Ryżową Szczotką

Rezerwowy Pafka

Takie są realia w polskiej, piłkarskiej I lidze. Chcesz o coś grać, to płać!

Fot. Artur Kraszewski

To, że coraz większe pieniądze są w piłkarskiej ekstraklasie, nikogo już nie dziwi. Wydaje się miliony euro na sprowadzenie tzw. gwiazd, a potem taki milionik euro wsadza się każdej z nich do kieszeni. Wielu tzw. profesjonalnych futbolistów przy okazji pajacuje uważając, że czy się stoi czy się leży dobra kaska się należy. Mamy zatem tabuny piłkarzy (widać to drastycznie w Widzewie) słabo grających, a mocno przepłacanych.

Obowiązujący do niedawna restrykcyjny przepis o młodzieżowcu sprawił, że dziś pensje 18-letnich, utalentowanych graczy sięgają nawet 50 tysięcy złotych miesięcznie – ujawnił w podcaście „W cieniu sportu” – Łukasz Gikiewicz. Po prostu sportowa Bonanza!

Fot. ŁKS Łódź

A jak jest w I lidze? Właściciel ŁKS – Dariusz Melon, który sprawy transferowe w klubie wziął w swoje ręce, słusznie uważa, że wielu swoim graczom płacił jak za zboże, a ci nie spełnili oczekiwań. Nie wywalczyli awansu do ekstraklasy. Dlatego ci sowicie opłacani, a dalecy od reklamowanych przez sprytnych menedżerów umiejętności, po prostu muszą odejść.

Z drugiej strony właściciel Wieczystej pokazał, że cel uświęca środki. Płacił swoim niektórym piłkarzom w I lidze, zdaniem Łukasza Gikiewicza, nawet po 150 tysięcy złotych miesięcznie i osiągnął dwa cele: po pierwsze jego zespół awansował do ekstraklasy, po drugie utarł nosa bossom dwóch utytułowanych Krakowskich klubów – Cracovii i Wisły.

Dziś w futbolu, także Polskim, bez poważnej kasy rzadko udaje się osiągnę zamierzone sportowe cele, ale zawsze można próbować…

KS Hokej Start stoczy w Brzezinach walkę o brązowy medal mistrzostw Polski. Zdecydują wyniki dwóch spotkań

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

I wszystko jasne. Swarek Swarzędz nie dał cienia szans drugiej drużynie AZS Politechnika Poznańska, wygrywając 8:0 i w tej sytuacji wiadomo, że w dwumeczu o brązowy medal z AZS II zagra KS Hokej Start Brzeziny. W sezonie zasadniczym Brzezinianki wygrały wszystkie spotkania z AZS II. W sobotę o godz. 13 mecz w Poznaniu. W niedzielę o godz. 13 pojedynek rewanżowy w Brzezinach. W walce o tytuł mistrzyń Polski zmierzą się AZS I – Swarek.

W ostatnim meczu sezonu zasadniczego, w pojedynku z pierwszym zespołem AZS Politechnika Poznańska – drużyna KS Hokej Start Brzeziny odniosła sukces, wygrywając 2:0. Już w 3 minucie prowadzenie Brzeziniankom dał gol Kingi Owczarek. 20 minut później podwyższyła Magdalena Pabiniak. To dobry prognostyk przed medalową rozgrywką.

KS Hokej Start: Anna Gabara, Gabriela Budziewska, Olga Poltaviseva, Kinga Owczarek, Emilia Sikora, Natasza Nowakowska, Eryka Shakh, Patrycja Kalczyńska, Natalia Kucharska, Zuzanna Drożdż, Karolina Grochowalska, Zuzanna Kornecka, Marzena Koza, Weronika Grodzka, Malwina Górecka, Magdalena Pabiniak. Justyna Ferdzyn, Dziyana Voronovich. Trenerka: Małgorzata Polewczak. Menedżerowie: Marcin Zubert, Agnieszka Stefańska.

To cieszy i napawa optymizmem. Brzeziny cały czas inwestują w szkolenie młodzieży. Organizują atrakcyjne turnieje. Widać, że uczestnicy bawią się podczas takich spotkań znakomicie. I tak trzymać! Jest nadzieja, że dziewczyn chętnych do grania w hokeja na trawie nie zabraknie.

