Rezerwowy Pafka

Tag: puchar polski (Page 1 of 4)

Czy spełni się marzenie Widzewa o wielkiej piłce? Nadzieja, która została, to Puchar Polski!

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

W środę ostatni, tegoroczny dzień wielkich, futbolowych emocji dla Widzewa. O godz. 12 w TVP Sport losowanie par 1/4 finału STS Puchar Polski. Na kogo mogą trafić łodzianie? Oby nie był to żaden z klubów ekstraklasy!

Z drugiej strony ligowa wiosna w łódzkim wykonaniu ma być sportowym resetem. Nie może być tak, że jest w składzie tylko jeden jedyny piłkarz, który na pewno jesienią nie zawiódł czyli Sebastian Bergier. Pozostali albo notowali wpadki, albo razili przeciętnością albo po prostu zawiedli. Widzew ma być zdecydowanie lepszą drużyną (z sześcioma nowymi piłkarzami?!), która nie przestraszy się nikogo i będzie zdobywać punkty, także w końcówkach spotkań. Pożyjemy, zobaczymy.

Ligę trzeba dograć tak, żeby z niej nie spaść, a w Pucharze Polski powalczyć o najwyższy cel. Zdobycie pucharu to byłby znakomity symbol narodzin zespołu nawiązującego twórczo do teamu legendarnego Widzewa!

Skład pucharowych ćwierćfinalistów:

PKO BP Ekstraklasa (5): GKS Katowice, Górnik Zabrze, Lech Poznań, Raków Częstochowa, Widzew Łódź, Betclic 2 Liga (1): Chojniczanka Chojnice
Betclic 3 Liga (2): Avia Świdnik, Zawisza Bydgoszcz.

Oto jakie pieniądze były i są do zarobienia w pucharowej batalii: triumfator 5 mln zł, finalista 1 mln zł, półfinaliści 380 tys. zł, ćwierćfinaliści 190 tys. zł, przegrani w 1/8 finału 90 tys. zł, przegrani w 1/16 finału 45 tys. zł, przegrani w I rundzie 15 tys. zł.

To bezcenne, pucharowe zwycięstwo w Szczecinie może uratować sezon Widzewowi!

Nieudana ligowa jesień, nie musi oznaczać straconego sezonu. Widzew wygrał pucharowy mecz w Szczecinie i w tej rozgrywce poszuka wiosną swojej europejskiej szansy. Łodzianie wygrali drugi mecz z rzędu i na koniec zmagań zyskali formę, pewność siebie i mądrość w grze. Trochę szkoda, że tak późno.

Mecz mógł się zacząć pięknie. Zabrakło niewiele – precyzji, a może łutu szczęścia. Shehu, strzelając po długim rogu, trafił w słupek. Za chwilę jednak w rewanżu niefrasobliwością popisali się obrońcy łodzian i minimalnie pomylił się Molnar.

Do trzech razy sztuka. Dwa razy pudłował Zeqiri, ale za trzecim razem niepilnowany z pięciu metrów nie mógł spudłować i nie spudłował. Dodajmy: po znakomitej akcji Pawłowskiego z Baeną. Miał szansę na skuteczną odpowiedź Molnar, ale znakomitą interwencją popisał się Kikolski. Do przerwy były głównie defensywne… szachy i trzeba to obiektywnie powiedzieć, że lepiej tę partię rozgrywali łodzianie.

W drugiej połowie dobra akcja łódzkich napastników zakończyła się fatalnym pudłem Bergiera. Kolejny atak w liczebnej przewadze w polu karnym Pogoni też skończył się… niczym. A potem nastąpił fatalny błąd Czyża. Przy szybkiej kontrze Portowców faulował rywala Visus. Trwały długo dywagacje VAR czy obrońca nie powinien ujrzeć nie żółtą, a czerwoną kartkę. Ostatecznie skończyło się na łódzkim strachu.

