Rezerwowy Pafka

Tag: widzew trener

Czy Aleksandar Vuković będzie pierwszym trenerem Widzewa, który doceni potencjał i możliwości Mariusza Fornalczyka?!

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

46-letni Aleksandar Vuković został nowy, czwartym w tym sezonie, trenerem Widzewa. Wrócił do zawodu po przeszło półrocznej przerwie. Vuković biegle włada językiem polskim i doskonale zna realia krajowej ligi. Poprzedni szkoleniowiec łodzian Igor Jovicević rozstał się z klubem punktując na koszmarnym poziomie 1,13 pkt na mecz. Jednym z asystentów Vukovicia zostanie były trener ŁKS – Jakub Dziółka. Ciekawe czy na dywanik zostali główni architekci budowania składu, panowie Dariusz Adamczuk i Piotr Burlikowski. Wydali miliony euro, a drużyna szoruje po ligowym dnie. Wróćmy do nowego szkoleniowca…

Vuković to po prostu mądry trener, który czerpie też ze swojej piłkarskiej przyszłości. Na pewno nie obawia się piłkarzy czy mocnych postaci. Budzi respekt zawodników czy współpracowników ze sztabu, ale sam również ma szacunek do ich pracy. Dłużej mieszka w Polsce niż w swojej Banja Luce, a to sprawia, że zna lokalny charakter. W swojej pracy zawsze chce pomóc klubowi, w którym pracuje  – twierdzi Jan Mucha, były współpracownik w portalu tvp.sport.pl – Przez ostatnie miesiące miał propozycję, odrzucał oferty, a teraz może mocno pomóc łodzianom. Na pewno nie ma przed sobą łatwej misji. W klubie są za to dobrzy zawodnicy. Widzew płaci wysokie kontrakty, miejsce w tabeli nie jest adekwatne do oczekiwań. Doświadczenie Vukovicia mocno pomoże. Widzew i Legia to wielkie marki w Polsce. Trudno sobie wyobrażać, by któraś z tych drużyn miała spaść z ligi. 

Fot. widzew.com

Widzew ma nowego trenera, a ja mam nadzieję, że to wreszcie będzie szkoleniowiec, który doceni potencjał i możliwości Mariusza Fornalczyka. Zbuduje jedenastkę tak, żeby z dynamiki i przebojowości skrzydłowego wielki pożytek miała drużyna.

Mariusz może być wielki atutem łodzian, gdy podejmą Lecha Poznań. Takim, jakim był w pucharowym spotkaniu Górnika z poznaniakami (1:0) Maksym Chłań, który napsuł im wiele krwi zanim się nie pogubił i w końcówce spotkania nie wyleciał z boiska. Fornalczyk jest rozsądniejszym zawodnikiem, a ambicji, serca do walki i umiejętności na pewno mu nie zabraknie!

Po kiego diabła trener Widzewa Igor Jovicević namieszał w końcówce składem, jak w kotle czarownic i doprowadził do klęski

Fot. widzew.com

Ja po prostu nie rozumiem piłkarskich trenerów. Cały tydzień robią analizy taktyczne swoich piłkarzy i przeciwników. Wydaje mi się, że mają za sobą nieprzespane noce po takim natłoku informacji do przetworzenia, a potem w praniu, w trakcie meczu popełniają błędy na poziomie futbolowego żłobka.

Komputery, bajery wszystkiego na szczęście nie załatwią. Dobry szkoleniowiec musi się wykazać meczowym wyczuciem. Inaczej przegrywa wszystko z kretesem w wydawałoby się wygranym pojedynku. Tak niestety stało się w Lubinie z trenerem Widzewa – Igorem Joviceviciem.

Widzew miał inicjatywę, czuwał nad przebiegiem meczu z Zagłębiem, prowadził 1:0. Kapitan drużyny Bartłomiej Pawłowski kontrolował czujnie, żeby wszystko przebiegało w miarą sprawnie i bez większych wpadek i nagle między 75, a 81 minutą szkoleniowiec dokonał pięciu zmian. Po co i dlaczego to zrobił? Tylko on to wie.