Fot. KS Hokej Start

Porażka Cedrus Sroki Łódź w Rugby League. Czesi wcisnęli gaz do dechy!

Cedrus Sroki Łódź rozegrały swój pierwszy mecz w historii w Czeskiej Lidze Rugby League. Na boisku w Hradec Kralove łodzianie przegrali ze Slavią 68:20.
Przemysław Kwiecień 
– członek zarządu : Początek meczu był naprawdę zacięty. Przez dobre kilkanaście minut Sroki trzymały się świetnie i wyglądało na to, że mogą powalczyć o sensacyjny wynik. Jeszcze przy stanie 12:10 dla gospodarzy wydawało się, że wszystko jest możliwe.

Niestety potem Czesi wcisnęli gaz do dechy. Ruszyła ich atletyczna machina i przewaga Slavii zaczęła rosnąć z minuty na minutę.
Druga połowa znowu zaczęła się wyrównanie, ale tylko na chwilę. Później Slavia znów przejęła całkowitą kontrolę i nie wypuściła jej już do końca. Na plus trzeba zapisać historyczne pierwsze przyłożenie dla Srok. Zdobył je powracający po kontuzji Mateusz Daszkowski – piękny moment w jego wykonaniu.

Na gorąco po meczu głos zabrał sam Daszkowski: – To był ciężki mecz, na pewno bardzo ciężki mecz i bardzo waleczny. Chłopaki dali z siebie wszystko, mieliśmy też okrojoną kadrę, dużo chłopaków brakowało, nie mogli z różnych powodów przyjechać. Przegraliśmy, to był dla nas zimny prysznic, bierzemy się dalej do roboty, żeby pokazać w lidze, kto naprawdę rządzi. Myślę, że kolejny mecz też będziemy grać z mocną drużyną. Chcemy dać pokaz dla naszych kibiców i będziemy starać się celować zwycięstwo. Fajnie byłoby dojść do finału na końcu rozgrywek, więc będziemy walczyć po prostu w każdym meczu i starać się wygrywać.

Debiut w roli asystenta trenera zaliczył Fabian Glinkowski, który tak ocenił rwala: – Przeciwnik wykorzystał nasze słabości. Na pewno wykorzystywali to, że wychodziliśmy trochę źle w obronie, nie trzymaliśmy się struktur, które mieliśmy założone. I kiedy pojawiała się jakaś dziura, to za każdym razem wykorzystywali nasz błąd praktycznie i zdobywali te metry, co u nich owocowało punktami. Fizycznie są naprawdę mocni, naprawdę atletyczni zawodnicy. Fajnie piłka u nich chodziła dosyć. Godny przeciwnik. Mam nadzieję, że spotkamy go jeszcze w finale.

Już za tydzień Sroki pojadą do Krakowa na Puchar Polski 9’s, gdzie będą bronić tytułu wywalczonego w poprzednim sezonie. Natomiast za dwa tygodnie, 23 maja o 17:30, Cedrus Sroki na obiekcie MOSiR przy ulicy Karpackiej podejmą Orli Havlíčkův Brod. Wstęp dla kibiców jest bezpłatny. Spotkanie będzie też transmitowane na kanale Hattrick TV w serwisie YouTube, więc wszyscy kibice będą mogli śledzić pierwszy domowy mecz łodzian w czeskiej lidze na żywo.

Precz z kompleksami. Cieszmy się tym, co futbolowego mamy. W polskiej, piłkarskiej ekstraklasie emocji nie zabraknie do samego końca!

Na pewno nie mamy najlepszej ligi w Europie, ale na pewno ekstraklasa nie jest najgorsza. Ba, potrafi być wyjątkowa i bardzo, ale to bardzo emocjonująca. Tylu zaciętych, wyrównanych spotkań, nie ma chyba w żadnej innej. Nic dziwnego, że jedna czy druga ligowa kolejka, potrafi przewrócić tabelę do góry nogami.

