Rezerwowy Pafka

Tag: łks zwycięstwo (Page 1 of 4)

Hat trick ŁKS. Trzecie zwycięstwo z rzędu łodzian. Rosną szanse na baraże!

ŁKS ustrzelił hat tricka. Wygrał trzeci mecz z rzędu – czternasty w sezonie, ósmy na własnym boisku. Szanse na baraże coraz większe! Łodzianie mają na koncie 50 zdobytych punktów i piąte miejsce w tabeli. Rywale doznali piątej porażki z rzędu.

Łodzianie zaatakowali od początku meczu i to szybko przyniosło efekty. Po dośrodkowaniu Terleckiego tzw. na nos, dwunastego gola w rozgrywkach już w 9 minucie zdobył głową Piasecki.

Goście się nie zrazili. Organizowali akcje zaczepne bez kompleksów, próbując odrobić straty. Łodzian momentami gubiła nadmierna pewność siebie, co w efekcie kosztowało ich stratę gola. Ale jakiego! Wyjątkowej urody. Olewiński trafił w okienko. Uderzenie nie do obrony. Cóż, boiskowa niefrasobliwość drogo kosztuje. Zespołowi, który ma ekstraklasowe ambicje, takie zachowanie nie przystoi.

Ten gol na długie minuty odebrał gospodarzom boiskowy rezon. Oddali rywalom inicjatywę. Goście atakowali coraz groźniej, nawet po wielopodaniowych akcjach. ŁKS wreszcie się obudził. Nie chciał być dłużny. Szukał szczęścia także po stałych fragmentach gry i był blisko, bardzo blisko. Kupczak w dogodnej sytuacji główkował tuż obok słupka.

W drugiej połowie ŁKS atakował, ale długo bez skutku. Strzały łodzian trafiały na ścianę czyli mur obronny rywali. Wreszcie akcja ofensywnych graczy łodzian: Arasy, Lewandowskiego i Piaseckiego zakończyła się pewnym uderzeniem w róg bramki tego ostatniego i jego trzynastym, ligowym golem.

ŁKS chciał pójść za ciosem, ale po strzale Lewandowskiego i rykoszecie piłka odbiła się od poprzeczki. Co się odwlecze… Za chwilę po sprytnie rozegranym rzucie rożnym Hinokio przy odrobinie szczęścia posłał piłkę do siatki.

Wydawało się, że będzie już z górki. Tymczasem spóźnił się z interwencją Kupczak i goście zarobili, wykorzystany, rzut karny. Końcówka była pełna niepewności. Uff, ŁKS odniósł zwycięstwo, ale łatwo nie było…

11 maja o godz. 18.30 mecz Śląsk Wrocław – ŁKS.

ŁKS Łódź – Pogoń Grodzisk Mazowiecki 3:2 (1:1)

1:0 – Piasecki (9, głową), 1:1 – Olewiński (27), 2:1 – Piasecki (65), 3:1 – Hinokio (73). 3:2 – Noiszewski (90+2, karny)

ŁKS: Bomba- Kupczak, Craciun, Fałowski(79, Wiech), Loffelsend-Wysokiński, Terlecki(46, Lewandowski), Hinokio(73, Młynarczyk),Norlin- Arasa(73, Patterson),Piasecki(71, Ernst)

Efektowne, drugie z rzędu, zwycięstwo na swoim boisku daje drużynie ŁKS miejsce w ligowej czołówce!

ŁKS w efektownym stylu, grając ofensywnie i z pomysłem, pokonał Pogoń. Odniósł drugie z rzędu zwycięstwo na swoim boisku. 13 nomen omen ligowy sukces daje łodzianom miejsce w czołówce I ligi i pozwala coraz realniej myśleć o barażach o ekstraklasę.

Trener Szoka w miejsce kontuzjowanego Pingota postawił na Fałowskiego. Tak, wystawił tych samych ludzi, co w zwycięskim meczu ze Stalą Rzeszów (2:1). I jak się okazało, miał rację!

Zaczęło się inaczej. ŁKS nie musiał odrabiać strat. Po centrze Terleckiego do główki szykował się Norlin, ale uprzedził go Jakubik i posłał piłkę głową do własnej bramki. Szczęście i zaraz nieszczęście. Uraz nogi, którego doznał Bobek przy wcześniejszej akcji, wymusił zmianę. W bramce zastąpił go Bomba.

