
Po ostatnich porażkach z Puszczą ŁKS wziął rewanż na wyjątkowo niewygodnym rywalu. Wygrał w Niepołomicach, jak najbardziej zasłużenie, bo po prostu był lepszy. Zwycięskiego gola dała akcja rezerwowych. To czwarte zwycięstwo Łodzian, pierwsze na wyjeździe!
Pierwszy atak Łodzian przyniósł gola. Po akcji Sokoła, w słupek (po interwencji bramkarza) trafił Podliński, ale przy dobitce nie pomylił się Szczygieł i zaliczył swoje pierwsze ligowe trafienie.
Potem trochę zabrakło… precyzji. Sam sobie wypracował sytuację Strzałek, ale po jego strzale piłka minimalnie minęła słupek. Potem atakujący i mający inicjatywę ŁKS dwa razy sprawdzał bramkarza gospodarzy (Sokół, Wysokiński). Szkoda, że nieskutecznie!
ŁKS dominował, a potem nie wiedzieć czemu oddał inicjatywę. I na dodatek pokazał czyste futbolowe frajerstwo. Zablokowany Węglarz nie zdołał wybić piłki, więc po rzucie rożnym głową umieścił ją w siatce Piekarski. Wszelkie przedmeczowe dywagacje, że stałe fragmenty gry to atut Puszczy, zdały się psu na budę.
Po przerwie ŁKS miał inicjatywą. Tworzył sytuację, których nie potrafił wykorzystać. Rywale blokowali strzały w polu karnym lub Łodzianie byli niedokładni, albo posyłali piłkę panu Bogu w okno.
Sprawiedliwości stało się jednak zadość. Po akcji rezerwowych (oj, miał nosa trener Szoka) pięknym strzałem popisał się Karasiński i zdobył swojego debiutanckiego gola w barwach ŁKS. Łodzianie wygrali jak najbardziej zasłużenie.
19 września, o godz. 15.30 wyjazdowy, oczywiście mecz z dotychczasową rewelacją rozgrywek: Pogonią Grodzisk Mazowiecki, która nie przegrała jeszcze meczu i przewodzi I-ligowej stawce.
Puszcza Niepołomice – ŁKS 1:2 (1:1)
0:1 – Szczygieł (11), 1:1 – Piekarski (43, głową), 1:2 – Karasiński (86)
ŁKS: Węglarz – Sokół, Fałowski, Craciun, Farbiszewski, Błachewicz (65, Karasiński), Kaput, Terlecki (18, Wysokiński), Strzałek (82, Hinokio), Szczygieł (65, Arasa), Podliński (82, Nowakowski)