Widzew się za głęboko cofnął i stracił gola. Znów jednak skończyło się na strachu, bo autor bramki był na spalonym. Czas mijał, a Widzew cofał się coraz bardziej pod własną bramkę. Były momenty grozy, ale… Po kapitalnych kontrach doskonałe sytuacje zmarnowali Bergier, Shehu i Alvarez. A powinno być po meczu! W końcu jednak sprawiedliwości stało się zadość. Widzew wygrał i awansował, bo na to zasłużył.

6 grudnia o gody. 17.30 ostatni ligowy mecz jesieni. Widzew zagra w Lubinie z Zagłębiem.

1/8 finału STS Puchar Polski

Pogoń Szczecin – Widzew 0:1 (0:1)

0:1 – Zeqiri (35, głową)

Widzew: Kikolski – Andreou, Visus, Żyro, Kozlovsky – Baena (90+3, Krajewski), Czyż (84, Hanousek), Shehu, Pawłowski (90+3, Alvarez) – Zeqiri (84, Fornalczyk), Bergier ( 90+12, Klukowski)

Widzew. Czy Sebastian Bergier pobije rekord Artura Wichniarka z… zeszłego wieku?

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Zwycięstwo w Gliwicach z Piastem (2:0) dało taką cichą nadzieję, że mimo krytyki i rozczarowań finał futbolowych zmagań tej jesieni może być dla Widzewa… optymistyczny. Warunek jest jeden, zwycięska seria łodzian musi trwać!

Już 2 grudnia o godz. 20.30 w 1/8 finału STS Puchar Polski Widzew zagra w Szczecinie z Pogonią. Transmisja TVP Sport. A 6 grudnia o gody. 17.30 ostatni ligowy mecz jesieni. Widzew zagra w Lubinie z Zagłębiem.

W Gliwicach futbolowego szału nie było, ale był sukces i może coś, co jest nie mniej ważne. Widzew potrafił wreszcie być drużyną na dobre i na złe, walczącą i na to było miło patrzeć. Piast z kolei pokazał czarno na białym, że Widzew to zespół, który kompletnie mu nie leży. Zanotował czwartą z rzędu porażkę z tym przeciwnikiem.

 Chorwacki szkoleniowiec Igor Jovicević pomieszał składem i zrobił to niczym w kotle futbolowych czarownic. Kluczowe okazało się to, ze postawił na grę dwoma napastnikami. A ci mu się pięknie odwdzięczyli, strzelając zwycięskie bramki. Nie koniec na tym. Sebastian Bergier i Andi Zeqiri pokazali, że bez cienia egoizmu (a wszak walczą o miano pierwszego napastnika) potrafią ze sobą współpracować.

Bergier to najlepszy łódzki piłkarz tej jesieni (nie dość, że trafia do siatki, to jeszcze skutecznie pracuje za dwóch). Jeśli wiosna będzie nie mniej, a może nawet bardziej, udana to… Bergier może być napastnikiem, który zapisze na swoim koncie więcej niż 15 zdobytych bramek.

Według Interii: ostatnim, który tego dokonał, był Artur Wichniarek i to w… ubiegłym wieku. W sezonie 1998/99 strzelił 20 goli. Rok wcześniej Jacek Dembiński trafił 17 razy… Teraz nadejdzie czas Sebastiana Bergiera? Oby, tak właśnie się stało!

Trampkarski błąd bramkarza Zagłębia – Gikiewicza dał pucharowy awans Widzewowi!

Wielki błąd Gikiewicza w bramce Zagłębia sprawił, że Widzew wygrał po dogrywce mecz i zanotował pucharowy awans. Trzeba jednak przyznać, że…

To był futbolowy kabaret skeczów męczących. Ciężko ogląda się nieporadny, wolny, grający bez pomysłu Widzew, któremu konstruowanie akcji ofensywnych przychodzi z największym trudem. Zamiast składnych ataków, nic nie dająca wymiana podań lub bronienie własnego przedpola. Tak, to w wykonaniu łodzian wyglądało i nadal wygląda.

Spokojne, pewne siebie Zagłębie i chaotyczny, szarpiący się w nieskutecznych akcjach Widzew, tak wyglądał początek meczu. To skutkowało golem dla gości. Po analizie VAR nie został on jednak uznany. Powód? Spalony!

