona bramkową nagrodą. Łodzianie poszli za ciosem. Mieli dwie niewykorzystane sytuacje. Szkoda. Jednak do trzech razy sztuka. Kilkudziesięciometrowy rajd napastnika zakończył się wykorzystaniem sytuacji sam na sam z bramkarzem! W ciągu 19 minut padły cztery bramki, Ci, którzy nie wybrali się na stadion im. Władysława Króla niech żałują.

Na tych czterech golach emocje się nie skończyły. Chrobry dążył do zmiany i zdobył kontaktowego gola. Po zagraniu ręką w polu karnym przez Fałowskiego jedenastkę wykorzystał Janczukowicz. Goście atakowali dalej. Jak w ukropie uwijał się bramkarz Bomba. Raz nie dał rady i na tablicy wyników widniał remis!

Gra defensywna łodzian kompletnie się posypała. Była na granicy totalnej katastrofy i porażki. Trener Grabowski reagował zmianami, wpuszczając na boisko swoich asów. ŁKS zamknął rywali we własnym polu karnym. I co z tego wynikało? Nic! Ba, kontra gości o mały włos nie przyniosła im czwartego gola. Skończyło się na strachu. Musiało dojść do dogrywki i doszło. Dodajmy od razu, że na własne życzenie gospodarzy.

Tu ŁKS uzyskał wyraźną przewagę i ją wykorzystał. Stało się to za sprawą nowego pomocnika – Tomy, który precyzyjnym strzałem przy słupku zdobył swojego debiutanckiego gola w ŁKS w 114 minucie spotkania. Na tym nie koniec strzelania w tym przedziwnym pojedynku. W 122 minucie dokładnie wyłożył piłkę Toma, a do bramki trafił Loffelsend. I to by było na tyle.

Losowanie 1/16 finału PP odbędzie się 1 października o godz. 17. Stawkę uzupełnią drużyny reprezentujące Polskę w europejskich pucharach – Lech Poznań, Raków Częstochowa, Jagiellonia Białystok i Legia Warszawa, dołączy także Pogoń Szczecin – w pierwszej rundzie wylosowała Kotwicę Kołobrzeg, która nie przystąpiła do rozgrywek ligowych, a to wyklucza ją z Pucharu Polski. Finał zostanie rozegrany 2 maja 2026 roku na PGE Narodowym w Warszawie.

Przed meczem odbyła się prezentacja sekcji halowych czyli siatkarskiego ŁKS Commercecon oraz koszykarskich zespołów ŁKS KK i ŁKS CoolPack. 

29 września o godz. 17 ŁKS zagra w Pruszkowie kolejny ligowy mecz – z Pogonią Grodzisk Mazowiecki.

Puchar Polski

ŁKS – Chrobry Głogów 5:3 (3:3; 3:1)

1:0 – Krykun (12), 1:1 – Laskowski (20), 2:1 – Lewandowski (24, głową), 3:1 – Lewandowski (31), 3:2 – Janczukowicz (52, karny), 3:3 – Kozajda (62), 4:3 – Toma (114), 5:3 – Loffelsend (120+2)

ŁKS: Bomba – Rudol, Craciun (46, Loffelsend), Fałowski, Norlin (72, Książek) – Ernst, Kupczak (63, Toma), Wysokiński (63, Mokrzycki) – Krykun, Lewandowski (63, Piasecki), Jurkiewicz

ŁKS. To nie jest droga do celu. Za dużo w grze zespołu było pustych przebiegów!

Fot. Artur Kraszewski

ŁKS jest niepokonany na własnym boisku. Wygrał trzy spotkania, dwa zremisował, żadnego nie przegrał. Na dodatek w meczu z Wieczystą (0:0) zachował czyste konto i sprawił, że krakowianie w pierwszym meczu w tym sezonie nie trafili do siatki rywali.

Powiedzmy sobie szczerze, że marna to pociecha. Łodzianie, żeby być w czołówce I ligi, muszą wygrywać ligowe mecze. Taktykę ciągłego posyłania piłek do niezwykle walecznego, ale jednego jedynego napastnika – Piaseckiego, rozpracowała już cała liga. Ten pomysł na grę od czasu do czasu przyniesie pozytywny skutek, ale to nie jest droga (jedyna) do celu.