Ostatni mecz roku. Nic nas nie goni, nic nie zmusza do myślenia, co będzie w spotkaniu za trzy dni. Chłopaki trzymają się dzielnie, po co zaburzać ducha gry, strukturę zespołu, dokonywać zmian (bo taka utarła się świecka boiskowa tradycja?!). Na dodatek zdejmować z boiska kapitana, który miał to pod kontrolą. Zaburzyć wszystko, co funkcjonowało, i w efekcie doprowadzić do do boiskowej klęski.

Ja wiem, że jest presja, każdy chce gra, pokazać, że zasługuje na zarabianie większych pieniędzy i to dużo większych, niż średnia krajowa. Grzanie ławy wywołuje tylko stresy, frustracje i psuje atmosferę w szatni, a ta jak wiadomo jest najważniejsza. Ale czy trener, trzymający się tych realiów, wystawi do składu na przykład… mnie, bo robię miny i fumy, że mnie w nim nie ma!?

Ponawiam pytanie z połowy sezonu. Czy naprawdę nie ma w polskiej piłce polskich trenerów, którzy umieją czytać grę, wyciągać z niej korzystne dla drużyny wnioski i potrafią poprowadzić ją do przynajmniej ligowych zwycięstw?!

Znów głośno o Łodziance. Wystąpiła w roli głównej w sprawie… zwolnienia trenera Widzewa!

Fot. UMŁ

Kiedyś był dumą i chlubą Łodzi. Takiego ośrodka sportowo – rekreacyjnego, jakim była Łodzianka, zazdrościła nam cała Polska. Czas mijał, konieczna była przebudowa, a po jej zakończeniu… zdaniem ówczesnego wiceprezydenta miasta – Tomasza Treli powstał ośrodek na miarę XXI wieku.

Inni nie mogli wyrazić swojego zdania, bo ich stopniowo, ale systematycznie pozbawiano możliwości pracy w ośrodku. Stawiano absurdalne zarzuty, że niszczyli trawę rugbiści, nikomu niepotrzebny, w tym władzom miasta(!) okazał się dotychczasowy sportowy gospodarz obiektu – MKS Łodzianka.

Na włościach w Parku 3 Maja został praktycznie Widzew. Mógł dzielić i rządzić, a tymczasem tylko narzekał… że za daleko na trening, choć klub od Łodzianki dzieli spacerkiem 20 minut drogi, że trawa nierówna, choć doskonale sam mógł o nią zadbać, wreszcie że szpiedzy podglądają zajęcia i nie można przygotować na mecze zaskakujących rozwiązań przy stałych fragmentach gry. Tego już chyba było dla władz Widzewa za dużo, czara goryczy się przelała i główny narzekacz, a nie twórca nowego, lepszego Widzewa, trener Željko Sopić stracił robotę.

Fot. widzew.com

Jak na to nie patrzeć, Łodzianka znów wystąpiła w… głównej roli. Miała wielki wpływ na wyrzucenie z Widzewa szkoleniowca!

Teraz Widzew będzie się jeszcze musiał przez kilkanaście miesięcy przemęczyć, bo w końcu wybuduje swój sportowy ośrodek w Bukowcu. Co się wtedy stanie z Łodzianką? Czy wrócą do ośrodka na dobre uczniowie pobliskich szkół i dzieciaki z całego miasta? Czy zadomowią się na niej rugbistki i rugbiści? Czy wreszcie będą na niej mogli trenować piłkarze MKS Łodzianka, jeśli dojdzie do reaktywacji klubu, za co mocno trzymam kciuki?!

Przypomnę po raz kolejny, ku pamięci, kilka ważnych faktów. MKS Łodziankę założyli: Kazimierz Radwański, Michał Strzelecki, Zygmunt Małolepszy i Jan Dziedzic. W piłce ręcznej chłopców do wychowanków tego młodzieżowego klubu należeli m. in. olimpijczycy: Ryszard Przybysz, Ryszard Bissinger, Grzegorz Kosma i Radosław Wasiak. W piłce nożnej reprezentanci Polski: Mieczysław Szulc, Andrzej Szulc, Ryszard Polak, Mieczysław Korzeniowski, Jan Lubański, Marek Chojnacki, Marek Dziuba. Na obiekcie Łodzianki redakcja Expressu Ilustrowanego organizowała dla dzieci Wielkie Ściganie z Expressem.

