
Fot. Artur Kraszewski
Zdaniem trenera Kazimierza Moskala, które trzeba zauważać i cenić, bo to fachowiec pierwsza klasa: – W ŁKS Piasecki był takim zawodnikiem, który dawał dużo. Myślę, że Wysokiński trzymał równy poziom, Craciun też.
Z tych trzech muszkieterów dwóch pewnie zostanie przy al. Unii. Mateusz Wysokiński stał się ważnym piłkarzem zespołu, to fakt. Czy jednak zasłużył na100-procentową podwyżkę? W klubie uznano, że nie i pewnie dojdzie do rozstania.
Cóż, trzeba trzymać wyznaczonych zasad. A właściciel klubu Dariusz Melon uznał, że tworzenie kominów płacowych w I lidze, bez pozytywnych sportowych skutków (awans! awans!), jest absurdalne. Trudno się z tą opinią nie zgodzić. Oby tylko przestrzeganie zasad nie zaprowadziło ŁKS na ligowe manowce.
Na razie nie będzie sześciu – siedmiu, mniej lub bardziej, liczących się graczy. Na razie w ich miejsce przyszło dwóch – bramkarz i obrońca. To mało, żeby nie złamać szkieletu drużyny. Potrzebni są kolejni nowi piłkarze. Dobrze wie o tym dyrektor sportowy – Radosław Mozyrko i dlatego mówi: – Rozmawiamy ze środkowym obrońcą. Pracujemy na zatrudnieniem wahadłowych – prawego i lewego, utalentowanego bramkarza. Szukamy zawodników na pozycje nr 6, 8 i 10 w różnych rolach i kategoriach wiekowych. Przewiduję, że do rozpoczęcia obozu przygotowawczego uda nam się zrobić 50 proc. tych ruchów.
Ambitne zamierzenia. Jeżeli gros uda się zrealizować, to ŁKS nie powinien zmizernieć kadrowo tak, żeby przestał liczyć się w walce o ekstraklasę. Trener Grzegorz Szoka przekonał się jednak w decydującym momencie baraży, że ŁKS nie zawsze, mimo posiadanego potencjału, potrafi stanąć na wysokości zadania. Jedno jest pewne: bycie taką I-ligową wańką – wstańką na pewno ekstraklasy nie przyniesie!











