Ryżową Szczotką

Rezerwowy Pafka

Page 2 of 197

Jakub Małecki uczył się grać w rugby w Walii, a teraz jest kapitanem Łodzian i reprezentantem Polski

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Kapitana piątej drużyny ekstraligi rugby – WizjaMed Grot Budowlani Łódź – Jakuba Małeckiego trudno nie zauważyć na boisku. Twardy, skuteczny i waleczny wyróżnia się także tym, że ma ponad dwa metry wzrostu. Kuba jest przedstawicielem młodej emigracji. Z Polski wyjechał z rodzicami jako ośmiolatek. Rodzina osiadła w Walii, a Małecki kilka lat później rozpoczął swoją przygodę z rugby.

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Teraz sprawdza się w Polsce. Robi to tak dobrze, że trafi do reprezentacji prowadzonej przez Kamila Bobryka i Tomasza Stępnia. W nowym sezonie Małecki stanie przed wyjątkowymi wyzwaniami. Drużyna Wizja Med Grot Budowlani ma ambicje walczyć o medale, a reprezentacja Polski…

Fot. PZR

Trener reprezentacji Polski w rugby – Kamil Bobryk o planach kadry dla zawszepomorze.pl: Kadra 25 lipca zagra w angielskim Jersey mecz sparingowy z reprezentacja Wysp Normandzkich. To ma być spore wydarzenie, bo mecz będzie miał sponsora, firmę Gallagher, która wspiera rozgrywki angielskiej Premiership, a jego stawka to Granite Trophy.

W drugim tygodniu sierpnia planujemy zorganizować szerszą selekcję do kadry ze szczególnym uwzględnieniem młodych zawodników aspirujących do reprezentacji. Jesienią w planach są dwa sparingi, a w grudniu grupa 45 zawodników będzie się już przygotowywać do turnieju Rugby Europe Championship.

Jednym z naszych planów, wspólnie z Tomkiem Stępniem, jest stworzenie Akademii Techniki, czyli struktury, która dawałaby zawodnikom możliwość systematycznego podnoszenia umiejętności indywidualnych.

Trener Grzegorz Szoka czyli wielki Łódzki budowniczy. Czy w błyskawicznym tempie uda mu się stworzyć nowy, mocny ŁKS?

Fot. ŁKS Łódź

To na pewno jeden z najbardziej niestabilnych zawodów świata. Siedzi się cały czas na beczce prochu. Oj, bycie piłkarskim trenerem nie jest łatwym i prostym zajęciem. Nie każdy jest Tomaszem Tułaczem, który w jednym miejscu jest w stanie wytrwać kilkanaście lat (pracuje w Puszczy Niepołomice od sierpnia 2015 roku).

Możesz mieć zmysł taktyczny, otwarte spojrzenie na ludzi, umieć się dogadać i analizować, mieć też trochę szkoleniowego szczęścia, ale wszystko z reguły zaczyna się od tego, że w przeciągu miesiąca czy dwóch musisz zbudować nową, oczywiście lepszą, drużynę na nowy sezon.

Trener ŁKS Grzegorz Szoka pokazał w minionym sezonie, że potrafi zebrać towarzystwo do kupy, umiejętnie poskładać, dając szansę nieoczywistym piłkarzom (Koki Hinokio czy Kacper Terlecki), sprawić, że więcej będzie spotkań lepszych niż gorszych, choć… Czegoś zabraknie (jednak umiejętności) w dniu najważniejszej próby czyli w przegramy pojedynku barażowym o awans do ekstraklasy.

Fot. Wojciech Pakulski, ŁKS Łódź

Skoro się nie udało, to nastał czas wielkiej przebudowy. ŁKS ma dziewięciu nowych piłkarzy – doświadczonych, jak Michał Kaput czy Damian Węglarz, ale też takich, którzy pokazali, że mają potencjał, jak: Marcel Błachewicz, Bartosz Farbiszewski, Julian Keiblinger, Kacper Nowakowski, Karol Podliński, James Rhodes, Dominik Sokół.

