Ryżową Szczotką

Rezerwowy Pafka

Tym razem Widzew nie musi być na sensacyjnym, medialnym topie. Kandydatów do milionowych wydatków w ekstraklasie nie brakuje!

Fot. UMŁ

To na pewno będą inne rozgrywki ekstraklasy, niż te minione. Wystąpią trzy kluby z jednego miasta – Krakowa, z których przynajmniej dwa, mają mocarstwowe ambicje. Wcześniej trzy kluby z jednego miasta grały w sezonie1994/95: Lech Poznań, Olimpia Poznań, Warta Poznań. Tu dodajmy: szkoda, że nie będzie Łódzkich derbów, bo one podnosiły atrakcyjność rozgrywek.

Widzew zszokował ligę, wydając 23 miliony euro na transfery z doraźnym skutkiem: uratowaniem ekstraklasy. Ambicją Łodzian jest gra w czołówce. Trzeba stworzyć drużynę na taką miarę, oby w rozsądniejszy sposób. Tym razem wydatkami mogą szokować inni. Pojawili się nowi dynamiczni właściciele, którzy nie będą szczędzić środków, żeby zbudować mocne teamy.

Boss Górnika – Lukas Podolski ma pieniądze, ale też autorytet i szerokie kontakty w Europie. Potrafi wyszukać nieoczywistych, ciekawych piłkarzy, którzy podniosą wartość i tak już poukładanego zabrzańskiego teamu. Teraz na celowniku napastnik Erik Prekop ze Slavii Praga. Trzeba na niego wydać ponad milion euro.

Szalony (w mocnym cudzysłowie!) wizjoner – milioner – Wojciech Kwiecień na razie spełnia swoje marzenia. Zbudował szybko, bardzo szybko klub na miarę ekstraklasy. Włożył masę pieniędzy, dodajmy z sukcesem – w Wieczystą i nie zamierza przestać tego robić. Jego ambicją na pewno nie będzie granie ekstraklasowych ogonów, zwłaszcza gdy dostanie jeszcze finansowy zastrzyk od Ekstraklasy. SA czyli 8 -10 mln zł. Nowemu napastnikowi jest gotów zaoferować roczną pensję w wysokości pół miliona euro brutto. Pojawiają się nazwiska: Dawida Kownackiego, Karola Linettego i Afimico Pululu.

Drugi Krakowski klub – Wisła – nie będzie chciał być gorszy. Jeżeli Angel Rodado okaże się gwiazdą pierwszej wielkości, także w ekstraklasie, to właściciel klubu – Jarosław Królewski będzie miał mniej kadrowych kłopotów na głowie i nie będzie musiał zbyt głęboko sięgać do kieszeni. Oba Krakowskie teamy walczą o Oliwiera Kwiatkowskiego z Polonii Bytom. Na razie Wisła wróciła do historycznego herbu, którey został po raz pierwszy użyty w 1911 roku.

Poukładaną sytuację finansowo – organizacyjną i mocną drużynę ma mistrz – Lech Poznań (dołączyć ma pięciu piłkarzy). Swoje ambicje sygnalizuje GKS Katowice (tu ma trafić wielki talent, gracz Chrobrego – Szymon Bartlewicz). Ciekawe, co w nowym sezonie pokażą: przebudowywana Jagiellonia (ma zostać w klubie Adrian Siemieniec), Raków Częstochowa (zostaje trener Dawid Kroczek) czy Legia (tu Marek Papszun nie zadowoli się marnościami)… Oj, będzie się działo!

Bolesna porażka reprezentacji Polski. Zamiast nowego, dającego nadzieję, otwarcia, mamy futbolowy falstart!