Pocieszające jest to, że nieźle sobie radziła druga linia łodzian, choć do jej kreatywności można mieć sporo zastrzeżeń. Za dużo w jej grze, jak i całego zespołu, było pustych przebiegów.

Nowy pomocnik – Toma jest solidnym graczem, który na dodatek nie unika boiskowej walki. Na tę chwilę ważniejsze wydaje się być to, żeby szybko wracał do wysokiej formy kapitan Mokrzycki. Dziwne, ale prawdziwe: po ostatnim spotkaniu trzeba powtarzać hasło: równaj z formą i skuteczności gry do nastolatka Fałowskiego!

25 września o godz. 19 w 1. rundzie STS Pucharu Polski ŁKS na stadionie im. Władysława Króla zmierzy się z Chrobrym Głogów, a 29 września o godz. 17 ŁKS zagra w Pruszkowie kolejny ligowy mecz – z Pogonią Grodzisk Mazowiecki.

Czy po ligowej wpadce ŁKS potrafi się zrehabilitować w meczu z zespołem prezentującym momentami futbolowe szaleństwo?!

Fot. ŁKS Łódź

Piłka nożna potrafi być okrutna i złośliwa, jak diabli. ŁKS niespodziewanie i diabelnie dla nas rozczarowująco przegrał z Chrobrym w Głogowie 1:2. Główny udział w tym mieli byli… ełkaesiacy: Kelechukwu, który strzelił gola na 2:1 i Dawid Arndt, który w końcówce skutecznie bronił groźnie strzały łodzian i został uznany za golkipera kolejki I ligi.

Negatywów było bez liku. niektóre kompromitujące ligowych piłkarzy ale… Spróbujmy poszukać pozytywów. Rezerwowy Mateusz Wysokiński dał dobry impuls drużynie, która po jego zjawieniu się na boisku, grała po prostu lepiej. Zaliczył też asystę przy golu Mateusza Lewandowskiego. Wygląda na to, że zasłużył sobie na zaufanie i miejsce w wyjściowym składzie.

Znów bardzo starał się Mateusz Książek i te starania były widoczne, a bez wątpienia najbardziej w 51 minucie pojedynku, gdy uratował ŁKS przed stratą gola, wybijając piłkę z linii bramkowej.

Nie da się jednak ukryć, że łodzianie jako drużyna rozpadli się niczym domek z kart i teraz trudno z niej będzie trenerowi Szymonowi Grabowskiemu stworzyć atrakcyjną talię z asami w rękawie. Może znów się jednak uda, jak po klęsce w Krakowie? Futbol potrafi być nieobliczalny i nieprzewidywalny.

Tym razem ŁKS zmierzy się ze Stalą Mielec i mecz nie będzie rozgrywany na obcym boisku, które ostatnio jest zmorą łodzian. W tym sezonie łodzianie nie zdobyli na wyjeździe żadnego punktu. Wygrali za to oba pojedynki u siebie: ze Zniczem 1:0 i Polonią Bytom 5:0. Stal zdobyła do tej pory raz trzy punkty i to na… wyjeździe. Po szalonym spotkaniu pokonała w Pruszkowie Znicz 5:4, strzelając i tracąc po trzy bramki w drugiej połowie pojedynku.

ŁKS podejmie Stal w piątek o godz. 18, a mecz pokazać ma TVP Sport.

Mecz na obcym boisku i porażka. To zmora zmór ŁKS. Byli gracze łodzian ojcami zwycięstwa Chrobrego

Zdjęcia Artur Kraszewski

Przez chwilę było miło i szybko się skończyła. Wróciła ełkaesiacka zmora zmór czyli wyjazdowa beznadzieja. Wydawało się przez moment, że ŁKS ma nowy team mogący walczyć o marzenie czyli awans do ekstraklasy. Tymczasem przynajmniej na razie jest to powrót do siermiężnej piłkarskiej rzeczywistości z ostatniego sezonu.

ŁKS przegrał wyjazdowy mecz z nie najmocniejszym, tak się przynajmniej wydawała, Chrobrym Głogów. Na dodatek gwóźdź do łódzkiej trumny wbił były piłkarz łodzian. A inny były ełkaesiak bramkarz Arndt ratował w kilku sytuacjach gospodarzy przed stratą drugiej bramki. To tylko przelewa czarę goryczy.