To nie zniechęciło lubinian, którzy nadal rozdawali karty na boisku, co nie podobało się kibicom. Pojawiły się przeciągłe gwizdy. Łodzianie szukali szansy w stałych fragmentach gry – bezskutecznie. Przeprowadzili jedną składną akcję, ale do centry Akere nie zdążył Zeqiri. Goście byli składniejsi, konkretniejsi. Czyste konto łodzian musiał zapewniać dobrymi interwencjami bramkarz Ilić i znakomitym wślizgiem Żyro.

Widzew próbował ale wszystko kończyło się stałymi fragmentami gry – nic nie przynoszącymi rzutami rożnymi. Kolejne 45 minut łodzian do jak najszybszego zapomnienia.

W drugiej połowie spóźnieni z interwencjami łodzianie oglądali żółte kartki. Znów musiał ich ratować Ilić. Ofensywnych efektów grania łodzian nie było. Za to w defensywie nieszczęście. Krajewski, próbując ratował drużynę w groźnej podbramkowej sytuacji, wpadł w Ilicia i skręcił nogę. Opuścił boisko na noszach.

Goście z każdą upływającą minutą słabli w oczach, Widzew starał się to wykorzystać. I nic. Bicie głową w mur. W tej sytuacji futbolowe męczarnie przedłużyły się na dogrywkę. Tu nadal trwał antyfutbol do czasu trampkarskiego klopsa Gikiewicza.

W drugiej połowie dogrywki na strzał rozpaczy z rzutu wolnego z ponad trzydziestu metrów zdecydował się Pawłowski. Uderzył mocno w sam środek bramki. Gikiewicz próbował złapać piłkę. Zrobił to tak nieudolnie, że ta wpadła do bramki! Mówiąc szczerze golkipier sam sobie wrzucił piłkę do bramki. Czarna rozpacz byłego gracza łodzian. Ta wpadka Gikiewicza dała pucharowy awans Widzewowi.

Losowanie 1/8 finału STS Pucharu Polski odbędzie się 4 listopada o godz. 12. Mecze tej fazy zostaną rozegrane 2-4 grudnia.

A już 2 listopada o godz. 20.15 ligowy hit hitów (czy na pewno?!): Widzew podejmuje Legię!

1/16 finału STS Pucharu Polski

Widzew – Zagłębie Lubin 1:0 – po dogrywce, awans Widzew

1:0 – Pawłowski (112)

Widzew: Ilić – Krajewski (75, Visus), Andreou, Żyro, Gallapeni – Selahi (91, Pawłowski) – Akere (67, Baena), Alvarez (79, Czyż), Shehu, Fornalczyk – Zeqiri (67, Bergier)

ŁKS odpadł z Pucharu Polski. Łodzianie grali dwoma napastnikami, a honorowy gol dla nich padł po strzale… samobójczym

Pucharowe emocje były, ale się skończyły. ŁKS odpadł z rozgrywek. Jasne, porażka z wyżej notowanym rywalem niby ujmy mu nie przynosi. No i walczył do końca. W doliczonym czasie gry emocji było więcej niż w nie jednym ligowym meczu. Ba, w ostatniej akcji spotkania, w siódmej doliczonej minucie gry Wysokiński mógł doprowadzić do wyrównania, ale jego strzał zablokował Szkurin.

To jednak tylko słabe pocieszenie. Fakty są okrutne. ŁKS przegrał kolejne spotkanie i to jak najbardziej zasłużenie. Przestał się liczyć w Pucharze Polski, coraz mniej niestety znaczy w ligowych rozgrywkach. Ot, smutny los futbolowego przeciętniaka.

Trzeba odnotować w barwach ŁKS debiut bramkarza – 19-letniego Łukasza Jakubowskiego (191 cm wzrostu), który nabierał sportowego doświadczenia w Stomilu Olsztyn. I trzeba przyznać, że należał do najlepszych graczy w łódzkim zespole, bo to GKS dyktował warunki gry.

Łodzianie mieli grać odważnie – dwoma napastnikami (Piasecki, Lewandowski). A wyszło tak, że gola zdobyli po strzale… samobójczym. Forma, także ta strzelecka nie wróży dobrze przed najbliższym pojedynkiem. A teraz znów liga. 3 listopada o godz. 18.45 pojedynek ŁKS – Śląsk Wrocław.

