Rezerwowy Pafka

Tag: łks liga (Page 1 of 11)

ŁKS i jego ambicje. W tym sezonie o awans do ekstraklasy też nie będzie łatwo!

Fot. Wojciech Pakulski, ŁKS Łódź

ŁKS ze swoimi transferami, a dokona ich na tę chwilę dziewięć (plus jeden na wiosnę!), jest wielką niewiadomą I-ligowych rozgrywek. A o kim można powiedzieć coś na pewno? Chyba tylko o Puszczy Niepołomice. Tomasz Tułacz kontynuuje swoją pracę w Puszczy Niepołomice, z którą związany jest od 2015 roku(!), co stanowi ewenement na polskim rynku trenerskim. To szkoleniowiec, który mimo ograniczonego budżetu potrafił stworzyć nie raz i nie dwa silny team, który potrafili liczyć się w walce o czołowe lokaty.

W Ruchu Chorzów trener Waldemar Fornalik pracuje już po raz trzeci, a cele i ambicje są wciąż te same – pełen stadion, najlepiej Stadion Śląski  na hitowe starcia w ekstraklasie. W Arce transferowy zawrót głowy jest większy niż w Łodzi. Pojawiło się kilkunastu nowych graczy, w tym doskonale znani z ŁKS oraz Widzewa: bramkarz Dawid Arndt oraz Dominik Kun i Bartłomiej Pawłowski.

Do ekstraklasy biegusiem chciałaby wrócić Termalika Nieciecza. Czy pomoże w osiągnięciu tego celu były Ełkaesiak, ostatnio grający w Stali Rzeszów – Oliwier Sławiński? Ambicje mierzenia się w derbach Warszawy z Legią w ekstraklasie ma cały czas Polonia (siedmiu nowych graczy). Czy ważnym pomocnikiem okaże się dla Stali Mielec – Michael Wyparło, który urodził się w USA, zaczynał swój przygodę z futbolem w juniorach ŁKS, a jest synem legendy Łódzkiego klubu – Bogusia W.?!

Znów marzy o ekstraklasie Miedź Legnica, a pomóc w zbudowaniu solidnego składu na miarę awansu ma były Ełkaesiak (za drogi dla Łodzian?!) Gustaf Norlin. Wielką zagadką jest Lechia Gdańsk, z której odeszło kilkunastu piłkarzy. A kto przyszedł?!

W każdym razie sytuacja z zeszłego sezonu może się powtórzyć i I liga będzie najbardziej wyrównaną ligą świata, gdzie sprawa awansu i baraży będzie się rozstrzygać w dramatycznej końcówce zmagań.

Trener Grzegorz Szoka czyli wielki Łódzki budowniczy. Czy w błyskawicznym tempie uda mu się stworzyć nowy, mocny ŁKS?

Fot. ŁKS Łódź

To na pewno jeden z najbardziej niestabilnych zawodów świata. Siedzi się cały czas na beczce prochu. Oj, bycie piłkarskim trenerem nie jest łatwym i prostym zajęciem. Nie każdy jest Tomaszem Tułaczem, który w jednym miejscu jest w stanie wytrwać kilkanaście lat (pracuje w Puszczy Niepołomice od sierpnia 2015 roku).

Możesz mieć zmysł taktyczny, otwarte spojrzenie na ludzi, umieć się dogadać i analizować, mieć też trochę szkoleniowego szczęścia, ale wszystko z reguły zaczyna się od tego, że w przeciągu miesiąca czy dwóch musisz zbudować nową, oczywiście lepszą, drużynę na nowy sezon.

Trener ŁKS Grzegorz Szoka pokazał w minionym sezonie, że potrafi zebrać towarzystwo do kupy, umiejętnie poskładać, dając szansę nieoczywistym piłkarzom (Koki Hinokio czy Kacper Terlecki), sprawić, że więcej będzie spotkań lepszych niż gorszych, choć… Czegoś zabraknie (jednak umiejętności) w dniu najważniejszej próby czyli w przegramy pojedynku barażowym o awans do ekstraklasy.

Fot. Wojciech Pakulski, ŁKS Łódź

Skoro się nie udało, to nastał czas wielkiej przebudowy. ŁKS ma dziewięciu nowych piłkarzy – doświadczonych, jak Michał Kaput czy Damian Węglarz, ale też takich, którzy pokazali, że mają potencjał, jak: Marcel Błachewicz, Bartosz Farbiszewski, Julian Keiblinger, Kacper Nowakowski, Karol Podliński, James Rhodes, Dominik Sokół.