Łodzianka miała swego czasu główne boisko najrówniejsze w mieście z najlepiej przystrzyżoną trawą, w czym wielka zasługa… owiec, które hodował wyjątkowy gospodarz obiektu, jakich dziś już nie ma – Jan Dziedzic.

Zadanie dla nowego trenera Widzewa – równać do… Korony Kielce!

Jakub Sypek Marcin Bryja, widzew.com

Można oczywiście zadawać sobie pytanie jak się to stało, że wiosną Widzew zdobył tylko 5 punktów w ekstraklasie (16 miejsce w wirtualnej tabeli), a taka Korona Kielce, wcale nie tak kadrowo mocniejsza aż o 10 więcej (5 miejsce). Pytania, pytaniami, a dziś najważniejszy jest prosty przekaz i zadanie dla nowego trenera – równać do Korony! Dmuchajmy wszyscy na zimne.

Oby tylko nowy szkoleniowiec nie popsuł tego, co przez krótki czas udało się wypracować tymczasowemu trenerowi Patrykowi Czubakowi (to, co sobie wpisze do trenerskiego CV to jego!) Większość widzewskiej społeczności i to zdecydowana (ponad 80 procent) ocenia jego pracę pozytywnie.

Jedno na dziś jest pewne. Nie będzie zimnej wojny między nowym trenerem, a nowym dyrektorem sportowym, bo obaj panowie znają się jak łyse konie.

50-letni Chorwat Żeljko Sopić nieoficjalny debiut zaliczy w piątkowym w sparingu z Polonią Warszawa. Jego pierwszym ligowym wyzwaniem będzie mecz z Piastem Gliwice 28 marca o godz. 18. Sopić wcześniej prowadził m.in. HNK Rijeka i miał sukcesy: zdobył z tym zespołem wicemistrzostwo Chorwacji i dotarł do finału pucharu kraju.

Czubak przetarł mu szlak i to wyraźnie wskazał z kim ma ruszać w górę tabeli. Ostatni mecz pokazał na kogo można liczyć. Potrafią trzymać (choć nie zawsze) przyzwoity poziom bramkarz i defensorzy. Rafał Gikiewicz mógł wreszcie cieszyć się czystym kontem. Po chwilowej zapaście na ligowy poziom wspina się Marek Hanousek, a z meczu na mecz bardziej wartościowy dla drużyny jest Bartłomiej Pawłowski. Bodaj najbardziej kreatywnym i przebojowym graczem Widzewa jest dziś Jakub Sypek, który swoją szansę, co trzeba pamiętać dostał od Daniela Myśliwca. Podstawy do pozytywnego działania są. Oby tylko tego nie popsuć, bo przewaga nad strefą spadkową nie jest znów tak wielka.

Moim zdaniem Patryk Czubak udowodnił wszem i wobec, że powinien być pierwszym trenerem Widzewa!

Fot. Marcin Bryja, widzew.com

Przysłowie mówi, że najciemniej jest pod latarnią i coś w nim jest! Nie chciałbym, żeby najbliższe dni w Widzewie przebiegały pod dyktando kadrowych dyskusji: kto nowym trenerem (Mariusz Lewandowski?). Kto jest bliski sercu przyszłego właściciela? Na kogo postawi nowi dyrektor sportowy?, bo… Moim zdaniem nowy trener już JEST! To Patryk Czubak. Bilans jego pracy jako pierwszego szkoleniowca może nie jest imponujący (remis i porażka), ale tak krawiec kraje jak mu materii staje.

Najważniejsze jest to, że po raz pierwszy od wielu miesięcy, a może lat w polskiej ekstraklasie, zespół, który nie strzelił bramki i doznał kolejnej bolesnej porażki i to na własnym boisku, żegnały oklaski i uznanie kibiców. Bo, piłkarze zostawili serce i charakter na boisku, a ta przemiana stała się pod szkoleniowym okiem Patryka Czubka.