Szymon Grabowski (trener ŁKS): Niestety kończymy naszą przygodę z Pucharem Polski. Mieliśmy swoje ambicje i chcieliśmy pokonać rywala z ekstraklasy, niestety teraz pozostaje nam skupić się wyłącznie na lidze. Jeśli chodzi o sam mecz, początek był ostrożny. Straciliśmy pewność siebie po golach GKS, które padły po naszych dużych błędach. Próbowaliśmy wyjść wyżej do rywala po przerwie i do końca byliśmy w grze.

Znamienne jest to, że spotkania oglądało tylko 3.285 widzów.

1/16 finału STS Pucharu Polski

ŁKS – GKS Katowice 1:2 (0:1)

0:1 – Jędrych (31, karny), 0:2 -Szkurin (61), 1:2 – Jędrych (84, samobójczy)

ŁKS: Jakubowski – Rudol, Craciun, Kupczak – Krykun (76, Jurkiewicz), Wysokiński, Ernst, Toma (65, Szczepański), Norlin (65, Głowacki) – Lewandowski (88. Arasa), Piasecki (76, Balić)

Hokejowy wynik w Łodzi. Pięć strzelonych bramek zapewniło pucharowy awans ŁKS!

Pucharowy mecz był grą o awans i zarazem rewanżem za sierpniową porażkę łodzian w lidze 1:2. Emocji nie brakowało. ŁKS nie potrafił utrzymać dwubramkowego prowadzenia. Doszło do dogrywki, a tam decydujące ciosy zadali łodzianie. W sumie padło aż osiem bramek. No, po prostu hokejowy wynik!

Trener Grabowski dał szansę pokazania się rezerwowym. W zespole rywali też zmiany. W bramce gości zabrakło Arndta, w wyjściowej jedenastce pojawił się Janczukowicz.

Mecz dobrze rozpoczęli gospodarze. Po centrze z rzutu wolnego akcję zamykał Krykun, który technicznym strzałem w długi róg pokonał Lenarcika. Na początku spotkania skrzydłowy łodzian był trudny do upilnowania dla rywali.

Głogowianie już po ośmiu minutach doprowadzili do wyrównania, choć praktycznie do tej pory w grze ofensywnej nie istnieli. Laskowski wykorzystał błąd gospodarzy i strzelił przy bliższym słupku. Bomba nie zdołał skutecznie interweniować.

Tym razem ŁKS potrzebował… czterech minut, żeby znów wyjść na prowadzenie. Po centrze Norlina, Lewandowski umieścił głową piłkę w siatce. To była składna akcja gospodarzy, zakończona bramkową nagrodą. Łodzianie poszli za ciosem. Mieli dwie niewykorzystane sytuacje. Szkoda. Jednak do trzech razy sztuka. Kilkudziesięciometrowy rajd napastnika zakończył się wykorzystaniem sytuacji sam na sam z bramkarzem! W ciągu 19 minut padły cztery bramki, Ci, którzy nie wybrali się na stadion im. Władysława Króla niech żałują.

Na tych czterech golach emocje się nie skończyły. Chrobry dążył do zmiany i zdobył kontaktowego gola. Po zagraniu ręką w polu karnym przez Fałowskiego jedenastkę wykorzystał Janczukowicz. Goście atakowali dalej. Jak w ukropie uwijał się bramkarz Bomba. Raz nie dał rady i na tablicy wyników widniał remis!

Gra defensywna łodzian kompletnie się posypała. Była na granicy totalnej katastrofy i porażki. Trener Grabowski reagował zmianami, wpuszczając na boisko swoich asów. ŁKS zamknął rywali we własnym polu karnym. I co z tego wynikało? Nic! Ba, kontra gości o mały włos nie przyniosła im czwartego gola. Skończyło się na strachu. Musiało dojść do dogrywki i doszło. Dodajmy od razu, że na własne życzenie gospodarzy.

