Rezerwowy Pafka

Tag: łks transfery (Page 1 of 3)

ŁKS i jego ambicje. W tym sezonie o awans do ekstraklasy też nie będzie łatwo!

Fot. Wojciech Pakulski, ŁKS Łódź

ŁKS ze swoimi transferami, a dokona ich na tę chwilę dziewięć (plus jeden na wiosnę!), jest wielką niewiadomą I-ligowych rozgrywek. A o kim można powiedzieć coś na pewno? Chyba tylko o Puszczy Niepołomice. Tomasz Tułacz kontynuuje swoją pracę w Puszczy Niepołomice, z którą związany jest od 2015 roku(!), co stanowi ewenement na polskim rynku trenerskim. To szkoleniowiec, który mimo ograniczonego budżetu potrafił stworzyć nie raz i nie dwa silny team, który potrafili liczyć się w walce o czołowe lokaty.

W Ruchu Chorzów trener Waldemar Fornalik pracuje już po raz trzeci, a cele i ambicje są wciąż te same – pełen stadion, najlepiej Stadion Śląski  na hitowe starcia w ekstraklasie. W Arce transferowy zawrót głowy jest większy niż w Łodzi. Pojawiło się kilkunastu nowych graczy, w tym doskonale znani z ŁKS oraz Widzewa: bramkarz Dawid Arndt oraz Dominik Kun i Bartłomiej Pawłowski.

Do ekstraklasy biegusiem chciałaby wrócić Termalika Nieciecza. Czy pomoże w osiągnięciu tego celu były Ełkaesiak, ostatnio grający w Stali Rzeszów – Oliwier Sławiński? Ambicje mierzenia się w derbach Warszawy z Legią w ekstraklasie ma cały czas Polonia (siedmiu nowych graczy). Czy ważnym pomocnikiem okaże się dla Stali Mielec – Michael Wyparło, który urodził się w USA, zaczynał swój przygodę z futbolem w juniorach ŁKS, a jest synem legendy Łódzkiego klubu – Bogusia W.?!

Znów marzy o ekstraklasie Miedź Legnica, a pomóc w zbudowaniu solidnego składu na miarę awansu ma były Ełkaesiak (za drogi dla Łodzian?!) Gustaf Norlin. Wielką zagadką jest Lechia Gdańsk, z której odeszło kilkunastu piłkarzy. A kto przyszedł?!

W każdym razie sytuacja z zeszłego sezonu może się powtórzyć i I liga będzie najbardziej wyrównaną ligą świata, gdzie sprawa awansu i baraży będzie się rozstrzygać w dramatycznej końcówce zmagań.

Trener Grzegorz Szoka czyli wielki Łódzki budowniczy. Czy w błyskawicznym tempie uda mu się stworzyć nowy, mocny ŁKS?

Fot. ŁKS Łódź

To na pewno jeden z najbardziej niestabilnych zawodów świata. Siedzi się cały czas na beczce prochu. Oj, bycie piłkarskim trenerem nie jest łatwym i prostym zajęciem. Nie każdy jest Tomaszem Tułaczem, który w jednym miejscu jest w stanie wytrwać kilkanaście lat (pracuje w Puszczy Niepołomice od sierpnia 2015 roku).

Możesz mieć zmysł taktyczny, otwarte spojrzenie na ludzi, umieć się dogadać i analizować, mieć też trochę szkoleniowego szczęścia, ale wszystko z reguły zaczyna się od tego, że w przeciągu miesiąca czy dwóch musisz zbudować nową, oczywiście lepszą, drużynę na nowy sezon.

Trener ŁKS Grzegorz Szoka pokazał w minionym sezonie, że potrafi zebrać towarzystwo do kupy, umiejętnie poskładać, dając szansę nieoczywistym piłkarzom (Koki Hinokio czy Kacper Terlecki), sprawić, że więcej będzie spotkań lepszych niż gorszych, choć… Czegoś zabraknie (jednak umiejętności) w dniu najważniejszej próby czyli w przegramy pojedynku barażowym o awans do ekstraklasy.

Fot. Wojciech Pakulski, ŁKS Łódź

Skoro się nie udało, to nastał czas wielkiej przebudowy. ŁKS ma dziewięciu nowych piłkarzy – doświadczonych, jak Michał Kaput czy Damian Węglarz, ale też takich, którzy pokazali, że mają potencjał, jak: Marcel Błachewicz, Bartosz Farbiszewski, Julian Keiblinger, Kacper Nowakowski, Karol Podliński, James Rhodes, Dominik Sokół.

