Rezerwowy Pafka

Tag: western

To się czyta! Butcher’s Crossing – książkowy western, który odziera cię ze złudzeń

W dzieciństwie był to mój ulubiony gatunek filmowy. Czytałem też wszystko, co choćby tylko ocierało się o western. Potem zafascynował mnie antywestern. A teraz? W wydanej blisko 70 lat temu książce widziałbym co najwyżej historyczną, westernową ramotkę, tymczasem…

Jak jak to lubię – literackie odkrycie! Bez sentymentów i rozczulania się. Wyprawa na bizony w Kansas w połowie XIX wieku dla głównego bohatera, to wręcz życiowe wyzwanie, przekraczanie smugi cienia, milowy krok w brutalną dorosłość. Doświadczenie wyjątkowe, egzystencjalne.

Autor sugestywnie kreśli obrazy polowania, podszytego żądzą mordu. Pokazuje bez sentymentu ekstremalne trudy przetrwania w zimowej głuszy. A potem dramatyczny i tragiczny powrót do rzeczywistości, przynoszący wielkie rozczarowanie. Przepada cały bizoni łup, a jeszcze okazuje się, że interes stał się nieopłacalny, gdyż podaż przerosła popyt. Główny bohater, mocniejszy tym doświadczeniem, wie, że musi poszukać innej życiowej drogi…

Nic dziwnego, że ta sugestywna, działająca na wyobraźnię, wciągająca powieść doczekała się ekranizacji (znanej u nas pod tytułem Instynkt przetrwania), a jedną z głównych ról zagrał Nicolas Cage.

John Williams, Butcher’s Crossing, tłumaczenie Maciej Stroiński, Wydawnictwo Filtry, 2026

Księżyc Komanczów. Wielka westernowa przygoda zamienia się w literacką nudę, niestety

Nie myślałem, że to się tak skończy. Jako wielki fan, jeden z wielu, bardzo wielu Na południe od Brazos, czekałem z niecierpliwością na dopełniający ogromną powieściową, westernową sagę Księżyc Komanczów. I co? Niestety, rozczarowanie. Nie tak to miało być. Im dalej w las, a stron do przeczytania jest moc, tym gorzej.

Westernowa opowieść zamienia się w przegadaną telenowelę, gdzie mieli się z pustego w próżne, chcąc powiedzieć wszystko, co się wie i nie mogąc rozstać się z bohaterami, których pokochała nie tylko cała Ameryka. Wielka westernowa przygoda zamienia się w literacką nudę, niestety.

Larry McMurtry chciał literackim antywesternem zburzyć pokutujący w narodzie heroiczny mit Dzikiego Zachodu Tymczasem wyszła na opak. Pisarz tylko ten mit utrwalił, a spragnieni dalszego ciągu rosnący w siłę czytelnicy, chcieli więcej i więcej…

Pisarz zatem pisał, pisał, aż niemal zapisał się na śmierć. I ten efekt literackiego nadmiaru widać jak na dłoni w domykającym westernową sagę tomie. Uzupełnia on wydarzenia, które miały miejsce między Szlakiem Umrzyka, a Na południe od Brazos. I prowadzi nas śladem dobrze znanych bohaterów – Augustusa McCrae i Woodrowa Calla oraz wielu, bardzo wielu innych postaci. I dobrze, że po tym uzupełnieniu cyklu, kolejnych takich prób już nie będzie!

Tak na marginesie. Na literackim antywesternie skorzystał film. To było odkrycie i odrodzenie, wydawało się, wymierającego gatunku, czego dowodem choćby Bez przebaczenia Clinta Eastwooda – obraz wyceniony na cztery Oscary i milionową widownię na całym świecie.

Larry McMurtry, Księżyc Komanczów,Wydawnictwo Vesper, przekład Marek Król

Wielka saga o Dzikim Zachodzie. Czyta się jednym tchem. Dla fanów westernu lektura obowiązkowa!

Od dziecka uwielbiam westerny. Fascynacja zaczęła się, gdy zobaczyłem w kinie klasyka gatunku Dyliżans Johna Forda z Johnem Wayne w roli głównej. Potem było W samo południe, Siedmiu wspaniałych, opowieści Sergio Leone czy Sama Peckinpaha, po wyjątkowy antywestern Clinta Eastwooda Bez przebaczenia… Czytałem książki Karola Maya i Wiesława Wernica. Rozpierała mnie duma, gdy na początku lat 90 zdobyłem wydaną po polsku epopeję o Dzikim Zachodzie – Na południe od Brazos (drugi w historii książkowy western uhonorowany Nagrodą Pulitzera). Przeczytałem jednym tchem, z wypiekami na twarzy.

Sięgnąłem po nią po raz kolejny, gdy zobaczyłem udany serial, a ostatnio dlatego, że Marek Król i Michał Kłobukowski przełożyli kolejne dwie części westernowej sagi – jej część pierwszą i ostatnią. Na tłumaczenie czeka jeszcze książka Comanche Moon, którą należałoby czytać, jako drugą w kolejności.

Larry McMurtry, autor Ostatniego seansu filmowego czy Czułych słówek, chciał skończyć westernową historię na jednej opowieści – Na południe od Brazos, ale czytelnicy mu na to nie pozwolili. Saga okazała się książkowym hitem, więc autor postarał się o więcej.

Wielka przygodowa opowieść nie stron od humoru, ironii, ale i okrucieństwa. Przedstawia tamten świat, odnosząc się do autentycznych wydarzeń z dziejów podboju tych ziem, bez upiększeń.

Ulice Laredo ukazały się w USA na początku lat 90 minionego wieku. I tu moje zaskoczenie… To klasyczny antywestern. Burzenie mitu, odarcie go ze złudzeń, a zarazem opowieść o… sile kobiet, które trafiły na Dziki Zachód. Mnie podoba się najbardziej. Jak na to nie patrzeć lektura sagi zapewnia radość czytania!

Western wiecznie żywy. Właśnie czytam zapowiedź pojawienia się książki Jarosława Dobrowskiego Dziwny Zachód – połączenie westernu, horroru i opowieści fantasy.

Larry McMurtry. Szlak umrzyka. Na południe od Brazos. Ulice Laredo

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