W kolejnej akcji łodzian Loffelsend, strzelając z półwoleja na bramkę, trafił w rękę Misia. Rzut karny. Niestety, Craciun posłał piłkę wysoko nad poprzeczkę! Powinien być komfort. Tak się niestety nie stało. Ale ŁKS się nie zraził, atakował dalej. I cel osiągnął.

Po znakomitej akcji przeprowadzonej przez Wysokińskiego (prostopadłe podanie) i Hinokio (odwrócenie się w polu karnym i centra), Piasecki zdobył głową swoją jedenastą bramkę w rozgrywkach. Szkoda, że Arasa nie trafił w kolejnej, dogodnej sytuacji, bo prowadzenie mogło być bardziej efektowne. Co się odwlecze…

Sprytny strzał Wysokińskiego z rzutu wolnego… pod murem rywali dał trzeciego gola na początku drugiej połowy. Za chwilę po znakomitym prostopadłym podaniu Hinokio, Arasa pewnie wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem. Przewaga ŁKS ani przez moment nie podlegała dyskusji! Łodzianie odnieśli efektowne zwycięstwo.

Zaległe spotkanie 28. kolejki Betclic I ligi ŁKS Łódź – Pogoń Grodzisk Mazowiecki zostanie rozegrane 7 maja o godz. 18 w Łodzi. 11 maja o godz. 18.30 mecz Śląsk Wrocław – ŁKS.

ŁKS – Pogoń Siedlce 4:0 (2:0)

1:0 – Jakubik (6, samobójcza), 2:0 – Piasecki (44, głową), 3:0 – Wysokiński (48, wolny), 4:0 – Arasa (52)

ŁKS: Bobek(11, Bomba)- Rudol, Craciun, Fałowski, Loffelsend (57, Krykun) -Wysokiński, Terlecki(57, Wojciechowski), Hinokio, Norlin – Arasa (57, Toma),Piasecki (67, Lewandowski)

Udało się! ŁKS wreszcie wygrał na własnym boisku. I nadal jest w grze o wielkie, ekstraklasowe marzenia

Wreszcie się udało. ŁKS wygrał na własnym boisku. W czterech meczach poniósł jedną porażkę i trzykrotnie zremisował. I wreszcie się doczekał ważnego domowego zwycięstwa. Podobnie jak… trener Szoka. Stal doznała czwartej porażki z rzędu. ŁKS jest w grze, przynajmniej o baraże. Może nadal marzyć o ekstraklasie!

Łodzianie mogli zacząć pojedynek z wysokiego C, ale w dogodnych sytuacjach w światło bramki nie trafili Arasa i Piasecki. Nie sprawdziło się powiedzenie do trzech razy sztuka, bo po kolejnym uderzeniu Arasy piłkę obronił bramkarz gości.

Rywale nie zamierzali być dłużni. Organizowali szybkie ataki, nie bali się strzelać na bramkę Bobka. Mecz był żywy, otwarty. Wszystko mogło się zdarzyć. I się niestety, z łódzkiego punktu widzenia, zdarzyło… wiele złego. Bobek świetnie obronił strzał Juniora, ale przy dobitce głową niepilnowanego Kądziołki nic już nie mógł zrobić. Czarna, defensywna rozpacz. Stało się, jak zwykle ostatnio. Ełkaesiacy na skutek własnej, niefrasobliwości i juniorskich brakach w kryciu rywala, musieli odrabiać straty.

I szybko to zrobili. Po rzucie rożnym egzekwowanym przez Wysokińskiego, piłkę głową w w stronę bramki skierował Rudol. Musnął ją jeszcze Craciun i jemu zaliczono trafienie. Gol mógł gonić gola, ale minutę później przestrzelił z półwoleja Arasa.

W drugiej połowie ŁKS nadal bardzo chciał, ale brakowało mu precyzji, dokładnego ostatniego podania. A jednak warto próbować i być cierpliwym. Strzelał Arasa, bramkarz obronił, ale po wielkim zamieszaniu w polu karnym Norlin, sobie tylko znanym sposobem, znakomitym strzałem pod poprzeczkę dał prowadzenie gospodarzom.

W kolejnej akcji Łodzianie mieli mniej szczęścia. Po główce Piaseckiego piłka odbiła się od poprzeczki! Dwie akcje Arasy też nie przyniosły bramki, podobnie jak kolejna Piaseckiego (obroniony strzał). A szkoda, bo szanse były wyborne.

