
Polska zremisowała z Holandią 1:1 w eliminacjach mistrzostw świata. Na pewno najlepszym zagraniem w tym meczu, które będą pokazywać wszystkie telewizje, popisali się Polacy. Po znakomitym, nieoczywistym prostopadłym podaniu Roberta Lewandowskiego, sytuację sam na sam pewnie – strzałem między nogami bramkarza – wykorzystał najlepszy polski piłkarz tego meczu – Jakub Kamiński.
Moim zdaniem największy szacun należy się trenerowi Janowi Urbanowi, który nie tragizował, nie histeryzował, nie rwał szat, tylko spokojnie, po analizie zestawił jedenastkę tak, że na pewno wstydu nam nie przyniosła, a momentami swoją grą dała nam kibicom sporo radości. Wszystko wskazuje na to, że Jan Urban, którego doskonale pamiętam, jako znakomitego piłkarza, to właściwy człowiek na właściwym miejscu.
Co powiedział po meczu? Selekcjoner Jan Urban: – Cieszy mnie, że mówi się, że byliśmy bardziej konkretni, że bliżsi byliśmy zwycięstwa. Nie chcę powiedzieć, że szkoda, bo moim celem w tym spotkaniu było zobaczyć na tle takiej drużyny jaką jest Holandia kolejny krok do przodu zespołu. Wydaje mi się, że dzisiaj to zrobiliśmy.
Wiele tych rzeczy o które prosiłem i chciałem wyegzekwować po prostu było widoczne na boisku. Przede wszystkim szukanie zmiany orientacji gry – to wychodziło nam dzisiaj bardzo dobrze. Tego też byłem ciekaw, bo różnie to wyglądało na treningu. Wydaje mi się, że kibice mogli wyjść ze stadionu zadowoleni z naszej gry.
W składzie mieliśmy wiele roszad. Jedne wymuszone kartkami, inne kontuzjami. Taka jest reprezentacja, często takie rzeczy się dzieją i tym bardziej się cieszymy, że ci którzy zastąpili tych brakujących zawodników, zagrali bardzo dobre spotkanie. Indywidualnie można pochwalić zawodników, ale jeśli grasz z takim przeciwnikiem jak Holendrzy to cały zespół musi się prezentować dobrze.
I rzeczywiście tak było. Gdyby dwóch, trzech piłkarzy zagrało poniżej swoich możliwość to nawet byśmy tego meczu nie zremisowali. A byliśmy bliżsi zwycięstwa, co znaczy, że wszyscy zagrali na swoim poziomie i to poskutkowało tym, że mamy pozytywny wynik.
Taka jest piłka. Czasami wiesz o atutach przeciwnika, a mimo to cię zaskoczy. Myślę, że jak na reprezentację Holandii nie stworzyli sobie za dużo sytuacji. Owszem, w wielu momentach grali piłką i byli w dłuższym posiadaniu, ale zbyt wiele z tego nie wynikało. Nie oszukujmy się, w tym momencie nie jesteśmy drużyną, która będzie grała otwarcie z Holandią. Wydaje mi się, że to co chcieliśmy osiągnąć przez szybkie ataki, kontrataki czy odpoczywanie z piłką przy nodze bez zdobywania terenu – to wszystko na tle tego przeciwnika wyglądało na prawdę dobrze.
– Leo Beenhakker był bardzo wybredny, jeśli chodzi o współpracowników. Wiem, że Leo cenił sobie uwagi Urbana. W nim i w Nawałce widział swoich następców – zdradza WP SportoweFakty Bogusław Kaczmarek. – Leo miał oko do ludzi. Pamiętał Urbana z ligi hiszpańskiej, poznał go, uważał za pozytywną postać i trenera, który może wnieść sporo jakości do reprezentacji. Szkoda, że on i Nawałka nie dostali szansy poprowadzenia reprezentacji Polski od razu po Beenhakkerze, bo być może nasz futbol byłby w innym miejscu.










