
Wydawało się, że najbardziej medialny, ale też momentami bardzo skuteczny futbolowy trener świata – Jose Mourinho bardzo się pomylił i gdy trenował Fenerbahce patrzył na polskiego pomocnika przez różowe okulary. Dowody dostarczał mecz naszej reprezentacji z Nową Zelandią, w którym co tu kryć przeciętnie grającego Sebastiana Szymańskiego, zastąpił aktywny, waleczny, przebojowy Karol Świderski. Wydawało się, że to on zacznie mecz z Litwinami.
Tymczasem trener reprezentacji Polski – Jan Urban widział więcej i wiedział więcej. Zaufał Szymańskiemu i się nie pomylił, bo to on był kluczowym piłkarzem w spotkaniu z Litwą. Zdobył bramkę technicznym strzałem z rzutu rożnego (po prostu majstersztyk!) i zaliczył wyborną asystę przy drugim golu zdobytym przez Roberta Lewandowskiego.
Jan Urban: – Szymański rozegrał bardzo dobre spotkanie, abstrahując od bramki, gdzie koledzy też musieli wykonać dużą pracę, żeby ta piłka wpadła. Poza tym grał fajną piłkę, był wyróżniająca się postacią. Miałem nosa, stawiając na Szymańskiego, ale to drobnostka.
Litwini grali twardo. Wiedzieliśmy, że takie spotkanie może być. Oni nie mieli nic do stracenia, oni chcieli u siebie zapunktować, bo to prestiżowe spotkanie. Gratuluję drużynie, że podeszła do tego spotkania, jak gdybyśmy grali z dużo lepszym przeciwnikiem. Tak trzeba było zagrać. Mimo tego, że prowadziliśmy, to w kilku momentach podaliśmy tlen gospodarzom, a oni próbowali swojego szczęścia. I choć nie mieli wielu sytuacji, to czuli, że ta różnica jednej bramki jest możliwa do zniwelowania i dlatego próbowali. W drugiej połowie już zupełnie było inaczej. Wygraliśmy zasłużenie.
Jakub Szymański: – Wiadomo, że takie piłki, jak przy moim strzale z rzutu rożnego, nie są łatwe dla bramkarza, szczególnie kiedy wokół znajduje się wiele osób. W pewnym stopniu to było ćwiczone, tak chcieliśmy zagrać i fajnie, że wpadło. Wiele osób nie widzi, jak Robert Lewandowski pracuje dla drużyny, tworzy miejsce dla kolegów. Jest zwycięstwo, są trzy punkty. Są momenty, że ta gra nie wygląda tak, jak byśmy chcieli, ale to w każdym meczu na pewno będzie się zdarzało. Trzy punkty są jednak najważniejsze i wracamy do domu szczęśliwi.
Zbigniew Boniek: – Nareszcie było trochę Szymańskiego.
Wygląda na to, że zimą Jakub Szymański pożegna się, jak wcześniej Mourinho, z Fenerbahce. Ciekawe, gdzie trafi? Czy do prowadzonej przez Jose Benfiki?