Nie wystąpimy na mistrzostwach świata, więc zostały nam międzynarodowe gry kontrolne i budowanie teamu na Ligę Narodów. A tam pierwszy mecz – u siebie 25 września o godz. 20.45. Rywalem Bośnia i Hercegowina. A potem spotkania ze Szwecją i Rumunią…

Wróćmy do towarzyskiego pojedynku z Ukrainą. Niestety okazał się on wielkim, sportowym rozczarowanie, ba niewypałem, falstartem, choć… Powinniśmy po 20 minutach prowadzić. Niestety, po świetnym podaniu Piotrowskiego, sytuacji sam na sam z bramkarzem nie wykorzystał Pietuszewski. Trubin obronił jego uderzenie.

Na dodatek trzy minuty później sędzia Glova powinien był podyktować rzut karny po nadepnięciu na nogę Kędziory przez Yarmolenkę. Jak tego nie dostrzegł arbiter, dlaczego nie interweniował VAR?! Nasi atakowali w taki sposób, że było to prawdziwe oblężenie przedpola rywali.

Tymczasem… Wystarczyło jedno złe przyjęcie piłki przez Piotrowskiego i Bułka wyciągał piłkę z siatki po precyzyjnym uderzeniu zza pola karnego w sam róg bramki Yeremchuka. Pierwsza groźna akcji Ukraińców przyniosła gola.

Potem były kolejne. Efekt? Drugie trafienie. Po prostej, jak drut, akcji rywali, wyprowadzeni w pole, niczym futbolowe żółtodzioby, Polacy, dali niepilnowanemu Yarmolence strzelić z metra do pustej bramki. No, po prostu dramat!

Po zmianach w drugiej połowie, Polacy mieli wielką szansę na kontaktowego gola, ale po błędzie przy wyprowadzeniu piłki, bramkarz rywali znakomicie obronił strzał Świderskiego. Jak on to zrobił?!

Zmiany, liczne zmiany w naszym teamie przyniosły więcej boiskowego chaosu niż pożytku. To rywale byli bliżsi trzeciego gola niż nasi honorowego. Cóż, trzeba się było pogodzić z bolesną porażką.

Ważne wydarzenie: był to mecz numer 100, w którym kapitanem był Lewandowski (pod uwagę brano tylko spotkania, które rozpoczynał z opaską na ramieniu).

W środę, tym razem o godz. 20.45 kolejny mecz towarzyski, tym razem z Nigerią na Stadionie Narodowym. Oby w lepszym stylu i z lepszym efektem.

Polska – Ukraina 0:2 (0:2)

0:1 – Yeremchuk (33), 0:2 – Yarmolenko (44)

Polska: Bułka – Wiśniewski (46, Wójcik), Kędziora, Kiwior (74, Potulski) – Pyrka (59, Wojtuszek), Zieliński (46, Kapustka), Piotrowski (86, Slisz), Zalewski (59, Rózga) – Szymański (46, Świderski), Lewandowski (46, Żukowski), Pietuszewski (46, Kamiński)

ŁKS przegrał baraż, ale jest jeden… wygrany. Łukasz Bomba popisał się interwencją sezonu. Jak on to zrobił!

Fot. ŁKS Łódź

Trener Widzewa – Aleksandar Vuković nie ma racji, gdy krytykuje zasady awansu z I ligi do ekstraklasy i walkę o ten cel nawet szóstej drużyny rozgrywek. Półfinały baraży przyniosły tyle emocji, że starczyłoby na jedną, a może dwie kolejki ekstraklasy. Szkoda, że odpadł z walki ŁKS, bo miał wszystko w swoich rękach i to wszystko z nich wypuścił. Widać, czas futbolowej nauki jeszcze się nie skończył.

Trzeba też powiedzieć wprost, że stawka meczu, przerosła kilku Łódzkich piłkarzy. Na pewno nie można do nich zaliczyć bramkarza Łukasza Bombę, najlepszego zawodnika drużyny w przegranym w karnych pojedynku z Chrobrym Głogów.

