
Za piękne, żeby było prawdziwe, że własne boisko będzie wyjątkowym atutem Łodzian. Niestety, w drugim pod rząd występie u siebie doznali porażki. To fakt, że z zespołem, z którym ŁKS nie po drodze, ale to nie stanowi sportowego rozgrzeszenia.
Było 1:1, ale decydujący cios zadali Głogowianie. Co z tego, że pięknym strzałem. To żadnej satysfakcji nie daje i niczego nie usprawiedliwia, bo to była kontra, której pogubieni Łodzianie nie byli w stanie zatrzymać.
Dlaczego trener Grzegorz Szoka zmienił mocno niezadowolonego z tego faktu Fabiana Piaseckiego pozostanie jego tajemnicą. Arbitrzy potrafią być irytujący. Piotr Rzucidło z Warszawy pokazał czarno na białym, że prawo korzyści dla niego nie istnieje i w ten sposób odebrał Łodzianom szansę na bramkową kontrę.
Trener ŁKS Grzegorz Szoka był po meczu w… szoku: -To był dziwny mecz. W momencie, gdy dobrze wyglądaliśmy na boisku, to traciliśmy bramki, a jak wyglądaliśmy gorzej, to strzeliliśmy. Rywal na chwilę przejmuje inicjatywę, zdobywa przewagę, a my tracimy wiarę i wyglądamy, jakbyśmy nie mieli siły fizycznej i… psychicznej, by później strzelić gola. Musimy dużo lepiej zarządzać emocjami.
A moi zdaniem mecz pokazał smutną prawdę, że ŁKS to ciągle nieposkładany i nie ułożony taktycznie zespół, być może gorszy od tego, który walczył w minionych rozgrywkach.
Kolejne mecze też w Łodzi: Termaliką – 16 sierpnia, 14.30 i Stalą Mielec – 23 sierpnia, 19.
ŁKS – Chrobry Głogów 1:2 (1:1)
0:1 -1 – Bąk (20), 1:1 – Piasecki (45, karny), 1:2 – Bukowski (77)
ŁKS Łódź: Węglarz – D. Sokół (83, Szczygieł), Rudol, Craciun, Fałowski – Keiblinger, Wysokiński, Terlecki, Hinokio (59, Arasa), Nowakowski – Piasecki (59, Podliński)