To się mogło srogo zemścić. Dwie sytuacje miał Kaczówka. Najpierw jego strzał obronił Bobek, potem Łodzianom pomógł słupek i… Bobek. Ostatecznie ŁKS utrzymał prowadzenie i wreszcie, wreszcie wygrał na własnym boisku!

2 maja o godz. 19.30 ŁKS podejmie Pogoń Siedlce. Zaległe spotkanie 28. kolejki Betclic I ligi ŁKS Łódź – Pogoń Grodzisk Mazowiecki zostanie rozegrane 7 maja o godz. 18 w Łodzi.

ŁKS – Stal Rzeszów 2:1 (1:1)

0:1 – Kądziołka (27, głową), 1:1 – Craciun (37, głową), 2:1 – Norlin (68)

ŁKS: Bobek- Rudol, Craciun, Pingot (87, Kupczak), Loffelsend (87, Krykun) -Wysokiński, Terlecki, Hinokio (87, Wojciechowski), Norlin – Arasa (90+1, Patterson), Piasecki (77, Lewandowski)

Sukces w meczu z Wieczystą sprawia, że ŁKS zaczyna liczyć się w walce o ekstraklasę!

ŁKS wygrał szósty wyjazdowy mecz (11 w sezonie), ma 41 punktów, wyprzedził Wieczystą i liczy się w grze o awans do ekstraklasy! Podopieczni trenera Szoki, niczym profesor, wypunktowali Krakowian, zdobywając gole po dwóch znakomitych akcjach.

Łodzianie wiosną spisują się dobrze, przegrali tylko raz. Od sześciu kolejek są niepokonani. Ostatnio podzielili się punktami z Ruchem Chorzów (2:2 u siebie, musieli odrabiać straty), a teraz pewnie pokonali Wieczystą!

ŁKS mógł zacząć świetnie, ale w 200-procentowej sytuacji strzał Hinokio w ostatniej chwili został zablokowany. W kolejnej akcji po rzucie wolnym kapitan Rudol posłał piłkę głową pod poprzeczkę. Nie do obrony. Co z tego, skoro VAR dostrzegł, że strzelec był na minimalnym spalonym. Paradoksalnie po tej akcji ŁKS dał się zepchnąć do momentami głębokiej defensywy. Kapitalną interwencją musiał popisać się Bobek.

Nadeszła imponująca odpowiedź. Arasa w kontrze minął czterech rywali, zagrał znakomitą piłkę do Loffelsenda, a ten w sytuacji sam na sam, strzałem po długim rogu pokonał bramkarza rywali. Gospodarze nie zamierzali składać broni. Łodzian ratowała poprzeczka, a potem kapitalnymi interwencjami popisywał się Bobek.

W drugiej połowie atakowali gospodarze, a przyczajony ŁKS czekał na swoją szansę i się jej doczekał. Nosa miał trener Szoka, wprowadzając na boisku Piaseckiego. Ten pokazał moc, po znakomitym podaniu i strzale w długi róg, podwyższył prowadzenie, pieczętując zasłużony sukces łodzian.

Wieczysta – ŁKS 0:2 (0:1)

0:1 – Loffelsend(28), 0:2 – Piasecki (82)

ŁKS: Bobek – Rudol, Craciun, Pingot, Loffelsend (53, Młynarczyk) – Wysokiński (87, Kupczak), Terlecki, Hinokio (87, M. Wojciechowski), Norlin – Arasa (87, Fałowski), Lewandowski (76, Piasecki)

ŁKS pokazał moc. Pokonał w Warszawie Polonię. Jak najbardziej zasłużenie!

ŁKS może niespodziewanie, ale jak najbardziej zasłużenie, wygrał w Warszawie. To 10 zwycięstwo łodzian, piąte na wyjeździe. Trener Szoka posadził na ławce Piaseckiego, posyłając w bój od pierwszej minuty Arasę. Miał nosa. To był dobry pomysł na miarę gola i cennego zwycięstwa.