Pooglądam czasami, ze względu na Oskara Pietuszewskiego, ligę portugalską i ani poziom nie powala na kolana, ani poszczególne mecze, gdzie owszem jest walka i ambicja, ale do wielkiej futbolowej finezji i ekscytacji, daleko.

We Francji jest lepiej, ale obok dobrych i bardzo dobrych spotkań, zdarzają się takie wtopy, że zęby bolą. W telewizji reklamują (bo co innego mają robić, skoro to transmitują) mecz na szczycie Serie A, a potem wychodzi bezbarwne, pozbawione emocji i strzałów widowisko(?!).

Dlatego, precz z kompleksami. Cieszmy się tym, co futbolowego mamy. Jestem tego pewien, że emocji nie zabraknie nam do ostatniej kolejki!

Efektowne 45 minut dało Widzewowi arcyważne zwycięstwo. Łodzianie wreszcie są nad strefą spadkową!

Lepiej późno niż później… Taki Widzew (z pierwszych 45 minut meczu) kibice chcieliby oglądać przez cały sezon: odważny, łasy na gole i do bólu skuteczny. W każdym razie taka gra dała zwycięstwo, co pozwoliło drużynie trenera Vukovicia znaleźć się nad strefą spadkową. Dodajmy: po raz pierwszy od 14 lutego, gdy wygrała w Płocku!

Lechia od razu chciała pokazać swoją moc i chęć walki bez kompleksów. Zaczęło się nerwowo i groźnie pod łódzką bramką, ale gospodarze wyjaśnili trudną sytuację, w kolejnej akcji Kłudka strzelił obok słupka, a w kolejnej interweniujący bez pardonu Isaac ujrzał żółtą kartkę. Dużo, bardzo dużo negatywnych emocji, jak na 4 minut gry. Co się źle zaczyna…

Odpowiedź Łodzian była zabójcza! Po mierzonym co do centymetra dośrodkowaniu Fornalczyka gola głową pod poprzeczkę strzelił Bergier, który zgubił pilnującego go rywala. Łodzianie chcieli powiększyć przewagę. Skutecznie. Po akcji Fornalczyka z Kornviqiem, Bergier z obrońcą na plecach sprytnie obrócił się w polu bramkowym i z ostrego kąta posłał piłkę w długi róg. To 13 i 14 gol snajpera Widzewa w rozgrywkach!

Łodzianie się nie zatrzymywali. Po sprytnym, mierzonym dośrodkowaniu z rzutu rożnego Alvareza, strzał Kornviqa spowodował wielkie zamieszanie i chaos w polu karnym gości. To skrzętnie wykorzystał Kapuadi i niepilnowany z trzech metrów posłał piłkę do siatki. Boiskowa odwaga Łodzian, której ostatnio tak brakowało, po raz trzeci została nagrodzona.

W drugiej połowie już tak pięknie nie było. Lechia szybko przestała przeżywać stratę trzech goli. Atakowała. I dopięła swego. Zdobyła bramkę. Autorem gola, po świetnie wystawionej piłce, uderzeniem tuż zza linii pola karnego, był Żelizko. Dziwne, że nikt nie starał się zablokować tego uderzenia.

Potem byłby mały horror, gdyby w dogodnej sytuacji trafił Bobcek, ale nie trafił. A od 89 min Łodzianie grali w dziesiątkę, bo drugą żółtą czyli czerwoną kartkę ujrzał Shehu (dla którego był to mecz numer 100 w barwach Widzewa). No, nie było fajnie. Na szczęście Drągowski znakomicie obronił strzał Neugebauera. I w końcu można było odetchnąć z ulgą, ciesząc się z jedenastego, ligowego zwycięstwa Widzewa, ósmego na własnym boisku.

Spotkanie oglądało 17866 kibiców. Warto to zauważyć: drużyna Widzewa wybiegła na rozgrzewkę w koszulkach z napisem: Lukas jesteśmy z Tobą! Gest wsparcia dla kontuzjowanego Leragera.

Dwa ostatnie ligowe mecze Widzewa też o wszystko: 15 maja, godz. 20.30 z Koroną w Kielcach i 23 maja o godz. 17.30 z Piastem Gliwice w Łodzi.