Jaki z tej futbolowej mąki trener Grzegorz Szoka upiecze chleb? Na razie jest nadzieja i wielka niewiadoma.

Co w najbliższych planach? 17 lipca ŁKS zagra wyjazdowy mecz kontrolny z Wisłę Płock, a 25 lipca o godz. 15.30 ligowa premiera w Siedlcach z Pogonią. Spotkanie w ramach Multiligi (czyli łączonych transmisji kilku spotkań!) pokaże TVP Sport.

ŁKS. Zatrzymanie Mateusza Wysokińskiego to pokaz mocy ale… faktem jest, że dokonuje się kadrowa rewolucja

Fot. Artur Kraszewski

Zatrzymanie w ligowej kadrze ważnego piłkarza – Mateusza Wysokińskiego, mimo początkowych ogromnych różnic w finansowych oczekiwaniach, to pokaz… mocy ŁKS. Łodzianie nie zamierzają zaliczać się do grona I-ligowych przeciętniaków, tylko już w okresie przygotowawczo – transferowym chodzi im o coś znacznie więcej, czyli realne zbudowane drużyny dającej nadzieję na wymarzony awans do ekstraklasy.

W każdym razie rewolucja kadrowa w zespole się dokonała. Do czego ona doprowadzi, tego nie wie nikt. Na razie można tylko drżeć o zdrowie kluczowego piłkarza zespołu – Andreu Arasy, który z powodu urazu nie pojechał na zgrupowaniu. Prawda jest oczywista – z nim w składzie ŁKS to inny, lepszy zespół!

Na szczęście ligowa premiera nie czyha tuż za rogiem. Jest jeszcze czas, żeby Arasa wrócił i był gotowy na ligową walkę. Na razie ŁKS ma dziesięciu nowych graczy, licząc testowanego Filipa Rejczyka i 19-letniego Mateusza Szczepaniaka, którego chce ściągnąć z… Legii. Nie są to ludzie przypadkowi, którzy wyskoczyli nagle z kapelusza, tylko piłkarze sprawdzeni w ligowych bojach, świadomi tego co i jak mają grać w ŁKS lub młodzi dający impuls i nadzieję.

Odeszło z drużyny kilkunastu graczy. Jest kogo żałować? Moim zdaniem przede wszystkim bramkarza Aleksandra Bobka i pomocnika Gustafa Norlina. Ale… to są ludzie do zastąpienia. Pozostali nieobecni przynajmniej w zeszłosezonowej boiskowej praktyce nie byli lepsi od tych, którzy teraz mają budować markę ŁKS.

ŁKS. Sprowadzają tych, którzy ich… ograli lub zaszli im za skórę. To przyniesie sukces czyli awans do ekstraklasy?

Zdjęcia: Artur Kraszewski

Już nie ma nie wiem jakich transferów, za nie wiem jak wielkie pieniądze. ŁKS, gdy stawia na nowych, to na tych, którzy go ograli w ligowych zmaganiach lub mocno zaszli za skórę. Wreszcie, wreszcie czerpie (czy garściami?!) z tego, że oglądał na co dzień (i w nich uczestniczył) I-ligowe zmagania.

W letnim okienku transferowym działacze ŁKS pozyskali sporo nowych zawodników: Damiana Węglarza bramkarza z Arki Gdynia, Bartosza Farbiszewskiego obrońcę z Pogoni Grodzisk Mazowiecki, Marcela Błachewicza pomocnika z GKS Tychy, Karola Podlińskiego napastnika, ostatnio Pogoń Siedlce, Juliana Keiblingera pomocnika z GKS Tychy, Jamesa Rhodesa bramkarza z akademii Los Angeles Galaxy, Dominika Sokoła – skrzydłowego, cofniętego napastnika ze Znicza Pruszków, Kacpra Nowakowskiego ofensywnego pomocnika z Rakowa Częstochowa (ostatnio Chrobry Głogów).

Nie są to transfery, które rzucają na kolana, ale mogą dać solidność i stabilizację. Nie będzie rozchwianej ligowej amplitudy, gdzie po wygranych powiedzmy dwóch meczach leci się na łeb i na szyję w ligowy dół.

A ja i tak sobie myślę, że przy robiącym stałe postępy bramkarzu – Łukaszu Bombie, trzymającym defensywę Arturze Craciunie, karty w ofensywie będzie rozdawał duet: Andreu Arasa – Fabian Piasecki. Takich dwóch skutecznych liderów jest w stanie pchnąć drużynę w stronę serii ligowych zwycięstw!