ŁKS zaczął odważnie i mógł prowadzić. Po kontrze i centrze Arasy z pięciu metrów, ale z ostrego kąta, strzelał Toma. Bramkarz Kuchta nie dał się zaskoczyć. Potem łodzianie mieli więcej z gry. Tempo było wysokie, akcje ciekawie się zaczynały, ale kończyły na niczym. Do czasu, do czasu… Po długim podaniu Craciuna, znakomitym zagraniu głową Loffelsenda, nieupilnowany Arasa huknął nie do obrony przy bliższym słupku pod poprzeczkę i ŁKS objął prowadzenie. Jak najbardziej zasłużenie. To pierwszy gol Hiszpana w sezonie.

W drugiej połowie obraz gry się nie zmieniał. ŁKS miał znakomitą sytuację na 2:0. Niestety, teraz po dokładnym podaniu Hinokio, w dogodnej sytuacji Arasa fatalnie przestrzelił. A potem po kontrze w kolejnej znakomitej sytuacji panu Bogu w okno piłkę posłał Japończyk. To powinny być akcje, które rozstrzygają losy meczu. Tak niestety się nie stało.

I jak to w futbolu bywa, takie sytuacje mogły się zemścić. Tylko kapitalnej interwencji Bobka po główce z pięciu metrów Vegi, łodzianie zawdzięczają to, że nie stracili bramki. Sytuacja była możliwa dzięki precyzyjnemu dośrodkowaniu wypożyczonego z Widzewa – Klukowskiego.

Potem znów szansę mieli łodzianie. Piasecki w dogodnej sytuacji zagrał niespodziewanie piłkę do Krykuna, który się przez chwilę zawahał i dlatego jego strzał został zablokowany. Pomocnik mógł to zrobić zdecydowanie lepiej. Okazja przeszła koło nosa. Ostatecznie jednak ŁKS wygrał. Sprawiedliwości stało się zadość.

ŁKS ma na koncie 36 punktów – dwóch brakuje mu do strefy barażowej, pięciu do drugiego miejsca premiowanego bezpośrednim awansem!

Pozytywna informacja: powołania do reprezentacji Polski do lat 21 i 19 dostali ełkaesiacy: Krzysztof Fałowski i Lenard Szczygieł.

15 marca o godz. 17 ŁKS podejmie Odrę Opole.

Polonia Warszawa – ŁKS 0:1 (0:1)

0:1 – Arasa (45+1)

ŁKS: Bobek – Rudol, Craciun, Pingot, Loffelsend (70,Krykun), Wysokiński (57, Ernst), Terlecki, Hinokio, Norlin (90, Kupczak), Toma (70, Lewandowski), Arasa (70, Piasecki)

ŁKS pokazał, że potrafi odwracać losy meczu na swoją korzyść. Trzy zdobyte punkty dają nadzieję na lepszą przyszłość

To znak firmowy wiosennego ŁKS – musi być źle, żeby na koniec było dobrze. Łodzianie przegrywali, ale potrafili odwrócić losy meczu. Odnieśli dziewiąte zwycięstwo, czwarte na obcym boisku i nadal nie przestają… marzyć.

Zaszły zmiany w najbardziej wrażliwej formacji czyli w defensywie. W wyjściowym składzie miejsce Kupczaka zajął debiutant Pingot, a Fałowskiego – Rudol (został kapitanem). Kontuzjowanego Głowackiego zastąpił w składzie Norlin.

I co? Pierwsza groźna akcja gospodarzy przyniosła im gola. Centra Szeligi trafiła na głowę niepilnowanego w polu bramkowym Puerto, który nie mógł zrobić nic innego, jak zdobyć bramkę. Inna sprawa, że pozostaje bez odpowiedzi pytanie, dlaczego Bobek nie interweniował, tylko został na linii bramkowej? Wszystko to stało się nomen omen w 13 minucie.

ŁKS próbował odrobić straty. Po znakomitym prostopadłym podaniu Rudola, w polu karnym został sfaulowany Norlin przez byłego ełkaesiaka – Szeligę i sędzia Wajda podyktował jedenastkę. Po analizie VAR musiał ją odwołać, bo zanim doszło do przewinienia, pomocnik łodzian zagrał piłkę ręką. Jak arbitrzy potrafili to jednoznacznie rozstrzygnąć, sam chciałbym wiedzieć. W każdym razie ełkaesiacy nie mogli uwierzyć, że podjęto taką decyzję. Protestował trener Szoka i ujrzał żółtą kartkę.