Jaki z tej futbolowej mąki trener Grzegorz Szoka upiecze chleb? Na razie jest nadzieja i wielka niewiadoma.

Co w najbliższych planach? 17 lipca ŁKS zagra wyjazdowy mecz kontrolny z Wisłę Płock, a 25 lipca o godz. 15.30 ligowa premiera w Siedlcach z Pogonią. Spotkanie w ramach Multiligi (czyli łączonych transmisji kilku spotkań!) pokaże TVP Sport.

Przekleństwo VAR-u i bojaźliwego sędziowania ciążą nad mundialem!

Rozbudowany mundial okazuje się być fajny. Dużo się dzieje. Nie brakuje dramatycznych meczów, ekscytujących sytuacji. Padają fantastyczne bramki. Jest ich tyle, że jest w czym wybierać. Mogłoby być pięknie, ale…

Niestety, to ciąży nad mistrzostwami niczym klątwa, przekleństwo, wielkie wypaczenie. VAR i sędziowanie kładą się cieniem na mundialu. Technologia miała pomagać, a tylko podsyca kontrowersje. Ba, wygląda na to, że w sposób niesprawiedliwy wpływa na wyniki kluczowych spotkań. Sędziowie zachowują się niczym pijane dzieci we mgle. Momentami są bezradni, zdają się na technologię i katastrofalnie wypaczają przebieg i wyniki meczów!

Przykłady z ostatnich spotkań, jakże znamienne. Anglia pokonała po dogrywce Norwegię, ale… Podaje Onet: Tuż po gwizdku oznaczającym przerwę selekcjoner Stale Solbakken ze wściekłością na twarzy ruszył do sędziego z pretensjami. A to dlatego, że ponoć przy wybiciu przez golkipera Norwegów – Orjana Nylanda – piłka zahaczyła o… drut kamery telewizyjnej umieszczonej nad placem gry, co wpłynęło na całą akcję zakończoną golem dla rywali.

Norwescy eksperci grzmią. – To prawdziwy skandal. To ironiczne, że technologia, która ma nam pomagać, w rzeczywistości szkodzi – mówi Erik Mykland w studiu „Dagbladet” w Oslo.- To kompletnie absurdalny skandal – dodaje Bernt Hulsker.

Na łamach „The Sun” czytamy, że „to powód, dla którego gol Anglii przeciwko Norwegii NIE powinien zostać uznany”.

Argentyna wyeliminowała Szwajcarię. W drugiej połowie ćwierćfinału Szwajcaria miała swój wspaniały moment. Całkowicie zdominowała Argentynę i zdobyła gola na 1:1. Kiedy szła po drugiego gola, Breel Embolo otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.

Albicelestes, grając w przewadze, pokonali rywali w dogrywce. Selekcjoner Szwajcarów w pomeczowej wypowiedzi stwierdził, że kara dla Embolo była wielką pomyłką. Murat Yakin: – Ta decyzja była po prostu niewiarygodna. Całkowicie się z nią nie zgadzam. Było wyraźne starcie, i nie rozumiem, jak sędzia i VAR doszli do takiego wniosku.

Taki mój wniosek. Futbol powinien pójść w stronę rugby. Jeżeli już technologia ma mieć decydujący wpływ na przebieg spotkań, to niech ona będzie na perfekcyjnym poziomie. W rugby w kluczowych turniejach każdą sytuację wiele zainstalowanych kamer analizuje z wielu pozycji, a to sprawia, że o pomyłkę zdecydowanie trudniej.

Mariuszowi Fornalczykowi na Łodziance trenuje się znakomicie. Klub, którego już nie ma – MKS Łodzianka- miał najlepszą murawę w mieście!