To taki bramkarski mit założycielski. Łukasz na tej jednej interwencji może budować swoją przyszłość. Kto wie, czy to nie była najbardziej nieprawdopodobna, a zarazem skuteczna interwencja rozgrywek! W 111 minucie pojedynku w Głogowie Mateusz Ozimek przymierzył idealnie, w samo okienko, a Łukasz Bomba (jak on to zrobił!) szybki, zwinny, wyprężony jak struna nie dał piłce wpaść do siatki. No, po prostu parada sezonu!

Baraże pokazały też klasę innego piłkarza, byłego gracza ŁKS, obecnie napastnika Wieczystej – Stefana Feiertaga. Przy przewadze przeciwnika zdobył się na podbramkową, skuteczną akcję na miarą najlepszych, na dodatek taką, dającą zwycięstwo! Przypomnę: Stefan Feiertag wystąpił w 21 oficjalnych meczach ŁKS, w których zdobył 9 bramek i zanotował 2 asysty…

W niedzielę o godz. 20.45 finał baraży, wielki mecz o ekstraklasę na stadionie w Krakowie. Wieczysta zmierzy się z Chrobrym Głogów. Transmisja TVP Sport.

Zabrakło tak niewiele do europejskiego awansu. Niestety, ostatnia akcja przyniosła porażkę KS Hokej Start Brzeziny

Zdjęcia: Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Walka trwała dosłownie do ostatniej minuty, ostatniej akcji meczu decydującego o awansie do wyższej dywizji Klubowego Pucharu Europy. Drużyna KS Hokej Start Brzeziny przegrała niestety z walijskim Penarth LHC 2:3, tracąc gola po krótkim rogu. Szkoda, szkoda, wielka szkoda. Cóż, taki jest sport. Na pocieszenie: Anna Gabara została najlepszą bramkarką turnieju.

KS Hokej Start Brzeziny – Penarth LHC 2:3
(1:0, 0:1, 1:1, 0:1). Pabiniak (9′), Drożdż (42′) – Burton (27′), Gordon (32′), Bates (45′)

Wyniki pojedynków poprzedzających decydujące starcie, za Łódzkim Portalem Sportowym, który uważnie śledził poczynania hokeistek:

KS Hokej Start Brzeziny – Orient Lyngby 3:1 (0:1, 1:0, 0:0, 2:0). Kucharska (18′), Owczarek (47′), Varanovich (58′) – Van Vlijmen (6′) , KS Hokej Start Brzeziny – Copenhagen HC (DEN) 4:0 (0:0, 1:0, 1:0, 2:0). Shakh (30′), Pabiniak (36′), Varanovich (49′, 52′), KS Hokej Start Brzeziny – IFK SumDPU 0:1 (0:0, 0:0, 0:1, 0:0). Ziakun (42′)

KS Hokej Start : Anna Gabara, Gabriela Budziewska, Olga Poltaviseva, Kinga Owczarek, Emilia Sikora, Natasza Nowakowska, Eryka Shakh, Patrycja Kalczyńska, Natalia Kucharska, Zuzanna Drożdż, Karolina Grochowalska, Zuzanna Kornecka, Marzena Koza, Weronika Grodzka, Malwina Górecka, Magdalena Pabiniak. Justyna Ferdzyn, Dziyana Voronovich. Trenerka: Małgorzata Polewczak. Menedżerowie: Marcin Zubert, Agnieszka Stefańska.

Teraz powrót do ligi. Ostatki, ostatki. W ostatnim meczu sezonu zasadniczego w niedzielę o godz. 13 KS Hokej Start Brzeziny podejmie liderki – AZS I Politechnika Poznańska.

Nawet jeśli podopieczne Małgorzaty Polewczak wygrają, to pewnie skończą rozgrywki na trzecim miejscu. A to oznacza, że będą w dwóch meczach 6 i 7 czerwca walczyć o brązowy medal z drugim zespołem AZS Politechnika Poznańska.

Rzuty karne zdecydowały o tym, że ŁKS musi zapomnieć o ekstraklasie. A miał wszystko w swoich rękach!