Na początku drugiej połowy gości przed utratą bramki znakomitą interwencją ratował Bobek. W odpowiedzi pięknym prostopadłym podaniem popisał się Toma, a Loffelsend w sytuacji sam na sam znakomitą podcinką nad bramkarzem doprowadził do wyrównania. A potem po rzucie rożnym i inteligentnej główce Norlina, piłkę głową posłał do bramki Craciun. Ofensywna, odważna gra łodzianom przyniosła rezultaty, choć w końcówce trzeba było inteligentnie bronić korzystnego wyniku. Udało się, są trzy, cenne punkty.

28 lutego o godz. 19.30 ŁKS podejmie Miedź Legnica.

Stal Mielec – ŁKS 1:2 (1:0)

1:0 – Puerto (13, głową), 1:1 – Loffelsend (51), 1:2 – Craciun (62, głową)

ŁKS: Bobek – Rudol, Craciun, Pingot, Loffelsend(74, Krykun), Wysokiński, Terlecki, Hinokio(86, Lewandowski), Norlin, Toma(74, Ernst), Piasecki(67, Arasa)

ŁKS przegrywał 0:2 i co zrobił? W 13 minut odwrócił losy szalonego meczu i wygrał z wiceliderem – Polonią!

Ach, co to był za mecz. Ogromne emocje, składne akcje, proste błędy, sporo bramek i dla nas łodzian najważniejsze – trzecie wyjazdowe zwycięstwo ŁKS! A nie było łatwo. Mecz toczył się w strugach ulewnego deszczu. Łodzian dopingowała grupa około 100 kibiców. Zaskoczeniem było pojawienie się w wyjściowym składzie Terleckiego, którego nie chcieli w… Bytomiu i powrót Bobka do bramki. Piasecki był trudny do poznania, gdyż zmienił kolor włosów.

Zaczęło się fatalnie. Do trzech razy sztuka. Dwa razy skutecznie interweniował Bobek, ale przy trzeciej akcji… Po stałym fragmencie gry czyli rzucie rożnym dał się przeskoczyć Głowacki, a kolejny niepilnowany piłkarz – Krzyżak wykonał wyrok.

Gol obudził ŁKS. Atakował, stworzył sytuacje, ale strzały łodzian nie były groźne lub były niecelne. Za to gospodarze byli groźniejsi. Kapitalnymi interwencjami popisał się Bobek.

ŁKS miał jednak 200-procentową okazję. Po błędzie bramkarza praktycznie pustą bramkę miał przed sobą Toma. Powinien strzelić gola z zamkniętymi oczami, a tymczasem jego uderzenie w ostatniej chwili zablokował Krzyżak. Niemożliwe, ale prawdziwe!

ŁKS, a dokładnie Kupczak, zaczął drugą połowę od superklopsa. Podawał piłkę Bobkowi. Zrobił to tak nieudolnie, że piłkę przejął rywal i pewnie pokonał bramkarza. Czarna rozpacz.

Zmiany dokonane przez trenera Szokę wpłynęły pozytywnie na ŁKS i losy spotkania! Goście mieli szansę na kontaktową bramkę po godzinie gry, ale piłka po strzale Piaseckiego odbiła się jeszcze od nogi rywala. Ale, ale… po rzucie rożnym znakomitym uderzeniem głową popisał się Craciun.Zdobył kontaktowego gola.

To, co zrobił w kolejnej akcji, a nie minęło 60 sekund, Hinokio, to po prostu majstersztyk. Po podaniu Krykuna, uderzył inteligentnie piłkę w górny róg bramki. Nie do obrony. ŁKS szedł za ciosem. Po wysokim pressingu odzyskał piłkę. Centrował Norlin, a akcję celnym strzałem zamknął Krykun! W końcówce dobra interwencja Bobka ratowała gości. A na bohatera spotkania wyrósł… rezerwowy Krykun.

W Walentynki czyli 14 lutego ŁKS podejmie Chrobrego Głogów o godz. 19.30. Jesienią rywale wygrali 2:1.