Widzew – Lechia Gdańsk 3:1 (3:0)

1:0 – Bergier (10, głową), 2:0 – Bergier (28), 3:0 – Kapuadi (37), 3:1 – Żelizko (67)

Widzew: Drągowski -Isaac (46, Krajewski), Wiśniewski, Kapuadi, Kozlovsky -Baena (78, Andreou), Kornvig, Shehu -Alvarez(83, Pawłowski), Bergier (87, Zeqiri), Fornalczyk (83, Selahi)

KS Hokej Start Brzeziny. Trenerka Małgorzata Polewczak: – Dopóki piłeczka w grze… Walczymy do końca!

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Niestety, niestety. W lidze hokeistek na trawie kolejna, minimalna, bo minimalna, ale porażka. AZS Politechnika Poznańska – KS Hokej Start Brzezin 1:0 (1:0). W 30 min. bramkę strzeliła Hanna Wochna. To druga porażka z rzędu brzezinianek. Wcześniej uległy Swarkowi Swarzędz 0:1. Czy w tej sytuacji pozostanie im tylko walka o brązowy medal?!

W niedzielę o godz. 14 KS Hokej Start zagra w Poznaniu z drugim zespołem AZS, z którym do tej pory wygrały wszystkie spotkania, w tym samym stosunku 2:0.

– Dopóki piłeczka w grze… – mówi trenerka Małgorzata Polewczak. – Walczymy do końca. Wierzę w ogromną ambicję i sportowego ducha mojej drużyny!

Najważniejsza wiadomość ostatnich dni jest jednak taka, że w dniach 22 – 25 maja będziemy mieli w Brzezinach pucharową, europejską batalię, do której, jako mistrz Polski, stanie KS Hokej Start.

Małgorzata Polewczak: – To jest wielkie sportowe wyzwanie. Moje dziewczyny zdają sobie z tego sprawę. Chciałabym bardzo, żeby mu sprostały.

Rugby League. Wydarzenie. Cedrus Sroki Łódź zadebiutują w… czeskiej lidze!

Fot. Sroki Łódź

Historyczne wydarzenie. W sobotę 9 maja Cedrus Sroki Łódź rozegrają swój pierwszy mecz w historii w Czeskiej Lidze Rugby League. Na boisku w Hradec Kralove łodzianie zmierzą się z miejscową Slavią i od razu chcą pokazać, że będą liczyli się w walce o udział w finale tych rozgrywek.


– Cedrus Sroki Łódź po raz pierwszy grają o mistrzostwo Czech, co pokazuje, że mamy ambicje i jesteśmy gotowi rywalizować ostrzej niż dotychczas. Nie jedziemy tam na wycieczkę – jedziemy walczyć o tytuł. Jeśli wszystko zagra tak, jak planujemy, ten sezon może zakończyć się dla nas podwójnym mistrzostwem i mocnym sygnałem dla całego regionu, że Sroki są w grze o najwyższe cele – mówi prezes Krzysztof Tonn.

Doświadczeni zawodnicy też nie mają wątpliwości. Dawid Krawczyński „Bajadera”, jeden z filarów drużyny, nie owija w bawełnę: – Okres przygotowawczy przepracowaliśmy bardzo ciężko i jesteśmy przygotowani w 100% do sezonu. Cel na ten sezon jest prosty: wygrać wszystko. W szatni panuje bojowy nastrój. Chłopaki czują, że forma jest, chemia w zespole dopisuje, a głód sukcesu jest większy niż kiedykolwiek.

Już dwa tygodnie później, 23 maja o 17:30, Sroki wrócą do Łodzi. Na obiekcie MOSiR przy ulicy Karpackiej podejmą Orli Havlíčkův Brod.  To spotkanie będzie transmitowane na kanale Hattrick TV w serwisie YouTube, więc wszyscy kibice będą mogli śledzić pierwszy domowy mecz łodzian w czeskiej lidze na żywo. W międzyczasie Sroki nie odpuszczą też krajowego podwórka. Pojadą do Krakowa na Puchar Polski 9’s, gdzie będą bronić tytułu wywalczonego w poprzednim sezonie.