Trwa ostatnio czarna seria ŁKS. Przegrały koszykarki, nie dali rady koszykarze. Teraz po rzutach karnych polegli piłkarze, choć mieli wszystko w swoich rękach. Prowadzili 1:0 i go nie utrzymali. W serii jedenastek mieli decydującego o awansie karnego i niestety Krykun trafił w poprzeczkę. Za to Łodzianie zostali surowo ukarani!

ŁKS zaczął nerwowo, a gospodarze ruszyli śmiało na Łódzkie przedpole. Już w 33 sekundzie spotkania żółtą kartkę ujrzał Wiech, a potem musiał wykazać się Bomba. Łodzianie raczej się bronili niż próbowali atakować. Głogowianie byli szybsi, bardziej zdeterminowani w grze. Goście nie potrafili wyprowadzić składnego ataku. Po pół godzinie w strzałach było sześć do zera dla gospodarzy!

Ale to się zmieniło… Wreszcie, wreszcie. Po centrze Arasy, w trudnej pozycji główkował Piasecki. Obok słupka. Po kolejnym, dobrym podaniu Arasy, strzelając z bocznej strefy pola karnego, Norlin trafił w Arndta. Doliczony czas należał do gospodarzy, którzy mieli dwie bramkowe okazje. Wiadomo, że gol do szatni mocno rozbija psychicznie przeciwnika. Na szczęście dla ŁKS tym razem tak się nie stało. Bramka nie padła.

Drugą połowę groźniej zaczął ŁKS. Zyskiwał rzuty rożne. Do czterech razy sztuka. Po dokładnej centrze Wysokińskiego na bliższy słupek, sprytnym uderzeniem głową w długi róg popisał się Arasa, dając prowadzenie gościom.

Odpowiedź mogła nadejść szybko, ale na szczęście dla Łodzian nie nadeszła. Znakomitą interwencją po strzale Laskowskiego popisał się Bomba. ŁKS chciał zdobyć drugą bramkę, ale po uderzeniu Piaseckiego w długi róg piłka minimalnie minęła słupek. W odpowiedzi groźny strzał Strózika obronił Bomba. Niestety, nic nie mógł zrobić po uderzeniu i rykoszecie w okienko Laskowskiego. Zepchnięty do defensywy ŁKS został surowo ukarany.

W doliczonym czasie szanse miał ŁKS. Strzał Lewandowskiego był za słaby i na dodatek w środek bramki. W kolejnej akcji Hinokio, po indywidualnej, dynamicznej akcji, został w ostatniej chwili zablokowany. Decydujący gol nie padł.

Nadszedł czas na dogrywkę. A tu Kozajda główkował minimalnie obok słupka. Rzut rożny dla gospodarzy gonił kolejny, obrazując przewagę Chrobrego. Łodzianie skontrowali, ale po rajdzie i doskonałym dośrodkowaniu wzdłuż bramki Krykuna, źle trafił w piłkę Lewandowski. W odpowiedzi po rzucie rożnym z okienka piłkę fantastycznie wyciągnął Bomba. Jak on to zrobił!

Ta interwencja zdecydowała o tym, że zwycięzcę wyłoniły rzuty karne: Bomba obronił strzał Bąka. Lewandowski zmylił i pokonał Arndta. Mazur trafił po rękach Bomby, Rudol po rękach Arndta, a Janczukowicz znów po rękach Bomby. Pingot nie dał szans rywalowi strzałem pod poprzeczkę. Ozimek zmylił Bombę. Fałowski pokazał perfekcyjne uderzenie, podobnie jak Grić. Decydujący strzał Krykuna i skrzydłowy trafił w poprzeczkę; 4-4. Lis pokonał Bombę, uderzając po rękach bramkarza. Strzał Wojciechowskiego obronił Arndt. 5-4 dla Chrobrego i awans do finału!

W drugim półfinale: Wieczysta Kraków – Polonia Warszawa 3:2. Finał baraży: Chrobry – Wieczysta w niedzielę o godz. 20.45. Transmisja TVP Sport.