Mariusz Fornalczyk na pytanie Expressu Ilustrowanego: – Jak ocenia pan warunki do treningów na Łodziance? – odpowiada: – Nie mam żadnych zastrzeżeń. To dobre boisko do treningu, szczególnie kiedy murawa jest odpowiednio przygotowana i podlana. Dobrze się tam pracuje.

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

A mnie się serce ściska z żalu. Ech, był w Parku 3 Maja, klub, który miał najlepszą murawę w mieście! Tak, to była MKS Łodzianka. A o murawę dbał wyjątkowy gospodarz obiektu – Jan Dziedzic. Trawkę przystrzygały pasące się tu jego… owce.

Nie ma już klubu MKS Łodzianka. Gdy go rozwiązywano, wszyscy byli odwróceni, w tym o zgrozo ŁZPN. Prezesowi Adamowi Kaźmierczakowi widać łatwiej jest błyszczeć na trybunie VIP Stadionu Narodowego w towarzystwie pana prezydenta (oho!oho!oho!), niż było powalczyć o ważną, piłkarską, Łódzką sprawę. Smutne, bardzo smutne…

MKS Łodzianka warta jest przypominania, bo to był ważny klub na sportowej mapie miasta Łodzi. MKS Łodziankę założyli: Kazimierz Radwański, Michał Strzelecki, Zygmunt Małolepszy i Jan Dziedzic. W piłce ręcznej chłopców do wychowanków tego młodzieżowego klubu należeli m. in. olimpijczycy: Ryszard Przybysz, Ryszard Bissinger, Grzegorz Kosma i Radosław Wasiak. W piłce nożnej reprezentanci Polski: Mieczysław Szulc, Andrzej Szulc, Ryszard Polak, Mieczysław Korzeniowski, Jan Lubański, Marek Chojnacki, Marek Dziuba. Na obiekcie Łodzianki redakcja Expressu Ilustrowanego organizowała dla dzieci Wielkie Ściganie z Expressem.

Niestety, nomen omen klub MKS Łodzianka, a właściwie ośrodek, w którym funkcjonował, nie miał szczęścia do władzy. Trzeba było rozebrać znakomitą starą halę, bo podobno waliła się drewniana konstrukcja. Gdy odsłonięto drewniany szkielet, okazało się, że mogłaby jeszcze stać 100, a może więcej lat. Niepotrzebne drewno z rozebranej hali trafiło podobno na działkę któregoś z miejskich komunistycznych prominentów. Podobnie jak żwirek potrzebny do zbudowania dobrych, nowych kortów. Gdy go zabrakło okazało się, że na kortach, gdzie dziś jest boisko koszykarskie, nogi zapadały się po kostki… A na sam wyjątkowo smutny koniec, trzeba było (czy aby na pewno?!) zasłużony i ważny na mapie miasta klub – MKS Łodzianka – rozwiązać.

Fot. UMŁ

8 sierpnia Galanta Dwunastka czyli Ferrano Beach Rugby Manufaktura 2026. Plażowych, sportowych emocji na pewno nie zabraknie!

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Dobrze, że jest. Jedna z najlepszych imprez sportowo – rekreacyjnych w Łodzi. 8 sierpnia Galanta Dwunastka czyli Ferrano Beach Rugby Manufaktura 2026, której animatorem, organizatorem i wyjątkowo dobrym duchem jest Mirosław Żórawski. Mirek informuje: – Poza turniejem kobiet oraz mieszanych drużyn amatorskich po dwóch latach przerwy zagrają męskie drużyny klubowe, będzie to jednak rywalizacja w specjalnej „amatorskiej” formule.

Trochę historii. Przypomnijmy. W jedenastej imprezie wystąpiło 7 zespołów kobiecych i 12 amatorskich,. Rozegrano łącznie 42 spotkania o czasie 2 x 3 min (18 kobiet i 24 amatorów), były też animacje i konkursy dla dzieci z nagrodami oraz jedna wyjątkowa rywalizacja rugby dla dorosłych. Przed turniejem amatorów z tyrolki linowej na plażę zrzucona została piłka meczowa, o którą mocno walczyli jego uczestnicy.