ŁKS musi przestać być I-ligową wańką – wstańką, bo to wymarzonego awansu do ekstraklasy nie przyniesie!

Fot. Artur Kraszewski

Zdaniem trenera Kazimierza Moskala, które trzeba zauważać i cenić, bo to fachowiec pierwsza klasa: – W ŁKS Piasecki był takim zawodnikiem, który dawał dużo. Myślę, że Wysokiński trzymał równy poziom, Craciun też.

Z tych trzech muszkieterów dwóch pewnie zostanie przy al. Unii. Mateusz Wysokiński stał się ważnym piłkarzem zespołu, to fakt. Czy jednak zasłużył na100-procentową podwyżkę? W klubie uznano, że nie i pewnie dojdzie do rozstania.
Cóż, trzeba trzymać wyznaczonych zasad. A właściciel klubu Dariusz Melon uznał, że tworzenie kominów płacowych w I lidze, bez pozytywnych sportowych skutków (awans! awans!), jest absurdalne. Trudno się z tą opinią nie zgodzić. Oby tylko przestrzeganie zasad nie zaprowadziło ŁKS na ligowe manowce.

Na razie nie będzie sześciu – siedmiu, mniej lub bardziej, liczących się graczy. Na razie w ich miejsce przyszło dwóch – bramkarz i obrońca. To mało, żeby nie złamać szkieletu drużyny. Potrzebni są kolejni nowi piłkarze. Dobrze wie o tym dyrektor sportowy – Radosław Mozyrko i dlatego mówi: – Rozmawiamy ze środkowym obrońcą. Pracujemy na zatrudnieniem wahadłowych – prawego i lewego, utalentowanego bramkarza. Szukamy zawodników na pozycje nr 6, 8 i 10 w różnych rolach i kategoriach wiekowych. Przewiduję, że do rozpoczęcia obozu przygotowawczego uda nam się zrobić 50 proc. tych ruchów.

Ambitne zamierzenia. Jeżeli gros uda się zrealizować, to ŁKS nie powinien zmizernieć kadrowo tak, żeby przestał liczyć się w walce o ekstraklasę. Trener Grzegorz Szoka przekonał się jednak w decydującym momencie baraży, że ŁKS nie zawsze, mimo posiadanego potencjału, potrafi stanąć na wysokości zadania. Jedno jest pewne: bycie taką I-ligową wańką – wstańką na pewno ekstraklasy nie przyniesie!

Hat trick ŁKS. Trzecie zwycięstwo z rzędu łodzian. Rosną szanse na baraże!

ŁKS ustrzelił hat tricka. Wygrał trzeci mecz z rzędu – czternasty w sezonie, ósmy na własnym boisku. Szanse na baraże coraz większe! Łodzianie mają na koncie 50 zdobytych punktów i piąte miejsce w tabeli. Rywale doznali piątej porażki z rzędu.

Łodzianie zaatakowali od początku meczu i to szybko przyniosło efekty. Po dośrodkowaniu Terleckiego tzw. na nos, dwunastego gola w rozgrywkach już w 9 minucie zdobył głową Piasecki.

Goście się nie zrazili. Organizowali akcje zaczepne bez kompleksów, próbując odrobić straty. Łodzian momentami gubiła nadmierna pewność siebie, co w efekcie kosztowało ich stratę gola. Ale jakiego! Wyjątkowej urody. Olewiński trafił w okienko. Uderzenie nie do obrony. Cóż, boiskowa niefrasobliwość drogo kosztuje. Zespołowi, który ma ekstraklasowe ambicje, takie zachowanie nie przystoi.

Ten gol na długie minuty odebrał gospodarzom boiskowy rezon. Oddali rywalom inicjatywę. Goście atakowali coraz groźniej, nawet po wielopodaniowych akcjach. ŁKS wreszcie się obudził. Nie chciał być dłużny. Szukał szczęścia także po stałych fragmentach gry i był blisko, bardzo blisko. Kupczak w dogodnej sytuacji główkował tuż obok słupka.

W drugiej połowie ŁKS atakował, ale długo bez skutku. Strzały łodzian trafiały na ścianę czyli mur obronny rywali. Wreszcie akcja ofensywnych graczy łodzian: Arasy, Lewandowskiego i Piaseckiego zakończyła się pewnym uderzeniem w róg bramki tego ostatniego i jego trzynastym, ligowym golem.