Półfinał baraży o ekstraklasy

Chrobry Głogów – ŁKS 1:1 po dogrywce, rzuty karne: 5-4, awans Chrobry

0:1 – Arasa (61, głową), 1:1 – Laskowski (77)

ŁKS: Bomba – Rudol, Wiech (79, Pingot), Fałowski, Loffelesend (71, Krykun) Wysokiński (106, Szczygieł), Terlecki, Hinokio, Norlin (94, Ernst) Arasa (71, Lewandowski), Piasecki (90+1, Wojciechowski)

Czy po szalonym meczu ŁKS wywalczy awans do finałów baraży o ekstraklasę?

Fot. Artur Kraszewski

ŁKS jest w tym zaprawiony. Znów musiał odrabiać bramkowe straty i zrobił to skutecznie. Pokonał Górnika Łęczna 3:1 i z piątej pozycji zajętej po rundzie zasadniczej przystąpi do baraży o ekstraklasę! W czwartek o godz. 17.30 zagra w Głogowie z Chrobrym. Już wiadomo, że ten mecz obejrzy na stadionie komplet – 2800 – widzów. Pozostali zobaczą go w TVP Sport.

Oj, nie będzie to łatwe starcie dla Łodzian. Zabraknie pewnie kontuzjowanych Andreu Arasy i Artura Craciuna. Na dodatek bilans pojedynków w tym sezonie nie jest dodatni dla ŁKS. Chrobry pokonał u siebie Łodzian 2:1, po zwycięskim golu byłego Ełkaesiaka – Kelechukwu Ibe-Torti.  Na stadionie przy al. Unii też wygrał, tym razem 3:1.

Przegrał po dogrywce i szalonym starciu w Pucharze Polski 3:5. W tym spotkaniu ŁKS prowadził już 3:1. Ambitni Głogowianie walczyli i w regulaminowym czasie spotkanie skończyło się wynikiem 3:3. W dogrywce o sukcesie Łodzian przesądziły gole: Bastiena Tomy i Jaspera Loffelsenda. Takie emocje czekają nas także teraz?!

Warto zauważyć, że obok Kelechukwu, ważne role w zespole z Głogowa odgrywają, inni byli gracze Łódzkiego klubu: bramkarz Dawid Arndt i napastnik Piotr Janczukowicz. W Łodzi gra były Głogowianin – Mateusz Lewandowski, który strzelił ważnego gola w ostatnim meczu z Górnikiem, a w sumie uzbierał pięć bramek. Arbitrem meczu będzie Bartosz Frankowski (Toruń)

W drugim półfinale, o godz. 20.30, Wieczysta Kraków zmierzy się na Arenie Kraków z Polonią Warszawa. Warto przypomnieć, że w obu spotkaniach o awansie do finału decyduje wynik tego jednego jedynego starcia. W razie remisu będzie dogrywka, a potem ewentualnie rzut karne! Finał baraży o ekstraklasę zostanie rozegrany 31 maja o godz. 20.45.

Nie wszystko było złe. Widzew miał czterech muszkieterów, którzy uratowali ekstraklasę!

Fot. widzew.com

Widzew uratował się w ostatniej chwili przed spadkiem z ekstraklasy. Więcej na niego pomstowano w sezonie, niż chwalono. Wykpiwano transfery, na które Łodzianie wydali latem 23 miliony euro. No, było trochę ludzi, którzy się nie sprawdzili, albo zawiedli kompletnie: Bukari, Zeqiri, Selahi, Akere, Ilić. Lepiej spuścić na nich zasłonę milczenia. Pożegnać, zapomnieć i po prostu znaleźć lepszych, najlepiej za mniejsze, dużo mniejsze pieniądze. Może czas najwyższy spojrzeć uważnie na polską I i II ligę?!

