Rezerwowy Pafka

Tag: widzew arka

Widzew wywalczył punkt na Wybrzeżu, ale… Prawda jest taka: remisami jest ligowe piekło wybrukowane!

Pierwszy, historyczny, wyjazdowy remis Widzewa w tych rozgrywkach. Raczej można się smucić niż cieszyć, bo remisami ligowej piekło jest wybrukowane i nie daje szans na wyrwanie się ze strefy spadkowej. Łodzianie zdecydowanie lepiej zaprezentowali się w grze defensywnej niż w ofensywie. I za karę są nadal w strefie spadkowej!

Trener Vuković posłał w bój tę samą jedenastkę, co w zwycięskim meczu z Lechem z jedną zmianą. Do bramki wrócił Drągowski i na początku spotkania popisał się znakomitym prostopadłym podaniem do Bergiera. Mogło być groźnie, ale napastnik został sfaulowany.

Tak, głównie atakowała Arka, co kończyło się kolejnymi rzutami rożnymi (pięć w 23 minuty), nie dającymi żadnych efektów. W końcu jednak akcja byłego widzewiaka – Kerka mogła przynieść gola. Niemiec świetnie obsłużył Kocyłę, a ten w sytuacji sam na sam przelobował bramkarza, ale po interwencji rękami Drągowskiego, piłka minęła bramkę.

Niestety siła ofensywna gości, mówiąc wprost, żadna. Obudzili się, szukając swoich szans, po pół godzinie gry. Nie byli jednak w stanie przez całą pierwszą połowę celnie strzelić na bramkę gdynian.

Po przerwie Widzew próbował, ale w dobrej sytuacji Kornvig uderzył z woleja nad poprzeczkę. Celnie strzelali gospodarze, ale Drągowski był na posterunku.

Niby więcej z gry mieli gospodarze, ale bramkową okazję mogli zyskać goście. Po starciu Kubiaka z Krajewskim sędzia Sylwestrzak podyktował jedenastkę, którą po analizie VAR (tu rządził Szymon Marciniak), odwołał. Telewizyjne powtórki moim zdaniem, pokazują, że trudno się z tą decyzją zgodzić. Krajewski został ewidentnie pchnięty ręką przez rywala, co wybiło go z rytmu i spowodowało upadek. Arbitrzy widzieli swoje…

Widzew się nie zraził. Próbował dalej. W 77 minucie pierwszy celny strzał łodzian. Piłkę po główce Żyry odbił bramkarz Węglarz. Niecelnie strzelał Fornalczyk. Skończyło się na bezbramkowym remisie.

Mecz oglądało 11 934 kibiców. Bez fanów gości.

22 marca o godz. 17.30 Widzew podejmie Górnika Zabrze.

Arka Gdynia – Widzew Łódź 0:0

Widzew: Drągowski – Żyro, Wiśniewski, Kapuadi – Krajewski, Lerager, Shehu, Cheng (81, Kozlovsky) – Kornvig, Alvarez(81, Fornalczyk) – Bergier

Oby to nie był największy transferowy niewypał w XXI wieku. Widzew bardzo potrzebuje wartościowych graczy, którzy uratują mu ekstraklasowy byt!

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Jedną ważną personalną decyzję podjął trener Widzewa – Aleksandar Vuković i to taką, co się obroniła, bo łodzianie wygrali ważny mecz. Szkoleniowiec postawił na ludzi, do których, z tych czy innych względów, miał zaufanie i oni go nie zawiedli. Na zieloną trawkę, a raczej do obdarowywania kwiatami pań z okazji ich dnia, odesłał najdroższego piłkarza ekstraklasy (koszty: 5 mln euro, a może więcej) Osmana Bukariego.

Może się okazać, że nowy dyrektor sportowy – Dariusz Adamczuk przebije poprzedniego Tomasza Wichniarka. Tamten wpuścił Widzew na wyjątkową transferową minę, sprowadzając piłkarza o umiejętnościach dalekich od ekstraklasowych wymagań czyli Hilarego Gonga. Jak go wypatrzył, co go do tego skłoniło, pozostanie jego słodką tajemnicą. W każdym razie Gong został uznany za największy transferowy niewypał w polskiej piłce w XXI wieku!

Wygląda na to, że o to miano skutecznie może powalczyć wynaleziony przez Dariusza Adamczuka – Osman Bukari. Na papierze to wyglądało całkiem całkiem, ale papier wszystko przyjmie, podobnie, jak sprytnie zmontowane filmiki video z najlepszymi zagraniami piłkarza. W nich to nawet największy gamoń wychodzi na futbolowego orła. Na razie nic nie potwierdziło, że mamy do czynienia z klasowym zawodnikiem. Jeszcze poczekajmy, bo futbol widział nie jedną cudowną przemianę.

