Rezerwowy Pafka

Tag: widzew śląsk (Page 2 of 2)

Czy grając czwórką obrońców Widzew będzie w stanie zatrzymać niesamowitego Erika Exposito?

Jest dobrze, jest dobrze, więc o co wam chodzi? Felietonista Przeglądu Sportowego chce zagłaskać na śmierć trenera Janusza Niedźwiedzia. To trochę brzmi jak przestroga. Kiedyś pupilem stołecznej gazety był były już na szczęście dyrektor sportowy ŁKS – Krzysztof Przytuła, który w Łodzi poległ jak Napoleon w bitwie pod Waterloo.

Widzew w pięciu meczach zdobył siedem punktów, niektóre, w tym ostatni szczęśliwie, może nie tyle dzięki wspaniałej taktyce i umiejętnościom (choć tych Jrodi Sanchezowi nie można odmówić), a wielkiej ambicji, determinacji, woli walki do samego końca spotkania.

Lider zespołu Bartłomiej Pawłowski: Ataków było z naszej strony sporo, ale brakowało finalizacji i tego ostatniego celnego podania, albo strzału na bramkę. To jest niestety zbyt mało, żeby móc zdobywać więcej goli. Cieszymy się, że udało się wpuścić trochę świeżej krwi, bo zmiany z pewnością pomogły, a Jordi Sanchez strzelił bramkę, która dała nam remis. Zawsze gdy robi się taki come back, walczy się do końca i uzyskuje pozytywny wynik, to zawsze jest w zespole taka dobra energia, która daje kopa i tę myśl, że przywozi się jednak te punkty do domu.

Czy ten brak ostatniego podania i strzałów to trochę nie jest wynik tego, że łodzianie grają czterema obrońcami, trzymającymi się głównie własnego przedpola? Mniej, dużo mniej, jest dwójkowych akcji oskrzydlających, w których szczególnie może się wykazać Pawłowski.

Trener Janusz Niedźwiedź twierdzi, że dokładnie analizuje każde spotkania, choć podczas konferencji prasowych raczej mówi na okrągło. Miejmy jednak nadzieję, że w szatni, gdy nie ma telewizyjnych kamer, jest krytyczna analiza i wyciąganie wniosków. Oby tak było, bo Widzew nie jest tuzem ekstraklasy i każdy zdobyty punkt jest na wagę złota.

25 sierpnia o godz, 20.30 łodzianie podejmą Śląsk Wrocław, który w ostatniej kolejce pokonał Lecha Poznań (3:1), dzięki niesamowitemu meczowi swojego kapitana Erika Exposito, który zdobył dwie bramki i zaliczył asystę, a przy tym jak wspaniale i skutecznie walczył o piłkę nawet z trzema atakującymi go rywalami. To był chyba najlepszy występ piłkarza w tegorocznych rozgrywkach. Lider wrocławian ma już na koncie cztery trafienia. Oj, widzewiacy będą mieli z zatrzymaniem Erika wiele pracy!

Widzew wygrał. Kto nie lubi szczęśliwych zakończeń?! Doprowadził do niego nieoczywisty bohater

Fot. widzew.com

Klątwa bycia mistrzem wiosennych ligowych remisów się skończyła. Widzew wygrał ligowy mecz. Jest niepokonany od pięciu spotkań, a trzeba pamiętać, że jest beniaminkiem ekstraklasy.

Kto nie lubi szczęśliwych zakończeń niech podniesie rękę? – Nie widzę, nie słyszę. Dlatego futbolowy wieczór kibice Widzewa muszą uznać za wyjątkowo udany. Łodzianie wygrali pojedynek ze Śląskiem Wrocław 1;0 w trzeciej minucie doliczonego czasu gry, po golu piłkarza, który przeszedł doskonale znaną w sporcie drogę – od zera do bohatera.

Kristoffera Normanna Hansena łodzianie planowali wypożyczyć. Całe szczęście tego nie zrobili. Norweg pięknie odpłacił się za zaufanie. Zdobył gola wartego trzy ligowe punkty. Piłkę dośrodkował Julian Shehu, przedłużył ją Bartłomiej Pawłowski, a Hansen bez problemów posłał ją z pięciu metrów do siatki.