Nie wszystko było złe. Nie wszyscy zawiedli. Jest czterech muszkieterów, którzy mają wielki wpływ na uratowanie ekstraklasy. Nie, nie zapominam, że Sebastian Bergier zdobył w sezonie 14 bramek, że pierwszego gola w najważniejszym meczu strzelił Mariusz Fornalczyk, że hat tricka (w 13 minut!) zaliczył w sezonie Fran Alvarez, ale…

Uratowanie ekstraklasy, dla mnie, to w głównej mierze zasługa czterech ludzi. Wskażmy ich: trener Aleksandar Vuković, bramkarz Bartłomiej Drągowski, obrońcy: Steve Kapuadi i Przemysław Wiśniewski.

Vuković stworzył coś z niczego, co powoli rozsypywało się niczym domek z kart. Scementował zespół, dokonał twardych, ale słusznych kadrowych wyborów, czasami przesadzał z antygrą, ale cel osiągnął. Vuko prowadził Widzew w 11 spotkaniach. Zespół zanotował pięć zwycięstw, trzy remisy i trzy porażki, a sezon zakończył na 14. pozycji, ratując się przed degradacją do I ligi. Całe szczęście szkoleniowiec zostaje i będzie starał się zbudować drużynę walczącą o coś więcej, niż przetrwanie.

Kapuadi i Wiśniewski z meczu na mecz rozumieli się lepiej, pilnowali skutecznie przedpola, nie dawali rywalom szans na bramkowy popis. Drągowski miał różne momenty, ale gdy już musiał pokazać bramkarską klasę, to to robił. Bronił nieprawdopodobnie trudne piłki, choćby w ostatnim pojedynku z Piastem, gdy sparował futbolówkę na słupek po uderzeniu Jasona Lokilo.

Są fundamenty, na których można tworzyć lepszy zespół, który będzie walczył o miejsce w górnych rejonach tabeli!

Zwycięstwo Cedrus Sroki w Czeskiej Lidze Rugby League. Świetne spotkanie do oglądania, wiele zwrotów akcji!

Zdjęcia Cedrus Sroki Łódź

Jest zwycięstwo, a ono zawsze cieszy. Cedrus Sroki Łódź rozegrały pierwszy, domowy mecz w Czeskiej Lidze Rugby League. Podopieczni trenera Michała Wójcika zmierzyli się z Orli Havlíckuv Brod, wygrywając 54:38. Brawo!

Kamil Kleszcz – asystent zarządu: – Pierwsza połowa była jednak bardzo zacięta i wyrównana. Obie drużyny regularnie wymieniały się ciosami, a na przerwę łódzcy rugbiści schodzili przegrywając wynikiem 16:20.Po zmianie stron łodzianie zaczęli lepiej kontrolować boisko, szybciej wracali do obrony i zdecydowanie skuteczniej kończyli akcje. To już przewaga Srok, które odjechały rywalom i dowiozły zwycięstwo do końca.

Najwięcej powodów do radości dał kapitan Mateusz Kowalewski, autor aż trzech przyłożeń. Bardzo solidny występ zaliczył też Karol Suchorzewski, a dwa przyłożenia dołożył Kacper Krysiak. Ten ostatni z meczu na mecz wygląda coraz lepiej – widać, że młody zawodnik robi postępy.Trener Srok na pewno będzie zadowolony z poprawy w grze obronnej. W porównaniu do pierwszego meczu zespół wyglądał w defensywie znacznie lepiej, choć wszyscy zdają sobie sprawę, że drużyna musi nad tym elementem jeszcze popracować.

Po meczu prezes klubu Krzysztof Tonn: – Liga czeska to dla nas nowy, bardziej wymagający teatr gry w rugby league. Wyjazdowy mecz przegraliśmy, ale nikt nie powie że byliśmy chłopcami do bicia. Teraz mogliśmy się sprawdzić w meczu domowym. Świetne spotkanie do oglądania, wiele zwrotów akcji. Pokazaliśmy, że jesteśmy godnym przeciwnikiem dla czeskich klubów.

