Rezerwowy Pafka

Tag: widzew stolarski

Trzeba i to natychmiast postawić Widzew do sportowego pionu. Czy trener Mateusz Stolarski potrafi to zrobić?

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Widzew dziś to taka trzęsąca się futbolowa galareta, drżąca, żeby nie przegrać meczu po golu w doliczonym czasie gry. Wygląda na to, że czas reprezentacyjnej przerwy został w Łodzi bezpowrotnie stracony. A tak przebąkiwałem, że po olaniu przez Łódzkie gwiazdki i gwiazdeczki sparingu z Łęczną, trzeba walnąć pięścią w stół, a nie zamiatać sprawy pod dywan.

Dlaczego? Bo taka sytuacja nie buduje pozytywnej atmosfery w zespole. Niestety, trener Mateusz Stolarski porozmawiał sobie z panami piłkarzami i uznał, że nie ma sprawy. Jak widać jest, bo oni, choć ściągnięci za miliony i zarabiający miliony, spisują się, mówiąc prosto z mostu: beznadziejnie.

Oczywiście, sytuacja jest trudna, bo kontuzje dziesiątkują ligową kadrę, ale ci co są, teoretycznie powinni dawać drużynie jakość. A jej po prostu nie dają. Na dodatek, gdy przestaje grać Mariusz Fornalczyk, to przestaje też istnieć ofensywa Łódzkiej drużyny. Inny znak słabości, to ten, że beznadziejnie zaczyna się spisywać Fran Alvarez…

Na zmianie trenera na razie Widzew wychodzi, jak Zabłocki na mydle. To było widać, jak na dłoni, że drużyna potrzebuje autorytetu i taki dawał Aleksandar Vuković. Widzew trzymał pion, choć nie było mu łatwo i częściej rozczarowywał niż cieszył. No, to teraz zawodzi całkowicie!

Czy młody, zdolny, ale niedoświadczony trener Mateusz Stolarski potrafi sobie poradzić z tym sportowym i mentalnym kryzysem?! Nie wiem. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że Widzew ciągle jest największą ekstraklasową niewiadomą. Niby ma potencjał, ale nie wykorzystuje go nawet w pięćdziesięciu procentach. Być mistrzem ligowych remisów (Widzew ma ich na koncie siedem!) to nie jest powód do ligowej chwały i za chwilę zepchnie drużynę w strefę spadkową!

23 października też o godz. 20.30, też w Łodzi, spotkanie z Górnikiem Zabrze. Rywale mają na koncie pięć wyjazdowych zwycięstw plus remis w sześciu rozegranych spotkaniach. To imponujący bilans, choć ostatni mecz niespecjalnie się im udał. Zremisowali z Piastem 1:1. Mieli sytuacje bramkowe, zabrakło im jednak… chłodnej głowy w dogodnych sytuacjach strzeleckich. Oby podobnie było w Łodzi.

Trener Widzewa – Mateusz Stolarski musi się zmierzyć z pierwszym poważnym kryzysem. Jego gwiazdy zlekceważyły sparing. Tak po prostu nie może być!

Zdjęcia Martyna Kowalska, widzew.com

Niby nic się nie dzieje, czas reprezentacyjnej przerwy i treningowej pracy, a tymczasem trener Widzewa – Mateusz Stolarski musi się zmagać z pierwszym poważnym kryzysem. Jego gwiazdy pokazały czarno na białym, jaki mają stosunek do futbolowej pracy.