Mirek od razu mówi skąd wzięła się nazwa dwunastej edycji plażowej imprezy: Łodzianizmy. Dla wszystkich nie centralaków, murcoli i plażoli…To charakterystyczny łódzki przymiotnik, co prawda archiwalny, ale nadal popularny. W łódzkiej gwarze galanty określa coś dużego, dobrego lub ładnego. I dlatego spotykamy się na „Galantej Dwunastce” !

Animator turnieju przypomina: – Po siedmiu udanych latach gry z Bierhalle, po raz czwarty z rzędu sprawdził się w boju sponsor tytularny Beach Side Manufaktura. Teraz czeka nas turniej Ferrano Beach Rugby Manufaktura 2026.

Koniecznie trzeba powiedzieć o ludziach, którzy ostatnio pomagali Mirkowi. Sędziowie: Krzysztof Szulc, Marek Miśkiewicz, Szymon Krupa, Oleksandr Shevchenko. Komisarz zawodów: Bartosz Wilmański. Sekretarz: Karol Merc. Spiker: Marcin Ociepa.

Mundial pokazuje, że doliczony czas gry może być wyjątkowo ekscytujący. To teraz będzie futbolowa prawidłowość?!

Wydawało się, że to słabość, a tymczasem mundial pokazuje, że… prawidłowość, coraz częstsza norma. Ile było krytycznych analiz i narzekania, że Widzew w minionych rozgrywkach ekstraklasy tracił gole i bezcenne punkty w doliczonym czasie gry. Jasne, skoro miał siły na… 55 minut, tak mogło się dziać.

Dramatycznych sytuacji w ekstraklasowych meczach Łodzian nie brakowało, punkty uciekały, a żal był ogromny. 90 minut walki, potem chwila słabości i wszystko na nic. Sportowy sukces zamieniał się często w klęskę, która zostawiała po sobie poczucie goryczy…

Mundial też i to często pokazuje czarno na białym, jak wiele, bardzo wiele decyduje się w doliczonym czasie gry, Po nudnym, jak flaki z olejem, godnym szczypiorniaka, nic nie dającym graniu po obwodzie, wreszcie zaczyna się spektakl. Szyki się rozluźniają. Opracowana pieczołowicie taktyka zdaje się psu na budę. Zaczyna się coś dziać. Akcja czy akcje okazują się skuteczne, przynoszą bramki, zwycięstwa.

Sam jestem ciekaw, czy to teraz będzie piłkarska norma, także w naszej ekstraklasie? Jeśli tak rzeczywiście ma się stać, to w trakcie przygotowań i wnikliwych przedsezonowych analiz, trzeba sporo uwagi poświęcić doliczonemu czasowi gry!

Przy ul. Górniczej w turnieju mistrzostw Polski Rugby League dominowały Cedrus Sroki Łódź

Fot. Cedrus Sroki Łódź

Po latach znów Górnicza 5 była miejsce walki o rugbowe medale. Tym razem odbył się tu pierwszy turniej o Mistrzostwo Polski Rugby League. Cedrus Sroki Łódź jako gospodarze wystawili w nim dwie drużyny i obie spisały się rewelacyjnie.

Członek zarządu – Przemysław Kwiecień: – Pierwsza drużyna Srok nie zostawiła rywalom żadnych złudzeń. Wygrała turniej bez żadnej porażki, dominując od pierwszej minuty do ostatniej. Tuż za nią, na drugim miejscu, uplasowała się druga ekipa łodzian. Podium uzupełniła drużyna Wildcats Góra Kalwaria. To był naprawdę mocny początek „polskiej” części sezonu dla Srok. Dwie drużyny na czele tabeli po pierwszym turnieju to wynik, który musi robić wrażenie.