Norweg został nieoczywistym bohaterem. Dostał więc swoją ligową szansę i ją wykorzystał. Nie może być inaczej, zasłużył sobie na miejsce w ligowej kadrze. Swoistej sportowej zemsty dokonał Bartłomiej Pawłowski. We Wrocławiu nie widzieli go w składzie, więc teraz wszem i wobec pokazał, jak bardzo się mylili.

Ivan Djuerdjević: Co do bramki, to pojawiło się tam sporo błędów. Nie może być tak, że rywal skacze w polu karnym i nikt nie walczy o wygranie z nim pojedynku w powietrzu. Uważam, że zawodnicy czuli, że mecz jest do wygrania. Nie możemy jednak zapobiec każdemu błędowi, bo komunikacja między ławką a zawodnikami na takim stadionie jest praktycznie niemożliwa

Janusz Niedźwiedź:  Gratulacje dla Kristoffera, który bardzo dobrze znalazł się w polu karnym i dał nam tego upragnionego gola. Chciałbym docenić wszystkich zmienników, bo dali nam na boisku to, czego od nich oczekiwaliśmy. Chcę podziękować naszym kibicom. Byli świetni, to zwycięstwo w końcówce uszczęśliwiło nas wszystkich, ale doceniamy, że przed tą bramką też w nas wierzyli. Doping był głośny, poniósł nas do wygranej!

Norman Hansen: Ostatni okres był dla mnie ciężki, dlatego to bardzo przyjemne uczucie, wejść na boisko i strzelić bramkę. Trener przed zmianą nie mówił mi zbyt wiele, miałem po prostu być skoncentrowany na grze. To nie była łatwa sytuacja, piłka szybko leciała, ale cieszę się, że wpadła do siatki. Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak pracować przed kolejnym spotkaniem

Czy Widzew Łódź chce dokonać wzmocnienia ataku jeszcze w trakcie zimowego okienka? Beniaminek Ekstraklasy interesuje się podobno Gilbertem Koomsonem z Bodo/Glimt. Jednokrotny reprezentant Ghany w Norwegii zagrał 165 spotkań, strzelił 25 goli i zanotował 23 asysty.

Czy Widzew wreszcie wygra mimo to, że trener wrocławian Ivan Djurdjević ma teraz jokera w talii?

Czwarty w tabeli mistrz wiosennych remisów – Widzew podejmie oczywiście w piątek, a jakże inaczej, oczywiście o godz. 20.30 jedenasty Śląsk Wrocław. Rywale mają na swoim koncie wiosenną porażkę z Zagłębiem 0:3, wygraną w Szczecinie z Pogonią 2:0 i remis z Koroną 1:1. Trener Śląska Wrocław Ivan Djurdjević cieszył się, że w meczu z kielczanami do jego dyspozycji znów był reprezentant Islandii Daniel Leo Gretarsson. – W końcu mamy jakiś transfer! Tak właśnie traktuję powrót Daniela do pełni zdrowia – mówił pół żartem, pół serio Serb, a potem wpuścił piłkarza na boisko w… 90 minucie.

Z klubem pożegnał się doświadczony pomocnik były ełkaesiak 36-letni Krzysztof Mączyński. Wrocławianie doprowadzili w ostatnich dniach do wymiany. Do GKS Katowice trafił Sebastian Bergier, a we Wrocławiu pojawił się 21-letni Patryk Szwedzik. Młodzieżowy reprezentant Polski dla katowiczan w 73 meczach strzelił 12 goli, zaliczył 6 asyst. Teraz ma być jokerem w talii Djurdjevicia. Czy tak właśnie będzie w pojedynku z Widzewem? John Yeboah w meczu z Koroną wykonał 18 sprintów i był to najlepszy wynik ze wszystkich zawodników, którzy pojawili się na murawie. John był jednym z najlepszych graczy wrocławian w ostatnim ligowym spotkaniu, Trzeba na niego uważać i nie dać się mu rozpędzać.