Pierwszy wyjazd do Hradec Kralove będzie od razu testem charakteru – Slavia u siebie to zawsze niewygodny rywal, ale Sroki jadą tam z zamiarem, żeby od razu uderzyć mocno. Sezon dopiero się zaczyna, ale w Łodzi już myślą o… finale.

Znakomici łódzcy rugbiści wracają do gry. Jako Stare Wygi wystąpią w Mistrzostwach Polski Weteranów!

Zdjęcia: Marta Staszewska

Stara miłość nie rdzewieje. Wielokrotni łódzcy medaliści mistrzostw Polski w rugby wracają do gry. Wystąpią, jako Stare Wygi, w Mistrzostwach Polski Weteranów! Mocno trzymamy kciuki.

Legenda polskiego rugby – Mirosław Żórawski: – Reaktywacja weteranów to pomysł Przemysława Szyburskiego. Życie aktywnych ludzi nie lubi pustki. Jego ideą był powrót do sportowych treningów byłych zawodników, towarzyskich spotkań oraz udziału w Mistrzostwach Polski Weteranów. Przemek zajął się zawiadamianiem i zapraszaniem na treningi wszystkich byłych zawodników Budowlanych oraz zwrócił się o pomoc do dawnych trenerów rugby, pasjonatów i przyjaciół: Mirosława Żórawskiego i Krzysztofa Szulca.

O swoim pomyśle Przemek zaczął głośno mówić już w zeszłym roku, ale trwały rozmowy na temat miejsca spotkań. Ponieważ praktycznie wszyscy wywodzą się z Górniczej i zdobywali wiele medali dla KS Budowlani Łódź, więc w sposób naturalny uważali, że najlepszym miejscem będzie Górnicza 5.Jednak klub, dla którego przez lata poświęcali czas i własne zdrowie po prostu ich „olał”. Trzeba więc było skorzystać z gościnności KS Społem Łódź, gdzie wcześniej trenowały Atomówki oraz UKS Jedynka.

Zajęcia na Społem odbywają się już drugi miesiąc, ale termin Mistrzostw Polski Weteranów zbliża się nieubłaganie (23 maja w Gdyni). Do udziału zapraszamy praktycznie wszystkich, nie tylko z Łodzi, ale również regionu, oczywiście tych którzy ukończyli regulaminowy dla weteranów 35 rok życia.

Po wielu latach przerwy nasi zawodnicy nie będą zasilać innych ekip, ale stworzą własny, łódzki team. W tych zawodach najważniejsze jest uczestnictwo, sportowe wspomnienia i dobra zabawa, bowiem każdy z zawodników ma na swoim koncie sporo zdobytych medali.

Warto dodać, że na zajęcia zaczął zaglądać człowiek legenda Budowlanych, czyli Grzegorz Białkowski. Aktualnie obowiązki kierownika przejął jednak znacznie młodszy Mariusz Fortuna.

Hat trick ŁKS. Trzecie zwycięstwo z rzędu łodzian. Rosną szanse na baraże!

ŁKS ustrzelił hat tricka. Wygrał trzeci mecz z rzędu – czternasty w sezonie, ósmy na własnym boisku. Szanse na baraże coraz większe! Łodzianie mają na koncie 50 zdobytych punktów i piąte miejsce w tabeli. Rywale doznali piątej porażki z rzędu.

Łodzianie zaatakowali od początku meczu i to szybko przyniosło efekty. Po dośrodkowaniu Terleckiego tzw. na nos, dwunastego gola w rozgrywkach już w 9 minucie zdobył głową Piasecki.

Goście się nie zrazili. Organizowali akcje zaczepne bez kompleksów, próbując odrobić straty. Łodzian momentami gubiła nadmierna pewność siebie, co w efekcie kosztowało ich stratę gola. Ale jakiego! Wyjątkowej urody. Olewiński trafił w okienko. Uderzenie nie do obrony. Cóż, boiskowa niefrasobliwość drogo kosztuje. Zespołowi, który ma ekstraklasowe ambicje, takie zachowanie nie przystoi.