Mówiąc prosto z mostu, olały pierwszą połowę sparingu z Górnikiem Łęczna, aż przykro było patrzeć. O mały włos, a doszłoby do kompromitacji. Dobrze, że są jeszcze w zespole tacy ludzie, jak Antoni Klukowski, którzy chcą, którym zależy, a przy okazji potrafią strzelać piękne bramki. Tak czy inaczej, trzeba towarzystwo zebrać do kupy, bo ligowa rzeczywistość skrzeczy…

W nowym sezonie miało być ładnie, ofensywnie i skutecznie. Wielkie parcie do przodu. A jest tak, jak każdy widzi – przaśnie! Widzew po dziewięciu kolejkach jest w dole tabeli (dwunasty), za to stał się… mistrzem remisów. Ma ich na koncie najwięcej w ekstraklasie – sześć, w tym trzy na własnym boisku i tu, o zgrozo, żadnego zwycięstwa. Zwycięstw ci u nas marniutko. Tylko jedno – z Jagą w Białymstoku.

Sam narzekałem pod koniec zeszłego sezonu, że team Aleksandara Vukovica za dużo remisuje, wysuwając na plan pierwszy ligowy pragmatyzm i ciułanie punktów. A jak jest teraz? Do tej pory, mimo zaordynowanego odgórnie przez Widzewskich bossów, grania do przodu, jest jak jest, czyli słabo, bez składu i ładu. Wychodzi na to, że ostrożnie i zachowawczo. Widzew nomen omen strzelił 13 bramek, ale też… 13 (jak pech to pech) stracił. To wynik ekstraklasowego średniaka i tyle.

Na razie trzeba oglądać się za siebie niż myśleć o ligowych zdobyczach. Od strefy barażowej dzielą Łodzian ledwo trzy punkty! Nie, to niemożliwe, ale jednak prawdziwe. Horror, zwany dramatyczną i jakże nerwową walką o utrzymanie, może się powtórzyć!

Kto miał wątpliwości, to się ich pozbył. Mariusz Fornalczyk w formie decyduje o ofensywnej grze Widzewa!

Zdjęcia Martyna Kowalska, widzew.com

Kto miał jakieś wątpliwości, marudził, kręcił nosem, krytykował, musi posypać głowę popiołem. W Warszawie widać było jak na dłoni. że siła ofensywna Widzewa, gra do przodu w wielkiej mierze zależy od Mariusz Fornalczyka.

Gdy go się dobrze zgra z partnerami, gdy nie notuje pustych przebiegów, gdy nie musi naprawiać ambitnym powrotem defensywnych błędów, wtedy po prostu daje drużynie jakość, której muszą obawiać się rywale.

Trener Legii – Marek Papszun tak to podsumował: – Tego się spodziewaliśmy. Fornalczyk jest w bardzo dobrej dyspozycji, uważam, że takiej życiowej. On ciągnął ten Widzew i mocno spodziewałem się tego, co zobaczyłem.

Jest nowy trener, trzeba się pokazać i Fornalczyk zrobił to w najlepszym z możliwych stylu. Trudno sobie wyobrazić, żeby Mateusz Stolarski nie zaczynał budowania ofensywnej siły zespołu od wyznaczenia celów i zadań Fornalczykowi i obudowania obok niego gry tak, żeby Widzew wreszcie, wreszcie wgrał mecz na własnym boisku.

Łodzianie 18 września o godz. 18 podejmą beniaminka – Wieczystą Kraków, który przegrał z Pogonią 0:2 (gol Jordiego Sancheza). Wieczysta do tej pory wygrała jeden mecz, co znamienne na wyjeździe (z Piastem 4:3). Ma mecz rozegrany mniej i dwa razy mniej punktów od Widzewa.

Na stronie transfery.info czytamy: Zdaniem Łukasza Gikiewicza trener Żeljko Kopić, zagra o posadę już w najbliższym meczu z Widzewem. Nie byłoby wielkim zaskoczeniem to, że Krakowianie szybciutko rozstaną się z Chorwatem i zwrócą w stronę… Aleksandara Vukovicia. Inni znawcy tematu uważają, pe do żadnych szkoleniowych roszad nie dojdzie. Choć bilans trenera jest słabiutki – w pierwszych czterech spotkaniach sięgnął po remis i… doznał trzech porażek.

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders Noren — Up ↑