Ważne słowa powiedział Marek Hanousek: Nie doświadczyłem jeszcze takiej reakcji kibiców po przegranym meczu: Muszę przyznać, że miałem łzy w oczach, bo takie wsparcie po porażce jest dowodem, że nie jesteśmy w tym wszystkim sami i możemy liczyć na swoich fanów. Dodali nam dużo wiary na kolejne starcia, jakie czekają nas w ty sezonie. Chciałbym też wyrazić duży szacunek dla trenera Patryka Czubaka, bo w dwa tygodnie potrafił wykonać z zespołem kawał dobrej roboty.

Co zrobił nowy (oby nie tymczasowy!) trener? Zrezygnował z lasowanego na siłę totalnego pressingu, na co Widzew po prostu nie miał sił i środków. Patryk Czubak: – Naszą ideą było to, żeby nie poświęcać do pressingu zbyt wielu zawodników, tylko odbierać piłki głównie w środku pola. Idąc dalej w mecz, łapaliśmy pewność siebie. Wiedziałem, że w końcu doprowadzimy do tego, że będziemy mieć swoje momenty. A mając na ławce rezerwowych jakość i dobre nastawienie czułem, że obraz meczu musi się zmienić.

I tak się stało w spotkaniu z mistrzem Polski, szkoda, że bez bramkowego i punktowego efektu. Ale im dalej w las… Ważne, że szkoleniowiec skroił taktykę pod możliwości zespołu, nie obraził się śmiertelnie na niektórych piłkarzy, tylko dał im szansę, a ci odpłacili mu się przyzwoitą, a czasami dobrą grą (Said Hamulić, Fabio Nunes), natchną zespół wiarą, że dobra praca (treningowa) się opłaca i przynosi meczowe efekty. Mam nadzieję, że kolejne i wreszcie Widzew zagra na zero z tyłu oraz strzeli tyle bramek, żeby pokonać w następnym meczu 15 marca o godz. 20.15 beniaminka – GKS Katowice.

Widzewa sposób na Radomiaka? Autobus przed własnym polem karnym i laga na Saida Hamulicia!

Said Hamulić fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Przed Widzewem być może kluczowy, aż boję się to powiedzieć, mecz o utrzymanie w ekstraklasie! Już 28 lutego o godz. 18 łodzianie zagrają na wyjeździe z Radomiakiem. Jeszcze jesienią był to rywal w zasięgu łodzian, ale teraz, zwłaszcza po tym co się stało w ostatniej kolejce, moje obawy są wielkie.

Widzew po beznadziejnym meczu przegrał z Pogonią 0:4, a Radomiak pokonał mającą mistrzowskie ambicje Legię 3:1. Te wyniki zdają się mówi same za siebie…

Trener Radomiaka – Joao Henriques: Zespół tworzy się jak wygrywa się takie właśnie mecze i chłopaki wzięli te słowa do siebie. Zawodnicy wykonali wspaniałą pracę. Widać, że drużyna rośnie, ale teraz najważniejszy jest dla nas mecz z Widzewem. Przygotowujemy się do rywalizacji z zespołem z Łodzi, żeby zdobyć kolejne trzy punkty.

Oby to się nie powtórzyło w Radomiu. Jaki będzie plan?  Rolę pierwszego trenera w trakcie najbliższego mikrocyklu i meczu z Radomiakiem Radom będzie pełnić dotychczasowy członek sztabu Patryk Czubak. Nie jest ważne jak, trzeba jednak w Radomiu być skutecznym. Być może jedynym sposobem będzie ustawienie autobusu prze własnym polem karnym, byleby tylko nie z dziurawymi oponami i… laga na Saida Hamulicia, a potem nadzieja, że coś pozytywnego z tego wyniknie.

Prymitywny to może sposób grania, ale potrafi być wyjątkowo skuteczny! Do tego muszą dojść sprawy oczywiste: wiara, że to może się udać, wielka ambicja, poparta wolą walki, determinacją i łut szczęścia.

Patryk Czubak Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Trzeba zdobyć w Radomiu przynajmniej punkt, bo w następnej kolejce 9 maja o godz. 17.30 do Łodzi przyjeżdża… mistrz Polski, Jagiellonia Białystok. I wtedy Widzew będzie już pewnie prowadził nowy szkoleniowiec. Będzie nim Jacek Magiera, Szymona Grabowski… Patryk Czubak, a może ktoś zupełnie inny.

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