18 lipca, Łodzianie pojadą na drugą rundę Mistrzostw Polski. Tym razem gospodarzem będzie Góra Kalwaria. Nie da się ukryć, że Sroki jadą tam jako główny faworyt do końcowego triumfu.

Wcześniej Cedrus Sroki Łódź rozegrały mecz 3. kolejki czeskiej Rugby League. Spotkanie z Mad Squirrels Vrchlabí odbyło się w ogromnym upale, który dawał w kość obu drużynom.Łodzianie przegrali 22:56, ale pomimo porażki pokazali się z dobrej strony. Najlepszy na boisku był Jonathan Tutak, autor trzech przyłożeń. Czwarte dołożył Adrian Nowacki. Wszystkie podwyższenia na punkty zamienił kapitan Mateusz Kowalewski.

Sroki nie zawiodły walecznością, choć czeski przeciwnik był po prostu za mocny, szczególnie w pierwszej połowie. W tym upale każdy sprint ważył dwa razy więcej, a jednak łodzianie regularnie dochodzili do pola punktowego rywala. gwarantuje otwarte, szybkie i ostre widowisko.

Tak mi się marzy. Oby nowy sezon to był czas Łódzkich napastników!

Cztery lata temu w Katarze wieszczono (mylnie!) że mecze nudne, pada mało bramek, a więc powoli powolutku następuje kres futbolu. Nic bardziej mylnego.

Teraz wiele mundialowch spotkań (no nie całych, ale zawsze) jest dramatycznych i emocjonujących, a napastnicy ścigają się w zdobywaniu bramek. Do tej pory na czele tabeli strzelców Leo Messi. pozytywnie odmieniony (koleżeński i współpracujący) kapitan Francuzów Kylian Mbappe i skuteczny do bólu Erling Haaland. Zdobyli po siedem goli.

A ja spojrzę na nasze Łódzkie podwórko i się rozmarzę. Minione rozgrywki, tak w ekstraklasie jak i I lidze, były ciekawe, choć bez naszych sukcesów (no, chyba że za taki uznać utrzymanie się Widzewa). Wierzę, że teraz może być inaczej. Widzew powalczy o miejsce w czołówce, a ŁKS (wreszcie! wreszcie!) o awans. A pomogą w tym strzelający, jak na zawołanie, napastnicy.

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Fot. Artur Kraszewski

Sebastian Bergier już zaliczył sparingowego hat tricka. Fabian Piasecki zapisał na swoim koncie premierowe trafienie w starciu z ekstraklasowym Radomiakiem. To źle nie wróży! Teraz należy czekać z uzasadnioną wiarą, że snajperskim instynktem wykaże się nowy napastnik w kadrze Widzewa – Karol Świderski oraz Andreu Arasa, gdy wróci do grania po wyleczeniu urazu. A gdy się jeszcze odblokuje Widzewski człowiek – zagadka Andi Zeqiri. Wtedy… Strach się bać!

Przed premierą. Wierzę, że będzie lepiej. Dlatego, że tak Widzew, jak i ŁKS, mają trenerów budzących zaufanie!

Jest we mnie takie naiwne przekonanie, że tym razem będzie lepiej i rozgrywki będą należeć do nas – Łodzian. Widzew zamelduje się w ścisłej czołówce, a nie w ogonie ekstraklasy i powalczy o europejskie puchary. ŁKS wreszcie, wreszcie skutecznie powalczy o ekstraklasę i doczekamy się (ja, wyjątkowo niecierpliwie) Łódzkich derbów.

Na czym opieram swój futbolowy optymizm? Ano na tym, że tak Widzew, jak i ŁKS mogą liczyć na swoich trenerów. Oni znają się na swoim fachu. Wiedzą co robią.