Polonia Bytom – ŁKS 2:3 (1:0)

1:0 – Krzyżak (15), 2:0 – Kwiatkowski (50), 2:1 – Craciun (61, głową), 2:2 – Hinokio (62), 2:3 – Krykun (74)

ŁKS: Bobek – Fałowski, Craciun, Kupczak, Loffelsend(58, Krykun), Hinokio(88, Ernst), Wysokiński, Terlecki,Głowacki(58, Norlin), Toma(58, Arasa), Piasecki

Udany debiut trenera. Drugie zwycięstwo ŁKS na obcym boisku, choć o sukces łatwo nie było

Debiut w roli pierwszego trenera Szoki w ostatniej kolejce I-ligowej jesieni i to debiut udany. ŁKS odniósł drugie wyjazdowe zwycięstwo w sezonie, choć sukces nie przyszedł mu łatwo. Najważniejsze jest zwalczenie zmory obcych boisk.

Łodzianie zaczęli energetycznie, ale to Deja z rzutu wolnego obił poprzeczkę. W odpowiedzi uderzając z 10 metrów, pomylił się Toma. Powiedzmy szczerze, że ta nowa gra łodzian w wielu akcjach to była laga do przodu, mająca znaleźć w ataku Piaseckiego.

W końcu nadeszła jednak akcja, która przyniosła łodzianom gola. W polu karnym po ataku Piaseckiego, interweniujący wślizgiem Deja, zagrał piłkę ręką. Rzut karny. Piasecki huknął pod poprzeczkę (piłka odbiła się od jej wewnętrznej strony) i łodzianie objęli prowadzenie. To siódmy, ligowy gol napastnika. Dobrze, że cała 45-minutowa łódzka para nie poszła w gwizdek.

W drugiej połowie ŁKS nie wiedzieć czemu przez długie minuty głównie się bronił. Musiał wykazać się Jakubowski. Stało się jednak to, co musiało się stać. Łodzianie po rzucie rożnym i serii przypadkowych odbić stracili gola.

Goście wzięli się jednak w garść. Po składnej akcji i strzale prawą nogą po długim rogu Głowacki dał łodzianom prowadzenie. Zadowolony ŁKS znów zaczął się głównie bronić. I obronił trzy cenne, wyjazdowe punkty.

30 listopada o godz. 12 ŁKS zagra ze Zniczem w Pruszkowie, który sensacyjnie, ale zasłużenie pokonał na wyjeździe Ruch Chorzów 2:1. Trzeba będzie bardzo uważać oczywiście na lidera – Majewskiego, ale i autora dwóch goli – Bąka.

Górnik Łęczna – ŁKS 1:2 (0:0)

0:1 – Piasecki (40, karny), 1:1 – Szabaciuk (67, głową), 1:2 – Głowacki (71)

ŁKS: Jakubowski – Rudol, Craciun, Kupczak, Loffelsend (81, Krykun), Wysokiński, Hinokio (81, Ernst). Mokrzycki, Toma, Głowacki, Toma (64, Szczepański) , Piasecki (64, Lewandowski)

Było źle, ale w siedem minut ŁKS z nawiązką odrobił straty i wygrał prestiżowy ligowy pojedynek!

ŁKS wygrał szósty ligowy pojedynek, piąty na własnym boisku, gdzie jest niepokonany i zanotował prestiżowe zwycięstwo nad wiceliderem tabeli – Śląskiem. Czy to będzie ważny sportowy krok do przodu? Oby!

Hitowy mecz zaczął się od sensacji, a przynajmniej niespodzianki. W bramce ŁKS miejsce Bobka zajął ligowy debiutant, 19-letni Jakubowski (191 cm wzrostu), który wystąpił w pucharowym, przegranym spotkaniu z GKS Katowice (1:2). Nie ułatwiał zadania fakt, że piłkarze grali na podmokłym, grząskim boisku.

Szkoda, szkoda, że po płynnej, długiej akcji, strzał Piaseckiego efektownymi nożycami, nie znalazł drogi do siatki. Później była niecelna bomba Wysokińskiego z 25 metrów. Też niewiele zabrakło.

A potem były nudy na pudy i serial nieudanych zagrań. Akcje jednych i drugich były mocno nieuporządkowane. W końcu stało się coś. Bramkową okazję wypracowali sobie goście. Kozak znakomicie zagrał do Rosiaka, od którego odbił się Norlin, a wrocławianin w dobrej sytuacji trafił w poprzeczkę.

W drugiej połowie przez pierwsze 13 minut gospodarze musieli walczyć z… zadymieniem przez kibiców boiska. Może na coraz dłuższe tego typu absurdalne przerwy warto się zabezpieczyć i zabierać ze sobą na stadion choćby ciekawą książką, żeby łączyć przyjemne z pożytecznym?!