Tu ŁKS uzyskał wyraźną przewagę i ją wykorzystał. Stało się to za sprawą nowego pomocnika – Tomy, który precyzyjnym strzałem przy słupku zdobył swojego debiutanckiego gola w ŁKS w 114 minucie spotkania. Na tym nie koniec strzelania w tym przedziwnym pojedynku. W 122 minucie dokładnie wyłożył piłkę Toma, a do bramki trafił Loffelsend. I to by było na tyle.

Losowanie 1/16 finału PP odbędzie się 1 października o godz. 17. Stawkę uzupełnią drużyny reprezentujące Polskę w europejskich pucharach – Lech Poznań, Raków Częstochowa, Jagiellonia Białystok i Legia Warszawa, dołączy także Pogoń Szczecin – w pierwszej rundzie wylosowała Kotwicę Kołobrzeg, która nie przystąpiła do rozgrywek ligowych, a to wyklucza ją z Pucharu Polski. Finał zostanie rozegrany 2 maja 2026 roku na PGE Narodowym w Warszawie.

Przed meczem odbyła się prezentacja sekcji halowych czyli siatkarskiego ŁKS Commercecon oraz koszykarskich zespołów ŁKS KK i ŁKS CoolPack. 

29 września o godz. 17 ŁKS zagra w Pruszkowie kolejny ligowy mecz – z Pogonią Grodzisk Mazowiecki.

Puchar Polski

ŁKS – Chrobry Głogów 5:3 (3:3; 3:1)

1:0 – Krykun (12), 1:1 – Laskowski (20), 2:1 – Lewandowski (24, głową), 3:1 – Lewandowski (31), 3:2 – Janczukowicz (52, karny), 3:3 – Kozajda (62), 4:3 – Toma (114), 5:3 – Loffelsend (120+2)

ŁKS: Bomba – Rudol, Craciun (46, Loffelsend), Fałowski, Norlin (72, Książek) – Ernst, Kupczak (63, Toma), Wysokiński (63, Mokrzycki) – Krykun, Lewandowski (63, Piasecki), Jurkiewicz

Łatwo nie było, ale to Widzew gra dalej w Pucharze Polski. I to jest najważniejsze!

Pucharowy mecz zapowiadał się na… wyrównany. W ekstraklasie oba kluby zdobyły po 10 punktów (łodzianie – trzy zwycięstwa, rywale – dwa). I tak się stało. Mecz wyrównany był, ale na szczęście dla łodzian ostatnie słowo należało do nich.

Widzew prowadził po znakomitym, efektownym strzale Alvareza i miał sytuacje do przerwy na kolejne gole – niestety niewykorzystane. Gospodarze nie zamierzali być dłużni. Emocji zatem nie brakowało.

Po zmianie stron trwała wymiana ciosów. Konkretniejsi byli gospodarze. Gola zdobył ładnym strzałem Trubeha, ale dlaczego żaden łódzkim piłkarz nie umiał go powstrzymać, to już pozostaje tajemnicą szatni przy al. Piłsudskiego. Inną tajemnicą jest, dlaczego już w 64 min opuścił boisko najbardziej kreatywny widzewiak – Alvarez.

Niestety, gospodarze coraz łatwiej dochodzili do bramkowych sytuacji i oni byli bliżsi rozstrzygnięcia pojedynku na swoją korzyść. I stało się to, co musiało się stać. Po katastrofalnej grze łodzian w defensywie, gospodarze wyszli na prowadzenie. Nie utrzymali go do końcowego gwizdka. Co stało się za sprawą najważniejszego człowiek w widzewskiej talii czyli Sheu.

W doliczonym czasie gry łodzianie mieli furę szczęścia. Trzy razy w jednej akcji wybijali piłkę sprzed linii bramkowej, wyręczając niezbyt zorientowanego w sytuacji bramkarza Ilicia. A potem w 200-procentowej sytuacji spudłował Jimenez. A zatem innego rozwiązania futbolowej sytuacji być nie mogło, jak seria rzutów karnych!