ŁKS zaczął mecz śmiało, odważnie. Nie trwało to niestety długo. Im dalej w las, tym gorzej. Na dodatek łodzianie zbyt łatwo tracili bramki, a skoro sami byli mało skuteczni to musiało się to wszystko skończyć jak skończyło, czyli bolesną ligową porażką.

Trener ŁKS – Szymon Grabowski: – Jesteśmy bardzo źli z powodu tego, co pokazaliśmy w Głogowie. Myślę, że Chrobry zasłużył na zwycięstwo i gratuluję rywalowi. Sami sobie uświadomiliśmy, jak dużo pracy jeszcze przed nami, nawet w kwestii podejścia do obowiązków przez pełne dziewięćdziesiąt minut, a nie tylko momentami. W pierwszej połowie byliśmy zbyt bojaźliwi, brakowało nam kontroli w środku pola i doskoku do rywala. Klasowa drużyna, którą chcemy być, nie może tak łatwo stracić bramki na 1:2. To był gwóźdź, który nas przybił. Jest to dla nas bardzo surowa lekcja.

15 sierpnia o godz. 18 ŁKS podejmie Stal Mielec.

 Chrobry Głogów – ŁKS Łódź 2:1 (0:0)

1:0 – Mazur (54), 1:1 – Lewandowski (59), 2:1- Kelechukwu Ibe-Torti (60)

ŁKS: Bobek – Loffelsend, Rudol, Craciun, Książek (75, Fałowski), Kupczak, Ernst (55, Wysokiński), Hinokio (55, Szczepański), Młynarczyk (46, Balić), Krykun, Piasecki (46, Lewandowski).

18-letni Mateusz Książek jednym z ważnych piłkarzy ŁKS w efektownym zwycięstwie nad Polonią Bytom. Tylko tak dalej!

Fot, ŁKS Łódź

Po przegranym spotkaniu z Wisłą (0:5) narzekałem, że w ŁKS nie pokazują się młodzi piłkarze, tak jak w zespole rywali zrobił to 19-letni skrzydłowy, prawonożny Maciej Kuziemka, motor napędowy ofensywnej gry krakowian, autor trzech asyst. No i szybko doczekałem się łódzkiej odpowiedzi. Łodzianie szybko zatarli fatalne wrażenia po pojedynku z Białą Gwiazdą i na własnym boisku pokonali beniaminka Polonię Bytom 5:0, a do ważnych piłkarzy na boisku należeli ich młodzi gracze.

Uff, odetchnąłem z ulgą. 20-letni Antoni Młynarczyk znów pokazał, że jest piłkarzem, który ma wielki potencjał i na którym można polegać – organizującym grą ofensywną, jak i wspierającym w defensywie mniej doświadczonego kolegę.

Bo właśnie ten kolega był ważnym graczem w stabilizacji gry defensywnej, pozwalającej na konstruowanie składnych akcji, przynoszących gole i efektowne zwycięstwo.

Mowa o 18-letnim obrońcy Mateuszu Książku, któr w 19 minucie meczu niespodziewanie zastąpił kontuzjowanego kapitana Piotra Głowackiego. I pokazał się niczym wytrawny rutyniarz, choć ligowe doświadczenie ma niewielkie. Pod koniec marca pojawił się na 14 minut w ligowym starciu z Odrą Opole. Mateusz grał odpowiedzialnie, czujnie, nie dał rywalom okazji do skutecznego ataku. Ba, gdy nabrał pewności siebie bez kompleksów ruszał do przodu, uczestnicząc w ofensywnych akcjach. Tylko tak dalej!

9 sierpnia o godz. 14.30 ŁKS zmierzy się w kolejnym ligowym meczu z Chrobrym w Głogowie, który w ostatniej kolejce zremisował pechowo ze Stalą w Rzeszowie, tracąc gola w doliczonym czasie gry. ŁKS ma na ligowym koncie 6 zdobytych punktów. najbliższy rywal łodzian – 4.

Przebudzenie po przerwie za sprawą dynamicznych skrzydłowych i Hinokio przybliżyło ŁKS do strefy barażowej

Z futbolowego piekła do nieba. Po beznadziejnej pierwszej połowie ŁKS się odrodził. Wygrał 9 mecz, 5 na wyjeździe i jest coraz bliżej strefy barażowej.