Po powrocie do gry po centrze Jakubowski piąstkował piłkę tak nieudolnie, że odbiła się ona od poprzeczki! Po rzucie wolnym zasłonięty bramkarz łodzian nie zdołał zatrzymać strzału z rzutu wolnego Kozaka i goście objęli prowadzenie. Zadymiona rozpacz!

Odpowiedź łodzian była błyskawiczna. Po centrze Loffelsenda, kapitalnym strzałem pod poprzeczkę popisał się Piasecki (to jego szósty gol). Łodzianie poszli za ciosem. W polu karnym Norlin był faulowany przez Rosiaka. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Craciun. Siedem minut trzy gole! Działo się więcej niż przez całą pierwszą połową. W doliczonym czasie ŁKS miał moc szczęścia. Znów ratowała ich poprzeczka. Czy szczęście sprzyjało lepszym?!

Mecz oglądało 6468 kibiców.

8 listopada o godz. 19.30 ŁKS podejmie Puszczę Niepołomice. Pojedynek 15. kolejki Puszcza – Stal Mielec został odwołany z powodu złego stanu boiska. Trener Artur Skowronek został zwolniony z GKS Tychy. Gino Lettieri stracił pracę w Wieczystej – po zaledwie trzech nieudanych meczach. Rekord, rekordów polskich trenerskich absurdów!

ŁKS – Śląsk Wrocław 2:1 (0:0)

0:1 – Kozak (67, wolny), 1:1 – Piasecki (70), 2:1 – Craciun (74, karny)

ŁKS: Jakubowski – Rudol, Craciun, Kupczak, Loffelsend (84, Krykun), Wysokiński, Ernst, Toma (90+4, Balić), Mokrzycki, Norlin (90+4, Głowacki), Piasecki (84, Lewandowski)

Ełkaesiackie trio kreatywnych środkowych pomocników dało najlepsze 45 minut w rozgrywkach i pierwsze wyjazdowe zwycięstwo

Walczy Mateusz Wysokiński Fot. Artur Kraszewski

Kiedyś musiał nadejść ten moment i nadszedł. Po sześciu nieudanych wyjazdowych meczach (pięć porażek, jeden remis) ŁKS wygrał na obcym boisku (pokonał Stal 4:1). Trzeba od razu powiedzieć, że pierwsza połowa meczu w Rzeszowie jest do odwzorowania w następnych pojedynkach i to przez pełne 90 minut!

Pomarzyć dobra rzecz. Gdyby taki poziom udało się podtrzymać w kolejnych spotkaniach, to kto wie, gdzie na koniec ligowej jesieni znajdą się łodzianie. Na razie można było z uznaniem patrzeć, jak składne akcje konstruuje łódzkie trio środkowych pomocników: Basten Toma – Michał Mokrzycki – Mateusz Wysokiński. I zarazem, jak odpowiedzialnie (Wysokiński!) potrafi wrócić do defensywy i skutecznie powalczyć o piłkę.

Widać, że wpływ na zespół i rola w nim Tomy jest coraz większa. Gdyby jeszcze partnerzy lepiej odczytywali jego intencje i pomysły na niestandardowe zagrania, to efekty bramkowe mogłyby być większe. W każdym razie jest na czym i na kim budować cegiełka po cegiełce lepsze granie.

Oby tylko łodzianie nie padli w hurraoptymizm i samozachwyt, bo w drugiej połowie pojedynku w Rzeszowie nie brakowało trudnych momentów i czasami zbyt prostych błędów w grze defensywnej. Ale nie ma co narzekać, skoro wygrywa się na obcym boisku wysoko i pewnie.

Teraz kolejne wyjazdowe wyzwanie przed ŁKS. 25 października o godz. 19.30 ŁKS zagra z Pogonią w Siedlcach. Rywale zremisowali mecz w Legnicy z Miedzią 2:2, tracąc gola w doliczonym czasie gry. Mają dwa punkty mniej i jedno zwycięstwo mniej od łodzian. U siebie wygrali tylko jeden mecz, dwa zremisowali i aż trzy przegrali. Znamienne, że najlepszym strzelcem zespołu jest były ełkaesiak… środkowy obrońca 31-letni Marcin Flis, który zdobył dla Pogoni sześć bramek!

« Older posts

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