Jaki z tej futbolowej mąki trener Grzegorz Szoka upiecze chleb? Na razie jest nadzieja i wielka niewiadoma.

Co w najbliższych planach? 17 lipca ŁKS zagra wyjazdowy mecz kontrolny z Wisłę Płock, a 25 lipca o godz. 15.30 ligowa premiera w Siedlcach z Pogonią. Spotkanie w ramach Multiligi (czyli łączonych transmisji kilku spotkań!) pokaże TVP Sport.

ŁKS. Zatrzymanie Mateusza Wysokińskiego to pokaz mocy ale… faktem jest, że dokonuje się kadrowa rewolucja

Fot. Artur Kraszewski

Zatrzymanie w ligowej kadrze ważnego piłkarza – Mateusza Wysokińskiego, mimo początkowych ogromnych różnic w finansowych oczekiwaniach, to pokaz… mocy ŁKS. Łodzianie nie zamierzają zaliczać się do grona I-ligowych przeciętniaków, tylko już w okresie przygotowawczo – transferowym chodzi im o coś znacznie więcej, czyli realne zbudowane drużyny dającej nadzieję na wymarzony awans do ekstraklasy.

W każdym razie rewolucja kadrowa w zespole się dokonała. Do czego ona doprowadzi, tego nie wie nikt. Na razie można tylko drżeć o zdrowie kluczowego piłkarza zespołu – Andreu Arasy, który z powodu urazu nie pojechał na zgrupowaniu. Prawda jest oczywista – z nim w składzie ŁKS to inny, lepszy zespół!

Na szczęście ligowa premiera nie czyha tuż za rogiem. Jest jeszcze czas, żeby Arasa wrócił i był gotowy na ligową walkę. Na razie ŁKS ma dziesięciu nowych graczy, licząc testowanego Filipa Rejczyka i 19-letniego Mateusza Szczepaniaka, którego chce ściągnąć z… Legii. Nie są to ludzie przypadkowi, którzy wyskoczyli nagle z kapelusza, tylko piłkarze sprawdzeni w ligowych bojach, świadomi tego co i jak mają grać w ŁKS lub młodzi dający impuls i nadzieję.

Odeszło z drużyny kilkunastu graczy. Jest kogo żałować? Moim zdaniem przede wszystkim bramkarza Aleksandra Bobka i pomocnika Gustafa Norlina. Ale… to są ludzie do zastąpienia. Pozostali nieobecni przynajmniej w zeszłosezonowej boiskowej praktyce nie byli lepsi od tych, którzy teraz mają budować markę ŁKS.

ŁKS. Sprowadzają tych, którzy ich… ograli lub zaszli im za skórę. To przyniesie sukces czyli awans do ekstraklasy?

Zdjęcia: Artur Kraszewski

Już nie ma nie wiem jakich transferów, za nie wiem jak wielkie pieniądze. ŁKS, gdy stawia na nowych, to na tych, którzy go ograli w ligowych zmaganiach lub mocno zaszli za skórę. Wreszcie, wreszcie czerpie (czy garściami?!) z tego, że oglądał na co dzień (i w nich uczestniczył) I-ligowe zmagania.

W letnim okienku transferowym działacze ŁKS pozyskali sporo nowych zawodników: Damiana Węglarza bramkarza z Arki Gdynia, Bartosza Farbiszewskiego obrońcę z Pogoni Grodzisk Mazowiecki, Marcela Błachewicza pomocnika z GKS Tychy, Karola Podlińskiego napastnika, ostatnio Pogoń Siedlce, Juliana Keiblingera pomocnika z GKS Tychy, Jamesa Rhodesa bramkarza z akademii Los Angeles Galaxy, Dominika Sokoła – skrzydłowego, cofniętego napastnika ze Znicza Pruszków, Kacpra Nowakowskiego ofensywnego pomocnika z Rakowa Częstochowa (ostatnio Chrobry Głogów).

Nie są to transfery, które rzucają na kolana, ale mogą dać solidność i stabilizację. Nie będzie rozchwianej ligowej amplitudy, gdzie po wygranych powiedzmy dwóch meczach leci się na łeb i na szyję w ligowy dół.

A ja i tak sobie myślę, że przy robiącym stałe postępy bramkarzu – Łukaszu Bombie, trzymającym defensywę Arturze Craciunie, karty w ofensywie będzie rozdawał duet: Andreu Arasa – Fabian Piasecki. Takich dwóch skutecznych liderów jest w stanie pchnąć drużynę w stronę serii ligowych zwycięstw!

