Rezerwowy Pafka

Tag: polski sport

Postęp polskich piłkarzy jest widoczny, ale jeszcze daleko im do mocarnych siatkarzy!

Bez przesady. To nie jest jeszcze piłkarski wzlot, ale postęp jest wyraźny. Futbolowa reprezentacja Polski w walce o mundial w ładnym stylu (z lekkimi zgrzytami w końcówce) pokonała Finlandię 3:1. Mecz w telewizji polskiej oglądało prawie 5 milionów widzów. To najlepszy dowód na to, że nie ma sportu, który popularnością przebiłby piłkę nożną. Dlatego lepsza gra Polaków wzbudza taką społeczną… ekscytację.

W tej grze notujemy postęp, a w innych? W męskiej koszykówce też i to nie tylko za sprawą znakomitego polskiego Amerykanina. Mamy zespół, który dziś o godz. 16 powalczy z Turcją w ćwierćfinale EuroBasket 2025. Mocno trzymam kciuki, żeby było kolejne zwycięstwo!

Poza wszelką konkurencją jest polska, męska siatkówka. Tu po prostu jesteśmy światową potęgą i wszyscy muszą się z nami liczyć. W kobiecej siatkówce jest postęp, ale odbijamy się od włoskiej i tureckiej ściany.

Kolejny krok do przodu zrobiły piłkarki, a liderka drużyny narodowej – Ewa Pajor to gwiazda Barcelony i zawodniczka światowego formatu.

Bardzo bym chciał, żeby nasz męski team więcej się liczył w światowym, ba europejskim rugby, ale na dziś to po prostu niemożliwe. Dobrze zatem, że nowi selekcjonerzy Kamil Bobryk i Tomasz Stępień stawiają nie na zagraniczny zaciąg, a na najlepszych chłopaków z ekstraligi. To może dać sportowy postęp.

Po zmianie trenera i rozszerzeniu kadry o zawodniczki już nie dwóch a więcej klubów, ciekaw jestem, na co będzie stać panie grając do tej pory z sukcesami w rubgowe siódemki.

Reprezentacyjna piłka ręczna, tak pań i panów, to dla mnie sportowa zagadka. Na więcej liczyłem w męskim i kobiecym hokeju na trawie, ale… paniom halowego mistrzostwa Europy nikt nie odbierze. Piłkarze wodni walczyli w mistrzostwach Europy, ale zakończyli zmagania na fazie grupowej. I tak to się plecie na tym polskim, sportowym świecie…

Wnioski po igrzyskach. Wielka reforma związków sportowych, spółki skarbu państwa finansujące tylko sport dzieci i młodzieży. Jeśli tak się nie stanie za cztery lata będzie jeszcze gorzej!

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Powiedzmy sobie szczerze, nam Polakom igrzyska się nie udały. Nie było gradu niespodzianek zamienionych na medale. Nie było wzlotu, raczej stagnacja, pokazująca, że z polskim sportem nie jest, mówiąc łagodnie, najlepiej. Zdobyliśmy 10 medali (1 – 4 – 5, 42 miejsce w klasyfikacji medalowej).

Z poprzednich igrzysk reprezentacja Polski przywiozła 14 medali: cztery złote, pięć srebrnych i pięć brązowych. Teraz jest ich mało i chyba nie ma w tym przypadku. Ze sportem w Polsce nie dzieje się najlepiej.

Zawiedli przedstawiciele wiodących do tej pory – medalowych dyscyplin. W Tokio, Rio de Janeiro i Londynie tylko lekkoatletyka, wioślarstwo i kajakarstwo przyniosły nam 23 medale, w tym osiem złotych. A teraz? Lepiej ich występy pominąć milczeniem.

W tej sytuacji więcej niż o zmaganiach w Paryżu przez ostatnie tygodnie mówiono o aferze z Babiarzem, pijanych sędziach piłkarskich i kibicach(!?) biegających po dachu stadionu Cracovii.

Rozżaleni sportowcy – olimpijczycy przestali się hamować. Przelała się czara goryczy. Głośno i źle mówiono w związkach kolarskim i zapaśniczym. Czy w innych jest naprawdę lepiej?

Jedno jest pewne. Polski sport wymaga natychmiastowej zmiany – to jest najważniejszy wniosek płynący z nieudanych igrzysk. Minister Sławomir Nitras, zamiast gadać o parytetach w związkach sportowych, powinien natychmiast wziąć się za ich reformę, a wiele zarządów i zasiadających w nim działaczy pogonić tam, gdzie pieprz rośnie.

Raz na zawsze i ostatecznie powinno zostać ustalone, że spółki skarbu państwa nie finansują klubów piłkarskich, żużlowych czy siatkarskich, a szeroko rozumiany sport dzieci i młodzieży, którego podstawy nowego funkcjonowania wypracować powinny ministerstwa sportu i edukacji.

Jeśli zostanie tak jak jest, to jestem przekonany, że na kolejnych igrzyskach będzie jeszcze gorzej, mimo nieuzasadnionego naiwnego optymizmu szefa PKOl.

Finansowanie polskiego sportu przez spółki skarbu państwa to obecnie patologia!

Idą nowe politycznie czasy. Miejmy nadzieję, że nastąpią one też w polskim sporcie. Na początek, żeby nie było cienia wątpliwości: jestem za tym, żeby spółki skarbu państwa finansowały polski sport. Ale na pewno nie w ten sposób, nie na tych zasadach, co dotychczas!

Obecnie obowiązuje prosta reguła: kto bliżej żłobu, kto się dopchał, kto ma wysoko ustawionego politycznie wujka, siostrzeńca, brata dziadka, to jego! Na niego i reprezentowany przez niego klub spływa deszcz mamony z naszych wspólnych pieniędzy. To prowadzi do patologii i niestety zamiast powszechnej dezaprobaty, co najwyżej kończy się na prześmiewczych memach. Otóż nie, trzeba walczyć z tą sportową patologią. Musi być po prostu sprawiedliwiej.

Pomysł wydaje się prosty: spółki skarbu państwa finansują sport dzieci i młodzieży – wspierając rozgrywki czy organizowane imprezy sportowo – rekreacyjne. To po pierwsze, a po drugie: spółki skarbu państwa sponsorują nie poszczególne kluby, a rozgrywki i zawody prowadzone i organizowane przez związki sportowe.

Ba, żeby tak się stało, trzeba najpierw zrobić wielki reset, czyli uczynić ze związków sportowych organizacje do których my, obywatele mamy pełne zaufanie. Niestety, tak dzisiaj nie jest. Wiele, ba większość z nich, obrasta w organizacyjne absurdy, wspierając swoich, kolesiów, tolerując układy i układziki i uprawiając prywatę wręcz w karykaturalnej formie. Których związków to dotyczy? Każdy widzi! Dlatego najpierw wielki sportowy – organizacyjny reset, a potem pieniądze ze spółek skarbu państwa. To jest możliwe i wykonalne!

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