ŁKS chciał pójść za ciosem, ale po strzale Lewandowskiego i rykoszecie piłka odbiła się od poprzeczki. Co się odwlecze… Za chwilę po sprytnie rozegranym rzucie rożnym Hinokio przy odrobinie szczęścia posłał piłkę do siatki.

Wydawało się, że będzie już z górki. Tymczasem spóźnił się z interwencją Kupczak i goście zarobili, wykorzystany, rzut karny. Końcówka była pełna niepewności. Uff, ŁKS odniósł zwycięstwo, ale łatwo nie było…

11 maja o godz. 18.30 mecz Śląsk Wrocław – ŁKS.

ŁKS Łódź – Pogoń Grodzisk Mazowiecki 3:2 (1:1)

1:0 – Piasecki (9, głową), 1:1 – Olewiński (27), 2:1 – Piasecki (65), 3:1 – Hinokio (73). 3:2 – Noiszewski (90+2, karny)

ŁKS: Bomba- Kupczak, Craciun, Fałowski(79, Wiech), Loffelsend-Wysokiński, Terlecki(46, Lewandowski), Hinokio(73, Młynarczyk),Norlin- Arasa(73, Patterson),Piasecki(71, Ernst)

W grze ŁKS luz i blues. Coraz realniejsze są marzenia o walce o ekstraklasę!

Fot. Artur Kraszewski

ŁKS mógł zaimponować w wygranym 4:0 meczu z Pogonią Siedlce. Praktycznie przez cały pojedynek miał inicjatywę, dyktował warunki gry. Nic dziwnego, że odniósł wysokie, pewne zwycięstwo. W grze Łodzian czuć i widać było luz, blues, pewność swoich możliwości i umiejętności. A akcje po których gole strzelali: Fabian Piasecki i Andreu Arasa – palce lizać. Spryt Mateusza Wysokińskiego przy wykonywaniu rzutu wolnego (posłał piłkę pod nogami tworzących mur piłkarzy) też został sowicie nagrodzony.

Mogło się podobać też to, że Łodzianie pilnowali gry. Nie pozwolili rywalom na wyprowadzanie groźnych kontr. Uważnie kontrolowali strefy boiska, w których Siedlczanie próbowali atakować. Nic dziwnego, że zachowali czyste konto. Forma rośnie, na decydujące mecze o baraże o ekstraklasę. Trzymamy kciuki, żeby się udało!

Zaległe spotkanie 28. kolejki Betclic I ligi ŁKS Łódź – Pogoń Grodzisk Mazowiecki zostanie rozegrane 7 maja o godz. 18 w Łodzi. 11 maja o godz. 18.30 mecz Śląsk Wrocław – ŁKS.

Pogoń, choć prowadziła, nie miała wiele do powiedzenia w meczu z Wieczystą, przegrywając u siebie 1:4. W defensywie, jak widać po wyniku, miała moc kłopotów. Czy zespół z Grodziska Mazowieckiego jest już syty osiągniętym celem – utrzymaniem się w I lidze?

Wrocławianie grali w Łęcznej z Górnikiem i choć się tego meczu obawiali, to go pewnie wygrali 4:0, prezentując podobny luz, jak Łodzianie. W ataku potrafili być bardzo mocni i wykorzystywać sytuacje. Na skutek zawartej umowy (bariera finansowa!) w tym spotkaniu raczej nie wystąpi odgrywający coraz większą rolę we wrocławskiej drużynie, były lider ŁKS – Michał Mokrzycki.

W sumie łodzianom do rozegrania pozostały mecze: z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, Śląskiem Wrocław, Puszczą Niepołomice oraz Górnikiem Łęczna. Nie jest to łatwy kalendarz!

Efektowne, drugie z rzędu, zwycięstwo na swoim boisku daje drużynie ŁKS miejsce w ligowej czołówce!

ŁKS w efektownym stylu, grając ofensywnie i z pomysłem, pokonał Pogoń. Odniósł drugie z rzędu zwycięstwo na swoim boisku. 13 nomen omen ligowy sukces daje łodzianom miejsce w czołówce I ligi i pozwala coraz realniej myśleć o barażach o ekstraklasę.

Trener Szoka w miejsce kontuzjowanego Pingota postawił na Fałowskiego. Tak, wystawił tych samych ludzi, co w zwycięskim meczu ze Stalą Rzeszów (2:1). I jak się okazało, miał rację!