ŁKS musi przestać być I-ligową wańką – wstańką, bo to wymarzonego awansu do ekstraklasy nie przyniesie!

Fot. Artur Kraszewski

Zdaniem trenera Kazimierza Moskala, które trzeba zauważać i cenić, bo to fachowiec pierwsza klasa: – W ŁKS Piasecki był takim zawodnikiem, który dawał dużo. Myślę, że Wysokiński trzymał równy poziom, Craciun też.

Z tych trzech muszkieterów dwóch pewnie zostanie przy al. Unii. Mateusz Wysokiński stał się ważnym piłkarzem zespołu, to fakt. Czy jednak zasłużył na100-procentową podwyżkę? W klubie uznano, że nie i pewnie dojdzie do rozstania.
Cóż, trzeba trzymać wyznaczonych zasad. A właściciel klubu Dariusz Melon uznał, że tworzenie kominów płacowych w I lidze, bez pozytywnych sportowych skutków (awans! awans!), jest absurdalne. Trudno się z tą opinią nie zgodzić. Oby tylko przestrzeganie zasad nie zaprowadziło ŁKS na ligowe manowce.

Na razie nie będzie sześciu – siedmiu, mniej lub bardziej, liczących się graczy. Na razie w ich miejsce przyszło dwóch – bramkarz i obrońca. To mało, żeby nie złamać szkieletu drużyny. Potrzebni są kolejni nowi piłkarze. Dobrze wie o tym dyrektor sportowy – Radosław Mozyrko i dlatego mówi: – Rozmawiamy ze środkowym obrońcą. Pracujemy na zatrudnieniem wahadłowych – prawego i lewego, utalentowanego bramkarza. Szukamy zawodników na pozycje nr 6, 8 i 10 w różnych rolach i kategoriach wiekowych. Przewiduję, że do rozpoczęcia obozu przygotowawczego uda nam się zrobić 50 proc. tych ruchów.

Ambitne zamierzenia. Jeżeli gros uda się zrealizować, to ŁKS nie powinien zmizernieć kadrowo tak, żeby przestał liczyć się w walce o ekstraklasę. Trener Grzegorz Szoka przekonał się jednak w decydującym momencie baraży, że ŁKS nie zawsze, mimo posiadanego potencjału, potrafi stanąć na wysokości zadania. Jedno jest pewne: bycie taką I-ligową wańką – wstańką na pewno ekstraklasy nie przyniesie!

Takie są realia w polskiej, piłkarskiej I lidze. Chcesz o coś grać, to płać!

Fot. Artur Kraszewski

To, że coraz większe pieniądze są w piłkarskiej ekstraklasie, nikogo już nie dziwi. Wydaje się miliony euro na sprowadzenie tzw. gwiazd, a potem taki milionik euro wsadza się każdej z nich do kieszeni. Wielu tzw. profesjonalnych futbolistów przy okazji pajacuje uważając, że czy się stoi czy się leży dobra kaska się należy. Mamy zatem tabuny piłkarzy (widać to drastycznie w Widzewie) słabo grających, a mocno przepłacanych.

Obowiązujący do niedawna restrykcyjny przepis o młodzieżowcu sprawił, że dziś pensje 18-letnich, utalentowanych graczy sięgają nawet 50 tysięcy złotych miesięcznie – ujawnił w podcaście „W cieniu sportu” – Łukasz Gikiewicz. Po prostu sportowa Bonanza!

Fot. ŁKS Łódź

A jak jest w I lidze? Właściciel ŁKS – Dariusz Melon, który sprawy transferowe w klubie wziął w swoje ręce, słusznie uważa, że wielu swoim graczom płacił jak za zboże, a ci nie spełnili oczekiwań. Nie wywalczyli awansu do ekstraklasy. Dlatego ci sowicie opłacani, a dalecy od reklamowanych przez sprytnych menedżerów umiejętności, po prostu muszą odejść.

Z drugiej strony właściciel Wieczystej pokazał, że cel uświęca środki. Płacił swoim niektórym piłkarzom w I lidze, zdaniem Łukasza Gikiewicza, nawet po 150 tysięcy złotych miesięcznie i osiągnął dwa cele: po pierwsze jego zespół awansował do ekstraklasy, po drugie utarł nosa bossom dwóch utytułowanych Krakowskich klubów – Cracovii i Wisły.

Dziś w futbolu, także Polskim, bez poważnej kasy rzadko udaje się osiągnę zamierzone sportowe cele, ale zawsze można próbować…

ŁKS. Czy trener Grzegorz Szoka zbudował mentalność zwycięzców? Liga szybko da odpowiedź na to pytanie!