Przed północą zapadło rozstrzygnięcie. Jedenastki dla Widzewa wykorzystali: Bergier, Teklić, Fornalczyk, Therkildsen i Shehu. Strzał tego zdecydował o awansie łodzian, bowiem bramkarz Widzewa obronił jedną jedenastkę! Shehu nie zawiódł, jak zwykł to robić w tym sezonie. Widzew gra dalej, wygrał pierwszy mecz w nowym sezonie na obcym boisku i awansował w Pucharze Polski. Oby to było nowe otwarcie.

28 września (niedziela) o godz. 12.15 podejmie w ligowym starciu Raków Częstochowa.

Pierwsza runda Pucharu Polski

Termalica Nieciecza – Widzew 2:2 (0:1), po dogrywce 2:2, w rzutach karnych 4:5, awans Widzewa

0:1 – Alvarez (19), 1:1 – Trubeha (55), 2:1 – Zapolnik (81), 2:2 – Shehu (90+1)

Widzew: Ilić – Therkildsen, Żyro, Visus (75, Andreu), Gallapeni )64, Krajewski) – Alvarez (64, Shehu), Selahi, Teklić – Baena (80, Akere), Zeqiri (64, Berger), Fornalczyk

Sroki nie miały sobie równych. Łódzcy rugbiści w odmianie pięcioosobowej zdobyli złoty i brązowy medal!

Zdjęcia Sroki Łódź

Oświęcim stał się areną pierwszej edycji Pucharu Polski w pięcioosobowej odmianie rugby league. Zawody, rozegrane systemem „każdy z każdym”, dostarczyły licznie zgromadzonym kibicom dużą dawkę emocji, a Sroki Łódź nie miały sobie równych, zgarniając dwa medale: złoty i brązowy.

Kamil Kleszcz  – asystent zarządu KS Sroki; – Łodzianie wystawili dwa składy: bardziej doświadczony, Sroki Łódź „A” z kapitanem Mateuszem Kowalewskim na czele oraz głodną sukcesu drużynę Sroki Łódź „B”, którą poprowadził Kacper Wojtas, dla którego był to powrót po dwuletniej walce z kontuzją kolana. Obie ekipy pokazały klasę, kończąc rozgrywki na podium.

Sroki „A” zdobyły złoto, wyprzedzając Krakodyle Kraków dzięki lepszemu bilansowi małych punktów, a Sroki „B” dorzuciły brąz. Na dalszych miejscach uplasowały się Rugby Club Bielsko-Biała i Husaria Oświęcim.

Ekipa „A” zaczęła z lekkim falstartem, remisując z Krakodylami Kraków, by następnie kolejno odnieść zdecydowane zwycięstwa nad RC Bielsko-Biała i Husarią Oświęcim. Kulminacyjnym momentem zawodów były historyczne derby Łodzi, w których Sroki „A” po bardzo ciekawym i dość wyrównanym pojedynku pokonały drugą drużynę Srok. Drużyna „B” również zdominowała mecze z Bielsko-Białą i Oświęcimiem, ale musiała uznać wyższość Krokodyli, przegrywając jednym przyłożeniem.

W drużynie Srok „B” błyszczał Kacper Krupa, który mimo młodego wieku zaprezentował bardzo dojrzałą grę. Na wyróżnienie zasługuje także Mateusz Daszkowski, który w krótkim czasie poczynił ogromne postępy.

Kacper Wojtas, kapitan Srok „B”, nie krył radości z powrotu na boisko: – Turniej był dla mnie wyjątkowy ze względu na to, że po dwóch latach zmagania się z kontuzją, mogłem znowu wyjść na boisko. Cały czas byłem blisko drużyny, ale bardzo tęskniłem za grą.” 

Łódzcy rugbyści już szykują się do najważniejszego wyzwania – mistrzostw Polski w odmianie trzynastoosobowej, które ruszają na przełomie czerwca i lipca. Czy Sroki powtórzą sukces z obu Pucharów Polski?

Sroki Łódź pokazały sportową moc i zdobyły Puchar Polski Rugby League 9’s!

Zdjęcia Sroki Łódź

Jestem fanem łódzkiego sportu. Każdy nasz – łódzki sukces cieszy mnie podwójnie. A ma jeszcze lepszy smak, gdy dotyczy jedne z moich ulubionych dyscyplin – rugby!