Każdy mecz to dla nas cenne doświadczenie, nasza drużyna jest w większości bardzo młoda i ciągle się rozwijamy. Przed sztabem trenerskim jest teraz bardzo wymagające zadanie: przygotowanie zespołu by był konkurencyjny dla takich hegemonów czeskiej ligi jak Mad Squirrels Vrchlabí, czy Rugby Club Hradec Kralove.

Wielkie słowa uznania dla kibiców, którzy licznie zgromadzili się na obiekcie MOSiR przy ulicy Karpackiej i przez cały mecz dawali niesamowitych doping. Taka atmosfera na trybunach zdecydowanie pomogła gospodarzom odnieść zwycięstwo.

Jaka piękna historia. Debiutanci, czyli Stare Wygi Oldboys Rugby Łódź, zostali mistrzami Polski!

Zdjęcia: strona Mistrzostwa Polski Weteranów Rugby oraz archiwum Przemysława Szyburskiego

Sport potrafi pisać piękne, optymistyczne historie. Skrzyknęli się w ostatniej chwili, z sentymentu, pięknych wspomnień i dla wielkich, wciąż obecnych w sercach: sportowej pasji i ambicji. Drużyna Stare Wygi Oldboys Rugby Łódź postanowiła wystartować w XVI Mistrzostwach Polski Weteranów w Rugby. Pojawiła się w Gdyni, zadebiutowała, zagrała i… zwyciężyła, zdobywając mistrzowski tytuł.

Drużynę weteranów sworzyli zawodnicy, którzy po pierwsze z nie jednego rugbowego pieca chleb jedli, a po drugie mają w dorobku grad medali za sukcesy w mistrzowskich rugbowych grach, Nigdy nie zawodzili w barwach KS Budowlani i Budowlani SA, w myśl hasła: Walczyć i Wygrywać. Teraz Łodzianie stali się objawieniem turnieju. Tak dobrej postawy nikt się w Gdyni po nich nie spodziewał! A oni, no po prostu Stare Wygi, pokazali moc!

Łodzianie wygrali w pierwszym meczu 39:0 z WFS Siedlce Veterans, w drugim sensacyjnie zremisowali 5:5 z Lechią Gdańsk, która od lat była „etatowym” Mistrzem Polski Weteranów. W kolejnym spotkaniu wygrali 15:0 z ROC Poznań, a w decydującym 7:0 z Arką Gdynia. Był to jedyny mecz, w którym zdobyto tylko jedno przyłożenie.

Klasyfikacja końcowa: 1. Stare Wygi Oldboys Rugby Łódź, 2. RC Arka Gdynia Weterani, 3. RC Lechia Gdańsk Veterans, 4. Rugby Old Boy Club Poznań, 5. WFS Siedlce Veterans & Friends

Barw Starych Wyg bronili, rugbiści z Łodzi: Jakub Andrzejczak, Mariusz Dośpiał, Mariusz Fortuna, Tomasz Grodecki, Adrian Ignaczak, Dariusz Kaniowski, kapitan: Piotr Karpiński , Przemysław Kata , Jakub Kochanowski, Adam Kociński, Tomasz Kozakiewicz, Sebastian Łuczak, Paweł Matczak, Andrzej Matczak, Piotr Matczak, Maciej Orłowski, Paweł Pędziwiatr, Sebastian Puchalski, Adam Sawicki, Rafał Similski, Grzegorz Skrobski, Dominik Skwarciak, Krzysztof Szulc, Przemysław Szyburski, Mirosław Żórawski. kierownik Grzegorz Białkowski.
Rugby Klub Pogoń Zduńska Wola: Jarosław Dąbrowski , Piotr Donat, Andrzej Dutkiewicz, Seweryn Godlewski, Marek Jaworski, Bartosz Klauziński, Piotr Taborek, Karol Wancerz, Rafał Woroniak.

Nagrody indywidualne, które zdobyli Łodzianie: najlepiej punktujący zawodnik: Maciej Orłowski. Najlepszy zawodnik młyna: Adrian Ignaczak.
„Bedol Trophy”, nagroda im. Rafała Bednarka dla najlepszego zawodnika II linii młyna: Piotr Karpiński (wszyscy Stare Wygi Łódź).