Najlepszy jesienią piłkarz ŁKS – Jasper Loffelsend Fot. Artur Kraszewski

Sąsiad za miedzy znów postawił na kadrową rewolucję i na razie wyszedł na niej, jak Zabłocki na mydle. W ŁKS z kolei postawili na transferowy spokój, podszyty wielkim niepokojem (wszak odszedł do Wrocławia za pół miliona złotych jeden z liderów – Michał Mokrzycki). Łodzianie sprowadzili dwóch młodych graczy (w planach trzeci!), w tym bodaj najbardziej doświadczonego obrońcę Maksymiliana Pingota z Górnika Zabrze. Wrócił jeszcze Kacper Terlecki plus zdolna młodzież z drużyny rezerw (ostatnio 16-letni pomocnik Sebastian Sopel). I to by było na tyle. Inna taktyka, inne działania… Poczekamy na efekt.

ŁKS wielkiej wymiany, wydawało się, że na lepsze, dokonał przed ligową jesienią. Niestety, szło jak po grudzie. Sytuację poprawiło ściągniecie Bastiena Tomy, a także zmiana taktyki z 4-2-3-1, na trójkę w obronie i granie wahadłowymi.

To jednak było za mało. Nowy trener Grzegorz Szoka po serii ligowych wpadek musiał zdyscyplinować drużynę. Sprawił, że przestała się ona kompromitować i zaczęła ciułać punkty. Na nowo odkrył, że choćby taki Koki Hinokio, może być i słusznie, bardzo przydatny drużynie. To był pierwszy krok. Trzeba zrobić następne, żeby drużyna grała o coś więcej niż beznadziejny i dołujący psychicznie i sportowo środek tabeli.

Trener ŁKS – Grzegorz Szoka Fot. ŁKS Łódź

Grzegorz Szoka: – Trzy ostatnie mecze ligowe, w których to ja prowadziłem zespół, to było uproszczenie naszej gry. Ważne było dla mnie wtedy, żeby nie przyjść do zespołu i nie zabrać ludziom nadziei na lepszą wiosnę. Dzisiaj jesteśmy dużo lepiej zorganizowaną drużyną. Liczę też na to, że piłkarze, którzy przyszli do klubu latem, już znają się lepiej i przełoży się to na lepszą grę w lidze.

Chcemy budować mentalność zwycięzców. W każdym sparingu graliśmy po to, żeby wygrać. To jest sport i musimy chcieć wygrywać. Czas pokaże, czy przełoży się to na mecze ligowe już od samego początku.

7 lutego o godz. 19.30 jedenasty w tabeli ŁKS zagra na boisku wicelidera – Polonii Bytom. Jesienią w Łodzi wygrał… 5:0. Teraz takiego wyniku nie będzie, ale… Ewentualny sukces łodzian dałby im mocną nadzieję na udaną wiosnę i skuteczną walkę o strefę barażową.

Na czym stoi ŁKS? Moc dręczących, niewygodnych pytań bez ani jednej odpowiedzi!

Fot. UMŁ

Dryń! Dryń! Dryń! Budzik się odezwał. Czas najwyższy budzić się z za głębokiego zimowego snu. Działacze ŁKS!Jak już przeciągnęliście się i przetarliście oczy, to czas najwyższy wydobyć się z bezpiecznej pościeli, wyrównać do pionu, zdobyć się na odwagę i jasno powiedzieć kibicom: na czym stoimy!

Najgorsza prawda jest lepsza od tego beznadziejnego, psującego wizerunek klubu, milczenia. Tak dalej się nie da i już.

Trzeba jasno odpowiedzieć, na kilka ważnych pytań, choćby takich: Dlaczego koniecznie była sprzedaż lidera – Michała Mokrzyckiego, zamiast przedłużenia z nim umowy (zarobiono ponoć na transferze pół miliona złotych)? Dlaczego na rynku transferowym ŁKS przegrywa każdą zapowiadaną batalię do zera, praktycznie nie podejmując walki?

Jak ma grać i o co walczyć drużyna w rundzie wiosennej? Czy najistotniejsze będzie przetrwanie, czyli utrzymanie I-ligowego bytu?Czy otwarcie na klubową młodzież to zwykła ściema, podyktowana brakiem kasy czy rzeczywisty kierunek działania, poparty konkretami?

Fot. ŁKS Łódź

Są oczywiste fakty: coraz bardziej dramatyczne i coraz mniej cenzuralne pytania kibiców oraz brak konkretów ze strony władz klubu. Tak to dłużej trwać nie może, bo po prostu kibice zasługują na minimum szacunku. A na razie, go po prostu brak. To jest nie do zaakceptowania!