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Bez dwóch zdań to Aleksandar Vuković swoim do bólu pragmatycznym, ale skutecznym działaniem, zebrał gwiazdorskie Widzewskie towarzystwo (naiwnie wierzące, że samo się wygra) do kupy. Stworzył z niego zespół i uratował ekstraklasę. To, że po drodze były osiągane w beznadziejnym stylu, cenne remisy, nie ma znaczenia. Liczy się końcowy efekt. A on jest pozytywny.

Szkoleniowiec skonsolidował i scementował defensywę, która grając na zero z tyłu, stała się podwaliną sukcesu. Urazy czołowych graczy osłabiały drużynę, ale nie odebrały jej wiary, którą miał trener. Na dodatek szkoleniowiec wiedział na kogo postawić (Mariusz Fornalczyk), a na kogo nie (Osman Bukari). Ten pierwszy odpłacił mu się fenomenalną akcją i golem na wagę utrzymania ekstraklasy. I jak tu nie wierzyć, że na tym fundamencie, taki trener, jak Aleksandar Vuković, jest w stanie zbudować coś dobrego.

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

W ŁKS Grzegorz Szoka pokazał piłkarzom czarno na białym, że wyjazdowe mecze nie muszą być zmorą drużyny. Trzeba dobrze poukładać team, natchnąć wiarą, że ewentualne straty można odrobić, walcząc do końca i zespół zaczął wygrywać. Zmierzył się z kolejnym wyzwaniem, którym były pozbawione zwycięstw pojedynki na własnym boisku. To nie budowało atmosfery w zespole, zniechęcało kibiców. I tej bolączce potrafił zaradzić.

Może, gdyby w decydującej fazie batalii o ekstraklasę miał w składzie lidera defensywy Artura Craciuna, inaczej by się to wszystko potoczyło. W każdym razie odkrył na nowo możliwości Koki Hinokio. Sprawił, że coraz lepiej współpracował ofensywny duet Fabian Piasecki – Andreu Arasa. Teraz nastał czas przedbudowy, a ja jestem zdania, że Grzegorz Szoka, jest w stanie ten problem udźwignąć. Zbudował sobie podstawy do lepszego grania…

Wiek w sportach zespołowych przestał mieć znaczenie. Widać to po futbolu i… naszej kobiecej siatkówce

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Wiek w sportach, szczególnie drużynowych, przestał mieć najważniejsze znaczenie. Widać to w futbolu. 38-letni Robert Lewandowski nadal strzela ważne bramki dla Barcelony. 39-letni Leo Messi, w amerykańskiej MLS,można tak powiedzieć: ile gra tyle zdobywa goli dla Interu Miami. Nie inaczej jest podczas mistrzostw świata. Po prostu nadal potrafi być znakomity.

Ten trend można też zaobserwować w polskiej kobiecej siatkówce w Tauron Lidze. Legenda ŁKS Commercecon, mająca 190 centymetrów wzrostu – Regiane Bidias, mimo, że ma 40 lat, nadal jest bezcenna dla Łodzianek. W minionym sezonie zdobyła najwięcej nagród MVP w sezonie 2025/26 otrzymała właśnie Regiane Bidias.

Brazylijska przyjmująca łódzkiej drużyny została wyróżniona pięcioma statuetkami. Ma zostań i nadal bronić barw ŁKS, co wszyscy i słusznie uznali za bardzo dobrą wiadomość. Regiane mówi: – Staram się być w jak najlepszej formie, aby pomóc drużynie, mówić o pozytywnych rzeczach i wykorzystać to, że jeszcze mam swój moment.

Liderka Uni Opole – 39-letnia, doskonale znana w Łodzi Katarzyna Zaroślińska-Król zdominowała ligowe klasyfikacje. Osiem razy otrzymywała statuetkę MVP, wygrała ranking punktujących: – 530 pkt i atakujących – 454 punkty. Na parkiecie widać było jej moc. Nic dziwnego, że na Gali Polskiej Ligi Siatkówki przyznano jej tytuł najlepszej siatkarki TAURON Ligi.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