Ten gol na długie minuty odebrał gospodarzom boiskowy rezon. Oddali rywalom inicjatywę. Goście atakowali coraz groźniej, nawet po wielopodaniowych akcjach. ŁKS wreszcie się obudził. Nie chciał być dłużny. Szukał szczęścia także po stałych fragmentach gry i był blisko, bardzo blisko. Kupczak w dogodnej sytuacji główkował tuż obok słupka.

W drugiej połowie ŁKS atakował, ale długo bez skutku. Strzały łodzian trafiały na ścianę czyli mur obronny rywali. Wreszcie akcja ofensywnych graczy łodzian: Arasy, Lewandowskiego i Piaseckiego zakończyła się pewnym uderzeniem w róg bramki tego ostatniego i jego trzynastym, ligowym golem.

ŁKS chciał pójść za ciosem, ale po strzale Lewandowskiego i rykoszecie piłka odbiła się od poprzeczki. Co się odwlecze… Za chwilę po sprytnie rozegranym rzucie rożnym Hinokio przy odrobinie szczęścia posłał piłkę do siatki.

Wydawało się, że będzie już z górki. Tymczasem spóźnił się z interwencją Kupczak i goście zarobili, wykorzystany, rzut karny. Końcówka była pełna niepewności. Uff, ŁKS odniósł zwycięstwo, ale łatwo nie było…

11 maja o godz. 18.30 mecz Śląsk Wrocław – ŁKS.

ŁKS Łódź – Pogoń Grodzisk Mazowiecki 3:2 (1:1)

1:0 – Piasecki (9, głową), 1:1 – Olewiński (27), 2:1 – Piasecki (65), 3:1 – Hinokio (73). 3:2 – Noiszewski (90+2, karny)

ŁKS: Bomba- Kupczak, Craciun, Fałowski(79, Wiech), Loffelsend-Wysokiński, Terlecki(46, Lewandowski), Hinokio(73, Młynarczyk),Norlin- Arasa(73, Patterson),Piasecki(71, Ernst)

Nie ma czasu na stabilizację. Zaczęła się kolejna transferowa rewolucja w Tauron Lidze. Co z niej wyniknie?!

Zdjęcia: Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Jak co roku, to historia bez końca, ze złym sportowo ciągiem dalszym. Po sezonie w Tauron Lidze bez względu na zespoły, ich zasobność, medale, sukcesy czy ich brak obowiązuje jedna zasada: transferowy zawrót głowy! Zamiast stabilizacji jest wieczna, coroczna zmiana, o której głośno już zimą, gdy rozgrywki w pełni.

Ta sytuacja nie przyczynia się do podnoszenia poziomu. Przeciwnie, wpływa na jego obniżenie. A potem wpadki w europejskich rozgrywkach zawsze można wytłumaczyć, że nie ma się tyle kasy, co we Włoszech czy Turcji, a zatem jest się skazanym na porażkę, momentami wręcz klęskę.

Drużynę mistrzyń Polski – PGE Budowlani, czeka to, co wszystkich w tej lidze czyli pożegnania i powroty, które można nazwać najprościej kadrową rewolucją. Z Łódzkiej drużyny odchodzi jej wypromowana w Łodzi gwiazda i liderka – Paulina Damaske, która przyznaje, że świetnie jej się żyło i pracowało w naszym mieście, ale: – Kolejny sezon mógłby po prostu nie wyglądać już tak samo, więc odchodzę, mając w głowie cudowne momenty. Odchodzi nie tylko ona… Z łódzkim klubem żegnają się też: Aleksandra Wenerska (koniec kariery), Alicja Grabka, Bruna Honorio, Agata Milewska.

Mają na razie dołączyć: Katarzyna Wenerska i Mrtyna Grajber-Nowakowska. W Łodzi zostają: szwajcarska atakująca Maja Storck, słoweńska środkowa Sasa Planinsec, rumuńska atakująca Rodica Buterez, rozgrywająca Nadia Siuda i środkowa Paulina Majkowska. Zostać ma też, to akurat bardzo dobra wiadomość, trener Maciej Biernat, który w szóstym sezonie poprowadzi łódzką drużynę.

« Older posts

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