Teraz o Widzewie. Liczę, że łodzianie nie dadzą się znów zagłaskać na śmierć. Zbigniew Boniek pod niebiosa wynosi trenerskie możliwości Janusza Niedźwiedzia, na zawodników takiej, a nie innej nie najwyższej klasy, zrzucając to, że nie do końca realizują koncepcję szkoleniowca. To chyba za łatwe wytłumaczenie… ale pożyjemy zobaczymy.

Jeżeli chodzi o piłkarzy. Andrejs Ciganiks znalazł się w jedenastce 20. kolejki PKO Ekstraklasy, choć na to, moim zdaniem, nie zasłużył. Podobnie jak na drugiej stronie boiska Mato Milos, więcej biegał, pokazywał się niż kreował. Nie było wejść w strefę podbramkową rywala w stylu Fabio Nunesa z jesieni.

Dobrze spisała się defensywa, choć w trakcie meczu z Lechią trzeba ją było przemeblować. Gorzej środek pomocy. Kamil Kosowski uważa, że Juliusz Letniowski mógł trafić do notatnika selekcjonera Fernando Santosa. Moim zdaniem pomocnik musi mocno popracować nad przygotowaniem fizycznym i nie dawać się tak łatwo przepychać rywalom, co odbiera mu siły i koncept rozgrywania piłki. Do Jordiego Sancheza należały w meczu cztery najszybsze sprinty w Widzewie, tylko ostatnio z nich nic nie wynika, ani szybka składna kontra, ani bezcenne ligowe bramki. Mniejsze lub większe mankamenty trafiają się w łódzkim zespole na każdym kroku i trzeba je powoli eliminować, a wtedy powrót skuteczności będzie możliwy.

Mankament Widzewa. Cała ofensywna para idzie w gwizdek. Jak to zmienić?!

Bilans trzech meczów ligowej jesieni i wiosny jest taki sam: trzy pierwsze mecze Widzewa i trzy zdobyte punkty. Wtedy były dwie porażki i zwycięstwo, teraz są trzy (w tym dwa rozczarowujące) remisy.

Różnica jest taka, że teraz już wiemy, że Widzew to solidna ekstraklasowa drużyna, która jednak ma swoje mankamenty, nad którymi trzeba usilnie pracować.

Największy mankament wiosny jest oczywisty. To brak skuteczności! Statystyki z Flashscore są jednoznaczne. W trzech meczach rundy łódzka drużyna oddała 42 strzały i zdobyła cztery bramki. Sytuacji bramkowych miała aż 54, rzutów rożnych 23. To dowodzi. że Widzew gra ofensywnie, ale cała ofensywna para idzie w gwizdek chce wygrywać, a nie wygrywa i to jest frustrujące wszystkich – drużynę, trenera, kibiców!

Trener Janusz Niedźwiedź: Mecz z Lechią nie był tak intensywny i wizualnie dobry, jak poprzednie, ale doceniamy czyste konto. Tworzymy swoje szanse, jesteśmy powtarzalni i wierzę, że w kolejnym meczu będziemy okazje wykorzystywać.

Marek Hanousek: W dwóch ostatnich spotkaniach oddaliśmy czterdzieści dwa strzały, a zdobyliśmy jednego gola. Trudno więc wygrywać mecze.

Serafin Szota:  Na pewno boli brak skuteczności i to musimy poprawić. Zrobiliśmy krok do przodu w postaci zagrania na zero z tyłu, wystrzegaliśmy się błędów w defensywie i utrzymaliśmy koncentrację. Ale zabrakło nam jakości z przodu.

To stało się już tradycją. W piątek godz. 20.30 Widzew zagra na stadionie przy al. Piłsudskiego ze Śląskiem Wrocław. Jesienią było… 0:0. W 39. minucie Bartłomiej Pawłowski nie wykorzystał rzutu karnego. Oby, teraz było inaczej i łodzianie cieszyli się z pierwszego wiosennego zwycięstwa. Wrocławianie mają na koncie 7 meczów nierozstrzygniętych, łodzianie 5.

Newer posts »

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