W najbliższym meczu, nie ma co kryć o ekstraklasowe życie czyli o sześć ligowych punktów, Widzew zagra z innym kandydatem do spadku – Arką w Gdyni (15 marca, o godz. 12.15). To nie będzie spacerek. Gdynianie ostatnio wygrali w Płocku z Wisłą 3:0.

Łodzianie może mają piłkarzy na zbudowanie dwóch ligowych kadr, ale wobec kartkowego wykluczenia Andiego Zeqiriego, ostał im się jeden jedyny napastnik – Sebastian Bergier, autor 11 bramek. Ostatnia z rzutu karnego w wygranym meczu z Wisłą w Płocku (2:0) – 14 lutego.

Najważniejsze, że jest czwarte ligowe zwycięstwo Widzewa, choć szału nie było

Widzew wygrał po raz trzeci ligowy mecz, po raz trzeci na własnym boisku, ale szału nie było. Łodzianie pokazali nowych piłkarzy, ale ci niczym szczególnym się nie wykazali. W roli głównej wystąpił Baena. Zdobył gola, podobnie jak jego… zmiennik.

Od pierwszej minuty bardzo chciał się pokazać były widzewiak, dziś gracz Arki – Kerk. Częściej jednak był na spalonym niż w ofensywnej grze.

To jednak gospodarze otworzyli wynik w swojej pierwszej dynamicznej akcji. Baena zaatakował z prawej strony. Mający go kryć rywal (Kocyła) wystąpili w roli nieruchomego… pionka. Pomocnik łodzian go minął i nieatakowany zdecydował się na strzał. Po rykoszecie piłka wpadła do siatki.

Widzew próbował atakować. Arka czyhała na błąd łodzian i możliwość wyprowadzenia składnej kontry. Widząc, że nie taki diabeł straszny, jak go malują, gdynianie poczynali sobie coraz śmielej.

W odpowiedzi po składnej akcji Ba zachował się w dogodnej sytuacji niczym nieopierzony junior. Z kolei strzał Kerka z trudem obronił Ilić. Do przerwy w drużynie gospodarzy w roli głównej wystąpił wyjątkowo aktywny i produktywny Baena, nagrodzony zdobytym golem.

Od mocnego uderzenia chciał rozpocząć drugą połowę Widzew. Fornalczyka nikt nie był w stanie dogonić. A potem… Strzał Zeqiriego zatrzymał przed linią bramkową Kocyła. Przy dobitce Shehu trafił w poprzeczkę.

Po wielu, wielu minutach posuchy wreszcie Visus posłał znakomite długie, bardzo długie, ale dokładne, prostopadłe podanie do Baeny, a ten niestety przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem.

Rywale próbowali coś zmienić. Po strzale Espiau Ilić wybił piłkę przed siebie, ale nie zdążył z dobitką Kerk. Odpowiedź Widzewa nastąpiła w samej końcówce. Mający być gwiazdą ligi – Zeqiri przegrał pojedynek sam na sam z golkiperem, ale szczęśliwie piłkę w bramce umieścił wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Akere.

17 143 kibiców oglądało mecz na łódzkim stadionie.

21 września o godz. 17.30 Widzew zagra w Zabrzu z Górnikiem

Widzew – Arka Gdynia 2:0 (1:0)

1:0 – Baena (9), 2:0 – Akere (90)

Widzew: Ilić – Andreou, Żyro, Visus, Kozlovsky (74, Therkildsen) – Alvarez, Czyż (74, Hanousek), Shehu – Baena (90, Akere), Ba (46, Zeqiri), Fornalczyk (64, Pawłowski)

Czy nowy trener Widzewa – Patryk Czubak znajdzie jedenastkę, która zapewni drużynie sportowy wzlot?!

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

W defensywie dramat, w ofensywie nie lepiej, skoro piłkarze nie byli w stanie trafić w bramkę. Klub z aspiracjami z jednym napastnikiem, dziurawą defensywą – stracił dziewięć goli, w tym sześć na wyjeździe. Tylko w pierwszym i trzecim meczu sezonu (na siedem rozegranych) zachował czyste konto. To brzmi, jak kabaret, a nie zapowiedź sportowego wzlotu. O kim mowa? O Widzewie!