Zaczęło się inaczej. ŁKS nie musiał odrabiać strat. Po centrze Terleckiego do główki szykował się Norlin, ale uprzedził go Jakubik i posłał piłkę głową do własnej bramki. Szczęście i zaraz nieszczęście. Uraz nogi, którego doznał Bobek przy wcześniejszej akcji, wymusił zmianę. W bramce zastąpił go Bomba.

W kolejnej akcji łodzian Loffelsend, strzelając z półwoleja na bramkę, trafił w rękę Misia. Rzut karny. Niestety, Craciun posłał piłkę wysoko nad poprzeczkę! Powinien być komfort. Tak się niestety nie stało. Ale ŁKS się nie zraził, atakował dalej. I cel osiągnął.

Po znakomitej akcji przeprowadzonej przez Wysokińskiego (prostopadłe podanie) i Hinokio (odwrócenie się w polu karnym i centra), Piasecki zdobył głową swoją jedenastą bramkę w rozgrywkach. Szkoda, że Arasa nie trafił w kolejnej, dogodnej sytuacji, bo prowadzenie mogło być bardziej efektowne. Co się odwlecze…

Sprytny strzał Wysokińskiego z rzutu wolnego… pod murem rywali dał trzeciego gola na początku drugiej połowy. Za chwilę po znakomitym prostopadłym podaniu Hinokio, Arasa pewnie wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem. Przewaga ŁKS ani przez moment nie podlegała dyskusji! Łodzianie odnieśli efektowne zwycięstwo.

Zaległe spotkanie 28. kolejki Betclic I ligi ŁKS Łódź – Pogoń Grodzisk Mazowiecki zostanie rozegrane 7 maja o godz. 18 w Łodzi. 11 maja o godz. 18.30 mecz Śląsk Wrocław – ŁKS.

ŁKS – Pogoń Siedlce 4:0 (2:0)

1:0 – Jakubik (6, samobójcza), 2:0 – Piasecki (44, głową), 3:0 – Wysokiński (48, wolny), 4:0 – Arasa (52)

ŁKS: Bobek(11, Bomba)- Rudol, Craciun, Fałowski, Loffelsend (57, Krykun) -Wysokiński, Terlecki(57, Wojciechowski), Hinokio, Norlin – Arasa (57, Toma),Piasecki (67, Lewandowski)

Ełkaesiacy po pokonaniu domowej, ligowej zmory nie po raz pierwszy i oby nie ostatni pokazali, że są Rycerzami Wiosny w Walce do Samego Końca

Fot. Artur Kraszewski

Nareszcie koniec domowej zmory. ŁKS wygrał ligowy mecz u siebie, pierwszy w 2026 roku. Pokonał Stal Rzeszów 2:1. Nie było łatwo i przyjemnie, bo zaczęło się jak zwykle ostatnio. Łodzianie stracili zbyt szybko i zbyt łatwo bramkę, więc co? Musieli odrabiać straty. Udało się! Nie po raz pierwszy i oby nie ostatni, jeżeli znów przytrafi się taka sytuacja.

Najważniejsze słowa trenera Grzegorza Szoki po zwycięskim spotkaniu: – Ten zespół wierzy do końca. Ten zespół chce, pracuje i walczy. Wie, że potrafi odmienić losy spotkania. W Tychach się nie udało, więc teraz, chociaż nie był to wielki mecz, bardzo ważne było to, że na bramkę rywala odpowiedzieliśmy dwoma trafieniami.

Fot. ŁKS Łódź

ŁKS odniósł dwunaste ligowe zwycięstwo, szóste na własnym boisku i pokazał, że w tym sezonie jest Rycerzem Wiosny w Walce do Samego Końca. Nie po raz pierwszy i pewnie nie ostatni okazało się, ile znaczą na boisku ambicja, wola walki i wiara w sukces.

Łodzianie nie grali perfekcyjnie. O to, to nie, ale przewrócili kolejny mecz do góry nogami, wychodząc na swoje. Można mieć pretensje za pogubienie się przy stracie gola, za małą kreatywność drugiej linii, brak dokładnego ostatniego podania, ale suma wszystkich strachów nie okazała się decydująca. Ełkaesiacy pokazali, że wierzą w sukces i potrafili tę wiarę przekuć w zwycięstwo.