ŁKS. Sprzedali swojego lidera. To wywołało burzę. Pojawia się pytanie: Co będzie dalej?

Fot. Artur Kraszewski

Niby wszystko jest na miejscu. Piłkarze ŁKS skończyli zgrupowanie w Side, grali zwycięskie sparingi, futbolowe życie toczy się swoim utartym torem, ale…

Cicho sza, cicho sza nie ma Mokrzyckiego, nie ma żadnego nowego.

Wszyscy mocni klubu z al. Unii jakby zapadli się pod ziemię. Nikt nosa nie wyściubi, nie weźmie sprawy na klatę, nie wytłumaczy kibicom co i jak. W Side głucha cisza, w Łodzi nie inaczej.

A dobrze by było wiedzieć na czym stoi łódzki klub. Sprzedajemy w ostatniej chwili jednego z kapitanów i liderów zespołu – Michała Mokrzyckiego, bo jest okazja na zarobek. Sprzedajemy, żeby… kupić.A może sprzedajemy, żeby dopiąć kulejący budżet?!

W sobotę ełkaesiacy wracają do Polski. Może po powrocie coś się zacznie dziać, oby pozytywnego. Pożyjemy, zobaczymy…

Przypomnijmy jeszcze, że wraz z końcem tego sezonu kończą się umowy: Aleksandra Bobka, Jaspera Loffelsenda, Łukasza Wiecha, Mateusza Książka, Piotra Głowackiego, Mateusza Kupczaka, Kokiego Hinokio, Bastiena Tomy, Mateusz Wysokińskiego, Mateusza Wzięcha, Huseina Balicia, Gustafa Norlina, Adriana Jurkiewicza, Andreu Arasy.

Jest nowy, doświadczony środkowy pomocnik ze Szwajcarii. Czy mądrze pokieruje poczynaniami drużyny ŁKS?!

Zdjęcia Wojciech Pakulski

ŁKS przegrał kolejny wyjazdowy mecz, tym razem z Ruchem 1:2, także dlatego że beznadziejnie spisywał się środek jego drugiej linii. I jest szyba odpowiedź łodzian na tę bolączkę.

Drużynę ŁKS wzmocni Bastien Toma. Klub związał się z doświadczonym środkowym pomocnikiem ze Szwajcarii roczną umową z opcją przedłużenia o kolejny sezon.

Bastien Toma urodził się w Sionie i w tym mieście rozpoczął przygodę ze sportem, przechodząc kolejne szczeble piłki młodzieżowej, a także debiutując w seniorskim futbolu. W 2020 roku zawodnik przeszedł do belgijskiego KRC Genk, a poza tym w trakcie swojej kariery występował w szwajcarskim FC St. Gallen (tu spędził ostatnie dwa lata) i portugalskim Pacos Ferreira.

W najwyżej klasie rozgrywkowej w Szwajcarii, Belgii i Portugalii środkowy pomocnik rozegrał w sumie 190 meczów, zdobył 11 goli i zanotował 24 asysty (do tego zaliczył 14 spotkań w europejskich pucharach), więc dysponuje dużym doświadczeniem. 26-letni piłkarz w przeszłości występował też w młodzieżowych reprezentacjach Szwajcarii różnych kategorii wiekowej (w tym 18 spotkań i 2 gole w zespole do lat 21).

Teraz Bastien Toma wzmocni pierwszoligową drużynę ŁKS-u. Umowa łódzkiego klubu z zawodnikiem obowiązuje do końca czerwca 2026 roku z opcją przedłużenia o kolejny sezon.

– Cieszymy się, że Bastien dołącza do naszego zespołu. To zawodnik o dużym doświadczeniu, który grał na wysokim poziomie w kilku ligach europejskich. Wierzę, że jego umiejętności i profesjonalizm w obecnej rundzie przełożą się na jakość w naszej drużynie. Liczymy, że Bastien pomoże nam w budowaniu intensywnego i odważnego stylu gry, który jest fundamentem naszej strategii – powiedział Radosław Mozyrko, dyrektor sportowy ŁKS.

21 września o godz. 20.15 ŁKS podejmie Wieczystą Kraków. Rywale zagrają bez wykartkowanego jednego ze swoich najlepszych piłkarzy – Kamila Pestki. Wieczysta pokonała Stal Mielec 2:0, a jednego z goli (bardzo ładnym uderzeniem) strzelił były… ełkaesiak Stefan Feiertag

« Older posts

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