Forma zamiast rosnąć ostatnio lawinowo spadała w dół. Stąd trzy ligowe porażki z rzędu. I miejsce w rozgrywkach nomen omen trzynaste czyli w dolnym rejonie stanów średnich – dwa zwycięstwa, jeden remis, cztery porażki. Na dodatek dotknęła klub śmieszno – straszna afera weselna, po której robotę stracił wiceprezes.

Długa reprezentacyjna przerwa zmieniła wiele. Widzew po transferowej ofensywie ma już czterech (to nie przejęzyczenie) ligowych bramkarzy i trzech napastników, w tym jednego za 2 mln euro, który ma zostać gwiazdą polskich rozgrywek.

Czy trener Patryk Czubak lepiej pomiesza ligową kadrą niż ostatnio (mocno kontrowersyjne postawienie na Szymona Czyża, a nie na pokazującego zwyżkę formy Lindona Selahiego) i znajdzie jedenastkę, która zapewni sportowy wzlot? Nie wiem, pożyjemy, zobaczymy.

Optymistyczna wiadomość. Dion Gallapeni był najlepszym zawodnikiem Kosowa w sensacyjne wygranym meczu eliminacji mistrzostw świata ze Szwecją (2:0). Oby pozostali piłkarze byli po przerwie w życiowej formie.

14 września o godz. 17.30 Widzew podejmie też uzbrojoną sportowo Arkę Gdynia. Będzie przełamanie i ligowe zwycięstwo? Tego drużyna i wierni kibice potrzebują, jak tlenu!

Widzew. Wielka kasa miała przynieść w prezencie wielką drużynę, która będzie odnosiła wielkie zwycięstwa. Sęk w tym, że największe nawet pieniądze w piłkę nie grają

Miała być kadrowa rewolucja i jest. Wymieniono całą jedenastkę piłkarzy, którzy się nie sprawdzili, na tych, którzy mają się sprawdzić i sprawić, że Widzew będzie lepszą drużynę. Pojawiła się wielka forsa, którą wydano na nowych graczy, płacąc nawet po milion euro i więcej. Pojawiła się wielka forsa w zarobkach, bo piłkarze w łódzkim klubie zarabiać mają nawet do 400 tysięcy euro.

Wielka kasa miała przynieść w prezencie wielką drużynę, która będzie odnosiła wielkie zwycięstwa. Sęk w tym, że po pierwsze największe nawet pieniądze w piłkę nie grają, a po drugie okazało się, że inni nie zamierzają być gorsi. Też poszli na zakupy i sprowadzili nowych piłkarzy za niebagatelne kwoty. Takiego transferowego rozpasania w ekstraklasie (a i w I lidze – Wieczysta) nie było. Teraz pytanie, kto na tym rynku miał lepsze rozeznanie i szczęśliwszą rękę, kto dobrał ludzi tak, że stworzą futbolowy team przynajmniej na miarę ligowych medali.

Pierwszą, ostrożną odpowiedź na to pytanie przyniosą ligowe pojedynki po przerwie na reprezentację. Drużyny klubowe dostały czas na zgranie się i budowanie formy. Kto na tym skorzysta, czas pokaże.

Chciałoby się w tym gronie widzieć Widzew pod okiem nowego, wyglądającego na rozsądniejszego, trenera, choć… gdy zdarza się ślub wiceprezesa klubu i przyjaciela to zostawia się wszystko (piłkarze dostają wolne) i leci do Grecji. Kolejny wizerunkowy blamaż i tyle.

Co będzie dalej? Teraz na jakiś zaplanowany wcześniej wypad niech wybierze się na przykład jeden jedyny napastnik drużyny. Z kartkowych powodów i tak w najbliższym meczu nie zagra.

Na co tak naprawdę stać nowy team łodzian przekonamy się już 14 września, gdy o godz. 17.30 podejmą oni zbrojącego się na potęgę beniaminka – Arkę Gdynia. Przed Widzewem jeden cel: czas najwyższy przerwać czarną serię trzech porażek z rzędu!

Najlepszy (obok Józefa Młynarczyka) piłkarz w historii Widzewa – Zbigniew Boniek: – Nie mogę na to dłużej patrzeć. Czas zrobić coś, żebyśmy wszyscy poczuli ulgę. Kiedyś rozmawiałem z panem Robertem Dobrzyckim i powiedziałem mu, że ja bym nie kupował kilkunastu nowych piłkarzy, tylko wziąłbym pięciu: bramkarza, środkowego obrońcę, środkowego pomocnika i dwóch napastników. Jak weźmiesz 14 graczy, to potrzeba czasu, żeby to wszystko się zgrało.

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