ŁKS przystąpił do meczu bez trzech ważnych piłkarzy. Urazy wykluczyły Arasę i Mokrzyckiego, a nadmiar żółtych kartek – Głowackiego.

ŁKS zaczął ostrożnie i chaotycznie. Coś mogło się zdarzyć po indywidualnych atakach Sitka, ale się nie zdarzyło. Znakiem firmowym pierwszych 30 minut były fatalne dośrodkowania łódzkich piłkarzy w pole karne. Nic dziwnego, że nic groźnego z tego nie mogło wyniknąć.

Pierwszy celny strzał dopiero w 29 minucie. Na taki zdobyli się rywale. Tabiś uderzył wprost w Bobka. W odpowiedzi po błędzie Szarka z ostrego kąta Pirulo ni to strzelał , ni to podawał do Sitki i wyszyły z tego futbolowe nici. Kolejna groźna akcja była autorstwa gospodarzy. Mandrysz chciał sprawdzić Bobka, ale bramkarz popisał się udaną interwencją.

Co się odwlecze… Po rzucie rożnym sprokurowanym po amatorsku przez Majcenicia, niepilnowany Gric główkował precyzyjnie i piłka wpadła po długim rogu i słupku do bramki. Pierwsza połowa to futbolowa nędza po łódzku. Bez Mokrzyckiego piłkarze ŁKS przypominali biedne, bezradne dzieci zagubione w gęstej mgle. A potem… Wszystko się zmieniło!

W 50 min powinien być remis. Po centrze Dankowskiego, Rudol główkował z 5 metrów obok słupka (jak on tego nie potrafił zrobić!). W kolejnej akcji za słabo w polu bramkowym uderzał Młynarczyk, żeby zaskoczyć Lenarcika. Do trzech razy sztuka. Po indywidualnej akcji Hinokio, Szarek wybił piłkę wprost pod nogi Pirulo, a ten bez najmniejszego problemu posłał ją do siatki. Jak na to nie patrzeć to rezerwowy Młynarczyk zdynamizował ataki łodzian. Potem jednak znów na boisku dominował chaos. Musiał wykazać się Bobek, wybijając piłkę na rzut rożny po główce… Gulena.

Dwóch bodaj najlepszych graczy ŁKS dało prowadzenie łodzianom. Znakomity rajd po lewej stronie wykonał Młynarczyk, minął kilku rywali, zagrał na przeciwległą stronę pola karnego do Sitka, a ten posłał piłkę do bramki. Potem po świetnym strzale Młynarczyka, obronił piłkę Lenarcik. Przebudzenie łodzian po przerwie za sprawą przebojowych skrzydłowych i Hinokio.

Chrobry Głogów – ŁKS 1:2 (1:0)

1:0 – Gric (36, głową), 1:1 – Pirulo (54), 1:2 – Sitek (84)

ŁKS: Bobek – Dankowski, Rudol, Gulen, Majcenić, Pirulo (78, Balić), Wysokiński (46, Młynarczyk), Kupczak, Hinokio, Sitek (89, Iwańczyk), Mrvaljević (68, Norlin)

W następnej kolejce 29 marca o godz. 19.30 ŁKS podejmie Odrę Opole.

ŁKS wreszcie zwyciężył, bo ważni dla drużyny piłkarze zagrali o niebo lepiej niż ostatnio!

Fot. ŁKS/Cyfrasport

Ograniczmy się tylko do tego futbolowego roku. Długo, bardzo długo, za długo ełkaesiacy nie mieli okazji cieszyć się ze zwycięstwa. Dwukrotnie zremisowali (z Górnikiem Łęczna 2:2 i Kotwicą Kołobrzeg 0:0) oraz przegrali 0:1 z Miedzią Legnica i… Stało się! Wreszcie ŁKS, dodajmy jak najbardziej zasłużenie, wygrał. Pokonał Wartę 3:1.