Każde odwrócone, zwycięskie spotkanie ma swojego nieoczywistego bohatera Tym razem został nim pomocnik Gustaf Norlin. Jak Szwed potrafił zmieścić piłkę w bramce, strzelając z ostrego kąta i trafiając precyzyjnie między słupkiem i bramkarzem, pozostanie jego tajemnicą. Ten gol to taka wisienka na torcie. Norlin cały czas, napędzany wiarą w sukces, przesuwał grę do przodu. Nie dał drużynie przysnąć, zniechęcić się, momentami ciągnął ją za uszy. Nie jedyny, ale jakże skuteczny!

Pierwszy domowy sukces obejrzało na stadionie 5717 kibiców. Na kolejne mecze powinno przyjść ich więcej. Nie będzie ligowego ple, ple, ple, tylko poważna gra o wysoką stawkę czyli walka o ekstraklasę. 2 maja o godz. 19.30 ŁKS podejmie Pogoń Siedlce. Zaległe spotkanie 28. kolejki Betclic I ligi ŁKS Łódź – Pogoń Grodzisk Mazowiecki zostanie rozegrane 7 maja o godz. 18 w Łodzi.

Udało się! ŁKS wreszcie wygrał na własnym boisku. I nadal jest w grze o wielkie, ekstraklasowe marzenia

Wreszcie się udało. ŁKS wygrał na własnym boisku. W czterech meczach poniósł jedną porażkę i trzykrotnie zremisował. I wreszcie się doczekał ważnego domowego zwycięstwa. Podobnie jak… trener Szoka. Stal doznała czwartej porażki z rzędu. ŁKS jest w grze, przynajmniej o baraże. Może nadal marzyć o ekstraklasie!

Łodzianie mogli zacząć pojedynek z wysokiego C, ale w dogodnych sytuacjach w światło bramki nie trafili Arasa i Piasecki. Nie sprawdziło się powiedzenie do trzech razy sztuka, bo po kolejnym uderzeniu Arasy piłkę obronił bramkarz gości.

Rywale nie zamierzali być dłużni. Organizowali szybkie ataki, nie bali się strzelać na bramkę Bobka. Mecz był żywy, otwarty. Wszystko mogło się zdarzyć. I się niestety, z łódzkiego punktu widzenia, zdarzyło… wiele złego. Bobek świetnie obronił strzał Juniora, ale przy dobitce głową niepilnowanego Kądziołki nic już nie mógł zrobić. Czarna, defensywna rozpacz. Stało się, jak zwykle ostatnio. Ełkaesiacy na skutek własnej, niefrasobliwości i juniorskich brakach w kryciu rywala, musieli odrabiać straty.

I szybko to zrobili. Po rzucie rożnym egzekwowanym przez Wysokińskiego, piłkę głową w w stronę bramki skierował Rudol. Musnął ją jeszcze Craciun i jemu zaliczono trafienie. Gol mógł gonić gola, ale minutę później przestrzelił z półwoleja Arasa.

W drugiej połowie ŁKS nadal bardzo chciał, ale brakowało mu precyzji, dokładnego ostatniego podania. A jednak warto próbować i być cierpliwym. Strzelał Arasa, bramkarz obronił, ale po wielkim zamieszaniu w polu karnym Norlin, sobie tylko znanym sposobem, znakomitym strzałem pod poprzeczkę dał prowadzenie gospodarzom.

W kolejnej akcji Łodzianie mieli mniej szczęścia. Po główce Piaseckiego piłka odbiła się od poprzeczki! Dwie akcje Arasy też nie przyniosły bramki, podobnie jak kolejna Piaseckiego (obroniony strzał). A szkoda, bo szanse były wyborne.

To się mogło srogo zemścić. Dwie sytuacje miał Kaczówka. Najpierw jego strzał obronił Bobek, potem Łodzianom pomógł słupek i… Bobek. Ostatecznie ŁKS utrzymał prowadzenie i wreszcie, wreszcie wygrał na własnym boisku!

2 maja o godz. 19.30 ŁKS podejmie Pogoń Siedlce. Zaległe spotkanie 28. kolejki Betclic I ligi ŁKS Łódź – Pogoń Grodzisk Mazowiecki zostanie rozegrane 7 maja o godz. 18 w Łodzi.

ŁKS – Stal Rzeszów 2:1 (1:1)

0:1 – Kądziołka (27, głową), 1:1 – Craciun (37, głową), 2:1 – Norlin (68)

ŁKS: Bobek- Rudol, Craciun, Pingot (87, Kupczak), Loffelsend (87, Krykun) -Wysokiński, Terlecki, Hinokio (87, Wojciechowski), Norlin – Arasa (90+1, Patterson), Piasecki (77, Lewandowski)

« Older posts

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