Krzysztof Szulc: – Decyzja o tym żeby zagrać nie była rozsądna. Wstałem zza biurka poszedłem na trening i zagrałem w Mistrzostwach Polski Weteranów i to z jakim skutkiem! Żyję, tu i tam boli, ale to najlepszy ból jakiego nie czułem od lat. Spotkanie z kolegami których nie widziałem od lat. Wspólna gra i walka do ostatniej minuty, których nie czułem od lat . Wrażenia których nic nie zastąpi. Dziękuję Stare Wygi za wspólną grę. Dzięki: Przemysław Szyburski za pomysł, który stał się rzeczywistością. Teraz już tak zostanie – środa = trening. Znów się chce!

Mirosław Żórawski: – Prawdziwych umiejętności po prostu się nie zapomina! Od marca trenowaliśmy całą ekipą – zawzięcie, ale zawsze z szacunkiem. Było więcej śmiechu, niż rozgrzewki, więcej zakwasów niż rozsądku i dokładnie tyle samo serca, ile kiedyś, może tylko regeneracja trwała dziś trochę dłużej!

Po ciężkim, ligowym boju ŁKS znów wygrał przy al. Unii. W ten sposób na swoich zasadach zapewnił sobie prawo gry w barażach!

Zaczęło się źle, nawet bardzo źle, a skończyło… wywalczeniem prawa walki w barażach! ŁKS pokonał nie bez trudu i futbolowego znoju – Górnika i ciągle jest w grze o marzenia czyli ekstraklasę. 28 maja zagra z Chrobrym w Głogowie.

Okazało się, że Łodzianie muszą sobie radzić bez Arasy. A potem już w trakcie gry… ŁKS musiał ratować znakomitą interwencją Bomba. Kilka minut później urazu mięśnia dwugłowego doznał jeden z liderów drużyny, podpora defensywy – Craciun i musiał zejść z boiska.

ŁKS nie zamierzał odpuścić. Starał się Rudol, ale po jego główce piłka nie znalazła drogi do siatki. Jeszcze lepszą sytuację miał Loffelsend, po znakomitym podaniu Piaseckiego, ale bramkarz rywali nie dał się zaskoczyć. Po rzucie rożnym, uderzeniu Rudola, Górnika ratowała poprzeczka. ŁKS atakował, ale Budziłek był na miejscu. Obronił strzał Piaseckiego.

Niewykorzystane sytuacje się mszczą. Deja z rzutu wolnego posłał piłkę tak precyzyjnie, nieomal w okienko, że Bomba musiał wyciągać piłkę z siatki.

Gospodarze próbowali odrobić straty. Ważne, bardzo ważne, że ŁKS miał w składzie Hinokio. Japończyk wyróżniał się swoją grą, co udokumentował bramką. Strzałem w długi róg pokonał Budziłka. Potem szansę miał Terlecki, ale trafił w poprzeczkę.

Gdy się bardzo czegoś chce, to można to osiągnąć. Po akcji Fałowskiego , który w ostatniej chwili dograł piłkę do partnera, Lewandowski dał upragnione prowadzenie gospodarzom. Kropkę nad i podobnym uderzeniem postawił Krykun. ŁKS w drugiej połowie odwrócił losy meczu, dopiął swego, choć łatwo nie było.

ŁKS – Górnik Łęczna3:1 (0:1)

0:1 – Deja (43, wolny), 1:1 – Hinokio (60), 2:1 – Lewandowski (79), 3:1 – Krykun (90+4)

ŁKS: Bomba – Loffelsend (72, Krykun), Rudol, Craciun (23, Wiech), Fałowski, Norlin – Wysokiński, Terlecki, Hinokio, M. Wojciechowski (72, Lewandowski) – Piasecki (88, Ernst)

« Older posts

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