Kamil Kleszcz – asystent zarządu KS Sroki Łódź nie kryje radości: Sroki Łódź z Pucharem Polski Rugby League 9’s! W Krzakach Czaplinkowskich Sroki sięgnęły po Puchar Polski s, przywracając trofeum Łodzi po pięciu latach przerwy. Drużyna pokazała charakter i świetną formę, zasłużenie zdobywając tytuł.
Sroki pewnie awansowały do finału. Tam zmierzyły się z WildCats Góra Kalwaria, których pokonały 34:4. Dominacja w ataku i solidna obrona zapewniły łodzianom zdecydowane zwycięstwo.

Najlepszym zawodnikiem turnieju wybrano Patryka Bartczaka, którego przyłożenia i energia na boisku zrobiły różnicę. – To zasługa całego zespołu. Graliśmy razem i to przyniosło efekt- powiedział MVP po meczu.
W drużynie zadebiutował Piotr Karliński, który pokazał się z dobrej strony. Po długiej przerwie na boisko wrócił też Krzysztof Tonn, prezes Srok, wnosząc doświadczenie i spokój w kluczowych momentach.

Co ważne, Sroki nie grały w najmocniejszym składzie, ale to nie nie przeszkodziło im w triumfie. – Pokazaliśmy, że mamy silny zespół. Każdy dał z siebie wszystko – mówił trener Michał Wójcik.
Po sukcesie drużyna już szykuje się do ligowej rywalizacji. Trener Wójcik rozpoczął przygotowania, a zawodnicy są gotowi na kolejne wyzwania. -Puchar cieszy, ale liga to nasz główny cel w tym sezonie – zapowiedział szkoleniowiec.




Puchar Polski Rugby League 9s. Liczymy na udany występ łódzkich Srok! Drużyna jest głodna sukcesu

Zdjęcia: Sroki Łódź

Sobota 24 maja to ważna data dla KS Sroki Łódź, naszej drużyny w rugby XIII -osobowym. Łodzianie wezmą udział w Pucharze Polski Rugby League 9s, rozgrywany w Krzakach Czaplinkowskich.

Kamil Kleszcz – asystent zarządu Sroki Łódź: Po zeszłorocznym drugim miejscu i niedawnym zwycięstwie nad Vrchlabi Mad Squirrels drużyna jest głodna sukcesu i gotowa, by tym razem zgarnąć puchar. Rok temu Srokom zabrakło odrobiny szczęścia, by wygrać turniej. Drugie miejsce w Górze Kalwarii pozostawiło niedosyt, a zawodnicy nie ukrywają, że chcą się zrewanżować. – Wracamy silniejsi i bardziej zgrani. Mamy rachunki do wyrównania – mówi Dawid Krawczyński, jeden z filarów drużyny.

Paliwem dla łodzian jest też ich ostatnia wygrana. W kwietniowym meczu towarzyskim Sroki pokonały czeskie Vrchlabi Mad Squirrels 44:34, pokazując charakter i efektowną grę, zwłaszcza w drugiej połowie. Ten sukces na własnym boisku przy ul. Karpackiej w Łodzi dał drużynie wiatr w żagle i pewność, że może skutecznie powalczyć z każdym.

Warto przypomnieć, że również w kwietniu Sroki zajęły drugie miejsce w Turnieju o Puchar Czech w Hradec Kralove. Ten wynik pokazał, że łodzianie potrafią rywalizować na wysokim poziomie, nawet z wymagającymi przeciwnikami. Co warte uwagi, puchar ten był rozgrywany w podobnej formule jak Puchar Polski, czyli w 9-osobowym wariancie rugby league.

Sroki jadą do Góry Kalwarii w dobrej formie, z pełną koncentracją i głodem zwycięstwa. Po tygodniach intensywnych treningów chcą pokazać swoją najlepszą grę i wrócić do Łodzi z pucharem. A już w czerwcu łodzianie powalczą o kolejne trofeum, tym razem w rozgrywkach o Puchar Polski w rugby pięcioosobowym.

« Older posts

© 2025 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