Jak i dlaczego tak się stało, choć łodzianie nadal straszyli kibiców wyjątkową nieskutecznością? Skoro jednak stworzyli nawet nie kilka, a kilkanaście bramkowych sytuacji, w końcu coś musiało wpaść, choć na początku dzięki interwencji VAR i jedenastce, potem dzięki samobójowi. W końcu jednak padł gol, który mógłby być ozdobą każdego europejskiego stadionu. Mateusz Wysokiński strzelił z dystansu tak silnie i precyzyjnie, że trafił w okienko. Na pewno ten gol będzie kandydował do miana bramki rundy, a może całego sezonu I ligi. W tym miejscu trzeba dodać, że nie mniej efektowna była akcja i bramka Oliwiera Sławińskiego, która dała zwycięstwo drugiej drużynie w Chojnicach.

Wróćmy do pierwszego zespołu. Łodzianie znów popełnili w defensywie jakże denerwujący (mówiąc łagodnie) błąd, zapominając zupełnie o kryciu w jednej z boiskowych stref, co kosztowało ich stratę bramki. Na szczęście nie cofnęli się, nie ograniczyli do destrukcji, w czym pomogli rezerwowi, a zwłaszcza wspomniany wcześniej Wysokiński.

Trzeba dodać, że ŁKS miał wreszcie pomocników, którzy kreowali i pilnowali gry czyli Koki Hinokio i Michała Mokrzyckiego. Bez dwóch zdań był to najlepszy występ obu piłkarzy w tym roku. Okazało się też, iż Marko Mrvaljević  jest w ataku o niebo lepszy od ustawianego tam niepotrzebnie Andreu Arasy. Współpracował z pomocnikami, wywalczył karnego, miał udział w drugiej bramkowej akcji.

Nadal nie przekonuje mnie Pirulo, choć dla trenera Ariela Galeano jest wprost bezcenny. Antoni Młynarczyk zaczynający mecz jako jego zmiennik, wiele traci ze swej boiskowej energii i przebojowości. Niewarta skórka za wyprawkę?!

Jak na to nie patrzeć. ŁKS zagrał o kilkadziesiąt procent lepiej niż w Kołobrzegu. Jeżeli progres będzie nadal trwać to…?! 14 marca o godz. 20.30 ŁKS zagra ligowy mecz w Głogowie z Chrobrym.

Dwa zwycięstwo z rzędu, to wielka wartość, ale… ŁKS ma słabe punkty. Jeśli ich nie wyeliminuje, to będzie raz na wozie raz pod wozem

Zdjęcia: Radosław Jóźwiak/Cyfrasport

ŁKS odniósł drugie ligowe zwycięstwo. Czy zatem po początkowym kryzysie ma drużynę zdolną walczyć o czołowe miejsca w I lidze? Moim zdaniem na razie nie. Ma za mało piłkarzy , na których można polegać. Popełniający proste błędy Bomba potrafi wybić się na wielkość i pomóc drużynie w odniesieniu zwycięstwa.

Skrzydłowi – Młynarczyk i Arasa – mają szybkość, polot, technikę i potrafią być dla drużyny wartością dodaną. Panem piłkarzem, coraz pewniej rządzącym zespołem jest trzymający grę i pilnujący taktycznej konstrukcji – Mokrzycki. Stara się mu bardzo pomagać Kupczak, ale… to ciągle za mało.

Największą zmorą w ostatnim, choć wygranym 3:0 meczu z Chrobrym, była momentami beznadzieja gra stoperów i drewniany napastnik, który utrudniał konstruowanie akcji, nie mówiąc o ich wykończeniu. Bez robiących różnicę na plus piłkarzy na tych trzech pozycjach, myślę, że prawdziwych ligowych sukcesów nie będzie.

Rozumiem, że trener Dziółka ma do nich zaufanie i wiarę, że potrafią dużo więcej niż pokazują w ligowych starciach, ale lada chwila ten kredyt musi po prostu się wyczerpać, bo szkodzi zespołowi i jego sportowemu rozwojowi.

Warto jednak podsumować optymistyczną statystką: dwa ostatnie mecze młodych, perspektywicznych graczy: Młynarczyk – gol i asysta, Zając – asysta i gol. Tylko tak dalej!

30 sierpnia o godz. 18 ŁKS zagra z sąsiadem w tabeli – Odrą Opole – który potrafił urwać punkt dotychczasowej rewelacji rozgrywek, opartej na młodych polskich graczach (to jest kierunek!) Stali Rzeszów.

« Older posts

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